![]() |
|||
MOŻESZ
WYPOWIADAĆ SIĘ NA TEMAT WOJNY
Kolejna uczestniczka demonstracji antywojennej stanie przed poznańskim
sądem. Katarzyna Jankowska oskarżona została o przewodzenie nielegalnemu
zgromadzeniu (art.52 par 1 pkt.2 KW), podczas pikiety, jaka miała miejsce
w trzecią rocznicę agresji na Irak. Oskarżenie działaczki antywojennej jest kolejną z cyklu represji i szykan wobec ruchu antywojennego w Poznaniu. W ciągu ostatnich kilku lat, kilkudziesięciu działaczy antywojennych stawało na ławie oskarżonych. Poniżej kilka przykładów, dotyczą one jedynie protestów antywojennych, choć oczywiście podobne represje dotykają również działaczy innych niepartyjnych, społecznych ruchów politycznych: 2001 - 2004 - Kilkudziesięciu działaczy pokojowych protestujących przeciwko wojnie w Czeczenii zostaje poddanych represjom policyjnym i sądowym w związku z 11 zakazami demonstracji wydanych przez prezydenta Poznania. Mimo, że we wrześniu 2004 roku Naczelny Sąd Administracyjny uznał zakazy za nielegalne, to wyroki, jakie zapadły w procesach nie zostały anulowane; Listopad 2001 r. - Policja rozbija pokojową pikietę przeciwko wojnie w Afganistanie, 11 osób staje przed sądem, który uznaje ich za niewinnych wysuwanym przez policję oskarżeniom; Styczeń 2002 r. - Policja brutalnie pacyfikuje pikietę przeciwko wojnie w Czeczenii, 40 osób zostaje zatrzymanych, trzy osoby stają przed sądem; Marzec 2004 r. - policja uzbrojona w broń gładkolufową legitymuje uczestników pikiety przeciwko wojnie w Iraku, jedna osoba staje przed sądem; sąd uznaje ją za niewinną wobec zarzutów policji; Sierpień 2004 r. - 20 osób staje przed sądem oskarżonych o zakłócanie spokoju podczas demonstracji przeciwko przylotowi do Poznania prorosyjskich władz Czeczenii; większość z nich zostaje uznana za niewinnych oskarżeniom policji.
W czasach, gdy "tradycja zobowiązuje" polską armię do mordowania
irackich i afgańskich obywateli, a rząd mimo braku poparcia społecznego,
utrzymuje kosztowne kontyngenty wojskowe broniące interesów amerykańskich
korporacji, najmniejszy nawet głos sprzeciwu musi zostać stłumiony. Dość
represji za poglądy! Przeciwko
penitencjarnej dyktaturze Miarą totalitaryzmu poprzedniego systemu był m.in. wysoki odsetek osób zapełniających więzienia. Rok 1989 miał dokonać tu zasadniczej zmiany. Z czasem okazało się jednak, że po tzw. "transformacji" władze polityczne wróciły do polityki represji. Kiedy ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym w rządzie Buzka (AWS) został wybrany Lech Kaczyński dokonał się zasadniczy zwrot. W czasie jego urzędowania - między 1999 a 2001 rokiem - liczba więźniów wzrosła o 40 procent, do 80 tysięcy! Kiedy okazało się, że przepełnione więzienia nie pomieszczą więcej więźniów rząd SLD w budżecie na 2005 r. zarezerwował 135 mln zł na inwestycje, dzięki którym miało przybyć 1500 miejsc dla więźniów. Uruchomiono także 5-letni plan rozbudowy więzień. Do 2009 r. powstanie w ten sposób 10 tys. cel! Powrót rządów konserwatywnej prawicy przyspieszył realizację panoptycznego systemu sprawowania władzy. Po objęciu władzy przez PiS, w ciągu pierwszego półrocza br., liczba więźniów zaczęła wzrastać gwałtownie i na dzień 30 czerwca 2006 roku przebywało w więzieniach ok. 87 tysięcy osób - najwięcej od 19 lat. Od 1989 roku liczba więźniów wzrosła o ponad 100 procent! Istotne w tym wszystkim jest również to, że ok. 2/3 więźniów to osoby trafiające do cel po raz pierwszy, w przytłaczającej większości przypadków za drobne rozboje i kradzieże. Już dziś Polska ma największy odsetek więźniów na 100 tys. mieszkańców wśród państw UE, wcale nie będąc krajem największej przestępczości. Oczywiście polityka penitencjarna państwa nie ma nic wspólnego z resocjalizacją. Jej jedynym celem jest kara i kontrola. Najlepszym tego przykładem jest fakt, iż w więzieniach likwiduje się szkolnictwo, a dzięki tego typu "zaoszczędzonemu" miejscu i środkom tworzy się dodatkowe więzienne cele. Na początku lat 90' w polskich więzieniach działało 90 szkół na poziomie podstawowym, zawodowym i średnim. Dziś działa ich 65 pomimo, iż liczba więźniów na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat gwałtownie wzrosła. Podobnie jest z bibliotekami, których liczba, jak też wielkość księgozbiorów w zasadzie od ponad 15 lat jest taka sama (1990 r. - 1.619 tys. woluminów, 2005 r. - 1.624 tys. woluminów). Karać i nadzorować stało się fundamentem władzy politycznej. Z jednej strony roznieca się nienawiść mobilizując opinie publiczną przeciwko "zarazie" przestępczości, pedofilii i patologii, z drugiej utrzymuje, że represja, więzienie i kara śmierci stanowi właściwą odpowiedź nie tylko na tysiąc morderstw i dwa tysiące gwałtów, ale milion innych zakazanych czynów stwierdzanych każdego roku w Polsce. Telewizja epatująca tym strachem stała się tubą wizji świata prezentowaną przez elity władzy, dla których kwestie natury ekonomicznej: bezrobocie, rosnące różnice w statusie materialnym ludności, wyzysk i komercjalizacja - nie wydają się stanowić wyjaśnienia przestępczości. Jak jednak powiedział George Dismukes - amerykański więzień skazany na 16 lat za morderstwo - wiele milionów ludzi marnuje się "zrujnowani, niewykorzystani (...) Społeczeństwo nie ma dla nich zajęcia, więc zamyka ich bez żadnej szansy czy duchowej rehabilitacji. (...) Budowanie większych i lepszych więzień nie usunie przyczyn problemów i szaleństwa. Szemranie będzie głośniejsze, a ostateczne konsekwencje straszne dla wszystkich, gdy dojdzie do najgorszego". Bogaty świat świadom tego zagrożenia, zamyka się w chronionych osiedlach, na zewnątrz pozostawiając większość społeczeństwa, która staje się zarówno ofiarą przestępczości, jak też represji ze strony państwa. W dniu 9 sierpnia 2006 roku w Poznaniu został zatrzymany przez policję i osadzony na 6 tygodni w więzieniu Krzysztof Wantoch-Rekowski (Pastor) związany ze środowiskiem Federacji Anarchistycznej i międzynarodowej sieci Jedzenie Zamiast Bomb (Food Not Bombs). Ciąży na nim wyrok za... uszkodzenie dowodu osobistego! Krzysztof spędzi półtora miesiąca tylko dlatego, że podkleił "papierową ilustracją" swój rozpadający się ze starości dowód. Wyrobienie nowego kosztuje, nie każdego na to stać. W rezultacie po wylegitymowaniu przez policję został oskarżony o złamanie art. 276 KK. W tym miejscu musi zastanawiać sens zamykania w więzieniu człowieka tylko dlatego, że najpierw jakiś policjant, a później sędzia, za czyn szczególnie niebezpieczny, uznał nonszalanckie traktowanie własnego dowodu osobistego. Watro się zastanowić, czy faktycznie ranga tej kary wynika z istoty czynu, czy też jest pochodną tego, w jaki sposób aparat państwowego przymusu traktuje dziś osoby nie spełniające systemowych rygorów "normalności". Jak odnosi się do bezdomnych, bezrobotnych, żyjących - z wyboru czy konieczności - na marginesie społeczeństwa, dla którego ideałem stały się wartości polityczne, ekonomiczne i wreszcie estetyczne, narzucane z jednej strony przez giełdę, z drugiej przez kościół? Krzysztof tych rygorów nie spełniał, dlatego właśnie - podobnie jak w wielu innych przypadkach - uznano, że najodpowiedniejszym dla niego miejscem będzie więzienie. Inne nadużycie miało miejsce wobec Pawła Klisiewicza, który został zatrzymany 16 sierpnia i osadzony w więzieniu w Międzyrzeczu. Wcześniej sąd skazał Pawła na 40 godzin prac publicznych, po tym jak został zatrzymany przez policję i oskarżony o prowadzenie roweru w stanie nietrzeźwym. Paweł odrobił nałożoną na niego karę (na co ma odpowiednie dokumenty). Jednak zaświadczenie o odbyciu kary nie trafiło do jego akt osobowych, wobec powyższego rozpoczęły się jego poszukiwania. Zatrzymany przez policję został osadzony na 24 dni w więzieniu pomimo, iż przedstawił dowody zaświadczające o tym, że orzeczoną karę odbył. Oba przypadki pokazują do jakiego absurdu może posunąć się system penitencjarnej dyktatury i jak dalece jesteśmy wszyscy z jego strony zagrożeni. Zdecydowana większość opcji politycznych dość tępo akceptuje działania aparatu policyjnego i sądowniczego, sądząc, że rozwiąże on problem przestępczości. Tymczasem prostą drogą zmierzamy w kierunku systemu totalitarnego. Występując, zatem w obronie Krzysztofa i Pawła, domagamy się jednocześnie amnestii i położenia kresu penitencjarnej polityki oraz publicznej debaty nad problemem przyczyn przestępczości.
