ROZBRAT

historia
skłot

kolektyw

biblioteka
galeria

INICJATYWY
ACK
Antywojenna
Obiadki filmowe
FC Rozbrat
Jedzenie Zamiast Bomb

Oficyna "Trojka"

Pracownicza
Region

Rowerowa
Samba
SIS "Ulica"
ARCHIWUM

kalendarium
relacje imprezy
foto.rozbrat
.org
przegląd prasy
publicystyka
ulotki
wydawnictwa

HURTOWNIA
KONTAKT
LINKI











katalog i informacje







główna
zapowiedzi
english

policja rasizm represje SIS ulica wojny wolny Kaukaz wybory

DOŚĆ HIPOKRYZJI USA!
DOSĆ WOJEN W IMIĘ POKOJU!
maj 06

USA TEŻ MA BOMBY ATOMOWE! (oraz m.in. Izrael- sojusznik USA- ponad 200 głowic), a irański program atomowy to tylko pretekst dla usprawiedliwienia dążeń do nowej wojny. Bush coraz częściej mówi o użyciu broni atomowej przeciw irańskim instalacjom nuklearnym w Isfahanie i Natanz.

Prowadzona przez USA oraz jej sojuszników "wojna z terroryzmem", nie zaczęła się po 11 września 2001 r.. Pretekstów do nalotów, jak poka-zuje historia, było i jest wiele. Obecnie, szykując się do wojny, państwa zachodnie i USA oskarżają Iran o próbę skonstruowania własnej bomby atomowej. Czy jest to powód prawdziwy? W Iraku rozpoczęto wojnę pod podobnym pozorem, który okazał się kłamstwem i katastrofą dla cywili. Władze irańskie twierdzą, że prace dotyczą badań nad pokojowym wykorzystaniem energii jądrowej.

USA nie zależy na szerzeniu pokoju i wolności na świecie, a zwłaszcza w Iranie. W 1953 r. CIA zorganizowała obalenie demokratycznie wybranego premiera Mossadeka, ponieważ odważył się on znacjonalizować irański przemysł naftowy. USA wspierała okrutną dyktaturę szacha Rezy Pahlaviego, podobnie jak wiele innych dyktatorów, jeśli tylko zechcą oni współpracować z USA.

Każdy konflikt zbrojny powoduje rozpowszechnienie się wszelkich form przemocy, łącznie z ludobójstwem, gwałtami i przemocą seksualną. Podczas konfliktów przemoc stosowana jest jako broń. Większość dorosłej ludności cywilnej, która ginie i jest obiektem nadużyć w czasie wojny, stanowią kobiety. Kobiety i dzieci przeważają wśród uchodˇców i wysiedleńców, zmuszonych do opuszczenia domostw z powodu konfliktów zbrojnych.

Amerykański Departament Stanu opublikował raport na temat światowego terroryzmu według niego w zeszłym roku miało miejsce 11 tysięcy ataków terrorystycznych. Zginęło w nich 14 i pół tysiąca osób. Jednak jedna trzecia zamachów i ponad połowa przypadków śmierci miały miejsce w Iraku i była konsekwencją zbrojnej interwencji USA i innych państw (w tym Polski) w tym kraju. W sam Iraku - jak pokazują dane specjalistów - na skutek trzyletniej wojny poniosło śmierć ok. 100 tysięcy osób, w większości cywili. Czy Iran będzie pod Afganistanie i Iraku, trzecim celem ataku?

Kobiety w Czerni- Poznańska Koalicja Antywojenna: www.antywojenna.prv.pl




WOJNA W IRAKU
...trwa już trzy lata...
17.03.2006

20 marca 2003 roku Koalicja Sił Międzynarodowych pod przywództwem wojsk USA zaatakowała Irak. Wojna zakończyła się już 1 maja 2003, kiedy ogłoszono rozpoczęcie misji stabilizacyjnej, w której nadal biorą udział polskie wojska. Jednak to, co ma miejsce w Iraku nie można nazwać inaczej niż okupacją. Pod pretekstem walki z terroryzmem w Iraku nadal giną ludzie - nie tylko domniemani terroryści, ale niewinni cywile, ich dzieci, dziennikarze, lekarze czy w końcu żołnierze. Dziś już wiemy, że w Iraku nie było żadnej broni masowego rażenia oraz, że rząd Saddama Husaina nie współpracował z Al Kaidą. A ludzie nadal cierpią i umierają...


