![]() |
|||||||||||||||||||
|
Wybór tekstów:
Święto
na Rozbracie W 2000 r. zainicjowaliśmy takie właśnie spotkanie. Nazwaliśmy je "Abramowszczyzna" na cześć Edwarda Abramowskiego. Postaci która na co dzień inspiruje nas w działaniach Wnukowie
Abramowskiego Nasza idea
Słowo, obraz
i dźwięk Założeniem
Abramowszczyzny jest stworzenie okazji do integracji środowiska wolnościowego.
Stymulowany mały ferment intelektualny, poprzez przygotowany program wykładowo-
artystyczny, jest zaplanowaną jej częścią. By rozładować jednak pompatyczność
spotkania, wieczorem przerodzić się ma ona w zwykłą imprezę. Przygotowana
muzyka i gama innych wspomagaczy imprezowych pomoże puścić lody u najbardziej
nieśmiałych i opornych. Zapraszamy i Ciebie w tym roku, pamiętaj jednak, że: Twórca to odbiorca, odbiorca to twórca
- Po pierwsze,
stworzenie płaszczyzny do porozumienia między społecznościami, z pozoru
całkowicie odmiennymi. Może również stać się okazją do dialogu o problemach
i możliwościach ich rozwiązywania. Marzymy, by wydarzenie to stało się cykliczne, by jego miejsce się zmieniało, a grono uczestników powiększało. Dla nas jest to krok do odbudowywania społeczeństwa - świadomego, apolitycznego, obywatelskiego a przez to obalenie mitu o niezbędność istnienia władzy. Propagowanie myślą i czynem oddolnej samoorganizacji życia poprzez pomoc wzajemną i związki przyjaˇni. Wyzbycie się z naszego życia przeświadczenia o niemocy wpływania na rzeczywistość. Przebudzenie z letargu konsumpcji i pretensjonalnego stosunku do świata. - Grill - Degustacja
i konkurs swojskiego wina - Wernisaż 28 WRZESIEŃ
2002
Wykład
Panel Dyskusyjny
Bogdan "Anastazy" Wiśniewski (ur. 1941) Ukończył uczelnię plastyczną we Wrocławiu w końcu lat 60-tych. Prekursor światowego Mail Artu i działań konceptualnych w Polsce. W 1971 r. współorganizator i uczestnik Zjazdu Marzycieli (Centrum Sztuki Galeria EL), plenerów w Osetnicy (1972, 1973, 1974), Ogólnopolskich Spotkań Animatorów Sztuki (1991,- 1992, 1993) Festiwalu Sztuki Powspółczesnej (Warszawa 1995, 1996, St. Petersburg 1997) czy Biennale Książki Artystycznej (1994). Twórca (i praktyk) koncepcji TAPEARTU. Autor pojęcia "sztuki powspółczesnej". Wystawy w Polsce, USA, Francji, Niemczech, Portugalii, Włoszech, Hiszpanii, Rosji, na Białorusi. Autor teorii "Wyzwolenia Wyzwolonego" - akty twórcze należy powtarzać, bo "wyzwoliwszy się" od siebie często popadamy w jeszcze większe zniewolenie. W jego ostatnich pracach "mają obowiązek" uczestniczyć odbiorcy - żadna forma twórczości nie jest doskonała ani ostateczna, odbiorca ma pełne prawo, by ją modyfikować. TAPEART przeciwstawia się komercjalizacji sztuki i nadaje tę samą rangę dziełom sztuki, bez względu na to czy są znane czy nie. Muszą być uniwersalne i wyrażać indywidualność autora. występ Teatr to tylko część aktywności Komuny Otwock, która jest stowarzyszeniem, a jego członkowie określają się jako anarchistyczna wspólnota działań, zmierzająca do poszerzenia wolności, tolerancji i wrażliwości społecznej. Działająca od 1989 r. Komuna Otwock uznawana jest za jedno z najbardziej interesujących zjawisk kultury alternatywnej w Polsce. Stworzyła ją grupa młodych ludzi, mieszkańców podwarszawskiego Otwocka, realizująca interdyscyplinarne działania wykraczające poza obszar sztuki. "Komuna Otwock" organizuje koncerty, wystawy, prelekcje, a także akcje o charakterze społecznym, jak np. kampanie proekologiczne. Przez 3 lata animowała działalność społecznego domu kultury w Ponurzycy. Zajmowała się działalnością wydawniczą, prowadziła też kino i radio. instalacja
-Projekt
wieczorem
Książki -
nośnik ducha... Trzeba jednak je zebrać, zorganizować, by miały możliwość
swego mistycznego oddziaływania. Wszyscy z nas na swoich prywatnych półkach
mają książki, które wywarły na nim rewolucyjne wrażenie. Wszyscy mają
z osobna. Często dla nas cenne, ale zapomniane, leżą na półkach - a mogłyby
oddziaływać dalej, wprowadzając rewolucję w inne serca. Ta myśl skłoniła
nas, by w 1997 r. zebrać swoje książki i podzielić się nimi w ramach Biblioteki
Wolnościowej. Ten swoisty
intelektualny wkład w rewolucję nie ogranicza się jedynie do biernego
kultywowania myśl Bakunina i Abramowskiego. Zarówno przed powołaniem,
jak i teraz, Biblioteka to ogrom włożonej pracy, chociażby w utrzymanie
miejsca czy poszerzanie bibliotecznego katalogu. Nasza Biblioteka
jest specyficznym miejscem. Stanowi przedziwny dla dzisiejszego świata