Poznań,
13 września 2006 r. APEL W SPRAWIE TOMKA WILKOSZEWSKIEGO
Po odbyciu 2/3 zasądzonej kary Tomek uzyskał wreszcie prawo do ubiegania się o warunkowe zwolnienie. W więzieniu ma wzorową opinię, kontynuował naukę. Mimo, że za pozostawieniem Tomka w zamknięciu nie przemawiają żadne przesłanki, po raz kolejny odmawia się wypuszczenia go na wolność, nie podając żadnych powodów. Podczas ostatnich kilku lat zebrano tysiące podpisów pod petycjami w jego sprawie, sąd wciąż odrzuca składane wnioski. Najprawdopodobniej pod koniec października tego roku odbędzie się kolejna rozprawa o warunkowe zwolnienie dla Wilkoszewskiego. Niestety bez fachowej pomocy prawnej są nikłe szanse na to, by Tomek je uzyskał. Potrzebny jest adwokat, tym bardziej, że z prawnego punktu widzenia, nic nie stoi na przeszkodzie, aby Tomka z więzienia zwolnic. Pozostawiając Wilkoszewskiego samego sobie zaprzepaścilibyśmy niepowtarzalną okazję, by wreszcie wyciągnąć go z bagna, w które trafił również z powodu idei, które są bliskie nam wszystkim. Szeroko rozumiany ruch antyfaszystowski i wolnościowy jest mu to po prostu winny. Apelujemy do wszystkich grup i osób, aby wsparły Tomka każdą sumą, którą będą w stanie uzbierać. Dzięki prowadzonej zbiórce pieniędzy byliśmy w stanie pokryć koszt wynajęcia adwokata (3000 zł). Adwokat już działa w sprawie Tomka. Realne szanse na wydostanie Tomka na wolność to początek 2007 roku. Potrzebne mu będą pieniądze na zaspokojenie podstawowych potrzeb, gdyż opuści więzienie praktycznie bez żadnych środków do życia. Potrzebna będzie pomoc przy znalezieniu pracy, mieszkania itp. Musimy zaangażować się wszyscy! Numery konta, na które zbieramy pieniądze: Jakub
Gawlikowski Katarzyna
Jankowska
Więcej o sprawie Tomka Wilkoszewskiego: www.tomek.most.org.pl Powielajcie ten apel i rozsyłajcie go dalej!
WOLNOŚĆ
ZGROMADZEŃ CZY POLITYCZNA HIPOKRYZJA W związku z zakazem i rozbiciem Marszu Równości w Poznaniu powstaje dziś ruch w obronie wolności słowa i zgromadzeń, ruch który za cel stawia sobie obronę swobód obywatelskich. Choć poznański Marsz Równości i wydarzenia 19 listopada legły u podstaw tego społecznego sprzeciwu, to jednak, jak podkreślamy w osobnym oświadczeniu, nie był to przypadek odosobniony. Prawo do demonstracji jest w Polsce łamane od dłuższego czasu. Dlatego ze szczególnym zdziwieniem odczytujemy głosy poparcia dla naszego ruchu od elit politycznych, za rządów których policja nie mniej brutalnie pacyfikowała demonstrantów. Za czasów każdej z ostatnich rządzących koalicji, dochodziło do bezprecedensowego nadużycia siły przez sprawujących rządy: za czasów AWS i premiera Buzka strzelano z broni do robotników i rolników (ciężko ranni podczas demonstracji robotników z Łucznika i blokad rolniczych); za czasów SLD policja przez cztery dni pacyfikowała legalny protest pracowników ożarowskiej Fabryki Kabli; w styczniu br. policja rozbiła pokojową demonstrację przeciwko wizycie Władimira Putina w Krakowie - wymieńmy tylko kilka z dziesiątków innych podobnych przypadków. Warto przypomnieć, iż posłowie SLD (w tym prominentni dziś członkowie SdPl) oraz UP wiosną 2004 roku, pod naporem rosnącego niezadowolenia społecznego z ich rządów, głosowali za ustawą zaostrzającą i ograniczającą prawo do zgromadzeń. Dziś, wyczuwając koniunkturę polityczną, przybierają maskę obrońców swobód demokratycznych. To wyjątkowa hipokryzja. Naszemu ruchowi nie chodzi o to, aby jednej opcji czy partii politycznej przedstawić inną - nasz ruch jest ruchem wolnościowym i demokratycznym przeciwko nadużyciom władzy, jej bucie i hipokryzji. Władzy, która - przypomnijmy - jest pozbawiona poparcia większości społeczeństwa. W naszym kraju jest potrzebny oddolny i spontaniczny ruch, który przywróci nam nasze prawa i odsunie w cień skompromitowane elity polityczne. Koalicja dla Wolności, 26.11.2005 WOLNOŚĆ SŁOWA I ZGROMADZEŃ! DEMOKRACJA TU I TERAZ! Fakty:
W dniu 19.11.2005 w Poznaniu miał się odbyć Marsz Równości, który kilka
dni wcześniej nielegalnie zakazał Prezydent Poznania. Chciano demonstrować
za tolerancją, równouprawnieniem, prawami kobiet i przeciwko dyskryminacji
osób o innej orientacji seksualnej. Agresywna Młodzież Wszechpolska i
neofaszyści skandując faszystowskie hasła obrzucali protestujących jajkami.
Policja zamiast bronić pokojowej demonstracji brutalnie zaatakowała osoby
domagające się wolności słowa i zgromadzeń. Policjanci kopali siedzące
na ziemi osoby, wykręcali ręce, ciągnęli za włosy. Zatrzymano 68 osób. Od kilku lat działania różnych grup, które otwarcie protestują przeciwko prowadzonej w Polsce polityce, są poddawane coraz większym restrykcjom, do czego wykorzystuje się policję i aparat sądowniczy. Zjawisko to ma charakter masowy. Wyraźnie daje się zaobserwować nie tylko większą ilość spraw "politycznych", ale wydawanie przez sądy coraz wyższych wyroków. Powodem represyjności państwa jest przede wszystkim wzrost konfliktów społecznych (np. liczba manifestacji, wg statystyk policyjnych, wzrosła z 315 w 2001 roku do 2054 w 2003 i 1476 w 2004 roku), na które władza reaguje, ewidentnie nie radząc sobie z ich przyczynami, próbą ograniczania swobody zgromadzeń i wolności wypowiedzi. Prezydent
Grobelny zakazując 11 razy demonstracji Komitetu Wolny Kaukaz złamał prawo.
