ROZBRAT

historia
skłot

kolektyw

biblioteka
galeria

INICJATYWY
ACK
Antywojenna
Obiadki filmowe
FC Rozbrat
Jedzenie Zamiast Bomb

Oficyna "Trojka"

Pracownicza
Region

Rowerowa
Samba
SIS "Ulica"
ARCHIWUM

kalendarium
relacje imprezy
foto.rozbrat
.org
przegląd prasy
publicystyka
ulotki
wydawnictwa

HURTOWNIA
KONTAKT
LINKI











katalog i informacje







główna
zapowiedzi
english

policja rasizm represje SIS ulica wojny wolny Kaukaz wybory

Drodzy Pocztowcy!

Nie zostawiajcie samotnych w walce strajkujących kolegów i koleżanek. Nie czas teraz na spory i żale. Nie czas teraz prać brudów, za to co było dawniej, czy ze względu na stanowiska i poglądy. Nie możemy dać się podzielić i oszukać nieuczciwemu pracodawcy jakim jest kierownictwo Poczty Polskiej. To solidarność międzyludzka teraz jest najważniejsza! Tak jak najważniejsza za pracę jest Godna zapłata, której tak wielu pracowników naszej firmy nie otrzymuje, w związku z czym nasze rodziny ubożeją przy wciąż rosnących cenach. Takie są fakty pomimo, że średnie wynagrodzenie w firmie wynosi około 3000 zł brutto. Jak myślicie skąd taka wysoka kwota? Takie zarobki wychodzą po wyliczeniu właśnie średniej, ze wszystkich wynagrodzeń pracowników Poczty Polskiej, a głównie poprzez całkiem spora grupę pracowników z gigantycznego zarządu, która bardzo mocno podbija tą stawkę. Dyrektorzy "naszego" przedsiębiorstwa zarabiają nawet po 10000 zł miesięcznie i jeszcze wypłacają sobie po 50-100% premii, za zadania które to my wykonujemy. Wielu z nich ma służbowe samochody, ekwiwalenty za paliwo i służbowe mieszkania. Im zawsze mało i pewnie cieszą się oraz współpracują z politykami w zniesieniu ustawy kominowej, która pozwoli kierownictwu zarabiać jeszcze więcej, tak jak prezesom w prywatnych firmach, czyli np. 100000, czy 200000 tys. zł miesięcznie. Łatwo też wielkie sumy wydawać przez decydentów Poczty Polskiej na reklamę, na sponsorowanie np. sportowców, czy na zmasowane inwestycje. Dyrekcja zwyczajnie "pluje" nam w twarz mówiąc, że pieniędzy na właściwe podwyżki po prostu nie ma, a nawet, że pracownicy eksploatacji wypracowujący zyski są obciążającym firmę kosztem. Pieniędzy na nasze Godne wynagrodzenia nie ma, bo pocztowym burżujom nie uśmiecha się dzielić z motłochem wypracowanym dobrem. Ci zimni i nieczuli "ludzie" nie wyobrażają sobie zarabiać mniej, a od nas wymagają dalszego zaciskania zębów i pasa. Nie pozwólmy na takie haniebne traktowanie i zamiast pasa zaciśnijmy pięści w postaci strajku. Nawet gdy efektem będzie wyrwanie tylko kolejnej garści ochłapów. Z czasem wyrwiemy im wszystko, co od dawna nam się należy. 400 zł brutto i średnio na etat oraz ze wszystkimi składnikami wynagrodzenia ( nawet godzinami nadliczbowymi, ekwiwalentami za pranie odzieży służbowej itd..) i daleko przyszłych wynagrodzeń jak nagrody jubileuszowe po przepracowaniu 15, 20, 25 lat pracy od 01.08.2008, to zdecydowanie za mało. Faktycznie do pensji podstawowej jako eksploatacja dostaniemy pewnie przy dobrych wiatrach 100 zł brutto. Nie dajmy sobą manipulować, gardzić i pozwolić się zaszczuć.

Pamiętajcie! Uczestnik zorganizowanego strajku przez związek zawodowy, nie ponosi odpowiedzialności! Nie ma tutaj zastosowanie art. 52 kodeksu pracy, bo wszelkimi konsekwencjami są obarczeni organizatorzy protestu, a konkretnie jego przywódcy. Natomiast władze Poczty Polskiej przekraczają swoje kompetencje ogłaszając, że strajk jest nielegalny, bo może o tym wyrokować tylko i wyłącznie Sąd. Walka trwa! Solidarność naszą bronią!

Komisja Zakładowa przy Poczcie Polskiej OZZ Inicjatywa Pracownicza
10.06.2008


Oświadczenie OZZ IP w sprawie utrudniania działalności związkowej w zakładach Cegielskiego

Marcel Szary, przewodniczący Komisji Międzyzakładowej związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza działającego na terenie zakładów H. Cegielski - Poznań oraz jednocześnie delegat załogi do prac w zarządzie firmy, został pozbawiony w sposób nielegalny możliwości kontaktu z załogą Cegielskiego.

Wykorzystując fakt ciężkiej choroby Marcela Szarego, walczącego z rakiem, i jego przejście na trzyletnią rentę, dyrekcja HCP odebrała mu stałą przepustkę zezwalającą na wejście na teren fabryk HCP oraz odmawia mu jej udzielenia w przypadku, kiedy wyraża chęć wejścia na zakład. Działanie takie stanowi naruszenie przynajmniej trzech ustaw, za co grozi odpowiedzialność karną:

1. Ustawy o związkach zawodowych, która m.in. nakazuje równe traktowanie wszystkich organizacji związkowych (art. 1 ust. 3 ustawy). Marcel Szary w dalszym ciągu, jako rencista, jest przewodniczącym związku i jako jedyny nie posiada prawa wstępu na teren zakładu. Na zakładzie działają cztery inne związki zawodowe. Ustawa ta daje prawo przynależności do organizacji emerytów i rencistów ze wszystkimi z tego wynikającymi konsekwencjami (art. 2 ust. 3). Związek też jest niezależny i samorządny względem pracodawcy i państwa (art. 1 ust. 2), zatem pracodawca nie ma prawa podejmować działań, wymuszających na związku wyboru innych osób funkcyjnych. Ustawa przewiduje także możliwość wybierania na przewodniczącego osób pochodzących formalnie spoza zakładu, który w danej jednostce organizacyjnej związku jest zrzeszony (prawo do działalności komisji międzyzakładowych).

2. Co bardziej bulwersujące, Marcel Szary został wybrany na delegata załogi do prac w zarządzie HCP i jest jego pełnoprawnym członkiem, biorąc udział w posiedzeniach, a jednocześnie, decyzją dyrekcji, ograniczono mu kontakt z pracownikami HCP utrudniając wykonanie obowiązków. Marcel Szary z racji pełnienia tej funkcji odpowiada swoim całym majątkiem za niektóre wierzytelności firmy. Jest to zatem próba ubezwłasnowolnienia jednego z członków zarządu HCP, co narusza Kodeks Handlowy.

3. Związek zawodowy Inicjatywa Pracownicza jest w sporze zbiorowym z pracodawcą. Utrudnianie w wyżej wymieniony sposób kontaktów z załogą jest jednocześnie utrudnianiem prowadzenia sporu zbiorowego, co narusza ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych i pozwala na natychmiastową organizację strajku.

Co ciekawe, odebranie Marcelemu Szaremu prawa wstępu na teren fabryk HCP, nastąpiło w chwili rozpoczęcia negocjacji płacowych z jednej strony, a z drugiej z rozpoczęciem dyskusji na temat prywatyzacji zakładu. Zaraz po powrocie ze szpitala, w miesiącach grudzień i styczeń, M. Szary miał nieograniczoną możliwość, jako rencista, wstępu do wszystkich fabryk HCP S.A. Przepustka została mu cofnięta po ponad dwóch miesiącach.

Tym bardziej nieprawdopodobnie brzmią tłumaczenia dyrekcji, iż cofnięcie przepustki było spowodowane troską o zdrowie Szarego i niejasną sytuacja prawną w przypadku gdyby uległ wypadkowi na terenie fabryki. Po pierwsze na teren fabryki mają wstęp nawet obce osoby (wycieczki), po drugie dyrekcja nie widzi problemu i dopuszcza możliwość funkcjonowania Szarego na terenie pomieszczeń biurowych HCP, które są - w sensie prawnym - integralną częścią zakładu i gdzie również można ulec wypadkowi.

Podsumowując: Inicjatywa Pracownicza domaga się natychmiastowego udzielenia Marcelemu Szaremu stosownej przepustki. Jej cofnięcie traktujemy jako formę represji i zastrzegamy możliwość zaostrzenia protestu z tym związanego.

Inicjatywa Pracownicza
Poznań, 29.02.2008


Dyskryminacja w Jutrzence!

Pracownicy Jutrzenki! Pisaliśmy w poprzedniej ulotce, że Jutrzenka uzyskuje coraz lepsze wyniki produkcyjne i finansowe. W ciągu ostatnich trzech lat wartość jednej akcji giełdowej spółki wzrosła o 200-300%. A nasze pensje? Pracownikom produkcyjnym Goplany, w tym samym czasie pensje nawet znacząco zmalały! Związki zawodowe, które nie potrafiły (a może nie chciały?) wejść w spór zbiorowy, podpisały porozumienie, na mocy którego pracownicy Jutrzenki otrzymają ok. 100 złotych podwyżki od 1 stycznia 2008 roku.

Cena akcji Jutrzenki idzie w górę, bo nasze wynagrodzenie są coraz niższe, zwłaszcza jeżeli uwzględnić wzrost cen. A drożeje dosłownie wszystko.

Zarząd Jutrzenki postanowił część akcji firmy sprzedać bezpośrednio załodze. Zwykli pracownicy mogli zatem kupić po 10 akcji w cenie po 109,71 zł. za akcję. Tymczasem dyrekcja i kierownictwo firmy akcjami się obdarowała. Otrzymali oni bowiem prawo do objęcia darmowych akcji Jutrzenki. Teraz wartość ich akcji będzie rosła tym bardziej, im więcej wyrwą z gardła szaremu robotnikowi, dla którego darmowych akcji nie było. Nie dla psa kiełbasa! Oto jak traktuje się załogę!

Powtarzamy: dość milczenia! Domagajmy się wyższych wynagrodzeń! Żądajmy godnych warunków życia!

OZZ Inicjatywa Pracownicza
22.01.2008


Pracownicy Jutrzenki: Dość milczenia!

Jutrzenka uzyskuje coraz lepsze wyniki produkcyjne i finansowe. W ciągu ostatnich trzech lat wartość jednej akcji giełdowej spółki wzrosła o 200-300%. A nasze pensje? Pracownikom produkcyjnym Goplany, w tym samym czasie pensje znacząco zmalały!