Od początku wojny śmiertelność kobiet ciężarnych i niemowląt wzrosła o 190% a dzieci w wieku od 6 miesięcy do 5 lat o 92,5%, Tzw. ostre niedożywienie wśród dzieci od 6 miesięcy do 5 lat wzrosło conajmniej dwukrotnie.Według wspólnego raportu norweskiego Państwowego Instytutu Nauk Społecznych (FAFO) i Programu Rozwoju ONZ (UNDP), ponad 400 tysięcy irackich dzieci cierpi na "ekstremalne wychudzenie", chroniczne biegunki i niedobór białka.
W Iraku "co najmniej 200 dzieci umiera każdego dnia. Umierają one z powodu niedożywienia, braku wody pitnej, opieki medycznej, lekarstw i szczepionek."

Podczas najgłośniejszej napaści na Faludżę w listopadzie 2004 roku siły okupacyjne zaatakowały i kompletnie zniszczyły szpital w centrum miasta i dwa lazarety. Według norweskiego Instytutu Nauk, UNICEF i Medact to kolejny przykład zbrodni wojennych w Iraku. Liczba ofiar w Faludży pozostaje nieznana z powodu blokady wojskowej (i informacyjnej).

Odbudowa Iraku przynosi odwrotny skutek do zamierzonego i prowadzi do powolnego, biologicznego wyniszczenia populacji. Jednak polski rząd w styczniu 2006 roku zadeklarował dalszy udział w okupacji. Raport Centrum Badania Opinii Społecznej z 2 lutego 2006 r. mówi, iż 72% Polaków sprzeciwia się dalszej obecności polskich wojsk w Iraku, a tylko 19% zauważa korzyści dla Polski związane z udziałem w misji stabilizacyjnej. 135 milionów złotych czyli ok. 33 miliony dolarów to poniesiony przez Polskę koszt pierwszych 12 miesięcy okupacji. W wypadku dalszego pozostawania w Iraku takie wydatki zawsze wzrastają powyżej planowanych. Takie postępowanie rządu jest skandaliczne w sytuacji, gdy w budżecie brakuje pieniędzy na opiekę zdrowotną i pomoc społeczną.

Żądamy natychmiastowego zakończenia wojskowej okupacji Iraku, gdyż oprócz głodu i nędzy narodu irackiego nie przynosi ona korzyści nikomu poza politykami i korporacjami czerpiącymi z bogatych złóż ropy w Iraku. To nie kurs ceny ropy za baryłkę, ale naród iracki powinien decydować o swojej przyszłości, sam powinien dzielić swoje zasoby naturalne, a pomoc międzynarodowa powinna się ograniczać do akcji humanitarnych, ponieważ tylko tego potrzebuje teraz wyniszczone okupacją społeczeństwo irackie.
Najpierw Afganistan, teraz Irak, czyżby Iran miałby być następny?

Jesteśmy przeciw! A Ty?

Wojna to symbol zła niszczącego ludzkość. Sprzeciwiamy się jej nie tylko wrocznice, nie tylko wykrzykując slogany czy rozdając ulotki. Kiedy wojska koalicji antyterrorystycznej "bronią" nas w ...Czeczenii,Afganistanie, Iraku... my co tydzień w niedzielę o godz. 16:00 na Dworcu Zachodnim dzielimy się ciepłym wegetariańskim obiadkiem z potrzebującymi. Bez wsparcia ze strony państwa, a dzięki pomocy zwykłych ludzi.

Jedzenie Zamiast Bomb to protest przeciwko wydawaniu publicznych pieniędzy na nieustanną rozbudowę arsenałów i pobudzaniu przemysłu zbrojeniowego kolejnymi konfliktami.

Zapraszaamy na wyjątkowe niedzielne rozdawanie potrzbującym wegańskiego jedzenia-

19 MARCA, NIEDZIELA POD DWORCEM ZACHODNIM
:
SAMBA, ULOTKI, JEDZENIE

PROTESTUJEMY!
Poznańska Koalicja Antywojenna, Kobiety w Czerni,
Federacja Anarchistyczna s. Poznań,
Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza


Absurd konfliktu w Wietnamie oraz wojny w ogóle tak obrazowały słowa jednej z piosenek legendarnego musicalu "Hair:" "biały człowiek wysyła czarnego człowieka, by walczył z żółtym człowiekiem o ziemię czerwonego człowieka." Trawestując ten opis do dzisiejszej roli Polski w tak zwanej "wojnie z terroryzmem" można by rzec, że: bogaty człowiek wysyła biedniejszego człowieka by walczył z jeszcze uboższym człowiekiem, aby uczynić bogatego człowieka bardziej bogatym... Zabawa w wojnę - odwieczna i krwawa rozrywka elit władzy pociąga za sobą oczywiście ogromne koszty. A któż za nie płaci? "Pan płaci, pani płaci... Społeczeństwo, proszę pana..."