Naczelny Sąd Administracyjny uznał w jednym z wyroków dotyczących tych
zakazów, że "w konstytucji wprowadzono instytucję w o l n o ś c i
zgromadzeń, a nie jedynie p r a w a do organizowania zgromadzeń",
mimo to Grobelny po raz kolejny zignorował podstawowe wolności zagwarantowane
w art. 57 Konstytucji. Policja za swoje bezprawne działania nigdy nie jest pociągana do odpowiedzialności. Oprócz tego media często bezkrytycznie przyjmują wyjaśnienia policji lub po prostu ignorują fakt łamania prawa przez siły porządkowe. Sądy są nadzwyczaj przychylne wobec zeznań funkcjonariuszy policji, co jest sprzeczne z ideą równości wszystkich obywateli wobec prawa. Wnioski: Dość! Nie pozwolimy odebrać ulicy, na której każdy ma prawo zabierać głos. Prawo ma być tworzone przez ludzi dla ludzi. Obowiązkiem władz ma być zapewnienie bezpieczeństwa demonstrantom, a policja jest po to by ich chronić. Pokaz siły - ilość radiowozów policyjnych, armatki wodne, konie, miotacze gazu, broń gładkolufowa podczas demonstracji na pewno nie ma temu służyć. Rozbicie Marszu Równości przypominało działanie przed laty PRL-owskiego ZOMO. Choć wiele lat walczono w Polsce o demokrację to wciąż jej brak, skoro demonstranci wzywający do realnego poszanowania równości i wolności zostają zawleczeni do policyjnych suk, gdy homofobiczni, agresywni, wznoszący faszystowskie hasła przeciwnicy Marszu są tolerowani z porażającą pobłażliwością. Żądamy równych praw dla wszystkich: dla kobiet, niepełnosprawnych, dla wszelkich mniejszości seksualnych, etnicznych. To ich współuczestnictwo w społeczeństwie decyduje o rozwoju i otwartości cywilizacji, a tolerancja i różnorodność to warunki pokoju i społecznego dialogu. Ulica należy do wszystkich i każdy ma prawo zabierać na niej głos. Mamy już dość arogancji władzy. Nie musimy legalizować tego do czego mamy prawo. Gdy wolność staje się nielegalna, prawo zaczyna być bezprawiem. Demokracja musi być realizowana tu i teraz, dla ludzi, a nie dla zasady. Marsz równości idzie dalej! 25.11.2005,
Poznań *APELUJEMY* JEŚLI ZOSTANĄ ZATRZYMANE JAKIEKOLWIEK OSOBY PODCZAS PIKIETY W POZNANIU TO WSZYSCY UDAJEMY SIĘ POD KOMISARIAT, NA KTÓRYM BĘDĄ ONE PRZETRZYMYWANE! Będzie
to najprawdopodobniej *SOLIDARNOŚĆ NASZĄ BRONIĄ!*
Kontakt::
W
opublikowanym 21 grudnia 2004 roku raporcie Federacji Anarchistycznej
s. Poznań i Anarchistycznego Czarnego Krzyża zwrócono uwagę na fakt, iż
"od kilku lat działania różnych grup politycznych i społecznych,
które otwarcie protestują przeciwko prowadzonej w Polsce polityce, są
poddawane coraz większym restrykcjom, do czego wykorzystuje się policję
i aparat sądowniczy". Zjawisko to ma charakter nie incydentalny,
ale masowy. Przez ostatnie 3-4 lata przed sądem postawiono setki działaczy
ruchu anarchistycznego i antywojennego, radykalnej lewicy, związkowych
i ekologicznych. Wyraźnie daje się zaobserwować nie tylko większą ilość
spraw "politycznych", ale ferowanie przez sądy coraz wyższych
wyroków. Na dzień dzisiejszych liczba prowadzonych postępowań policyjnych,
prokuratorskich i sądowniczych nie jest znana; możemy jednak wymienić
następujące przypadki: Powodem
represyjności państwa jest przede wszystkim wzrost konfliktów społecznych
(np. liczba manifestacji, wg statystyk policyjnych, wzrosła z 315 w 2001
roku do 2054 w 2003 i 1476 w 2004 roku), na które władza reaguje, ewidentnie
nie radząc sobie z ich przyczynami, próbą ograniczania swobody zgromadzeń
i wolności wypowiedzi. Odbywa się to na dwóch płaszczyznach. Po
drugie podejmowane są działania ograniczające swobodę zgromadzeń i wolności
wypowiedzi w przypadkach indywidualnych i konkretnych sprawach. Właśnie
w tym kontekście najczęściej dochodzi do różnego typu prowokacji i nadużyć
ze strony policji i wymiaru sprawiedliwości, których nie można inaczej
traktować niż jako formę pozaprawnego narzucenia ograniczeń swobody zgromadzeń
(np. poprzez zastosowanie restrykcji zniechęcających do udziału w demonstracji).
W tym kontekście największy sprzeciw budzą praktyki brutalnych interwencji
policji (zastosowanie przemocy), obliczonych na sprowokowanie protestujących
i tym sposobem "wykreowanie" sytuacji umożliwiającej oskarżenie
ich przed sądami. Powszechnym jest, że policja (często bezzasadnie) oskarża
protestujących o agresywność czy napaść, a sądy dają wiarę policji przyjmując
zasadę, że zeznania policjantów są bardziej wiarygodne od zeznań obwinionego
(oskarżonego), ponieważ funkcjonariusze nie mają jakoby powodów (interesu)
fałszywie świadczyć przed sądem. Oczywiście zasada szczególnej wiarygodności
zeznań policyjnych uznawana w polskiej praktyce sądowej, pozbawiona jest
uzasadnienia psychologicznego i socjologicznego. Mówiąc wprost: istnieją
liczne przypadki, kiedy policjant kłamanie przed sądem, bowiem leży to
w jego interesie zawodowym. Takie postępowanie funkcjonariuszy jest konsekwencją
celowo zastosowanej strategii nadużywania przemocy przez siły porządkowe.