Nieudolne związki zawodowe, które nie potrafiły (a może nie chciały?) nawet wejść w spór zbiorowy, podpisały porozumienie, na mocy którego pracownicy Jutrzenki otrzymają ok. 100 złotych podwyżki od 1 stycznia 2008 roku. To zwykła jałmużna! Pomimo przeprowadzonej przed wakacjami akcji polegającej na zebraniu podpisów pod listem domagającym się od zarządu firmy wzrostu wynagrodzeń, władze Jutrzenki jak i związki zawodowe ignorują słuszne żądania załogi. Podpisy z Bydgoszczy zamiast trafić do adresata, czyli zarządu Jutrzenki, przeleżały w szufladzie działaczy związkowych.

Pomimo, że produkcja idzie pełną parą i załoga musi pracować także w soboty i niedziele, pracownicy nie otrzymali nawet pełnej premii kwartalnej, a jedynie 10%! Także kwestia rozliczania nadgodzin pozostawia wiele do życzenia - opóźniają się i wywierane są naciski, aby brać w zamian wolne w stosunku "jeden do jeden".

Takie traktowanie załogi przez pracodawcę jest spowodowane tym, iż milczymy zamiast rozpocząć walkę o wyższe zarobki. Nie mamy się czego obawiać - dziś na rynku pracy dużo łatwiej znaleźć zatrudnienie niż jeszcze kilka lat temu. W całym kraju pracownicy strajkują i protestują domagając się odpowiednich podwyżek. I je otrzymują! Na przykład z Cegielskim nasz związek wszedł w styczniu 2007 roku w spór zbiorowy. W wyniku protestu załoga otrzymała podwyżki o łącznej wysokości 350 złotych brutto plus jednorazową nagrodę w wysokości 1000 złotych brutto dla pracowników fizycznych i 1600 zł. dla umysłowych.

Inicjatywa Pracownicza reaktywowała na terenie Jutrzenki swoją grupę inicjatywą. Będzie dążyć do utworzenia nowego, walczącego związku zawodowego, zarówno w Jutrzence w Poznaniu i Bydgoszczy. Wejdziemy w spór zbiorowy z pracodawcą i zażądamy 500 złotych podwyżki brutto dla każdego pracownika tej firmy. Demonstracjami i innymi formami nacisku wymusimy od pracodawcy to, co załodze się od dawna słusznie należy. Taki jest nasz plan. Wzywamy wszystkich pracowników do poparcia Inicjatywy Pracowniczej i wstępowania w jej szeregi.

Walcz o swoje prawa!

OZZ Inicjatywa Pracownicza
20.11.2007


7 września 2007 roku


Oświadczenie Komisji Krajowej OZZ Inicjatywa Pracownicza
w sprawie wyborów parlamentarnych 2007


Nadchodzące wybory, to żaden wybór. Awantury, których jesteśmy świadkami, są skutkiem bezwzględnej walki o władzę różnych partii, ale żadna z nich nie reprezentuje interesów pracowników. Liczne obietnice i przysięgi, że jedynym celem elit politycznych jest dobro nas wszystkich, nie zmienią naszego zdania. Wiemy dobrze, że zapewnienia rządzących to kłamstwa.

Jakie są prawdziwe zamiary władzy pokazał w sierpniu br. prezydent Kielc, wybrany w wyborach samorządowych z poparciem zarówno PiS jak też PO. Wysłał przeciwko strajkującym kierowcom MPK uzbrojonych po zęby ochroniarzy, wynajętych celem zdławienia strajku. Podobnie było za czasów SLD, kiedy rząd biernie przyglądał się pałowaniu protestujących pracowników Fabryki Kabli w Ożarowie. Czy za czasów AWS - kiedy policja strzelała z gumowych kul do protestujących pracowników Łucznika, raniąc wiele osób. Droga do władzy dzisiejszych elit politycznych i biznesowych, kroczących ramię w ramię, naznaczona jest kłamstwem i przemocą wobec pracowników. Niemal od samego początku, od czasów rządów Bieleckiego, kiedy policja brutalnie rozbiła, we wrześniu 1991 roku, strajk pracowników MPK w Białymstoku. Trzeba skończyć z mitem, że przemoc wobec robotników stosował tylko reżim PRL. Stosuje się ją w dalszym ciągu i to za przyzwoleniem wszystkich partii politycznych uczestniczących od 1989 roku w sprawowaniu władzy.

Przez wszystkie te lata zmieniały się nazwy partii politycznych, ale twarze pozostawały te same. Czy Lech Kaczyński, dzisiejszy Prezydent RP, nie rządził już Warszawą, nie był wcześniej prezesem Najwyższej Izby Kontroli, nie był ministrem sprawiedliwości w rządzie AWS, nie stał wiernie u boku Lecha Wałęsy, kiedy ten został wybrany na prezydenta? Czy w tym samie czasie kiedy bracia Kaczyńscy popierali Wałęsę, nie popierał go również Donald Tusk? Czyż nie byli wówczas przez moment w jednej partii? Byli. Dziś może skaczą sobie do gardeł, ale jutro mogą się pogodzić w imię swoich własnych interesów, w imię profitów jakie czerpią ze sprawowania władzy. Partie opłacane z kasy państwa, wygrywające wybory na podstawie zmanipulowanych ordynacji wyborczych, to oczywiste zaprzeczenie demokracji. Dziś, kiedy potrzebują naszych głosów, obiecują, że zbudują "powszechny kapitalizm", zaopiekują się biednymi, pomogą potrzebującym. To czcze obietnice. Jeżeli w ostatnich latach cokolwiek uzyskali pracownicy to przede wszystkim w wyniku swojej determinacji w walce z władzą, z pracodawcami, dzięki uporczywemu upominaniu się o godne zarobki i warunki pracy - protestując, strajkując, demonstrując. Nic nie otrzymaliśmy od władzy. Wszystko co mamy wyrwaliśmy jej z gardła.

Kłamią politycy, zwykle opływający w dostatki, którzy przedstawiają się jako obrońcy biednych. Przez te lata, kiedy sami zabawiali się władzą na koszt nas wszystkich, coraz większa część społeczeństwa żyła poniżej granicy ubóstwa, rosły różnice majątkowe i rozwarstwienie społeczne. Przymykano oczy na łamanie praw pracowniczych, liberalizowano prawo pracy, odbierając pracownikom wywalczone wcześniej prawa. Dziś rządzący twierdzą, że przyczynili się do poprawy sytuacji gospodarczej kraju i polepszenia warunków życia wszystkich pracujących. Obiecują podwyżkę minimalnej płacy. Lecz jedynym powodem, dla którego są skłonni do ustępstw wobec pracowników, to fakt, że czują się coraz słabsi, bo spada im poparcie, więc żebrzą i podkupują każdy głos. Zaraz po wyborach rządzić będą jednak po swojemu - zgodnie z własnym interesem i wbrew interesowi większości społeczeństwa. Najbardziej prawdopodobny scenariusz po wyborach to dostanie się do władzy liberałów, którzy w spadku po Kaczyńskich otrzymają prokuratorskie państwo świetnie nadające się do represjonowania ruchu pracowniczego. Być może dojdzie do koalicji PiS i PO, wówczas liberalno-konserwatywny sojusz zdobędzie większość, która będzie mogła zmienić każdą ustawę, wraz z konstytucją. Możemy być pewni, że władza umocni pozycje biznesu, pracodawców, którzy potrafią się odwdzięczyć przedstawicielom władzy. A pracownicy podzielą los kierowców z MPK w Kielcach - na ich słuszne żądania władza odpowie, tak jak zawsze, przemocą.

Rozwój gospodarczy nie będzie trwał wiecznie. Pojawiają się pierwsze symptomy załamania. Prędzej czy później, zgodnie z prawem cyklów, wzrośnie bezrobocie, zaczną spadać realne zarobki. Już teraz z jednej strony obiecuje się podwyżki wynagrodzeń, a z drugiej nadciąga drożyzna: ceny mieszkań, energii, podstawowych artykułów żywnościowych, prywatyzowanych usług komunalnych itd. Mamy już europejskie ceny - żądamy zatem europejskich zarobków. Nie chcemy 20 czy 30 procent podwyżki, chcemy zarabiać 4, 5-ciokrotnie więcej. Chcemy zarabiać tyle, ile zarabia się na Zachodzie Europy. Wysocy urzędnicy państwowi i menedżerowie zarabiają już "po europejsku", lecz pracownicy z Polski, z Europy Wschodniej są wciąż w Unii obywatelami drugiej kategorii, tanią siłą roboczą.

Prawdziwą zmianę, taką jakiej oczekuje większość społeczeństwa, wymusić może tylko oddolny, totalny sprzeciw społeczny. Dlatego zamiast iść do urn, powinniśmy wyjść na ulice, ogłosić strajk generalny i bojkot wyborów. Tylko powszechna odmowa posłuszeństwa elitom władzy może doprowadzić do rzeczywistych zmian ustrojowych, które zagwarantują polepszenie bytu całego społeczeństwa i poszanowania naszych praw. Możemy powtórzyć za innymi, że nasze marzenia, nie mieszczą się w urnach.

Inicjatywa Pracowniczy wzywa wszystkich pracowników do bojkotu wyborów i podjęcia strajku generalnego. Wzywany do powszechnych protestów społecznych. Domagajmy się godnych warunków życia. Żądajmy społeczeństwa wolnego, samorządnego i sprawiedliwego.


Poznań, 24.08.2007 r.

Oświadczenie

W 2000 roku Anna Jadwiga Łojewska przepracowała, jako kierownik biura i księgowa, w Stowarzyszeniu Pomocy Dzieciom i Młodzieży im. Św. Jana Bosko "Serca Sercom", którego siedziba mieści się przy ul. Wronieckiej 9, w Poznaniu. Nadzór nad Stowarzyszeniem pełni (faktycznie nim zarządzający) Zakon Salezjanów.

Za swoją pracę Anna Łojewska nie otrzymała żadnej zapłaty, wobec powyższego skierowała sprawę do sądu rejonowego w Poznaniu. Ponieważ umowa miała charakter cywilno-prawny (chociaż wg prawa powinna być to umowa o pracę), sprawę rozstrzygał sąd cywilny. W dniu 18 lipca 2001 roku zapadł prawomocny wyrok. Na rzecz Anny Łojewskiej zasądzono kwotę 5900 zł. tytułem niewypłaconego wynagrodzenia plus odsetki, oraz dodatkowo 515 złotych tytułem kosztów tzw. zastępstwa procesowego. Pomimo, że rok później wyrok ten otrzymał klauzulę wykonalności, pieniędzy nigdy nie udało się Annie Łojewskiej odzyskać. Na swoje liczne pisma i monity, Anna Łojewska nigdy nie otrzymała od władz Stowarzyszenia, ani od Salezjanów, żadnej odpowiedzi.