organizm. Jej otwarcie wynikało z głębi serca, a dziś przeniosło się na
charakter jej prowadzenia. Żyje poza strukturą państwowych dotacji, dzięki
różnym indywidualnym formom aktywności. Każdy coś dla niej zrobił. Jedni
ofiarowują swoje książki, inni w ramach kolektywu bibliotekarskiego po
prostu ją prowadzą, dzieląc się dyżurami przez cały tydzień. Wszystko
z potrzeby serca. Dziś na półkach
naszej Biblioteki można znaleźć dzieła wszystkich znaczących dla ruchu
praktyków oraz teoretyków myśli wolnościowej. Dzięki dużej ilości pozycji
nasz zbiór jest najważniejszym w Polsce archiwum dokumentów, wydawnictw
i plakatów naszego środowiska. Zasoby biblioteki
cały czas się powiększają, zasilane są zarówno przez darowizny, jak i
kupowane ze specjalnego funduszu czy skrzętnie kserowane z książek różnych
bibliotek. Biblioteka utrzymuje kontakt z podobnymi ośrodkami na świecie. Ze zbiorów
Biblioteki korzysta dziś około 600 osób, którzy mają dostęp do książek
prawie przez cały tydzień. W oparciu o jej zasoby powstało do dziś kilkadziesiąt
prac, począwszy od tych drobnych, a kończąc na doktoratach. W oparciu
o Bibliotekę funkcjonuje również kolportaż wszelkiej wolnościowej bibuły, Od 2002 r.
Biblioteka stała się również współwydawcą broszur o tematyce wolnościowej. Ruch anarchistyczny
zawsze był silnie związany z walką robotników o prawa pracownicze. Z historycznego
punktu stanowiło to istotny element w działalności P.J. Proudhona, M.
Bakunina czy później P. Kropotkina. Żadne opracowanie na temat ruchu robotniczego
nie może pominąć tych postaci. Często natomiast zdarza się, że rola, jaką
anarchiści odegrali w walce o prawa pracownicze, zostaje pomniejszona.
Dotyczy to również działalności masowych anarcho-syndykalistycznych związków
zawodowych z przełomu XIX i XX wieku. Adwersarze (zarówno z "lewa"
jak i "prawa") najczęściej zarzucają im z jednej "ślepy
radykalizm", z drugiej niekonsekwentny stosunek do kapitalizmu. Brak
rozumienia dla anarchistycznych poszukiwań i walki bierze się przede wszystkim
stąd, że anarchizm z góry nie określa, jak ostatecznie powinno wyglądać
społeczeństwo, ale przede wszystkim stara się "odkryć" czy "dopracować"
zasady, wg których społeczeństwo powinno się samoorganizować - zasady,
które nie zawsze są jednoznacznie brzmiącymi formułami. W kształtowaniu
polskiego anarcho-syndykalizmu największą chyba rolę odegrał Edward Abramowski.
Ten swoisty anty-państwowy i anty-kapitalistyczny ruch w naszym kraju
stał się też formą walki z caratem a później komunistami. Artykuły Abramowskiego
stanowiły esencje konstruktywnej krytyki ówczesnego systemu i rysowały
koncepcje alternatyw. Mocno trafiały do klasy robotniczej, choć sam autor
ścigany był za nie listami gończymi po całej Europie. W mniejszym lub
większym stopniu jego koncepcje wpłynęły na działalność całej tzw. postępowej
inteligencji polskiej okresu międzywojennego, zainspirowanej anty-autorytamym
socjalizmem autora "Zmowy powszechnej przeciwko rządowi". Po
nastaniu PRL-u idee Abramowskiego odrodziły się na nowo w połowie lat
70. Efektem było powołanie KOR-u, a później NZSS Solidarność i jej programu
- "Rzeczpospolita Samorządna". Program w sposób bezpośredni
nawiązywał do idei Abramowskiego, choć oczywiście był przede wszystkim
odniesieniem do panujących na początku lat 80. warunków politycznych i
ekonomicznych. Jako zasadę przyjęto w nim konieczność budowy samorządu
pracowniczego i terytorialnego, mającego stanowić drogę do emancypacji
społecznej. Niektórzy uczestnicy dzisiejszego ruchu wolnościowego w Polsce
twierdzą, że program "Rzeczpospolitej Samorządności" jest nudnym
i pozbawionym prawdziwie anarchistycznych treści dokumentem. Jednak rewolucja
1980 roku i jej program stanowi dla nas wszystkich ważny element tożsamości
społecznej i politycznej. Program "Rzeczpospolita Samorządna"
podnosił, obok zasady samorządu pracowniczego, m.in. konieczności budowy
pluralizmu w życiu społecznym, tworzenia wielu wizji życia gospodarczego,
zamiast doktrynalnego przywiązania do jednie słusznej koncepcji, obojętnie:
komunistycznej czy neoliberalnej. Głosił również ideę apolityczności ruchu
związkowego i ludzkiej solidarności z walce z niesprawiedliwością i wyzyskiem. Po 12 latach
panowania doktryny neoliberalnej większość postulatów zawartych w programie
pierwszej "Solidarności" i pracach Abramowskiego została odrzucona.