Tym sposobem powoduje się, że: We wszystkich tych przypadkach kluczowe znaczenie ma fakt, że interweniujące siły porządkowe nie respektują swobody do zgromadzenia i wolności wypowiedzi. Opinia publiczna nie zawsze jest informowana o represyjnych metodach działań policyjnych. Same media niekiedy ulegają iluzji "państwa prawa" i dają wiarę tłumaczeniom rzeczników policji i prokuratury. Tymczasem z roku na rok stajemy się coraz bliżsi systemowi autorytarnemu, gdzie standardy demokratyczne wyznaczają funkcjonariusze policji i urzędnicy państwowej administracji. Pod pozorem zagrożenia przestępczością i terroryzmem próbuje się przeforsować rozwiązania prawne, które z całą bezwzględnością zostaną wykorzystane przeciwko antysystemowej opozycji politycznej. Federacja
Anarchistyczna s. Poznań Andrzej Smosarski oskarżony o przemoc wobec policji Andrzej Smosarski jest wieloletnim działaczem radykalnej lewicy, który wielokrotnie brał udział we wspieraniu protestów pracowniczych. W grudniu 2000 roku na zaproszenie Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, brał udział w manifestacji tej grupy zawodowej na Trasie Łazienkowskiej. Po rozproszeniu manifestacji, gdy wraz z częścią osób znalazł się w grupie manifestantów otoczonych pierścieniem policjantów, zauważył, że jedna z kobiet znajduje się w stanie wymagającym pomocy medycznej. Mimo jego próśb, funkcjonariusze policji odmówili przepuszczenia kobiety w kierunku znajdujących się w pobliżu karetek pogotowia. Wówczas, grupa demonstrantów, wśród której był też Andrzej Smosarski, napierając przerwała kordon policji, starając się pomóc chorej kobiecie. W rezultacie, wraz z inną osobą został oskarżony o naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza policji poprzez kopnięcie go na wysokości klatki piersiowej, choć nic takiego nie miało miejsca. W jego obecności policjanci uzgadniali nieprawdziwą wersję wypadków. Proces w tej sprawie, który toczył się przed Sądem Rejonowym w Warszawie zakończył się skandalicznym wyrokiem grzywny w wysokości 3000 złotych (plus 800 złotych innych opłat) z zamianą na 100 dni aresztu. Jest to kara znacznie wyższa od tej, jakiej żądała prokuratura. Jeżeli wyrok ten zostanie utrzymany, Andrzej Smosarski znajdzie się na ponad trzy miesiące w areszcie tylko za to, że usiłował doprowadzić do udzielenia pomocy kobiecie, co było obowiązkiem policji. Nie jest to w ostatnich latach pierwszy, choć z pewnością jeden z poważniejszych, przypadek wykorzystania sądu w celu represjonowania działaczy anarchistycznych, radykalnej lewicy i związkowych. W latach 2000-2005 w Polsce mieliśmy do czynienia z setkami przypadków stawiania przed sądem i represjonowania osób protestujących z przyczyn politycznych i w obronie praw pracowniczych. Odpowiedni raport w tej sprawie został opublikowany w styczniu br. m.in. w miesięczniku "Nowy Robotnik" (http://nr.freshsite.pl/?nr=16). W ten sposób dochodzi w naszym kraju do łamania prawa do wolności zgromadzeń i swobody wypowiedzi. Stając zatem w obronie Andrzeja Smosarskiego, stajemy w obronie podstawowych praw.
Anarchistyczna
Czarny Krzyż (Informacje
o akcji w obronie A.Smosarkiego znajdziesz na stronie: www.smosarski.pl)
6
kwietnia (środa) 2005, godz. 14.30, Sąd Grodzki
ul. Młyńska 1 a, Poznań Pikieta solidarnościowa w obronie Macieja Hojaka. Domagamy się swobody wypowiedzi i zaprzestania represji za poglądy. godz. 15.00 sala nr 142 Ogłoszenie wyroku w sprawie Macieja Hojaka oskarżonego o "przewodzenie nielegalnemu zgromadzeniu", czyli pikiecie przeciwko okupacji Iraku i udziałowi polskich żołnierzy, jaka odbyła się 20 marca 2004 roku w Poznaniu
Maciej Hojak przed sądem. Poznański anarchista niewinny! Sąd Grodzki w Poznaniu uniewinnił anarchistę Macieja Hojaka oskarżonego o przewodzenie nielegalnemu zgromadzeniu - pikiecie przeciwko okupacji Iraku, jaka odbyła się 20 marca 2004 roku na Placu Wolności w Poznaniu. Ten wyrok to efekt wielomiesięcznej kampanii prowadzonej przez poznańską Federację Anarchistyczną i Anarchistyczny Czarny Krzyż pod hasłem "Dość represji za poglądy!" Maciej Hojak bronił się sam. W ostatnim słowie domagał się uniewinnienia i zaprzestania represji za poglądy. W swojej wypowiedzi zwrócił uwagę na charakter i sposób organizowania się ruchów antywojennych i antyglobalistycznych. Z założenia nie mają organizatorów, przywódców ani struktur. Działają wykorzystując m.in. takie media jak Internet. Jako uczestnik tych ruchów nie mógł być organizatorem protestu, gdyż kłóciłoby się to z jego przekonaniami. Argumentował, że jeśli rozpatrywać jego działania w kategoriach winy, wówczas każdy kto podczas demonstracji znalazł się na Pl. Wolności w Poznaniu by zaprotestować, jest tak samo winny jak on. Maciej Hojak w swoim przemówieniu, zbulwersowany absurdem całej sytuacji, poprosił o najwyższy wymiar kary jeśli sąd uzna go winnym. "Od
kilku lat działania różnych grup politycznych i społecznych, które otwarcie
protestują przeciwko polityce polskich władz, są poddawane coraz większym
restrykcjom, do czego wykorzystuje się policję i aparat sądowniczy. W
samym tylko Poznaniu w ostatnich 3 latach dziesiątki działaczy zostało
postawionych przed sądem. Władze nigdy nie przyznały, że w istocie rzeczy
chodziło o represje skierowane przeciwko osobom mającym odwagę otwarcie
krytykować i występować publicznie przeciwko elitom władzy" - czytamy
w oświadczeniu Poznańskiej Koalicji Antywojennej i ACK. DOŚĆ REPRESJI ZA POGLADY! PRZECIW BRUTALNOŚCI POLICJI !
Pikieta
pod Komendą Wojewódzką Policji połączona z konferencją prasową dot.brutalnych
interwencji policyjnych w Krakowie i Warszawie
W niedawno opublikowanym raporcie (z dnia 21 grudnia 2004 roku) Federacja Anarchistyczna i Anarchistyczny Czarny Krzyż zwróciły uwagę na fakt, iż "od kilku lat działania różnych grup politycznych i społecznych, które otwarcie protestują przeciwko prowadzonej w Polsce polityce, są poddawane coraz większym restrykcjom, do czego wykorzystuje się policję i aparat sądowniczy". Zjawisko to ma charakter nie incydentalny, ale masowy. Przez ostatnie trzy lata przed sądem postawiono setki działaczy ruchu anarchistycznego, radykalnej lewicy, antywojennych, związkowych. Na potwierdzenie prawdziwości tez naszego raportu nie musieliśmy niestety długo czekać. Wydarzenia w Krakowie i Warszawie dowodzą, że fala represji się utrzymuje. Działania policji wobec aktywistów wolnościowych są niezgodne z prawem i dowodzą, że w tym systemie wolność wyrażania poglądów dotyczy tylko przypadków, kiedy nie zagraża to społecznej legitymizacji władzy
Największy nasz protest budzą praktyki mające na celu uzasadnienia brutalnych interwencji policji. Powszechnym jest, że policja bezzasadnie oskarża protestujących o agresywność czy napaść, a sądy przeważnie dają wiarę policji ponieważ przyjmują, że zgodnie z założeniem służby porządkowe działają bezstronnie. Opinia publiczna nie zawsze jest informowana o represyjnych metodach działań policyjnych. Same media niekiedy ulegają iluzji "Państwa Prawa" i dają wiarę tłumaczeniom rzeczników policji i prokuratury. To oczywisty absurd i przykład jak założenia prawne mijają się ze społecznymi realiami. Jest to efekt prowadzonej przez władze polityki, której ogólnym założeniem jest wzrost represyjności aparatu przymusu pod pozorem konieczności walki z przestępczością. Nad policją roztacza się parasol ochronny, choć coraz częściej dochodzi do nadużyć, gdzie cierpią zwyczajni obywatele i podstawowe swobody demokratyczne.