Po kilku latach bezskutecznego dopominania się zapłaty za pracę, Anna Łojewska zgłosiła się do związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza (IP). W dniu 30 maja 2007 roku zażądaliśmy od Stowarzyszenia zapłaty i powiadomiliśmy o tym władzę Salezjanów. Nie otrzymaliśmy na nasze pismo odpowiedzi.

Nasz związek już wcześniej, od zupełnie innej osoby pracującej dla salezjańskiego Stowarzyszenia w Poznaniu, słyszał o niezgodnych z prawem pracy postępowaniem tej organizacji, zatem liczba poszkodowanych pracowników może być większa. Z informacji naszych wynika, iż zarządzane przez salezjanów Stowarzyszenie przeżywa trudności finansowe. Prowadząc za jego pośrednictwem swoją działalność, zakon dystansuje się od ewentualnych roszczeń, w tym pracowniczych. Inicjatywa Pracownicza uważa takie działania za nie do przyjęcia. Salezjanie ponoszą pełną odpowiedzialność moralną, a także finansową, za sygnowaną przez nich działalność stowarzyszeniową. Jest rzeczą nie do przyjęcia, ażeby korzystając z autorytetu Kościoła katolickiego, działające pod jego auspicjami organizacje łamały prawa pracownicze, co niestety ma miejsce. Przypadek Salezjanów nie jest jedynym tego typu, o którym słyszeliśmy. Dzisiejsza akcja ma za zadanie przerwanie milczenia w tej sprawie.

Żądamy natychmiastowej wypłaty wynagrodzenia Annie Łojewskiej!
Dość łamania praw pracowniczych!


OZZ Inicjatywa Pracowni
cza


Poznań, 03.04.2007 r.

Oświadczenie Komisji Międzyzakładowej przy HCP S.A. OZZ Inicjatywa Pracownicza

Od godziny 9.00. trwa demonstracja pracowników Cegielskiego wewnątrz zakładu. Pracownicy oczekują przybycia Prezesa Spółki. (godz. 9.30). Żądają m.in. 550 złotych brutto podwyżki.

W związku z protestem pracowników H. Cegielski - Poznań S.A. Komisja Międzyzakładowa OZZ Inicjatywa Pracownicza przy HCP S.A. oświadcza:

1. Wobec pojawiających się informacji mówiących o tym, że HCP S.A. nie stać na podwyżki w wysokości żądanej przez nasz związek i załogę, pragniemy przede wszystkim zaznaczyć, iż żądania te są adekwatne do wysokości uzyskiwanych zysków przez przedsiębiorstwo. W roku 2006 zyski wyniosły ok. 12 mln. złotych; w 2007 planowane zyski będą wynosić 7 mln. złotych. Wyniki finansowe odnotowywane przez cały holding Cegielskiego są jeszcze lepsze. Tymczasem podwyżka płac w wysokości żądanej przez załogę to koszt ok. 12 mln. złotych rocznie (8 mln. do końca 2007 roku). Jednocześnie pragniemy zauważyć, że pracownicy Cegielskiego w okresie bessy w przemyśle stoczniowym (lata 2001-2003) mieli wielokrotnie obniżane zarobki o 10 do 20%. W wyniku tego dzisiaj (w stosunku do średniej krajowej) pracownicy HCP zarabiają relatywnie mniej, niż w końcu lat 90. Stoimy zatem na stanowisku, że w obecnym momencie, kiedy zakład odnotowuje zyski, przynajmniej część z nich powinna trafić do kieszeni załogi, która wcześniej zrezygnowała ze swoich dochodów. Żądamy zatem wypracowanych przez nas części zysków, nic ponad to!

2. Zostały w ostatnich dniach wydane przez dyrekcję HCP SA dyspozycje, które nie można inaczej określić, niż jako próbę represjonowania protestujących pracowników. Utrzymuje się, że nasze działania są nielegalne. W związku z powyższym pragniemy przypomnieć, że w dniu 4 stycznia 2007 roku na mocy ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych związek zawodowy Inicjatywa Pracownicza zgłosiła żądania m.in. podwyżki płac. Związek określił czas realizacji żądań do dnia 15 stycznia 2007 roku. Pracodawca pismem z dnia 30 stycznia 2007 roku poinformował nasz związek, że żadnego z naszych postulatów nie spełni. W tej sytuacji związek znalazł się w sporze zbiorowy z dyrekcją HCP S.A. z dniem zgłoszenia żądań, a więc od 4 stycznia 2007 roku. Ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych zobowiązuję pracodawcę do natychmiastowego rozpoczęcia rokowań. Ponieważ do dnia 21 marca 2007 roku ze strony pracodawcy żadna propozycja rokowań nie wpłynęła do związku, to związek pismem z dnia 22 marca poinformował dyrekcję HCP S.A., że rokowania odbędą się w świetlicy W-2 (na terenie HCP) w dniu 29 marca o godzinie 14.15. informując o zaistniałej sytuacji załogę. W dniu 29 marca 2007 roku dotarła do związku informacja, że nie ma żadnych rokowań i nikt z zarządu firmy na rokowanie nie przybędzie. Świetlica została zamknięta, a przewodniczącemu Komisji Międzyzakładowej OZZ Inicjatywa Pracownicza klucza do świetlicy nie wydano. Nie wyznaczono także ww. piśmie innej daty na rozpoczęcie rokowań. W takich okolicznościach doszło do wiecu, na którym uchwalono, że w dniu 30 marca o godz. 9.00. odbędzie się tzw. "płyta" (robotnicy Cegielskiego tak zwykle nazywają miejsce, gdzie wewnątrz fabryki zwoływane są spontaniczne manifestacje załogi). 30 marca też doszło do demonstracji pod siedzibą zarządu. Z tego wszystkiego wynika, ze działania załogi były podyktowane nielegalną odmową przez dyrekcję HCP rokowań, wszczętych na mocy ustawy o sporach zbiorowych. Zatem to działania dyrekcji, a nie załogi, są nielegalne, a o fakcie tym związek poinformował Państwową Inspekcję Pracy. Wobec powyższego żądamy zaprzestania represjonowania załogi i pełnej zapłaty za pracę pierwszej zmiany w dniu 30 marca 2007 roku.

3. W związku z pojawiającymi się informacjami prasowymi na temat zarobków Marcelego Szarego informujemy, ze obok pensji jaką dostaje jako tokarz, odbiera wynagrodzenie równe 1,5 średniej krajowej za fakt pracy w Zarządzie HCP S.A. (Pragniemy przypomnieć, iż z tego tytuły odpowiada on za niektóre zobowiązania Spółki całym swoim majątkiem, podobnie jak pozostali członkowie Zarządu). Marcel Szary nigdy nie ukrywał swoich zarobków przed załogą, tak jak to czynią przewodniczący największych central związkowych w HCP S.A., którzy zarabiają 3,5 krotność średniej pensji w HCP. Marcel Szary kilkakrotnie wzywał ich publicznie do ujawnienia dochodów, co nigdy z ich strony nie nastąpiło. Poważną część uzyskanych dochodów Marcel Szary przeznacza na cele społeczne związane z walką pracowników o swoje prawa.

4. Inicjatywa Pracownicza informuje jednocześnie, że w dniu 1 maja 2007 roku spod zakładów HCP ruszy demonstracja, podczas której domagać się będzie wyższych płac i powszechnych świadczeń dla bezrobotnych. Stosowne zawiadomienie zostało już złożone w Urzędzie Miasta Poznania.

W imieniu
Komisji Międzyzakładowej
przy HCP S.A.
OZZ Inicjatywa Pracownicza

Marcel Szary, Przewodniczący


W obronie praw związkowych i pracowniczych

26 września 2006 roku, po wielu miesiącach procesu przed łódzkim sądem pracy zapadł wyrok w sprawie Sławomira Kaczmarka, przewodniczącego OZZ Inicjatywa Pracownicza w zakładach Uniontex SP. Sąd zmienił tryb zwolnienia Kaczmarka z dyscyplinarki (art. 52 KP) na zwykły i zasądził odszkodowanie w wysokości jednej pensji. Formalnie zatem proces został przez Sławomira Kaczmarka wygrany, jednak Inicjatywa Pracownicza domagała się przywrócenia do pracy. Wyrok zatem traktujemy za niekorzystny.

Przewodniczący Komisji Zakładowej OZZ Inicjatywa Pracownicza w zakładach Uniontex w Łodzi, Sławek Kaczmarek został w grudniu 2004 roku wyrzucony z pracy, pomimo iż był prawnie chronionym przed zwolnieniem. Jego odejście z zakładu związane było z realizacją przez zarząd działań zmierzających do pozbycia się wszystkich współzałożycieli przedsiębiorstwa. Uniontex SP powstał pod koniec 2003 roku jako spółka pracownicza mająca ratować miejsca pracy w zlikwidowanych Zakładach Przemysły Bawełnianego Uniontex S.A. Niestety z powodu braku kontroli udziałowców nad spółką pracowniczą doszło do przejęcia kontroli nad nią przez zarząd zakładu.

Wszystko wskazuje na to, że 31 października br. zostanie ogłoszony, przed sądem pracy w Zielonej Górze, wyrok w sprawie Jacka Rosołowskiego, działacza IP z Kostrzyna, który został w marcu 2006 roku zwolniony za próbę założenia związku zawodowego w firmie Impel-Tom. W tym przypadku zażądaliśmy wysokiego odszkodowania, bowiem Jacek Rosołowski zatrudniony był na czas określony, zatem nie może się domagać przywrócenia do pracy. Faktycznie prawne zablokowanie żądania przywrócenia do pracy (odnoście umów czasowych), w przypadku jawnej dyskryminacji, jest rzeczą kuriozalną.

Jacek Rosołowski i Sławek Kaczmarek to dwaj z czterech związkowców wziętych w obronę przez Komitet Pomocy i Obrony Represjonowanych Pracowników. Krzysztof Łabądź z KWK Budryk i Darek Skrzypczak z poznańskiej Goplany zostali już wcześniej wyrokami sądowymi przywróceni do pracy. Nie oznacza to wcale, że pracodawcy nie przestali łamać prawa pozbywając się działaczy związkowych poprzez ich natychmiastowe, dyscyplinarne zwalnianie. 14 września 2006 roku z gdańskiego oddziału firmy Media Markt (koncern Metro Group) został nielegalnie zwolniony szef tamtejszej Solidarności Andrzej Rosiński.

Podejmując protest na ulicach Łodzi wypowiadamy się w obronie nie tylko prześladowanych działaczy związkowych, ale także wszystkich osób zatrudnionych poprzez agencja pracy tymczasowej.