Obecnie forsuje się wizję systemu społeczno-politycznego rządzącego się
zasadą, że "zysk ważniejszy jest od człowieka". Obserwujemy
wszechwładzę ekonomiczną, polityczną i ideologiczną współczesnych struktur
biznesu oraz postępujący proces alienacji w odniesieniu do pracy wykonywanej
przez wszelkiego typu grupy pracownicze. Masowe bezrobocie, obniżka wynagrodzeń,
niekorzystne dla pracowników zmiany w prawie pracy, utrata przywilejów
socjalnych przez najuboższych, są przejawem rosnącej przepaści pomiędzy
pracownikami najemnymi i właścicielami kapitału, między biednymi i bogatymi.
Jako odpowiedz na nasilające się zjawisko, Federacja Anarchistyczna zainicjowała
dla środowiska wolnościowego ogólnopolskie porozumienie o nazwie Inicjatywa
Pracownicza. Ma ono za zadanie stworzenie płaszczyzny dla aktywistów ruchu,
chcących wpływać na miejsce pracy, a nie odnajdujących swojego miejsca
w dzisiejszych związkach zawodowych. W Poznaniu Inicjatywa Pracownicza
ma charakter zrzeszenia w ramach Federacji Anarchistycznej. Współpracuje
z wielkopolskimi związkami zawodowymi. Jej uczestnicy indywidualnie są
inicjatorami międzyzakładowego ruchu solidarności załóg, borykających
się z problemami neoliberalnej polityki w naszym kraju. W konsekwencji
którego, powołano m.in. Ogólnopolski Komitet Protestacyjny. Znowu historia
zatacza koło. Dzisiejsi robotnicy są często niezorganizowani, podzieleni między zakładami pracy, nie mają ze sobą kontaktu, są zastraszeni i pozbawieni wiary we własne siły. Taka sytuacja sprzyja pracodawcom, którzy bez żadnych przeszkód maksymalnie eksploatują swoich pracowników. Jednocześnie całe ich rzesze pozbawia się prawa do działalności związkowej. Należą do nich pracujący w super - i hipermarketach, sieciach zagranicznych restauracji oraz pracownicy małych i średnich przedsiębiorstw. Jednym z wyjść z tej chorej sytuacji jest dążenie do zmiany stosunków społecznych i świadomości oraz walka o całkowity wpływ na miejsce pracy, poprzez tworzenie ruchu opartego na oddolnej i dobrowolnej samorządności. Jedynie samoorganizując się i jednocząc możemy wywalczyć przysługujące nam prawa, zaległe pensje, powstrzymać redukcję zatrudnienia itd. Pojęcie międzyludzkiej i międzyzakładowej solidarności musi na nowo zagościć w naszej świadomości. Jarosław Urbański, Marek Piekarski Globalizacja, kapitalizm, władza Globalizacja to pojęcie stosunkowo nowe, które w ciągu ostatnich lat robi oszałamiająca, karierę. Na czym polega ta "nowość"? Globalizacja określa zjawisko tak wielowątkowe, że trudno je ująć w jednym czy dwóch zdaniach. Ekonomia, polityka, kultura, środowisko... tego wszystkiego, poprzez łańcuch zależności, dotyczy globalizacja. Generalnie jest ona wynikiem rewolucji informatycznej i technologicznej. Jej ogrom i szybkość spowodowały nagłe przyspieszenie cywilizacji, która przestała uznawać naturalny byt i różnorodność świata. Próżność "świata bogatych", posiadających cywilizacyjne atuty, przystąpiła do krucjaty powiększania swojego majątku. Tak też globalizacja stała się swoistym neokolonializmem. Skutkiem takiej polityki jest "ukryte" spustoszenie i chaos na całym świecie. Jedynym celem jest powiększanie swoich kas. Jeżeli majątki firm przekraczają kilka razy budżety niektórych państw, to świadczy to o potędze i ogromie możliwości kupna - polityków, prawa, mediów... Nie liczą, się ludzie, ich prawa, ich dom, ich utoczenie - liczy się pomnażanie zysków. Człowiek i cała jego lokalna struktura nie ma szans na przetrwanie w starciu z megaprzeciwnikiem. Żeby zobrazować