DOŚĆ
REPRESJI ZA POGLADY! Oświadczenie
Od kilku lat działania różnych grup politycznych i społecznych, które otwarcie protestują przeciwko prowadzonej w Polsce polityce, są poddawane coraz większym restrykcjom, do czego wykorzystuje się policję i aparat sądowniczy. W samym tylko Poznaniu w ostatnich 3 latach dziesiątki działaczy zostało podstawionych przed sądem. Władze nigdy nie przyznały, że w istocie rzeczy chodziło o represje skierowane przeciwko osobom mającym odwagę otwarcie krytykować i występować publicznie przeciwko elitom władzy. Próbuje się "znaleźć odpowiedni" paragraf, aby z jednej strony polityce represji stało się zadość, a z drugiej można było oskarżenie ograniczyć do takich kwestii jak "nie rozejście się na wezwanie służb porządkowych", "przewodzenie nielegalnemu zgromadzeniu" czy "zakłócanie porządku publicznego" poprzez "utrudnianie ruchu na chodniku". Jednakże polityczny kontekst ostatnich działań aparatu przemocy staje się coraz bardziej widoczny. Pierwszym wyraznym sygnałem, że państwo nie zamierza - pomimo demokratycznych sloganów - respektować praw obywatelskich, był zakaz demonstracji wydany przez prezydenta Poznania w styczniu 2002 roku, kiedy grupa działaczy z Komitetu Wolny Kaukaz występująca przeciwko wojnie w Czeczenii, chciała protestować podczas wizyty prezydenta Putina w Poznaniu. Pomimo zakazu demonstracji kilkadziesiąt osób zabrało się przed bramą Międzynarodowych Targów Poznańskich, aby w momencie przyjazdu prezydenta Rosji dać wyraz swoim poglądom. Akcja ta spotkała się z brutalną interwencją policji. Bez wezwania do rozejścia się, zatrzymanych zostało 40 osób. Policja bezpardonowo potraktowała także relacjonujących zajście dziennikarzy oraz osoby postronne zaskoczone postępowaniem służb porządkowych. Na komisariacie nie poinformowano nikogo o podstawach zatrzymania oraz odmawiano przez wiele godzin prawa do złożenia w trybie niezwłocznym zażalenia na nie do sądu. Ponadto odmówiono zatrzymanym podania napojów i jedzenia. Tym samym władze pogwałciły zasady wyrażone w art. 41 Konstytucji RP zapewniające każdemu "nietykalność osobistą i wolność osobistą" oraz gwarantujące każdemu "prawo odwołania się do sądu w celu niezwłocznego ustalenia legalności" pozbawienia wolności oraz mówiącego o tym, że każdy zatrzymany "powinien być traktowany w sposób humanitarny". Te działania władzy zmierzały do wyeliminowania jakichkolwiek niewygodnych w tym dniu głosów krytyki. Od tego momentu w Poznaniu zaczął też obowiązywać nieformalny zakaz organizacji protestów przeciwko wojnie w Czeczenii. Władze lokalne 11 razy zakazywały - jak się później okazało bezprawnie - manifestacji w tej sprawie. Restrykcje władz nie ograniczały się tylko do protestów przeciwko wojnie na Kaukazie. Podczas zbrojnej interwencji w Afganistanie na całym świecie, także w USA, odbywały się masowe protesty organizacji pokojowych. W listopadzie 2001 roku, w kilka dni po zaatakowaniu przez USA Afganistanu, grupa aktywistów z Federacji Anarchistycznej demonstrowała przez konsulatem Stanów Zjednoczonych. Kilkadziesiąt sekund po rozwinięciu transparentów do akcji wkroczyła policja, instruowana przez osoby z nie oznakowanego samochodu. Pod pretekstem tamowania ruchu na chodniku, policja bezpardonowo zatrzymała uczestników pikiety, a także osoby zupełnie przypadkowe. 11 zatrzymanym postawiono zarzut: "nie opuszczenia zbiegowiska na wezwanie funkcjonariusza policji", choć - jak później ustalił to sąd - wezwania takiego nie było... Wygrany proces jedenastu oskarżonych za udział w pikiecie przeciwko wojnie w Afganistanie, powstrzymał na krótko represje wobec osób protestujących przeciwko imperialnej polityce USA. (Sprawa Czeczenii pozostała na indeksie). W czasie wojny w Iraku, kiedy na świecie demontowało wiele milionów osób, w Poznaniu policja powstrzymywała się od interwencji i nie kierowała żadnych spraw do sądu, nawet wówczas, kiedy demonstracje nie były zgłaszane, jak to miało miejsce podczas spontanicznej demonstracji 200-300 osób przed konsulatem USA w Poznaniu w dniu ataku na Irak. Taka sytuacja trwała do wczesnej wiosny 2004 roku, kiedy 15 marca grupa działaczy Poznańskiej Koalicji Antywojennej postanowiła zorganizować pikietę na placu Wolności przeciwko okupacji Iraku i udziałowi w niej polskich sił zbrojonych. Policja jeszcze przed rozpoczęciem akcji wylegitymowała wiele osób, a niektórym z nich zamierza postawić zarzut kierowania nielegalnym zbiegowiskiem. Interwencję sił porządkowych 15 marca należy ściśle wiązać z falą histerii jako ogarnęła władzę przed zaplanowaną na koniec kwietnia alterglobalistyczną demonstracją w Warszawie przeciwko Europejskiemu Formum Ekonomicznemu, w której udział zapowiedziało tysiące osób z całej Polski. W aktach sprawy można wprost przeczytać, że takie postępowanie było podyktowane działaniami "prewencyjnymi" przed ww. manifestacją. Do akcji 15 marca skierowano np. funkcjonariuszy policji z... bronią gładkolufową, chociaż przebieg wielu dotychczasowych antywojennych demonstracji absolutnie nie uzasadniał takiego postępowania. W marcu i kwietniu 2004 roku policja podjęła jeszcze wiele innych działań wobec poznańskich aktywistów. Inwigilacji poddano kilkadziesiąt osób poprzez nachodzenie ich w miejscu zamieszkania czy pracy. Celowo rozpytywano o nich dozorców domów, rodziców, przełożonych. 16 kwietnia 2004 Komenda Wojewódzka Policji w Poznaniu wystosowała do działaczy "zaproszenie", w którym czytamy: "W imieniu Wielkopolskiego Komendanta Wojewódzkiego Policji w Poznaniu serdecznie zapraszamy Pana na spotkanie tematyczne związane z Europejskim szczytem Gospodarczym w Warszawie. Celem spotkania, które odbędzie się 21 kwietnia 2004 roku o godz. 12.00. w budynku Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu przy ul. Kochanowskiego 2a będzie wymiana poglądów związanych z poszanowaniem ładu i porządku publicznego przy jednoczesnym zrozumieniu potrzeb obu stron". Poznańskie środowisko zignorowało to zaproszenie, odczytując je jako kolejną próbę wywarcia presji i zniechęcenia do udziału w warszawskiej demonstracji. Ostatecznie 29 kwietnia 2004 na demonstrację do Warszawy wyjechał z Poznania autokar, w którym jechali przedstawiciele związku zawodowego, ruchu pokojowego i anarchistycznego, razem 44 osoby. Na trasie Poznań - Warszawa w miejscowości Łowicz autokar został zatrzymany przez patrol drogowy. Po sprawdzeniu dokumentów pojazdu i kierowców policjanci poprosili o otworzenie bagażnika gdzie znajdowały się transparenty i flagi. Natychmiast zażądali listy pasażerów w celu jej skopiowania. Na liście miały się znajdować następujące dane: imię i nazwisko, data urodzenia, adres zameldowania oraz imię ojca. Na pytanie czy po uzyskaniu listy autokar będzie mógł ruszyć dalej zażądano od wszystkich dokumentów tożsamości w celu ich sprawdzenia. Funkcjonariusze odmówili podania przyczyny legitymowania tłumacząc się, iż "takie mają polecenia z góry" oraz, że "dopóki nie dostaną dokumentów, nie puszczą autokaru". Po oddaniu dokumentów zapewniono pasażerów, że nie będą już dokonywane żadne kontrole oraz kazano im czekać na radiowóz, który miał pilotować autobus do samej Warszawy. Faktycznie