W Polsce coraz powszechniej zatrudnia się pracowników poprzez tzw. agencje pracy tymczasowej. Do największych z nich należy np. Adecco, Randstad, Manpower, Work Service. Tylko te cztery firmy zatrudniają łącznie około 150 tys. pracowników. Nie wiadomo dokładnie ile jest jeszcze zatrudnionych pracowników w pozostałych kilkudziesięciu agencjach, lecz z całą pewnością, ich liczba rośnie.

Uważamy, że praca w agencji pracy tymczasowej nosi charakter pracy drugiej kategorii i służy dzieleniu rynku pracy na dwie części. Pracownicy zatrudnieni u tego samego pracodawcy, na tym samym stanowisku pracy, są różnie wynagradzani i traktowani, tylko dla tego, że jeden został zatrudniony przez pracodawcę bezpośrednio, a drugi podwynajęty przez agencję pracy tymczasowej. Tym sposobem wytwarza się grupa pracowników, którzy nigdy nie mogą uzyskać stałego zatrudniania, a u pracodawcy "użytkownika" są przekazywani kolejnym agencjom pracy tymczasowej, aby uniknąć konieczności zatrudnienia ich na stałe. W taki systemie niektórzy pracują wiele miesięcy, a nawet lat, stając się czymś na wzór usługi lub urządzenia, które pracodawca może wynająć na godziny i za które nie musi ponosić odpowiedzialności.

Państwowa Inspekcja Pracy stwierdziła (w 2005), że w 2/3 przypadkach agencje pracy tymczasowej źle sporządzają umowę o pracę. "Zdarzały się również przypadki - pisze w swoim raporcie PIP - że do treści umów wpisywane były postanowienia niezgodne z przepisami prawa pracy...". Ponad ? agencji narusza przepisy dotyczące sporządzania i wydawania świadectw pracy. Podobna ilość pracodawców narusza przepisy dotyczące przestrzegania czasu pracy i jego ewidencjonowania. Pracownicy agencji pracy są także oszukiwani na wynagrodzeniu np. co piąta agencja pracy tymczasowej zaniża lub nie płaci ekwiwalentu urlopowego. Największym jednak problemem - jak stwierdza PIP - są nieprawidłowości dotyczące BHP, przede wszystkim zatrudniania "pracowników bez wstępnych badań lekarskich oraz nieinformowania pracowników o ryzyku zawodowym związanym z wykonywaną pracą".

Komitet Pomocy i Obrony Represjonowanych Pracowników domaga się, aby pracownicy wynajmowani przez agencje pracy tymczasowej po trzech miesiąca zatrudnienia w danym miejscu pracy, nabywali prawa do zatrudnienia u tzw. "pracodawcy użytkownika". Takie samo żądanie wysuwają Polsce pracownicy na Zachodzie, gdzie w przeważającej większości są zatrudniani przez agencje pracy tymczasowej i gorzej traktowani. Taki jest między innym postulat polskiej sekcji Niezależnego Związku Robotników (Independent Workers Union) działającej w Irlandii.

Komitet Pomocy i Obrony
Represjonowanych Pracowników
27.10.2006


OŚWIADCZENIE

Pomimo, że Sąd Pracy w Poznaniu przywrócił w pierwszej instancji Dariusza Skrzypczaka do pracy, w dalszym ciągu Zarząd Jutrzenki SA odmawia mu nie tylko zatrudnienia, ale wstępu na teren zakładów.

Dariusz Skrzypczak pod koniec grudnia 2005 roku został nielegalnie zwolniony z poznańskiej Goplany (Jutrzenka SA), tylko za to, że skomentował w lokalnej prasie działania swojego pracodawcy i niekorzystne dla pracowników Goplany zmian w systemie wynagrodzeń (obniżka wynagrodzenia). Pracodawca zarzucił związkowcowi, że rozpowszechnia nieprawdziwe i szkodzące wizerunkowi firmy wiadomości. Tymczasem okazuje się, że nowy system wynagrodzeń przyczynił się do realnego obniżenia pensji pracownikom Goplany, a Jutrzenka SA zamierza w najbliższym czasie zwolnić z poznańskich zakładów kilkadziesiąt osób. Zatem wszelkie obawy przewodniczącego związku zawodowego się potwierdzają.

Pomimo pozytywnego wyroku Sądy Pracy pierwszej instancji (sąd przywrócił Skrzypczaka do pracy 6 kwietnia 2006 r.), zarząd Jutrzenki w dalszym ciągu odmawia mu nie tylko zatrudnienia, ale wstępu na teren zakładów. Dzieje się tak pomimo, iż wygrał on ponownie - na początku 2006 roku - wybory na przewodniczącego NSZZ Solidarność (jest wiceprzewodniczącym Komisji Zakładowej połączonych zakładów w Poznaniu i Bydgoszczy i przewodniczącym Komisji Oddziałowej w poznańskiej Goplanie). W ten sposób pracodawca łamie ustawę o związkach zawodowych i kontynuuje politykę represji wobec samorządnych i niezależnych struktur związkowych.

Kontrola Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) jednoznacznie stwierdziła, że zwolnienie Dariusza Skrzypczaka było rażącym naruszeniem przepisów prawa pracy. W związku z tym przeciwko dyrektorowi zakładu Jutrzenki w Poznaniu, PIP skierowała pozew do sądu grodzkiego. Dziś odbędzie się druga rozprawa w procesie przeciwko kierownikowi zakładów Goplana Jarosławowi Dąbrowskiemu. Na pierwszą pozwany nie wstawił się.

OZZ Inicjatywa Pracownicza oraz Komitet Pomocy i Obrony Represjonowanych Pracowników zapowiadają dalsze protesty w związku z sprawą Dariusz Skrzypczaka i innych represjonowanych działaczy związkowych jak np. Jacka Rosołowskiego (Inicjatywa Pracownicza), nielegalnie zwolnionego w dniu 8 marca z zakładów Impel-Tom w Kostrzynie nad Odrą, za próbę założenia związków zawodowych. Pierwsza rozprawa Jacka Rosołowskiego przed Sądem Pracy w Zielonej Górze odbyła się w dniu 9 maja 2006 roku.

Dość łamania praw pracowniczy!
Dość represji wobec działaczy związkowych!

Poznań, 11 maja 2006 r. OZZ Inicjatywa Pracownicza


Impel-Tom zwalnia związkowca

W dniu 8 marca 2006 roku został bezprawnie zwolniony z firmy Impel-Tom Jacek Rosołowski, członek Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza. Przyczyna zwolnienia Jacka Rosołowskiego były jego działania na rzecz utworzenia w Impel-Tom związku zawodowego.

Do związku swój akces zgłosiło 12 pracowników kostrzyńskiego oddziału firmy (na ok. 40 tam zatrudnionych). Większość z nich podpisała deklaracje członkowskie w dniu 28 lutego. W dniu 2 marca Rosołowski poinformował Komisję Krajową Inicjatywa Pracowniczej o zamiarze utworzenia w Impel-Tom komisji związkowej. O zamiarze tym dowiedziało się kierownictwo firmy i w dniu 8 marca wręczono Rosołowskiemu wypowiedzenie. Dzień póˇniej wypowiedzenie otrzymał także inny członek związku, który zachęcał do wstąpienia do związku pracowników Impelu. Zwolnienia miały na celu uniemożliwienie powstanie pierwszego w Impel-Tom (przedsiebiorstwa zatrudniającego kilkaset pracowników) związku zawodowego i zastraszenie pracowników chętnych do wstąpienia w jego szeregi. Niektóry innym pracownikom grożono zwolnieniem, gdyby zdecydowali się na założenie związku.

Jacek Rosołowski wstąpił do sądu pracy w Zielonej Górze o uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne z uwagi na fakt, iż nastąpiło ono w warunkach rażącego naruszenia prawa. W pozwie stwierdził, że choć był zatrudniony na czas określony i pracodawca nie musi dodawać powodu zwolnienia, to Kodeks Pracy zabrania dyskryminacji z powodu przynależności i działalności związkowej i w art. 18 3a. § 1 stanowi, że pracownicy powinni być równo traktowani w zakresie nawiązania i rozwiązania stosunku pracy, bez względu na przynależność związkową, a także bez względu na zatrudnienie na czas określony lub nieokreślony. Prawo do zrzeszania się w samorządne i niezależne od pracodawców struktury związkowe daje Konstytucja RP (art. 57 i art. 59 ust. 1). Ustawa o związkach zawodowych w art. 35, mówi, że kto przeszkadza w tworzeniu związku zawodowego, może zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

Firma Impel-Tom jest częścią holdingu Impel SA. Grupa Impel to największa w Polsce grupa firm specjalizujących się w outsourcingu dla przedsiębiorstw (m.in. usługi ochroniarskij, sprzątanie, catering). W 2005 roku grupa zatrudniała razem ponad 17 tys. pracowników w tym w dużej części osoby niepełnosprawne (grupa korzystała z dotacji państwa na rzecz zakładów pracy chronionej). W 2005 roku jej obroty wynosiły blisko 627 mln. złotych, a zysk blisko 21 mln. złotych. Firma jest notowana na Warszawskiej Giełdzie papierów Wartościowych.

W 2002 roku Impel "wsławił" się brutalną pacyfikacją protestujących robotników ożarowskiej Fabryki Kabli, wykonaną na zlecenie Bogusława Cupiala właściciela Tele-Foniki.

Prosimy o słanie faxów protestacyjnych do firmy i telefony w sprawie Jacka domagające się jego powrotu do pracy.

Inicjatywa Pracownicza zagwarantuje Jackowi Rosołowskiemu ochrone prawną. Organizujemy też fundusze na półczny zasiłek związkowych.

Jeżeli ktoś chciałby pomóc może wpłacać na:

OZZ Inicjatywa Pracownicza
Poznań, Górecka 154
Spółdzielczy Bank Ludowy
57 9043 1070 2070 0042 8758 0001
z dopiskiem: darowizna na rzecz represjonowanych związkowców

adres firmy:

Impel-Tom
M Kapalski Sp. Komandytowa
ul. Dekoracyjna 3
65-722 Zielona Góra

15.03.2006


Jeżyce Goplana wspólna sprawa!

29 stycznia
Dzień Solidarności z Pracownikami Goplany

godz. 15.00. Inicjatywa "Jedzenie Zamiast Bomb" - Rynek Jeżycki.
Pracownicy Goplany rozdają darmowe posiłki potrzebującym mieszkańcom Jeżyc i Poznania.

godz. 17.00. Centrum Sztuki Współczesnej "Inner Spaces", ul. Jackowskiego 5, spotkanie załogi Goplany z mieszkańcami Jeżyc i Poznania. O historii i problemach Goplany opowiadać będzie Dariusz Skrzypczak.