Doprawdy w egzotycznym przyszło nam żyć kraju; niby europejskim, a chyba jednak obciążonym jakimś dalekowschodnim dziedzictwem, azjatyckim temperamentem. Nieprzypadkowo widać de Custine pisał, że "Syberia zaczyna się już za Wisłą," choć słowa te padły blisko dwieście lat temu i moglibyśmy dziś żywić nadzieję, że coś się od tamtego czasu w Polsce zmieniło. Na próżno jednak, gdyż polski rząd stylem i subtelnością swojej polityki przypomina raczej rozwrzeszczane hordy Tatarów pędzące na oślep po mongolskim stepie niż decyzje ludzi zdolnych do jakiegokolwiek intelektualnego wysiłku. Ułańska fantazja naszych polityków sprawiła, że z chłopięcym entuzjazmem odpowiedzieli na wezwanie szalonego kowboja z Teksasu i wskoczywszy na koń z szablą w ręku, pogalopowali na wojenkę, która okazała się nie taka prosta ani moralnie jednoznaczna, jak im to z początku tłumaczono. Sytuacja mocno się skomplikowała: broni masowego rażenia u Husaina nie znaleziono, w całym Iraku pożoga, zamiast wiwatujących na cześć wybawców tłumów - kule, bomby i porwania, a każdy dzień przynosi nowe ofiary wśród cywilnej ludności, których nikt nawet nie liczy, bo od początku tej wojny nikt się nimi nie przejmuje. Nie wiele ciekawiej dzieje się w Afganistanie - stygnącym już polu chwały "koalicji antyterrorystycznej," która nie dość, że nie złapała Osamy ibn Ladena to jeszcze pogrążyła kraj w chaosie, w żadnej mierze nie poprawiając ani realnej sytuacji jego mieszkańców, ani bezpieczeństwa na świecie. Afganistan pogrążył się w krwawych konfliktach między lokalnymi watażkami, ludzie cierpią, jak dotąd cierpieli, a faktyczna kontrola Amerykanów ogranicza się jedynie do Kabulu i jego najbliższych okolic. Obecni tam pracownicy zachodnich organizacji mających realizować ambitne plany i nieść pomoc cywilom nie wychylają głów z pilnie strzeżonej dzielnicy konsularnej w stolicy obawiając się nie tyle terrorystów, co wściekłości rozczarowanego i zdesperowanego tłumu... Oto sukces iście godny pogratulowania.
Polski rząd robi jednak dobrą minę do złej gry - widocznie na dobre odżyły nasze romantyczne tradycje, wypłynęły sentymenty: husaria, kosynierzy, czerwone maki spod Monte Casino. Kwaśniewskiemu zamarzyło się chyba dać światu historyczny spektakl z dzielnym żołnierzem polskim w roli głównej, a to wszystko za pieniądze podatnika. Rzecz w tym, że w XXI wieku tego typu przedstawienia są jedynie świadectwem warcholstwa i politycznej krótkowzroczności, która doprowadzić nas może na skraj przepaści. Czas już odłożyć żołnierzyki i dorosnąć do cywilizowanego świata, w którym ludzie starają się rozmawiać zamiast wdawać w sarmackie mordobicia. Przede wszystkim jednak - czas obrać właściwe priorytety, a tymi zawsze powinny być dobro społeczeństwa i liczenie się z jego opinią. Niestety, w Polsce takie podstawowe symptomy demokracji zdają się być nie do osiągnięcia. Bo jak inaczej ocenić sytuację, gdy mając w kraju szalejące bezrobocie, kryzys służby zdrowia, brak środków na edukację i coraz głębsze cięcia socjalne rząd wydaje miliony złotych na zbrojenia i angażowanie się w absurdalne i nieskuteczne wojny? Co innego można powiedzieć o państwie, w którym zdecydowana większość obywateli jest przeciwna wysyłaniu swoich wojsk do Iraku, a jednak rząd robi to bezczelnie ignorując ich zdanie? Czemu służy ta wojna? Bo w to, że ulepszaniu świata lub realizacji naszych narodowych interesów już nie uwierzymy.
Studenci są jedną z grup społecznych, które najciężej odczuwają na sobie skutki tej antyspołecznej i irracjonalnej polityki. Poziom nauczania na uniwersytetach regularnie się obniża, od lat brak jest środków na podstawowe sprzęty i materiały. Studiowanie staje się bezpłatne tylko w teorii, coraz częściej słyszymy o pomysłach komercjalizowania państwowych, publicznych ponoć uczelni. Rosną, i tak już wysokie, ceny uposażenia studenta - zaczęło się od likwidacji ulg studenckich na transport publiczny; teraz podwyższa się opłaty za akademiki, obniża stypendia socjalne i naukowe. Niedługo, by otrzymać stypendium socjalne trzeba będzie wykazać tak niski dochód na członka rodziny, że już przyniesienie na uczelnię drugiego śniadania świadczyć będzie o zbyt wysokich zarobkach rodziców! A co ze zmuszaniem studentów do kupowania horrendalnie drogich książek ich profesorów lub z chorym pomysłem wprowadzenia opłat za udzielanie wpisów do indeksów? W taki sposób zdesperowane, nie dotowane uniwersytety usiłują ratować się przed bankructwem. Oczywiście, kosztem najsłabszego, czyli studenta. W tym samym czasie, gdy my walczymy o przetrwanie, rząd zakopuje miliony w piaskach irackich pustyń!
Studenci! Czas się temu zdecydowanie sprzeciwić! Czas stać się znów głośno słyszalnym głosem w tym kraju! Czas wziąć sprawy w swoje ręce i nie pozwolić nie wyedukowanym imbecylom podejmować decyzji o naszym życiu! Czas przypomnieć rządowi, że odpowiada tylko przed własnym społeczeństwem, nie zaś przed prezydentem USA i gremium międzynarodowych korporacji!