radiowóz przyjechał i pilotował autobus. Kilkanaście kilometrów dalej w miejscowości Dachowo autobus został ponownie zatrzymany, tym razem radiowozów było więcej. Kontrolą kierował naczelnik prewencji z Komendy Policji Sochaczew woj. Mazowieckie. Osoba ta była obecna także podczas poprzedniego zatrzymania i miała eskortować autobus do Warszawy. Ponownie zażądano od wszystkich pasażerów dokumentów tożsamości oraz nakazano im wysiąść z pojazdu. Na zewnątrz czekał funkcjonariusz z kamerą wideo i rejestrował twarze wszystkich wysiadających. Ponownie policjanci zapytani o powód legitymowania odmówili jego podania tłumacząc się dyrektywami "z góry". Ostatecznie po groźbą, że organizatorzy demonstracji w Warszawie zerwą wszelkie negocjacje z władzami, co do sposobu prowadzenie protestu, jeżeli aktywiści z Poznania nie zostaną puszczeni, zapadła decyzja, aby autokar ruszał. Na koniec jednak kierujący akcją komisarz policji, zażądał wyjścia z autobusu: Damiana Kaczmarka, Marcina Halickiego i Macieja Pastwy, zatrzymanych wcześniej na demonstracjach przeciwko wojnie w Czeczenii. Wychodzący z autobusu byli ponownie w brew ich woli nakręcani na wideo. Tego typu prowokacje policji i władz miały miejsce w tamtym okresie w całej Polsce. Na przykład podobne szykany podczas podróży do Warszawy spotkały także grupę działaczy z Ogólnopolskiej Związku Bezrobotnych z Ełku, których autobus wielokrotnie zatrzymywano. Wypada dodać, iż wcześniej liderzy organizacji skorzystali z zaproszenia komendanta wojewódzkiego w Olsztynie, a mazurska policja była informowana na temat ilości osób i na jakich zasadach udaje się na demonstrację do Warszawy. W
listopadzie 2004 poznańska policja zatrzymała kilkudziesięciu uczestników
tzw. "masy krytycznej", czyli demonstracji rowerzystów. Akcja
miała brutalny przebieg. Zatrzymani traktowani byli przez policjantów
jak bandyci. "Rzucano" nimi na maski samochodów i na otaczający
Plac Wolności płot. Ubliżano, szarpano, kopano i poniżano. Oficer groził
zatrzymanym nie tylko werbalnie, młodzi policjanci szli za jego przykładem
("gnoju łapy na płot i nogi szeroko rozstawione, bo zaraz dostaniesz
wpierdol"). Każda wypowiedź, każdy ruch kończył się oskarżaniem o
utrudnianie czynności policji. Jeden z demonstrantów został zatrzymany
pod zarzutem groźby wobec funkcjonariusza, za co grozi kara do trzech
lat wiezienia. Problem ten jest tym bardziej poważny, ponieważ, po pierwsze, nie mamy do czynienia z odosobnionymi przypadkami, ale masowym zjawiskiem, a po drugie - represje nie są konsekwencją braku kontroli nad aparatem przymusu, czy nawet niedoskonałości samego systemu, ale politycznego zapotrzebowania na tego typu działania. Dowodzi tego np. próba nowelizacji ustawy o zgromadzeniach, w której chciano umieścić przepisy zakazujące udziału w demonstracji osobom, których wygląd uniemożliwia ich identyfikację, oraz stanowiące, że za szkody wyrządzone przez uczestnika zgromadzenia podczas jego przebiegu lub bezpośrednio po nim odpowiada solidarnie organizator ze sprawcą. Nowelizacja miała wejść w życie przed zaplanowaną w Warszawie demonstracją przeciwko Europejskiemu Szczytowi Ekonomicznemu. Trybunał Konstytucyjny uznał jednak te przepisy za niezgodne z Konstytucją. W Poznaniu politycy partii "Prawo i Sprawiedliwość", opowiadającej się za przywróceniem kary śmierci, oraz za nadaniem policji i aparatowi przymusu jeszcze większych uprawnień, chcieli uchwałą rady miasta zobligować jego zarząd do zakazywania pewnego typu manifestacji (tzw. "marszów równości" organizowanych przez mniejszości społeczne, w tym seksualne). Naciski te były czynione z całą świadomością, że są one sprzeczne z powszechnym prawem do manifestacji swoich przekonań. Konsekwencją tej polityki jest to, iż w Polsce w ostatnich trzech latach setki działaczy nie tylko, że zostało pozbawionych prawa demonstrowania swoich przekonań, ale jeszcze poddano ich represjom policyjnym i sądowniczym. Na dzień dzisiejszy w poznańskim sądzie grodzkim toczy się sprawa około 20 osób, które demonstrowały na lotnisku Ławica w sierpniu 2004 roku, przeciwko przylotowi do Poznania członków promoskiewiskich władz Czeczenii współodpowiedzialnych za łamanie praw człowieka na Kaukazie. Jest to szczególnie kuriozalny przypadek zwarzywszy na fakt wcześniejszego jedenastokrotnego wydania, jak się okazuje nielegalnych, decyzji odmawiających prawa do demonstracji w sprawie wojny w Czeczenii. Jednak na ławie oskarżenia nie zasiadają ci, którzy te decyzje wydali, ale osoby, które miały prawo do demonstrowania. 21 grudnia przed sądem stanie także Maciej Hojak oskarżony o przewodzenie nielegalnemu zgromadzeniu, czyli pikiecie przeciwko okupacji Iraku, jaka się odbyła 15 marca 2004 roku.
Federacja
Anarchistyczna
Poznań 20.04.2004 r. Oświadczenie W Warszawie po rutynowej "kontroli policji" w kinie "Praha", w którym miały się odbywać Altrnatywne Konferencje, dyrekcja wycofała się z wynajmu pomieszczenia Koalicji Grup Wolnościowych. We Wrocławiu przy pomocy gróźb nie dopuszczono do organizacji w Centrum Reanimacji Kultury imprez związanych z przygotowaniem do Antyszczytu. Zatrzymywane są i przeszukiwane auta działaczy alterglobalistycznych, którzy przewożą materiały informacyjne dotyczące Antyszczytu, celem ich rozkolportowania. Główni organizatorzy demonstracji mają telefony na podsłuchu. Na większości otwartych spotkań i wykładów na sali są obecni funkcjonariusze policji po cywilnemu. Z całą pewnością to największa fala represji policyjnych od czasów lat 80. Represje dotknęły także działaczy z Poznaniu. W kilku przypadkach funkcjonariusze po cywilnemu nachodzili aktywistów związanych z ruchem alterglobalistycznym. Policja dotarła również na poznański skłot "Rozbrat" spisując kilka osób. W niektórych przypadkach posuwano się do gróźb i prób zastraszania. Komenda Wojewódzka Policji w Poznaniu wystosowała również do działaczy "zaproszenie", w którym czytamy: "W imieniu Wielkopolskiego Komendanta Wojewódzkiego Policji w Poznaniu serdecznie zapraszamy Pana na spotkanie tematyczne związane z Europejskim szczytem Gospodarczym w Warszawie. Celem spotkania, które odbędzie się 21 kwietnia 2004 roku o godz. 12.00. w budynku Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu przy ul. Kochanowskiego 2a będzie wymiana poglądów związanych z poszanowaniem ładu i porządku publicznego przy jednoczesnym zrozumieniu potrzeb obu stron". Pismo datowane na 16 kwietnia 2004 roku podpisał Naczelnik Wydziału Prewencji KWP w Poznaniu Wiesław Dachowski. Zaproszenie takie otrzymali m.in. Maciej Hojak, Marek Piekarski z Federacji Anarchistycznej i Maciej Roszak z Nowej Lewicy. Działania policji wobec aktywistów związanych z ruchem alterglobaliostycznym są niezgodne z prawem i dowodzą, że w tym systemie wolność wyrażania poglądów dotyczy tylko przypadków, kiedy nie zagraża to społecznej legitymizacji władzy. Jeżeli policja "zaprasza" obywateli na rozmowy dotyczące spraw politycznych i publicznych, do czego nie jest powołana, to znaczy, iż niebezpiecznie zbliżyliśmy się do urealnienia państwa policyjnego, gdzie urzędnik z pałką wyznacza reguły dyskusji na temat istotnych problemów życia społecznego.