Goplana jest zakładem, który na trwałe wpisał się w pejzaż poznańskich Jeżyc. Jeszcze nie tak dawno pracowało tu ponad 2000 osób, dziś zatrudnionych jest niespełna 500 osób. Wielkie nadzieje pokładane w przejęciu Goplany przez Nestle okazały się płonne. Zakład zmierzał do likwidacji. 1 stycznia 2005 roku Goplanę przejęła Jutrzenka, ale nie polepszyło to radykalnie sytuacji pracowników. Kiedy zaczęli wyrażać swoje niezadowolenie, nowy właściciel, łamiąc prawo, wymusił posłuch.

29 grudnia 2005 roku zarząd Jutrzenki SA zwolnił dyscyplinarnie Dariusza Skrzypczaka przewodniczącego komisji zakładowej NSZZ Solidarność w poznańskiej "Goplanie" za jego wypowiedzi dla lokalnej prasy. Choć Skrzypczak potwierdził tylko fakt, iż Jutrzenka wprowadziła nowe warunki płacy, na których większość pracowników Goplany traci, kierownictwo zakładu uznało te słowa za szkodliwe dla przedsiębiorstwa. To już druga próba zwolnienia, Skrzypczaka - pierwsza miała miejsce na początku tego roku. Kontrola Państwowej Inspekcji Pracy stwierdziła, że zwolnienie Dariusza Skrzypczaka było rażącym naruszeniem przepisów prawa pracy. Zarząd Jutrzenki działał w tym przypadku ze świadomością naruszania prawa. Prawdziwym celem była chęć zastraszenia pozostałych pracowników Goplany i zakneblowania ust związkom zawodowym. Chcąc wymóc na załodze obniżkę wynagrodzenia, postanowił uderzyć w Skrzypczaka, bo cieszy się on wśród niej dużym autorytetem, za swoją odwagę w obronie interesów pracowniczych.

Zmiana systemu płac, na którą większość pracowników Goplany się nie godzi, nie jest podyktowana sytuacją ekonomiczną Jutrzenki. Zakład w 2005 roku (po przejęciu Goplany) odnotował rekordowe zyski, a wartość jego akcji wzrosła o ponad 100%. Barbara Kolańska, do której należy bezpośrednio kilka procentów udziałów Jutrzenki zarobiła w tym roku na ich wzroście ponad 8 mln. złotych. Ziołopex, który też należy do rodziny Kolańskich, jako posiadacz ponad 40% akcji, zyskał wielokrotnie więcej. Pomimo tego odmawia się fatalnie zarabiającej załodze bydgoskiej Jutrzenki podwyżek (zerwano rozmowy w tej sprawie ze związkami zawodowymi), a pracownikom Goplany narzuca się gorsze warunki płacowe.

Załoga Goplany stara się walczyć o swoje prawa i warunki placowe. To naturalne. Muszą przecież utrzymać swoje rodziny. Musimy pamiętać, że gorsze płace, to mniej pieniędzy wydanych również w jeżyckich sklepach. Niższe zatrudnienie w Goplanie, to mniej klientów jeżyckiego rynku. Kiedy pada lokalna gospodarka, to wszyscy tracimy. Ale wielkie korporacje i ich właścicieli to nic nie obchodzi. Nie obchodzi ich los pracowników, nie obchodzi ich los mieszkańców Jeżyc i Poznania.

Apelujemy do Was o solidarność z protestującymi pracownikami Goplany!

Poprzyjcie żądania pracowników Goplany!

Stańcie w obronie prześladowanych działaczy związków zawodowych!

Inicjatywa Pracownicza
19.01.2006


Dariusz Skrzypczak zwolniony!

Zwracamy się do wszystkich związków zawodowych z prośbą o wystąpienie w obronie represjonowanego za działalność związkową!

Zarząd Jutrzenki - znanego producenta słodyczy - zwolnił dyscyplinarnie Dariusza Skrzypczaka przewodniczącego komisji zakładowej NSZZ Solidarność w poznańskiej "Goplanie" (należącej do stycznia 2005 roku do Jutrzenki) za jego wypowiedzi dla lokalnej prasy. Choć Skrzpczak potwierdził tylko fakt, iż Jutrzenka wprowadziła tylko nowe warunki płacy, na których większości pracowników Goplany traci, kierownictwo zakładu uznało te słowa za szkodliwe dla przedsiębiorstwa. To już druga próba zwolnienia Skrzypczaka - pierwsza miała miejsce na początku tego roku.

W połowie grudnia na terenie zakładu w Poznaniu pojawiły się ulotki innego, działającego w ukryciu, związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza, atakujące zarząd Jutrzenki za próbę obniżenia załodze pensji pomimo osiąganych wysokich zysków. Po przejęciu Goplany zyski Jutrzenki znacząco wzrosły. Inicjatywa Pracownicza apelowała do załogi o podjęcie przygotowań do akcji strajkowej i postulowała wejście z pracodawcą w spór zbiorowy. Informacja o niepokojach w fabryce trafiła na łamy poznańskiej prasy.

Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia w Faktach, Metro i Głosie Wielkopolskim ukazały się płatne ogłoszenia Jutrzenki pt.: "Prawda o Goplanie". "Nie chcemy szukać oszczędności w kieszeni naszych pracowników." - twierdził w nich prezes Jutrzenki Jan Kolański. W ogłoszeniu twierdzono także, że pojawiające się publikacje w prasie "wprowadzają jedynie w błąd opinię publiczną i godzą w dobre imię Jutrzenki".

27 grudnia przewodniczący NZSS Solidarność w Goplanie został powiadomiony o chęci zwolnienia go na podstawie art. 52 kodeksu pracy, czyli dyscyplinarnie. To próba zastraszenia pracowników i zakneblowania ust związkom zawodowym. Pracodawca chce uderzyć w Skrzypczaka, bo cieszy się on dużym autorytetem wśród załogi jeszcze za walkę w obronie praw pracowniczych kiedy należał on jeszcze do Nestle. Prezydium komisji zakładowej Solidarności nie wyraziło zgody na zwolnienie chronionego prawem swojego przewodniczącego. Wobec powyższego zarząd Jutrzenki zdecydował się, wbrew obowiązującemu prawo zwolnić Skrzypczaka i 29 grudnia wieczorem wręczył mu wypowiedzenie i zabronił wstępu na teren zakładu.

Przypadek Dariusza Skrzypczak jest kolejnym przykładem z ostatniego czasu, kiedy pracodawca stosując dyscyplinarny tryb zwolnienia próbuje usuwać niechcianych działaczy związkowych. Podobne przypadki miały miejsca w KWK "Budryk", gdzie dyscyplinarnie zwolniono przewodniczącego Sierpnia'80 za - jak utrzymuje pracodawca - zorganizowanie nielegalnego strajku, czy w grodziskiej fabryce Frito Lay (należącej do PepsiCo), gdzie dyrekcja dyscyplinarnie wyrzuciła z pracy szefa zakładowej "Solidarności" Sławomira Zagrajka, który rok temu nagłośnił sprawę seksualnego molestowania pracownic fabryki.

Prosimy o słanie listów protestacyjnych na adres:

Przedsiębiorstwo Cukiernicze Jutrzenka S.A
ul. Kościuszki 53
85-079 Bydgoszcz
Poland


A kopie tego listu przesłać na adres:

Goplana
ul.Św. Wawrzyńca 11
60-539 Poznań
Poland

wzór listu protestacyjnego:

Do:
Przedsiębiorstwo Cukiernicze Jutrzenka S.A
ul. Kościuszki 53
85-079 Bydgoszcz

My, niżej podpisani, chcielibyśmy wyrazić swoje poparcie dla Dariusza Skrzypczaka przewodniczącego komisji zakładowej NSZZ Solidarność, jednocześnie swój stanowczy sprzeciw w związku z naruszeniem w Państwa zakładach w Poznaniu (Polska) podstawowych praw związkowych! Dyscyplinarne zwolnienie Dariusza Skrzypczaka to jawne represje skierowane w działaczy związkowych w Waszych zakładach pracy! Żądamy natychmiastowego przywrócenia go do pracy!


Oświadczenie w sprawie łamania praw związkowych

W ostatnim okresie coraz częściej dochodzi do represji skierowanych przeciwko niewygodnym związkowcom. Pomimo przysługującej im ochronie prawnej pracodawcy decydują się na zwolnienie związkowców wbrew obowiązującym przepisom na mocy art. 52 kodeksu pracy. Artykuł ten pozwala rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika w przypadku, gdy dopuścił się ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych, popełnił przestępstwo, jeżeli przestępstwo jest oczywiste lub zostało stwierdzone prawomocnym wyrokiem, lub utracił - z własnej winy - uprawnienia konieczne na zajmowanym stanowisku. Dopuszczenie się ciężkiego naruszenia obowiązków to np. spożywanie alkoholu w miejscu pracy. Tak czy inaczej wybrani działacze związkowi, są - według określonych zasad - chronieni prawem przed zwolnieniem. Oznacza to, iż pracodawca de facto nie może zwolnić chronionego związkowca bez przyzwolenie jego komisji zakładowej. Oczywiście jeżeli np. związkowiec w oczywisty sposób naruszy prawo (np. jest pijany lub dopuści się kradzieży) komisja zakładowa często zgadza się na zwolnienie. Prawo to ma chronić związkowców przed represjami.

Pracodawcy w Polsce często nie respektują ochrony prawnej związkowców i - działając w pełnej świadomie - naruszają prawo stosując tryb dyscyplinarny wyrzucają ich z pracy. Sojusznikiem w tym przypadku pracodawców jest opieszały tryb pracy sądów. Rozprawy trwają wiele miesięcy, a w tym czasie pracownik pozbawiony jest pracy i dochodu. Nie rzadko prowadzi to do sytuacji, że godzi się on w konsekwencji na ugodę i odpowiednio wysokie odszkodowanie, lub podejmuje pracę w innym zakładzie i wówczas, dotychczasowy pracodawca wypłacają niewielkie w sumie odszkodowanie ma tzw. "problem z głowy". W innym przypadku, nawet jeżeli sąd przywraca poszkodowanego do pracy, to podczas jego nieobecności pracodawcy posługując się strachem i represjami wobec szeregowych członków związku, doprowadzając do rozbicia organizacji związkowej. Zatem przywrócony do pracy przez sąd związkowiec styka się z sytuacją, że utracił ochronę prawną i wówczas - już bez przeszkód - pracodawca, z formalnego punktu widzenia legalnie, może go ponownie zwolnić. Tymczasem takie praktyki są nie tylko naruszeniem prawa pracy i ustaw związkowych, ale konstytucyjnego prawa do zrzeszania się w miejscu pracy i prowadzenia działalności związkowej. Szczególnie bulwersujące są przypadki łamania praw związkowych i pracowniczych przez państwo jako pracodawcę (spółki skarbu państwa lub instytucje państwowe). Tym sposobem wyznaczane są negatywne standardy zachowania dla wszystkich przedsiębiorstw.

