Jacek
Uglik CZŁOWIEK
ZBUNTOWANY.
Bakunina i Stirnera zmagania
z wolnością

Autor jest doktorem nauk humanistycznych, zajmuje się głównie filozofią rosyjską XIX wieku. Pracuje jako adiunkt w Zakładzie Historii Filozofii Instytutu Filozofii Uniwersytetu Zielonogórskiego.
W 2007 r. nakładem warszawskiego wydawnictwa Aletheia ukazała się jego książka "Michała Bakunina filozofia negacji".
Współtworzy polskojęzyczny serwis internetowy poświęcony Filozofii Rosyjskiej.

Korzeniem, z którego
wyrosły zarówno skrajny indywidualizm Maxa Stirnera jak i anarchizm
Michała Bakunina było środowisko lewicy heglowskiej, którego obaj byli
znakomitymi postaciami (1).
Pierwszego z nich poznał świat za sprawą książki Jedyny i jego własność
z 1844 r. (będącej, nomen omen, "jedynym" dziełem Stirnera),
antycypującej myśl Nietzscheańską i stanowiącej zapowiedź egzystencjalizmu
(2). O Bakuninie z kolei
zrobiło się głośno w świecie filozoficznym wraz z publikacją w 1842
r. eseju Reakcja w Niemczech, który to esej rozpoczynają słowa: "Wolność,
realizacja wolności - któż może zaprzeczyć, że hasło to stanowi dziś
pierwszy punkt porządku dziennego historii" (3)
wplatane jeszcze w owym czasie w kontekst religijny przez powoływanie
się na Królestwo Boże. Ten jednak tekst stanowi zarazem zaczyn filozofii
człowieka wolnego, zbuntowanego przeciw rzeczywistości - światu zniewolenia
i kompromisu, gdzie panuje połowiczność jako zgniłe źródło wszelkiego
zła, a połowiczność stoi w sprzeczności z wolnością, która jest niepodzielna,
i której części nikt nie może pozbawiać tegoż człowieka w imię wolności
wszystkich albo w imię ogółu. Tako rzecze Bakunin: "nie można człowieka
pozbawić cząstki wolności, nie pozbawiając go wolności całkowicie"
(4). Co ciekawe, zdanie
to jest niemal powtórzeniem tezy Stirnera z Jedynego...: "Wolność
może tylko istnieć jako całkowita wolność - częściowa wolność nie jest
Wolnością" (5).
Przekonamy się jednak w dalszej części szkicu, że zupełnie odmienna
treść kryje się pod pozornie zbieżnymi frazami. Wszak Stirnerowi z Bakuninem
tylko do pewnego momentu było po drodze, co wykaże nasze porównawcze
studium dwóch koncepcji człowieka wyrosłych na fundamencie lewicy heglowskiej,
ukazujące niezgodę obu myślicieli na świat znajdujący się we władzy
pojęć ogólnych - państwa i Boga; ich walkę o uwolnienie się od transcendencji,
wyjście ku temu, co jednostkowe, trwanie w niezgodzie z istniejącymi
realiami, co daje zamknąć się w słowach: "dla człowieka korzeniem
jest sam człowiek.(...) człowiek jest najwyższą istotą dla człowieka"
(6).
Drobiazgowe
rozważania wokół człowieka rozpoczniemy od Stirnera, którego Jedyny...
stanowił finalne ogniwo w krytyce systemu Hegla (w którym to zabrakło
miejsca dla ludzkiej osobowości) i należał do epoki ideowego rozkładu
heglowskiej lewicy będąc całkowitą negacją jej kultu Człowieka w ujęciu
Feuerbachowskim. W osobie Stirnera młodoheglizm zerwał więzi z tradycją
Hegla potępiając wszelką wspólnotę ludzką, co wyrażało się w "proteście
przeciw redukowaniu osobniczego życia ludzkiego do narzędzi absolutu"
(7). Stirner w Człowieku
pobożnego ateisty Feuerbacha "odkrywa coś religijnego, coś, co
wychodzi ponad człowieka, w ten mianowicie sposób, jak idée fixe wychodzi
ponad rzeczywistego jednostkowego człowieka, którym w danym wypadku
jestem ja sam" (8).