Federacja
Anarchistyczna s. Poznań WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI, CZY CENZURA? Czy w gestii władz miejskich leży cenzurowanie wolnej wypowiedzi i ekspresji artystów oraz represjonowanie działaczy społecznych za ich "niewygodne" poglądy? Na 5-19 września tego roku, w Galerii Miejskiej "Arsenał" zapowiedziano prezentację instalacji wideo "Arbeitsdisziplin" autorstwa poznańskiego artysty, absolwenta ASP Rafała Jakubowicza. Zdjęcia do swojej pracy autor wykonał w okolicy poznańskiej fabryki Volkswagena w Antoninku. Prezydent Miasta Poznania Ryszard Grobelny uznał jednak, iż wystawa ukazuje w złym świetle wizerunek firmy Volkswagen będącej obecnie jednym z największych inwestorów w mieście. Wystawę odwołano, a "Arsenał" (galeria finansowana z budżetu miasta tj. podatków mieszkańców) zerwała współpracę z artystą. Nie po raz
pierwszy prezydent Grobelny stawia się w roli cenzora "dbającego
o dobry wizerunek miasta". Prezydent miasta dba również o dobre samopoczucie dyplomatów rosyjskich zakazując od dłuższego czasu jakichkolwiek pokojowych protestów pod placówką konsularną Federacji Rosyjskiej. Ciekawym jest, iż nawet w sytuacjach uzyskania zgody na demonstrację od władz miasta , do akcji wkracza policja blokując dostęp do miejsca zaplanowanego protestu, grożąc aresztowaniem wszystkich uczestników "legalnej" manifestacji, jak to miało miejsce 23 lutego b.r. Przed głosami
piętnującymi imperialną politykę USA ze szczególną gorliwością władze
miejskie chronią placówkę konsularną również tego państwa. Podczas zbrojnej
interwencji w Afganistanie na całym świecie, także w USA, odbywały się
masowe protesty organizacji pokojowych. 15 listopada 2001r. w Poznaniu
przed konsulatem Stanów Zjednoczonych zorganizowano pokojową pikietę.
Kilkadziesiąt sekund po rozwinięciu transparentów do akcji wkroczyła policja,
instruowana przez osoby z nie oznakowanego samochodu. Pod pretekstem tamowania
ruchu na chodniku, policja bezpardonowo zatrzymała uczestników pikiety,
a także osoby zupełnie przypadkowe. Zatrzymanym postawiono zarzut: "nie
opuszczenia zbiegowiska na wezwanie funkcjonariusza policji"- jednak
wezwania takiego nie było. Do tej pory odbyły się dwie rozprawy. Pod listem
poparcia dla oskarżonych opowiedzieli się dawni przedstawiciele poznańskiego
WiP-u, aktorzy poznańskich teatrów i artyści m.in. Teatr Ósmego Dnia,
Teatr Mazut, Teatr Strefa Ciszy, znani muzycy i inni. Żyjemy podobno w demokratycznym państwie, w którym podstawą zasad jest wolność słowa i publicznego wyrażania swoich opinii. Cenzura prewencyjna, aresztowania i wytaczanie procesów osobom prezentującym nonkonformistyczne poglądy kojarzą się jednak ze zgoła z innym systemem. Obecnie zmieniły się tylko czynniki kreujące wartości, których podstawą jest, nie jak dawniej ideologia, lecz ekonomia. Represyjność władzy zatacza coraz szersze kręgi. Nie ogranicza się jedynie do działaczy społecznych, uderza także w ludzi kultury i sztuki. Twórcy i artyści pragną przede wszystkim skłonić do myślenia i doznań duchowych, dalecy często od zaangażowania politycznego. Od zawsze sztuka wzbudzała kontrowersje i dyskusje. Jednak sama w sobie przede wszystkim jest "lakmusowym papierkiem" funkcjonowania systemu i obrazem społeczeństwa. Dzisiejsza wystawa nie miała ujrzeć światła dziennego. Sami niejednokrotnie doświadczając skutków polityki władz miasta, zaproponowaliśmy autorowi "Arbeitsdisziplin" zaprezentowanie instalacji na Rozbracie, miejscu promującym niezależność kultury. W obliczu zastraszenia i cenzury wystawa odbywa się jednak w półkonspiracyjnych warunkach. WOLNOŚĆ DLA
SZTUKI I KULTURY! PROCES 11 OSKARŻONYCH O UDZIAŁ W PROTEŚCIE POD PLACÓWKĄ KONSULARNĄ USA odbędzie się 20.09 b.r. o godz. 9.00 w Sądzie Rejonowym przy ul. Młyńskiej w sali 208. Prosimy o przybycie. Tekst
zamieszczony w TEJ - pismo poznańskich anarchistów Poznań/Strzelce Opolskie 15.05.2000 r.
Dzisiaj odbędzie się kolejna rozprawa w trwającym już prawie rok procesie przeciwko Damianowi Kaczmarkowi, członkowi Federacji Anarchistycznej sekcja Poznań. Został on oskarżony o to, że w dniu 01 lipca 1998 r. będąc jednym z uczestników akcji protestacyjnej przeciwko budowie autostrady A4 przez Park Krajobrazowy Góra Św. Anny, miał się jakoby dopuścić "użycia przemocy" wobec ochroniarza firmy "Gwarant" /wynajętej przez niemiecką firmę ILBAU KIRCHNER/, który wraz z innymi zaatakował prowadzących pokojowy protest anarchistów i ekologów. Przypomnijmy. Po brutalnym rozbiciu przez policję leśnego obozu Koalicji Na Rzecz Góry Św. Anny /wcześniej, podczas jego prawie półtoramiesięcznego trwania, ochroniarze "Gwaranta" pobili kilkanaście osób - w tym także dziennikarzy, drwale ścinali drzewa z siedzącymi na znacznej wysokości uczestnikami protestu, koparki podkopywały drzewa na których w zbudowanych wcześniej domkach znajdowali się ludzie - tylko cudem uniknięto tragedii - lista przypadków łamania prawa przez inwestora jest długa. Niestety wszystkie dochodzenia w tych sprawach /m.in. o spowodowaniu zagrożenia życia/ zostały przez prokuraturę umorzone /karkołomne i śmieszne uzasadnienia tych decyzji świadczą nienajlepiej o tzw. wymiarze sprawiedliwości/, na początku lipca rozpoczęto kolejny protest. Tym razem przedstawiciele "Koalicji" rozpoczęli okupację dwóch przeznaczonych do wyburzenia pod autostradę budynków we wsi Wysoka Koło Góry Św. Anny. Po kilku dniach budująca autostradę firma Ilbau Kirchner przystąpiła do ataku. Koparki próbowały zawalić budynki wraz ze znajdującymi się w ich wnętrzu ludźmi /tylko zdecydowany opór m.in. przy pomocy rzucanych z dachów cegieł powstrzymał operatorów maszyn przed realizacją tego zbrodniczego pomysłu/, ochroniarze bili stosujących bierny /bez przemocy/ opór protestujących /pobito m.in. dziennikarza TVN który relacjonował te wydarzenia/, jeden z budynków zawalono pomimo obecności w nim człowieka /wydobyto go rannego spod gruzów/, zatrzymanych aktywistów "Koalicji" wywożono nieoznakowanyrni samochodami kilka kilometrów od miejsca protestu /grożąc przy tym śmiercią/... Wszystko przy aprobacie obecnej na miejscu policji, która ograniczyła się do wstrzymania ruchu drogowego w miejscu akcji. Oskarżenie prokuratury opiera się na nieprawdziwych i niewiarygodnych zeznaniach jednego z ochroniarzy "Gwaranta", który na przeprowadzonym wbrew wszelkim regułom okazaniu /20to letniego Damiana przedstawiono do rozpoznania stawiając obok niego 50-cio letnich mężczyzn, którzy na młodych anarchistów i ekologów bynajmniej nie wyglądali/, rozpoznał Damiana jako sprawcę przestępstwa. Ten sam ochroniarz, kilka miesięcy wcześniej zeznawał, iż nie jest w stanie rozpoznać żadnego z biorących udział w akcji antyautostradowej. Proces przed Sądem w