Przypadki łamania prawa do ochrony związkowej.

Sławomir Kaczmarek jest przewodniczącym Komisji Zakładowej OZZ Inicjatywa Pracownicza w zakładach Uniontex S.P Sp. z o. o. w Łodzi. W grudniu 2004 roku został on wyrzucony z pracy, pomimo, że był pracownikiem prawnie chronionym przed zwolnieniem. Jego odejście z zakładu związane było z realizacją przez zarząd działań zmierzających do pozbycia się pracowników Uniontexu jako współzałożycieli przedsiębiorstwa i przejęcia ich udziałów w firmie. Uniontex S.P powstał pod koniec 2003 roku jako spółka pracownicza, mająca uratować miejsca pracy w zlikwidowanych zakładach Przemysłu Bawełnianego Uniontex S.A. We wrześniu 2004 roku przy OZZ Inicjatywa Pracownicza zarejestrowana została Komisja Zakładowa w Unionteksie. Zakładający ją pracownicy próbowali w ten sposób stworzyć przeciwwagę dla kierownictwa zakładu. Jako związek zawodowy Komisja występowały przeciwko niskim wynagrodzeniom oraz łamaniu przepisów BHP. Niestety w grudniu 2004 roku zarząd zakładu, łamiąc prawo pracy, zwolnił przewodniczącego komisji Sławomira Karczmarka. Obecnie jego sprawa toczy się przez Sądem Pracy. Od roku Sławomir Kaczmarek pozostaje bez pracy, a jego sytuacja materialna jest zła.

14 listopada 2005 roku w Kopalni Węgla Kamiennego Budryk w Ormontowicach odbył się dwugodzinny strajk ostrzegawczy zorganizowany przez związek zawodowy "Sierpień 80". Wzięła w nim udział cała załoga pierwszej zmiany. Strajk był wyrazem sprzeciwu wobec postawy Zarządu kopalni, który notorycznie unikał podjęcia negocjacji dotyczących postulatów płacowych załogi i nie uznawał istniejącego faktycznie sporu zbiorowego. W odpowiedzi, Zarząd kopalni zwolnił dyscyplinarnie 12 związkowców z "Sierpnia 80" (za udział w "nielegalnym" strajku i proteście głodowym). Wśród zwolnionej dwunastki były osoby, które w ogóle nie uczestniczyły w akcji protestacyjnej, a faktycznym powodem ich zwolnienia była przynależność do znienawidzonego przez Zarząd związku zawodowego "Sierpień 80". Jednym ze zwolnionych jest Krzysztof Łabądˇ, przewodniczący Komisji Zakładowej "Sierpnia" w Budryku, który podlegał - w świetle prawa - ochronie prawnej. Państwowa Inspekcja Pracy uznała zwolnienie Łabądzia za rażące naruszenie prawa pracy. Stosowny wniosek w tej sprawie (o ukaranie dwóch członków Zarządu, którzy podpisali decyzję o jego wyrzuceniu) został skierowany do sądu.

Na podstawie art. 52 kodeksu pracy zarząd Jutrzenki - znanego producenta słodyczy - zwolnił dyscyplinarnie Dariusza Skrzypczaka przewodniczącego komisji zakładowej NSZZ Solidarność w poznańskiej Goplanie (należącej do stycznia 2005 roku do Jutrzenki) za jego wypowiedzi dla lokalnej prasy. Choć Skrzpczak potwierdził tylko fakt, iż Jutrzenka wprowadziła tylko nowe warunki płacy, na których większości pracowników Goplany traci, kierownictwo zakładu uznało te słowa za szkodliwe dla przedsiębiorstwa. To już druga próba zwolnienia Skrzypczaka - pierwsza miała miejsce na początku 2005 roku. W połowie grudnia na terenie zakładu w Poznaniu pojawiły się ulotki innego, działającego w ukryciu, związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza, atakujące zarząd Jutrzenki za próbę obniżenia załodze pensji pomimo osiąganych wysokich zysków. Inicjatywa Pracownicza apelowała do załogi o podjęcie przygotowań do akcji strajkowej i postulowała wejście z pracodawcą w spór zbiorowy. Informacja o niepokojach w fabryce trafiła na łamy poznańskiej prasy, a Dariusz Skrzypczak wypowiedział się w artykułach jako działacz związkowy związany z zakładem. 27 grudnia NZSS Solidarność w Goplanie została powiadomiona o chęci zwolnienia przewodniczącego komisji na podstawie art. 52 kodeksu pracy. Pomimo sprzeciwu komisji zakładowej i wbrew prawu (ochronie prawnej) Skrzypczak 29 grudnia został zwolniony.

Dyrekcja fabryki chipsów Frito Lay (należaca do koncernu PepsiCo) wyrzuciła dyscyplinarnie z pracy szefa zakładowej "Solidarności" Saławomira Zagrajka. Rok wcześniej pracownice fabryki oskarżyły jednego z kierowników o molestowanie seksualne. Kobiety zostały zwolnione. Wówczas sprawę nagłośniła zakładowa "Solidarność". Zarząd koncernu PepsiCo nie doszukał się żadnego molestowania, choć prokuratura uznała zebrany materiał dowodowy za wystarczający do skierowania sprawy do sądu (o molestowanie i złośliwe naruszanie praw pracowniczych). Obecnie toczy się rozprawa. Zakładowa Solidarność wielokrotnie zarzucała Frito Lay łamanie praw pracowniczych, część słuszności tych zarzutów potwierdziła Państwowa Inspekcja Pracy. Stosunki pomiędzy związkiem i zarządem były napięte, aż PepsiCo wykorzystując prasę (Sławomir Zagrajek został zaatakowany przez Super Express) postanowiła się rozprawić z niewygodnym związkowcem. Zarzucono mu wprowadzenie w błąd pracodawcy co do liczby członków wniosku i wyłudzanie. Zarząd koncernu powiadomił także prokuraturę. W obronie Zagrajka wystąpiła Helsinska Fundacja Praw Człowieka.

11 marca 2005 roku z pracy wyrzucono dyscyplinarnie również Włodzimierza Gołaszewskiego, przewodniczącego związku zawodowego "Solidaność'80" przy Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Pretekstem do tego było niewłaściwe zgłoszenie zamiaru skorzystania z urlopu

Tekst zamieszczony w TEJ - pismo poznańskich anarchistów
nr 19, styczeń 2006 r.


Kauflad Polska łamanie prawa pracownicze a mimo tego otrzymuje pomoc publiczną

W dniu 23 września 2005 roku związek zawodowy Inicjatywa Pracownicza i Polska Zielona Sieć złożyli skargę na działania Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, w związku z udzieleniem firmie Kaufland Polska pożyczki w wysokości blisko 160 milionów euro na rozwój sieci supermarketów na terenie całej Polski. Bank w sposób niedostateczny zbadał funkcjonowania koncernu Kaufland Polska przez co z
środków publicznych udzielił pożyczki przedsiębiorstwu nie przestrzegającemu norm ochrony środowiska i prawa pracy. Postępowanie Kaufland Polska stoi w rażącej sprzeczności z zasadami przyjętymi przez
Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, przez co udzielona mu pomoc finansowa powinna zostać cofnięta. Licząca 170 stron złożona przez nas skarga dokumentuje setki nadużyć, wykrytych przede wszystkim przez inspektorów Państwowej Inspekcji Pracy, dokonanych przez Kaufland w latach 2002-2005. Tolerowanie i wspieranie finansowe sieci Kaufland jest zatem w istocie wspieraniem nielegalnych praktyk wykorzystujących pracowników i stojących w sprzeczności z normami ochrony środowiska.

Uważamy, że Bank nie powinien udzielać pożyczki ze środków publicznych przedsiębiorstwu, nie przestrzegającemu norm ochrony środowiska i prawa pracy. Firma Kaufland Polska rozpoczęła działalność w Polsce w 2000 roku. W marcu 2005 roku Państwowa Inspekcja Pracy ujawniła rezultaty kontroli przeprowadzonych w ponad 60 sklepach sieci Kaufland. Najczęstsze nieprawidłowości dotyczyły nierzetelnej ewidencji czasu pracy, nienaliczania wynagrodzeń za godziny nadliczbowe i pracę w porze nocnej, ˇle skonstruowane umowy o pracę, nieudzielania urlopów i dni odpoczynku, nieprzystosowanie magazynów towarów, brak środków ochrony indywidualnej, brak szkoleń bhp. W wyniku kontroli skierowano 598 nakazów administracyjnych oraz 5 zawiadomień do prokuratury. Złożono również do Prokuratury Rejonowej Wrocław Krzyki-Wschód zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa z art. 218 par 1 Kodeksu karnego polegającego na funkcjonowaniu w sieci Kaufland systemu wyzysku pracowników.

Trzeba podkreślić, że kontrole w sklepach Kaufland przeprowadzane były także we wcześniejszych latach (2002, 2003, 2004). Wyniki kontroli przeprowadzonych w latach 2002-2004 ujawniły nieprzestrzeganie Kodeksu pracy oraz zasad bezpieczeństwa i higieny pracy w sklepach Kaufland. Każdorazowo po kontroli, kierownictwo spółki informowane było o jej wyniku oraz zobowiązane przez inspektora pracy do usunięcia nieprawidłowości. Pomimo tego prawo pracy oraz zasady bezpieczeństwa i higieny pracy są wciąż nagminnie łamane przez Kaufland Polska. Firma Kaufland Polska nie zrealizowała nakazów inspektorów pracy z lat 2002-2004.