Tekst zamiesczony w TEJ - pismo poznańskich anarchistów
nr 15


WOJNA STOP!!!

11 września USA - straszne obrazy w telewizji: walące się budynki grzebią tysiące ofiar, zrozpaczeni ludzie, szok. Miesiąc później na drugim krańcu świata - podobne sceny. Nie widzimy ich jednak w telewizji. Dlaczego? W obu przypadkach giną przecież niewinni ludzie. Z tą różnicą, że ci pierwsi to obywatele bogatej, uprzywilejowanej Ameryki, ci drudzy to tylko ofiary "pomyłek" pilotów amerykańskich myśliwców i "wojenna propaganda Talibów". Czy to nie jest przypadkiem hipokryzja!?

Przemoc jest zawsze zła, bez względu na intencje. Ben Laden i jego towarzysze twierdzą, że walczą ze złem, które muzułmanom wyrządza Ameryka. Jak to się dzieje, że rządy Talibów spowodowały dotychczas więcej ofiar wśród ludności Afganistanu, niż atak na wieżowce WTC w Nowym Jorku? Dlaczego Ben Laden zamiast ograniczyć swój atak do Pentagonu, czy Białego Domu, uderzył w obiekt cywilny, dając tym samym pretekst władzom amerykańskim do inwazji na Afganistan? Biały Dom z kolei twierdzi, iż chce walczyć z terrorystami. Dlaczego zatem przez lata szkolił ich i finansował? Dlaczego wówczas nie skorzystał z możliwości aresztowania Ben Ladena oferowanej mu przez rząd Sudanu? I wreszcie dlaczego - inaczej niż wywiady europejskie - Ameryka " nie wiedziała" o grożącym jej ataku? Czy po to by móc się nim "oburzyć" i zastosować "środki nadzwyczajne" także wobec swoich obywateli (cenzura w mediach, uznanie włamań komputerowych za akt terroru, zakaz wspierania organizacji antyglobalizacyjnych). Ben Laden wyrządził również "niedˇwiedzią przysługę" walczącym o niepodległość Czeczenom, Palestyńczykom, czy Kurdom, dajac pretekst do represji, na które opinia światowa przymknie teraz oko zupełnie "bo to przeciez terrorysci". Putin już dogaduje się z zachodem a Izrael ma wolna rękę w walce z Intifadą. Wojna uderza więc często we własną stronę a rywalizacja z drugą jest najczęściej pretekstem dla wzmocnienia władzy kosztem własnych obywateli. To nie znaczy, iż rezygnuje się z narzucania własnego obłędu ideologicznego (fanatycznego islamizmu) czy układu ekonomicznego (tzw. wolnego rynku) innym krajom - w końcu wojna jest zawsze przedłużeniem polityki. Ostatnio coraz częściej pytano o celowość istnienia Sojuszu Północnoatlantyckiego, teraz NATO i Ameryka znalazły nareszcie wroga mogącego wypełnić lukę powstałą po upadku ZSRR a co za tym idzie rząd USA będzie mógł odwrócić uwagę od kwestii wewnętrznych (problemy z federalistami i antyglobalistami , czy choćby rozchwianą gospodarką). W obecnej sytuacji rząd amerykański może wskazywać dowolnie wybranych wrogów jako terrorystów winnych zbrodniczego ataku i co gorsza, nie musi nawet przedstawiać jakichkolwiek dowodów. Bez pytania o zgodę