to na zrozumiałym przykładzie, można podać z naszego podwórka zjawisko
"hipermarketyzacji". Skala przedsięwzięcia przytłacza lokalnych
mieszkańców. Koszt uruchomienia jest ogromny. Poprzedzone jest to gruntownymi
badaniami, czy inwestycja się opłaca. Lokalizacja nie jest konsultowana
z nikim, wystarcza, pieniądze dla urzędnika - jeśli będą protesty, najważniejsze
media napiszą, co maja. napisać. Jeśli ktoś odważy się zaskarżyć do sądu,
sprawa może się toczyć latami, dające 1000 możliwości "przekrętu",
tym bardziej, że interes już pracuje - przynosi zyski i niszczy lokalne
życie (rynek pracy, handel, rolnictwo, wytwórczość...). Jak? Wiadomo,
że duży może więcej, to on dyktuje warunki. I choć produkty mają niskie
ceny, to pamiętajmy, że gdzieś tam poprzez łańcuch zależności z tym hipermarketem
upadła twoja firma. Jednocześnie, gdzieś daleko na Wall Street, bogaci
staja, się coraz bogatsi. Analitycy wyliczyli, że świat podzielony jest
dziś na dwie kategorie ludzi, w stosunku 20:80.1/5 "bogów",
tych, którzy żyją. w luksusie i dostatku oraz 4/5 ludzi - tych "wyklętych",
którzy walczą o przetrwanie. Zjawisko to jest o tyle szokujące, że granica
między 20 a 80 przesuwa się coraz bardziej, poszerzając procent "wyklętych".
Na tej płaszczyˇnie doszło do protestów przeciwników takiej polityki.
Uczestników tych protestów określono mianem "antyglobalistów". Określenie
to przylepiono siłą rzeczy również i nam. I słusznie-tak jak jesteśmy
antyglobalistami, tak jesteśmy ekologami, antyrasistami, antykomunistami...
Na każdy również z tych tematów mamy swoje zdanie. Dla nas po prostu "globalizacja"
to kolejne słowo, określające niesprawiedliwość społeczną. Zjawisko to
przez lata zmieniało swoją nazwę, jak i zakres działania. Władza =>
kapitalizm => globalizacja. Generalnie globalizacja jest jedynie ich
mutacją o globalnej skali. Władza, a póˇniej kapitał, to nasz dziejowy
"wróg" - zatem globalizacja również. Z jednej strony miło nam,
że do walki przyłączyło się tylu ludzi, a z drugiej jesteśmy mocno rozczarowani,
że tak póˇno. Jak wiemy choćby z przyrody, mutacje są znacznie trudniejsze
do zwalczenia, niż ich "pierwowzór". Antyglobalizacja nie jest idea. samą w sobie. Tak samo, jak idealnie jest antyfaszyzm, antykomunizm, antyterroryzm. "Anty" to tylko przedrostek negujący. Jako anarchiści często używamy tego przedrostka. Nie jest to jednak jednoznaczne z brakiem propozycji alternatywnych. Nie uważamy, że zniszczenie czegoś jest jednoznaczne z pojawieniem się słusznej drogi. W kategoriach rewolucji, jeśli za takowa, można określić antyglobalizm, daleki jest nam dyktat "nowego, lepszego świata" (do czego często nawołują lewicowcy -władza o.k., tylko niech będzie nasza, kapitalizm o.k., tylko państwowy, globalizacja o.k., tylko nie na Wall Street, a w Moskwie). Dla nas najbliższe jest pojęcie rewolucji wg Abramowskiego - jako rewolucji permanentnej - moralnego bytu. Taka rewolucja stanowi klucz do przemiany świata. Dla nas dzieje się ona już dziś, poprzez chociażby Rozbrat, a w nim wolna, kulturę, ekonomię, samorządność, etc, Antyglobalizacja nie zaczęła się na ulicach Seattle ani Pragi, ona dla nas trwała i trwa, tu i teraz. Uczestniczyliśmy w demonstracjach w Pradze czy Genui, ale stanowiło to jedynie nasz akces do ruchu, który na co dzień toczy batalie z systemem. Demonstracja przeciw globalizacji to deklaracja i krzyk przeciw rzeczy, która dotyka i przeszkadza nam normalnie funkcjonować i współtworzyć nasz świat, nasze życie. Marek Piekarski |
|
||||||||||||||||||