31 sierpnia br. Państwowa Inspekcja Pracy ogłosiła wyniki ponownych kontroli w sklepach sieci Kaufland, których celem miało być sprawdzenie czy sytuacja w sklepach Kaufland uległa poprawie od czasu kontroli w lutym i marcu br. Kontrolę przeprowadzono w 28 sklepach. W ich wyniku ponownie skierowano 133 wnioski o uregulowanie nieprawidłowości oraz złożono 6 zawiadomień do prokuratury o popełnieniu przestępstwa. Fakt ten świadczy, że firma Kaufland Polska nie zamierza zmienić swojej polityki w zakresie przestrzegania prawa pracy. Tolerowanie i wspieranie finansowe sieci Kaufland jest zatem w istocie wspieraniem nielegalnych praktyk wykorzystujących pracowników.
Praktyki łamania praw pracowniczych niestety nie ograniczają się tylko do supermarketów Kaufland. W 2004 roku Państwowa Inspekcja Pracy stwierdzała iż:

w 67% tego typu sklepów nie udziela się urlopów w terminie
w 56% nieprawidłowo zawiera się umowę o pracę
w 52% narusza się przepisy o czasie pracy
w 47% nie płaci się za nadgodziny
w 46% nie udziela się należnego wypoczynku
w 29% nie przestrzega się przepisów o pięciodniowym tygodniu pracy

***

W dniu 23 września 2005 roku związek zawodowy Inicjatywa Pracownicza i Polska Zielona Sieć złożyli skargę na działania Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (European Bank for Reconstruction and Development), w związku z udzieleniem firmie Kaufland Polska pożyczki w wysokości do 160 milionów euro na rozwój sieci supermarketów na terenie całej Polski. Bank w sposób niedostateczny zbadał funkcjonowania koncernu Kaufland Polska przez co z środków publicznych udzielił pożyczki przedsiębiorstwu nie przestrzegającemu norm ochrony środowiska w tym środowiska pracy. Postępowanie Kaufland Polska stoi w rażącej sprzeczności z zasadami przyjętymi przez Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, przez co udzielona mu pomoc finansowa powinna zostać cofnięta.

Zebrane przez nas dowody świadczą, że Bank nie przeprowadził rzetelnej analizy środowiskowej projektu, co spowodowało, że jego władze podejmując decyzję o finansowaniu projektu nie posiadała pełnych informacji o Kaufland, jego podejściu do prawa pracy i bezpieczeństwa i higieny pracy oraz o historii działalności pożyczkobiorcy w Polsce. Istnieją uzasadnione przesłanki, aby stwierdzić, że Bank nie podjąłby decyzji o finansowaniu tego projektu, gdyż decyzja ta wiąże się ze wsparciem przedsiębiorstwa, które od wielu lat nie przestrzega prawa pracy oraz zasad bezpieczeństwa i higieny pracy.

Firma Kaufland Polska rozpoczęła działalność w Polsce w 2000 roku. W marcu 2005 roku Państwowa Inspekcja Pracy ujawniła rezultaty kontroli przeprowadzonych w ponad sześćdziesięciu sklepach sieci Kaufland. Najczęstsze nieprawidłowości dotyczyły nierzetelnej ewidencji czasu pracy, nienaliczania wynagrodzeń za godziny nadliczbowe i pracę w porze nocnej, ˇle skonstruowane umowy o pracę, nieudzielania urlopów i dni odpoczynku, nieprzystosowanie magazynów towarów, brak środków ochrony indywidualnej, brak szkoleń bhp. W wyniku kontroli skierowano 598 nakazów administracyjnych oraz 5 zawiadomień do prokuratury. Złożono również do Prokuratury Rejonowej Wrocław Krzyki-Wschód zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa z art. 218 par 1 Kodeksu karnego polegającego na funkcjonowaniu w sieci Kaufland systemu zarządzania pracownikami, którego założenia mogą stanowić przyczynę naruszeń przepisów prawa pracy. Funkcjonowanie systemu nie mogło odbywać się bez zgody i przyzwolenia Zarządu Kaufland Polska.

Trzeba podkreślić, że kontrole w sklepach Kaufland przeprowadzane były także we wcześniejszych latach (2002, 2003, 2004). Wyniki kontroli przeprowadzonych w latach 2002-2004 ujawniły nieprzestrzeganie Kodeksu pracy oraz zasad bezpieczeństwa i higieny pracy w sklepach Kaufland. Każdorazowo po kontroli, kierownictwo spółki informowane było o jej wyniku oraz zobowiązane przez inspektora pracy do usunięcia nieprawidłowości. Pomimo faktu, że po każdorazowej kontroli przeprowadzonej w latach 2002-2004, inspektorzy pracy zastosowali środki prawne w celu usunięcia nieprawidłowości, w 2005 roku kontrole wykazały, że prawo pracy oraz zasady bezpieczeństwa i higieny pracy są wciąż nagminnie łamane przez Kaufland Polska. Firma Kaufland Polska nie zrealizowała nakazów inspektorów pracy z lat 2002-2004.

31 sierpnia br. Państwowa Inspekcja Pracy ogłosiła wyniki ponownych kontroli w sklepach sieci Kaufland, których celem miało być sprawdzenie czy sytuacja w sklepach Kaufland uległa poprawie od czasu kontroli w lutym i marcu br. Kontrolę przeprowadzono w 28 sklepach. W ich wyniku ponownie skierowano 133 wnioski o uregulowanie nieprawidłowości oraz złożono 6 zawiadomień do prokuratury o popełnieniu przestępstwa. Fakt ten świadczy, że firma Kaufland Polska nie zamierza zmienić swojej polityki w zakresie przestrzegania prawa pracy, a podjęte działania mają charakter pozorny i krótkotrwały.

Tymczasem zastępca Głównego Inspektora Pracy poinformował nas, że Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju nigdy nie występował do Inspektoratu Pracy z wnioskiem o przekazanie informacji na temat przestrzegania przepisów prawa pracy oraz bezpieczeństwa i higieny pracy w sieci Kaufland przed 21 czerwca 2005 r.

Problem funkcjonowania sieci Kaufland w Polsce by też kilkakrotnie podnoszony przez prasę i organizacje zajmujące się obroną praw pracowniczych. Przykładem może być łamanie praw pracowniczych w tarnobrzeskim Kauflandzie. Sprawa została ujawniona przez byłego już pracownik tej sieci Piotr Morawskiego. Ujawnił on skandaliczne metody nieludzkiego wykorzystywania pracowników. Piotr Morawski pracował na stanowisku kierownika działu przemysłowego przez siedem miesięcy, jak mówi inni rezygnowali już po kilku dniach. Średnio pracował ponad 12 godzin na dobę i dostawał za tę pracę około 1100 zł na rękę. Gdy Piotr Morawski postanowił walczyć o swoje prawa, od razu potrącono mu 700 zł. premii regulaminowej i kazano siedzieć cicho. Władze sklepu swoje zachowanie tłumaczyły tym, że kierownik ma umowę zadaniową a nie na określoną liczbę godzin, jednak zapomniały dodać, że przy takiej umowie tygodniowy czas pracy nie może przekraczać 40 godzin. Piotr Morawski jak i inni pracownicy limit ten przekroczył już po 3 dniach pracy! Nocna zmiana zaczynała się o godzinie 18 i nierzadko kończyła o 9, zmiana dzienna zaczynała pracę o 5 i często kończyła ją po północy. Czas pracy w Kauflandzie nie był ewidencjonowany, firma nie prowadziła dokumentacji związanej z godzinami wyjść i przyjść pracowników, więc trudno było udokumentować liczbę przepracowanych nadgodzin (www.lewica.pl, 2005-03-22).

Tolerowanie i wspieranie finansowe sieci Kaufland jest zatem w istocie wspieraniem nielegalnych praktyk wykorzystujących pracowników i stojących w sprzeczności z normami ochrony środowiska.

Związek zawodowy Inicjatywa Pracownicza i Polska Zielona Sieć domagają się zaprzestania udzielania pomocy publicznej firmom wyzyskującym pracowników. Domagamy się także przestrzegania podstawowych praw pracowniczych.
Polska Zielona Sieć
Ogólnopolski Związek Zawodowy
„Inicjatywa Pracownicza”


W OBRONIE PRAW PRACOWNIKÓW SEZONOWYCH

W krajach Europy Zachodniej pracuje legalnie każdego roku ok. 430 tys. robotników z Polski, a dalszych kilkaset tysięcy na czarno. Obojętnie jednak jaki jest formalny status robotnika sezonowego czy emigranta, prawie zawsze są oni traktowani gorzej od rodzimych pracowników, a często nawet w sposób skandalicznie zły. Na przykład brytyjski związek zawodowy TUC ujawnił wyniki badań jakie przeprowadzono wśród przybyłych z zagranicy robotników. Według opublikowanego raportu imigranci na Wyspach Brytyjskich są systematycznie zmuszani do pracy w nadgodzinach, opłacani poniżej ustawowej stawki minimalnej i kierowani do zajęć niebezpiecznych dla zdrowia. Najbardziej drastyczny przypadek łamania praw pracowniczych jaki podano w raporcie dotyczył dwóch Polaków, którzy próbowali uciec od ciężkiej, całodziennej pracy, za którą im nie płacono. Wynajęci przez pracodawcę bandyci złapali ich i pobili. Odebrano im paszporty. Znany brytyjski dziennik The Guardian twierdzi, że istnieje wiele przykładów niewolniczych warunków pracy robotników sezonowych i emigrantów. W jednym z zakładów rybnych w Szkocji pracownicy spoza Wielkiej Brytanii pracują po 12 godzin dziennie, przez 7 dni w tygodniu, za wynagrodzenie niższe od wymagalnej pracy minimalnej. Złe traktowanie robotników-cudzoziemców potwierdzają także związkowcy z innych krajów.
Podstawową przyczyną, że robotnicy emigranci są wykorzystywani przez pracodawców jest słaba znajomość języka i uwarunkowań prawnych, a także to, iż nie stoją za nimi żadne organizacje związkowe. Dla wielu pracodawców taka sytuacja robotników cudzoziemców jest na rękę, nie stawiają bowiem oni żądań, pracują za mniejsze wynagrodzenie i godzą się na ciężkie warunki pracy, nie myśląc o sprzeciwie. Ich sytuacja jest także wykorzystywana w celu pogorszenia warunków pracy obowiązujących dla wszystkich pracowników w danych kraju.
Również w Polsce pracuje wielu robotników sezonowych i emigrantów. Legalnie jest ich ok. 20 tysięcy, ale Instytut Pracy i Spraw Socjalnych szacuje, że pracujących nielegalnie może być 50 tys., a nawet do 300 tys. Są zatrudniani głównie w rolnictwie i firmach budowlanych. W większości wypadków ich warunki pracy są podłe, a płaca skandalicznie niska.