Feuerbach odczarował istotę boską wykazując, że w rzeczywistości ukryty
jest w niej idealny Człowiek. W mniemaniu Stirnera nie był jednak konsekwentny,
bowiem ów Człowiek gatunkowy staje się nowym bogiem, a idzie o to, by
umarł nie tylko Bóg, ale i Człowiek będący kategorią transcendentną
(abstraktem) wobec jednostki (konkretu), w imieniu którego wciąż będzie
się żądać od niej posłuchu. Stirner dążył więc do zanegowania Człowieka
jako ostatniego dogmatu filozofii krytycznej, wykazania, że istnieją
tylko konkretne jednostki, którym nie przysługuje żaden wspólny mianownik
zwany istotą. Humanizm Feuerbacha żądał, by urzeczywistniać uniwersalny
ideał człowieka. Tymczasem żądanie, aby Jedyny podporządkował się zewnętrznej
normie jest deptaniem jego pragnień, negowaniem jego oryginalności;
Jedyny jest niewyrażalny, nie daje się opisać, bowiem jego istnienie
wykracza poza wszelkie schematy, jest jedyne właśnie.
Stirner osłania człowieka przed zwodniczymi widmami, próbującymi go
posiąść i odrzeć z tajemnicy, z jego jedyności. Jeśli wolność istnieć
może tylko jako całkowita wolność, to człowiek nie może być w mocy żadnego
powszechnika - Boga, Człowieka (jako takiego) czy Państwa; człowiek
nie może zostać ujęty w kategorie racjonalne, bowiem jest istotą nieracjonalną
- nie leży w mocy rozumu wiarygodny opis człowieka, obecnej w nim tajemnicy.
Rzeczywisty człowiek nie jest kategorią na czyichś usługach, występującą
jako realizacja jakichś obcych mu planów, np. boskich. Każdy człowiek
jest jeden i jest niepowtarzalny. I ma być wolny. Co znaczy w ujęciu
Stirnera bycie wolnym? To niczym nieograniczona możliwość wyrażania
siebie, "wolność to swoboda wyrażania niepowtarzalności i jedyności
konkretnej jednostki. Swoboda nie skrępowana żadnymi racjonalnymi nakazami.
Stąd głównym jej wrogiem jest państwo, które dla subordynowania jednostki
wykorzystuje przemoc i przemoc tę zwie prawem. Jakościowo taka sama
przemoc stosowana przez jednostkę określana jest przez państwo mianem
przestępstwa" (9).
Wolność dana, wolność narzucona nie jest dla Jedynego żadną wolnością,
jest to bowiem wolność tego, który daje, np. państwa; moją wolnością
jest wolność, po którą sam sięgnę, jeśli tak się stanie, mam do niej
całkowite prawo. Stirner w opozycji do Hegla odrzucał państwo (będące
dlań gwarantem wolności) jako źródło zniewolenia jednostki, przymusu
i konieczności pojmując wolność jako nieograniczoną żadnymi nakazami
swobodę w nieskrępowanym wyrażaniu siebie. W imię wolności Stirner odrzucał
wszelakie widma (Boga, Człowieka, Społeczeństwo, Państwo, Naród, Rodzinę)
próbujące zagarnąć Jedynego, ograniczyć go i podporządkować, czyniąc
poddanym ogółu; odrzucał wszelkie wobec nich zobowiązania. Jedyny ma
prawo do wszystkiego, na co zdoła się poważyć. Wolność Jedynego jest
wrogiem wolności ogólnej - wszystkie wartości ogólne nie obchodzą go
nic. Jedyny ujmuje siebie jako negację zewnętrznego świata, w takim
oto rozumieniu, że wyrzeka się wszystkiego, co on narzuca. Celem tej
redukcji jest odnalezienie swego autentycznego Ja. Jedyny wyrzeka się
rzeczywistości pozapersonalnej, która daje się wyrazić w kategoriach
racjonalnych, jako że "niewyrażalna osobowość indywiduum nie może
się w niej zakorzenić" (10).
Należy
teraz zapytać w jaki sposób widma mogą posiąść władzę nad człowiekiem?
Otóż źródło zniewolenia leży w Stirnerowskim Jedynym, który "jest
trzymany na uwięzi przez swoje fałszywe wyobrażenia i zbyteczną uległość
wobec powszechników, a wobec tego może się również wyzwolić czysto duchowym
aktem" (11). Jedyny
zatem racje dla swej wolności znajduje tylko w sobie, a nie przez odwołanie
się do jakichś widmowych zasad ogólnych. Powiedzieliśmy za Leszkiem
Kołakowskim, że każdy człowiek wyzwolić się może czysto duchowym aktem,
a to oznacza, że w projekcie Stirnera istotna okazuje się kategoria
buntu, bowiem Jedyny wolność osiąga poprzez bunt. