|
|
 |
Klapek
STOSUNEK
DO DEMOKRACJI I PARLAMENTARYZMU
Niejako
konsekwencją krytyki socjalizmu państwowego i jego metod budowania nowego
społeczeństwa była krytyka demokracji i parlamentaryzmu jako całkowicie
nieskutecznego zabezpieczenia ludu pracującego przed wyzyskiem ze strony
państwa i burżuazji. Dosadnie to ujął Pierre Ramus, który napisał iż klasa
robotnicza nie ma żadnej realnej korzyści z parlamentaryzmu, a wręcz przeciwnie
cała jego działalność, cała praca ma na celu utrzymanie i uwiecznienie
istniejącego ustroju wyzysku. Demokracja bowiem została stworzona po to,
by utrwalić władzę burżuazji przez skanalizowanie buntu najenergiczniejszej
części proletariatu dla ułudnej nadziei dojścia do władzy poprzez działalność
parlamentarną. Parlamentaryzm jest zatem jednym wielkim oszustwem, mającym
na celu sparaliżowanie bezpośredniej akcji rewolucyjnej. Ponadto jest
to instytucja ze wszech miar opierające swe działanie na władzy i przymusie
oraz dążąca nowymi metodami i środkami do zachowania istniejącego wyzysku
i biedy mas pracujących. Demokrację przedstawicielską bardzo dosadnie
i ostro scharakteryzował Bakunin pisząc iż "... ta najnowsza forma
państwa, oparta na rzekomej władzy i rzekomej woli ludu, wyrażanych przez
rzekomych przedstawicieli ludu na rzekomo ludowych zebraniach, łączy w
sobie dwa podstawowe i niezbędne dla ich rozkwitu warunki, a mianowicie:
centralizację państwową i rzeczywiste uzależnienie rzekomego władcy-ludu
od mniejszości, która sprawuje nad nimi intelektualne rządy; na pozór
reprezentująca go, w rzeczywistości wyzyskuje go". Anarchiści bowiem
nie mogą się zgodzić na oddawanie własnej wolności w ręce obcych im ludzi,
zwłaszcza że przegłosowanej mniejszości nie pozostawia się żadnej alternatywy,
poza biernym podporządkowaniem się nowej władzy. Zatem parlament stanowi
kompromis wszystkich wyzyskiwaczy w celu zachowania niekorzystnego dla
mas ludowych status quo oraz jako państwowy środek zapobiegawczy przed
wybuchem rewolucji ludowej. Dlatego też anarchiści doszli do wniosku iż
"ze wstrętem i obrzydzeniem" należy odwrócić się od parlamentaryzmu
i całego jego działania. Należy go zawsze i wszędzie zwalczać jako wielkie
kłamstwo.
Entuzjastą demokracji parlamentarnej nie był także i Abramowski, który
uważał iż ze sprzeczności kapitalizmu pochodzi demokracja. Uważał on iż
demokracja przejawia się w kapitalizmie na trzy podstawowe sposoby. Po
pierwsze jako mistyfikacja włączona w programy partyjne, po drugie jako
realizacja polityczna hamująca tendencje wolnościowe oraz jako nowa, przetworzona
idea starego systemu mająca na celu utrzymanie istniejącego status quo.
W podobny sposób rozumował Kropotkin pisząc iż parlamentaryzm jest zorganizowanym
systemem interesów burżuazji, dlatego też nieodłącznie związany jest z
ustrojem kapitalistycznym i z chwilą jego upadku sam powinien upaść. Abramowski
uważał bowiem iż u podstawy rządów demokratycznych leży zasada większości.
To zaś powoduje iż bogata i wpływowa mniejszość będąca jednak w parlamencie
większością może stworzyć takie prawa, które są dla niej wygodne, a uciskać
zarazem biedną większość w imię interesu wyższego, ogólnego, czy abstrakcyjnego
dobra państwa. Podobną myśl odnajdujemy u Bakunina, który pisze iż wszelka
władza i przywileje tych którzy rządzą w rezultacie powszechnego głosowania,
powstają jedynie w drodze wykorzystania swych wpływów na korzyść panującej
i wyzyskującej mniejszości, a przeciwko interesom olbrzymiej, ujarzmionej
większości. Również Kropotkin twierdzi, iż parlamentaryzm dąży do centralizacji
i rozszerzenia swych przywilejów kosztem inicjatywy i wolności obywateli.
Dalej Abramowski twierdzi iż w demokracji nie ma nic takiego co by zabezpieczało
całkowicie wolność propagandy i rozwoju. Bowiem większość zawsze będzie
mogła gnębić policyjnie tą mniejszość, której działalność uzna za szkodliwą.
Uważał on ponadto za niedopuszczalne fakt, że w demokracji parlamentarnej
zdobywanie wolności dla siebie następuje kosztem wolności innych, ustanawianiem
jednej normy przymusowej w miejsce drugiej. Bowiem "wolność człowieka
to wolność bycia sobą, rozwijanie swego typu przyrodzonego, nie zaś tego,
który ktoś uzna za wyższy, doskonalszy lub użyteczniejszy". Zaś według
niego demokracja polega właśnie na tym uwarunkowaniu swobody danej grupy
przez stanie się większością, co automatycznie oznacza zatamowanie swobody
rozwoju innych grup ludzkich. Interes wolności człowieka wymaga bowiem
czegoś przeciwnego, a mianowicie swobodnego rozwoju wszelkich różnorodności
indywidualnych i społecznych, co jest tylko możliwe, jak konkluduje dalej,
w społeczeństwie bezpaństwowym. Bowiem wprowadzona pod protektoratem państwa
tak zwana demokracja odkształca treści na które się powołuje, mnoży sprzeczności,
czyniąc niemożliwym jej funkcjonowanie. Bowiem idea demokracji kłóci się
z naturą państwa, ponieważ ze swej istoty jest i powinna być wyłącznie
bezpaństwowa.
Widzimy zatem, iż anarchistom parlamentaryzm z całą jego demokratyczną
otoczką jawił się jako sprytny miraż podsunięty przez państwo i burżuazję
w celu odciągnięcia uciskanych mas od rewolucji. W rzeczywistości zaś
widzieli w nim podstępny pomysł na rządy "większości" parlamentarnej
w postaci dalszego ciemiężenia mas ludowych przez bogatą mniejszość. Anarchiści
zatem jako pierwsi "skompromitowali" parlamentaryzm odsłaniając
prawdziwe jego oblicze. Kropotkin pisał nawet, iż "kiedyś mówić będą
o wieku dziewiętnastym, jako o epoce bankructwa parlamentaryzmu".
Tekst pochodzi
z niepublikowanej pracy
"Anarchizm Edwarda Abramowskiego" Warszawa 2001 r.
|
Poprzedni
rozdział
|
Następny
rozdział
|
|
|
|
|