Rządy państw często nic nie robią w sprawie pracowników sezonowych i emigrantów, ponieważ ulegają naciskom ze strony biznesu, któremu taka sytuacja odpowiada (przede wszystkim obniża koszty siły roboczej). Sprawą tą rzadko zajmują się związki zawodowe, ponieważ rozproszeni robotnicy sezonowi są trudni do zorganizowania i nie zasilają szeregów związkowych ani poprzez przynależność, ani składki.
Celem Kampanii na rzecz Pracowników Sezonowych i Emigrantów jest działanie uświadamiające pracowników sezonowych i emigrantów o przysługujących im prawach oraz zachęcanie do samoorganizacji i nawiązaniu kontaktów ze związkami zawodowymi w miejscu gdzie są zatrudnieni, zwłaszcza kiedy padli ofiarą wyzysku. Podejmując współpracę z innymi organizacjami i związkami zawodowymi zamierzamy krok po kroku stworzyć "europejski kodeks pracy", czyli publikacje, gdzie będą prezentowane prawne uwarunkowania pracy w poszczególnych krajach. Kampania nasza działa na zasadach sieci i zaangażowane w nią są różne związki zawodowe, ruchy i stowarzyszenia. Poprzez zawiązanie lokalnych koalicji tych organizacji stawiamy sobie za cel dotarcia z informacją o prawach robotników sezonowych i emigrantów do wszystkich potrzebujących. Podobnego typu akcje odbywają się w tym tygodniu, nie tylko w Poznaniu, ale Warszawie, Szczecinie, Łodzi i wielu innych miejscowościach.

WWW.SEZONOWI.Z.PL

na tej stronie internatowej sprawdzisz swoje prawa odnośnie Niemiec i Szwecji, a w niedalekiej przyszłości także opublikujemy dane z Francji, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. Znajdziesz tam też przydatne adresy i numery telefonów.

Poznań, 15 czerwca 2005
Inicjatywa Pracownicza/Federacja Anarchistyczna s. Poznań


BOJKOT
GOPLANA ZAMIAST NESCAFÉ

Za sprawa miedzynarodowego koncernu Nestlé próbuje sie, poprzez likwidacje miejsc pracy i wyprowadzenie produkcji poza granice naszego kraju, zamknac istniejacy od 1912 roku zaklad Goplana, symbol miasta i regionu.

Od kiedy Nestlé pojawilo sie w Goplanie, prace stracilo dwa tysiecy
robotników. Zatrudnienie w naszym przedsiebiorstwie spadlo z ok. 2700 do 715 pracowników. Redukcje dotknely takze 2 tysiecy pracowników z kaliskich Winiar. Jednoczesnie w tym samym czasie koncern Nestlé odnotowal spore zyski. W przeciagu ostatnich 10 lat obroty firmy zwiekszyly sie z kilku milionów zlotych do blisko 1,4 miliardów!

Co raz glosniej mówi sie, ze koncern Nestlé do 2006 roku zamierza w ogóle zrezygnowac z dzialalnosci produkcyjnej w Polsce, jednak zachowa silna pozycje na polskim rynku spozywczym. Na przyklad produkcja wytwarzanych do tej pory w poznanskiej Goplanie slodyczy zostanie przeniesiona na Wegry, do Czech, Bulgarii i innych krajów. Przystepujac do umów prywatyzacyjnych wladze koncernu obiecywaly zainwestowac w rozwój polskiego przemyslu spozywczego i zwiekszyc poziom zatrudnienia. Pracownicy-akcjonariusze firmy zostali oszukani. Danych obietnic nigdy nie dotrzymano.

Na pozycje naszej firmy zlozyla sie praca wielu pokolen Wielkopolan. Marka Goplana jest rozpoznawalna przez zdecydowana wiekszosc Polaków. Dzis Goplana jest wypierana i zastepowana przez logo Nestlé, nie reklamuje sie slodyczy produkowanych w naszym zakladzie.

Dzialalnosc Nestlé budzi kontrowersje nie tylko w Polsce, ale na calym
swiecie. W Hiszpanii i Korei Poludniowej w fabrykach koncernu wybuchaly w ostatnim czasie strajki. Swoje zastrzezenia do dzialan wladz Nestlé zglaszaja zwiazkowcy z Niemiec, Francji, Danii, i wielu innych panstw. Organizacje humanitarne pietnuja polityke koncernu wobec krajów Trzeciego Swiata.

Podejmujac protest chcielibysmy zatem, po pierwsze, promowac marke Goplana, a po drugie wezwac wszystkich mieszkanców Wielkopolski i Polski o bojkot jednego z produktów Nestlé - Nescafé.

Nie kupujcie, nie pijcie kawy Nescafé!!!
Zadamy wiekszego szacunku dla naszej pracy, dorobku i tradycji!!!
Najpierw ludzie, potem zyski!!!


KZ NSZZ "Solidarnosc"
oraz pracownicy poznanskiej Goplany

22 czerwca 2004


APEL W SPRAWIE REPRESJONOWANYCH
ZA OBRONE BRAMY W OŻAROWIE

21 lutego 2003 po 306 dniach zakończono akcję protestacyjną prowadzoną przez byłych pracowników Fabryki Kabli w Ożarowie Mazowieckim. Wcześniej robotnicy na zmianę "koczowali" pod bramami zakładu starając się nie dopuścić do wywozu maszyn i materiałów, co równałoby się likwidacji przedsiębiorstwa. Protest w Ożarowie wywołał falę akcji solidarnościowej, do której przyłączyli się związkowcy z różnych central, a także liczne organizację polityczne, społeczne i pracownicze, w tym Inicjatywa Pracownicza-Federacja Anarchistyczna. Zaczęto organizować pomoc materialną jak i jeˇdzić pod bramę zakładu; była to forma bezpośredniego wsparcia protestu. Organizowano także akcję informacyjną wśród różnych organizacji i związków zawodowych. W efekcie tych wszystkich działań, na pomoc protestującym pod bramę fabryki przybyło setki działaczy związkowych i aktywistów z całej Polski, kiedy 26 listopada 2002 roku ochroniarze z firmy Impel i siły policyjne brutalnie atakując legalnie protestujących robotników, odblokowały zakład. Przez pięć dni pod zakładem trwały walki, w konsekwencji których rząd i Tele-Fonika (właściciel zakładu) przystąpiły do poważnych rozmów z zwolnionymi robotnikami. Podczas zamieszek aresztowano jednak kilkadziesiąt osób. W odpowiedzi aktywiści z Anarchistycznego Czarnego Krzyża (ACK) - organizacji zajmującej się pomocą represjonowanym - wespół z przedstawicielami Komitetu Protestacyjnego z Ożarowa zorganizowali konferencję prasową nagłaśniając bezprawne i brutalne postępowanie nie tylko ochroniarzy z Impelu, ale także sił policyjnych. Inicjatywa Pracownicza FA wraz z ACK wystosowały apel do zachodnich związków zawodowych o pomoc materialną dla osób represjonowanych; udało się zebrać ok. 4000 złotych. Dopiero po roku okazało się, że policja - pomimo krytyki opinii publicznej, a także zapewnień rządu, że stoi on po stronie protestujących robotników - skierowała sprawy zatrzymanych w Ożarowie do sądu. Według naszych informacji pierwsze rozprawy "za Ożarów" rozpoczęły się jeszcze jesienią 2003 roku. Przed sądem postawiono zarzuty najmniej 25 osobom, a prawdopodobnie blisko 70. Jednocześnie 27 listopada 2003 roku Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie umorzyła postępowanie o przekroczenia ustawowych uprawnień przez funkcjonariuszy policji oraz pracowników firmy ochroniarskiej Impel, do jakich doszło w dniach 26-30 listopada 2002 roku. W uzasadnieniu stwierdzono, że wprawdzie policja i Impel w poszczególnych przypadkach stosowała nieuprawnioną przemoc np. "...gdy - jak czytamy w piśmie prokuratury - jeden z policjantów kopnął nogą leżącego młodego mężczyznę...".co zarejestrowano na kasecie wideo i pokazano w telewizji, ale nie można ustalić tożsamości policjantów i pracowników Impelu łamiących prawo. Prokuratora w uzasadnieniu stwierdza też, że protest pracowników był bez wątpienia legalny. Jednak najwięcej miejsca prokuratura poświęca krytyce postępowania protestujących, którzy chcieli się bronić przed nielegalnymi działaniami pracowników Impelu i policji. Czytamy: "wielokrotnie dochodziło ze strony protestujących do naruszenia porządku publicznego co przejawiało się w atakowaniu ciężarówek i policjantów niebezpiecznymi przedmiotami". W odpowiedzi prokuratorowi, szef Komitetu Protestacyjnego z Ożarowa Sławomir Gzik napisał: "Pan i Pańscy mocodawcy zasługujecie na jak najwyższą karę i tę karę Wam i wszystkim, którzy na to zasługują wymierzymy. Przyjdzie czas zapłaty za upokorzenia i zniewolenie, a Pan będzie jednym z pierwszych którzy za to zapłacą".

ACK i IP/FA ma zamiar organizacyjnie i czynnie wspierać oskarżonych za Ożarów. Obecnie "prowadzimy" sprawę czterech osób (w tym trzech związanych z ruchem anarchistycznym). Mamy zamiar wystąpić w obronie każdego, o kim się dowiemy, że jest prześladowany za udział w obronie bramy w Ożarowie. Rozpoczęliśmy szeroką akcje informacyjną. Dzięki pomocy z anarcho-syndykalistycznego związku zawodowego FAU z Niemiec posiadamy film dokumentalny o proteście w Ożarowie. Organizujemy jego pokazy i kolportaż. Zbieramy fundusze na wsparcie oskarżonych. Zapewniamy ochronę prawną. Apelujemy do wszystkich o pomoc i jak najszersze nagłośnienie sprawy.

Inicjatywa Pracownicza / Federacja Anarchistyczna s. Poznań
22.05.2004


McDonald's łamie prawa pracownicze!

Połowa załogi restauracji Mc Donald's w Świdnicy została zwolniona z pracy. Powodem tej czystki jest fakt, że kilka dni wcześniej założyli związek zawodowy.

W Polce coraz częściej dochodzi do łamania praw pracowniczych i związkowych. O ile w przypadku wielkich zakładów pracy poszkodowani mogą ewentualnie liczyć na pomoc związków zawodowych, o tyle w sektorze usług i handlu pracownicy najczęściej pozostają pozbawieni jakiejkolwiek ochrony. Często w tym procederze przodują wielkie międzynarodowe koncerny typu McDonald, czy właściciele supermarketów jak np. OBI. W tego typu wypadkach mamy do czynienia z przejawem wyjątkowego wyzysku pracowników. Konieczność zakładania pampersów przez kobiety obsługujące kasę, molestowanie seksualne, zmuszanie do donosicielstwa połączone z wynagrodzeniami na poziomie minimum socjalnego, dają wyobrażenie o skali tej patologii. Istnienie w zakładzie pracy związku zawodowego mogłoby ukrócić tego typu praktyki, zatem za założenie organizacji "leci się na bruk".
Ekonomiczny sens takich działań korporacji jest prosty - chodzi o to, aby zyski wędrowały tylko w ręce jednostek, pozostała część społeczeństwa natomiast z dnia na dzień ubożeje: rośnie bezrobocie, obcinane są pensję, likwiduje się świadczenia socjalne.

Nasza akcja Jedzenie Zamiast Bomb