Strzelcach Opolskich uważamy za farsę i jawne kpiny ze sprawiedliwości. Podczas rozpraw, prowadząca sprawę sędzina wymieniała niepochlebne uwagi na temat świadków obrony, którzy potwierdzali niewinność Damiana. Ignorowała także istotne zdaniem obrony pytania i wnioski kierowane do świadków oskarżenia. Uważamy że cała sprawa ma charakter polityczny jej celem jest odstraszenie innych przeciwników niszczenia środowiska naturalnego w Polsce. Nie mamy złudzeń, komu naprawdę służy tzw. wymiar sprawiedliwości w tym kraju. Wielcy aferzyści i mafijni bandyci chodzą spokojnie po ulicach. "Sprawiedliwość" jest dla tych, którzy tworzą prawo i dla tych co sprawują władzę polityczną i finansową. Policja i aparat sprawiedliwości chroni interesu wielkich korporacji i bezmyślnych polityków, dla których zysk finansowy jest najważniejszym celem. Bez względu na koszty jakie płaci za to całe społeczeństwo. Jednak my nie damy się zastraszyć. Program budowy autostrad, realizowany w interesie zachodnich korporacji to według nas jeden z największych szwindli III Rzeczypospolitej. To prywatna inwestycja za społeczne, ukradzione nam wszystkim w formie przymusowych podatków, pieniądze. Gdy o tym kilka lat temu głośno mówiliśmy, pukano się w czoło. Dzisiaj wszystko stało się jasne: to właśnie państwo jest sporym udziałowcem tej antyekologicznej i antyspołecznej inwestycji. Inwestycji, z której korzystać będzie bogata mniejszość, gdyż większość ludzi nie będzie stać na jeżdżenie drogimi autostradami. W tym samym czasie doprowadza się do upadku PKP, z których usług korzysta znaczna część społeczeństwa. Domagamy się zaprzestania degradacji środowiska naturalnego w Polsce i zawrócenia z błędnej drogi liberalizmu gospodarczego. Nie chcemy Polski dla politycznych hochsztaplerów i kapitalistycznych złodziei - wąskiej elity, która uwłaszczyła się kosztem całego społeczeństwa. Żądamy zaprzestania antyspołecznej i antyekologicznej polityki polskiego rządu, który popierając interesy wielkiego kapitału, ignoruje interesy społeczne. Dość represji wobec ludzi, którzy jak Damian Kaczmarek, nie zgadzają, się z takim stanem rzeczy i przeciwstawiają się temu czynnie. Żądamy jego uniewinnienia i ukarania prawdziwych winnych łamania prawa na Górze Św. Anny. Federacja Anarchistyczna sekcja Poznań OŚWIADCZENIE W najbliższy poniedziałek /15.05/ przed Sądem Rejonowym w Strzelcach Opolskich odbędzie się kolejna /najprawdopodobniej ze względu na ogłoszenie wyroku - ostatnia/ rozprawa w trwającym już prawie rok procesie przeciwko członkowi Federacji Anarchistycznej sekcja Poznań, który został oskarżony o to, że w dniu 01 lipca 1998 r. "użył przemocy" wobec ochroniarzy firmy "Gwarant", którzy zaatakowali protestujących przeciwko budowie autostrady A4 przez Park Krajobrazowy Góra Św. Anny. Oskarżenie Prokuratury opiera się na niewiarygodnych zeznaniach ochroniarza, który na przeprowadzonym wbrew wszelkim regułom okazaniu, rozpoznał go jako sprawcę przestępstwa pomimo iż kilka miesięcy wcześniej stwierdził, iż nie jest w stanie rozpoznań żadnego z uczestników protestu. Proces ten uważamy za farsę i jawne kpiny ze sprawiedliwości. Podczas rozpraw prowadząca sprawę sędzina wymienia niepochlebne uwagi na temat świadków obrony, którzy potwierdzają niewinność oskarżonego Damiana Kaczmarka. Uważamy, iż cała sprawa ma na celu odstraszenie innych przeciwników niszczenia środowiska naturalnego w Polsce. Wszyscy wiemy komu tak naprawdę służy w naszym kraju tzw. wymiar sprawiedliwości. Wielcy aferzyści i mafijni bandyci chodzą spokojnie po ulicach, gdy tymczasem do więzień trafiają drobni przestępcy /którzy często popełnili tzw. przestępstwa bez ofiar/. Sprawiedliwość jest dla tych co tworzą prawo i dla tych którzy sprawują władze lub posiadają wpływy. Policja chroni interesy wielkich korporacji i bezmyślnych polityków, dla których zysk jest najważniejszym celem. Bez względu na koszty jakie płaci za to społeczeństwo i środowisko naturalne /co zresztą na jedno wychodzi/. Jednak my nie damy się zastraszyć. Być może na razie nie jest nas wielu. Poczekajmy jednak kilka lat. Wtedy ignorancja rządzących i oparty na żądzy posiadania system wyzysku i nie sprawiedliwości jakim jest KAPITALIZM, otworzą ludziom oczy na przyczyny obecnego stanu rzeczy. Wtedy oszukiwani przez lata ludzie, sami rozliczą się z tą bandą politycznych pasożytów. Program budowy autostrad to według nas największy szwindel tzw. III Rzeczypospolitej. Prywatna inwestycja za społeczne, ukradzione nam wszystkim w formie przymusowych podatków pieniądze gdy o tym kilka lat temu głośno mówiliśmy, pukano się w czoło. Dzisiaj wszystko stało się jasne: to właśnie państwo jest sporym udziałowcem tej anty-ekologicznej i antyspołecznej inwestycji. Dlaczego nikt nas nie informuje głośno o negatywnych skutkach budowy autostrad. Autostrad budowanych w interesie zachodnich korporacji i ich eksportu na wschód. Dlaczego nikt nie mówi ludziom o tym, że na zbudowane za ich własne pieniądze autostrady nie będzie ich stać. Dlaczego pieniądze wydane przez państwo na autostrady /z których korzysta bogata mniejszość/ nazywa się- inwestycjami a pieniądze przeznaczane /w o wiele mniejszej kwocie na ważną ze społecznego interesu kolej, nazywa się dotacjami? Nie pozwolimy na budowanie dwóch odmiennych krajów: Polski dla politycznych hochsztaplerów i kapitalistycznych złodziei i drugiej Polski: dla wyzyskiwanych przez nich biedaków. Skutkiem polityki kolejnych rządów jest oszałamiające bogacenie się wąskiej elity /która dzięki złodziejskiej prywatyzacji uwłaszczyła się - naszym wspólnym kosztem/ przy jednoczesnym ubożeniu znacznej części polskiego społeczeństwa. W wielu kwestiach cofnęliśmy się w XIX wiek. Wyzysk panujący w znacznej części polskich zakładów pracy /szczególnie wielkich, ponadnarodowych korporacji/, brak poszanowania dla praw pracowniczych, pogłębiające się problemy społeczne przy jednoczesnej kampanii propagandy sukcesu wydają się być ponurym żartem. Jednak wszyscy wiemy, że to nie żart. Domagamy się zaprzestania degradacji środowiska w Polsce i zawrócenia z błędnej drogi bezdusznego liberalizmu gospodarczego. Żądamy zaprzestania antyspołecznej polityki polskiego rządu, który popierając interesy wielkiego kapitału, ignoruje interesy całego społeczeństwa. Dość represji wobec ludzi, którzy nie zgadzają się ze zbrodniczą działalnością władz RP i przeciwstawiają się jej czynnie. Żądamy uniewinnienia Damiana Kaczmarka i ukarania winnych naruszenia prawa na Górze Św. Anny /niszczenie Parku Krajobrazowego, brutalne i bezprawne działania wynajętych przez niemieckiego inwestora ochroniarzy/. BEZ SPRAWIEDLIWOSCI
NIE BEDZIE POKOJU ! ZAMIAST RZĄDÓW SAMORZĄDY ! Federacja Anarchistyczna sekcja Poznań
|
| ||