ONZ, czy kogokolwiek może także rozpoczynać operacje odwetowe. Przecież nikt nie podważy "racji" takiej potęgi jaką jest USA. To bardzo niebezpieczny precedens, mogący wkrótce otworzyć drogę dalszym procesom poszlakowym z dowodami ukrytymi dla społeczeństwa, któremu pozostaje jedynie wierzyć w prawdziwość zarzutów. Nie bez znaczenia w sprawie afgańskiej jest także kwestia uzbeckiej ropy, którą Amerykanie będą mogli teraz spokojnie transportować ku Oceanowi Indyjskiemu, przez przyjazny Afganistan, z pominięciem Rosji, czy wrogiego Iranu i Iraku. Dla nas najważniejsza jest nasza sytuacja, szczególnie nadgorliwość władz w chęci "umierania za Nowy Jork" i wysyłania "naszych chłopców" na rzeˇ (o co wcale nikt nas nie prosił nawet). Cała ta wojna to przecież nie nasza sprawa. Już wówczas gdy Polska przystępowała do NATO podkreślaliśmy, iż nie zwiększy to naszego bezpieczeństwa a wręcz przeciwnie, wkręci nas w cudze problemy związane z polityką Zachodu wobec Trzeciego Świata, z której my nie mamy żadnej korzyści, lecz będziemy za innych ponosić jej konsekwencje. Dlatego zarówno z przyczyn etycznych, jak i politycznej pragmatyki uważamy, iż należy w owej wojnie zająć stanowisko czynnie neutralne (tzn. potępić przemoc i ujawniać fałsz postępowania obu stron, odmawiając zarazem jakiegokolwiek udziału w tym spektaklu). Są bowiem ważniejsze problemy, które dotykają nas bardziej realnie niż wojna z telewizora - rosnąca bieda i bezrobocie jednych, zachłanność i bezkarność innych, państwo służące wzbogacaniu się elit kosztem obywateli i nie robiące nic dla ich dobra etc. Ludzie to czują, mało kto dał się wkręcić w palenie świeczek, czy noszenie żółtych kokardek na znak posłuszeństwa Amerykanom. Podobnie większość społeczeństwa nie poszła na wybory, co jest jedynie biernym oporem wobec spektaklu władzy, gdy tym czasem potrzeba naszej czynnej samoorganizacji dla walki o nasze sprawy, a nie na cudzej wojnie.

MILITARYZM I TERRORYZM TO DWIE STRONY TEJ SAMEJ FAŁSZYWEJ MONETY!
BEZ SPRAWIEDLIWOŚCI NIE BĘDZIE POKOJU! NIE CHCEMY WOJNY!

HUMANITARNY BLEF!!!
Towarzyszące nalotom zrzuty żywności z samolotów to jedynie propagandowy gest, twierdzi międzynarodowa organizacja "Lekarze bez granic". Potrzebne są duże konwoje podstawowych produktów żywnościowych a nie pojedyncze posiłki dostosowane do potrzeb żołnierzy - stwierdził dr Jean-Herve Bradol z pakistańskiego biura organizacji. Podczas gdy lotnictwo amerykańskie bombarduje Afganistan, organizacje humanitarne próbują dostać się tam z konwojami od strony Iranu, bowiem granica od strony Pakistanu została zamknięta przez reżim w Islambadzie. Jak szacuje ONZ w wyniku wojny głód może zagrozić nawet 8 milionom ludzi.

Tekst zamiesczony w TEJ - pismo poznańskich anarchistów
nr 3, jesień 2001 r.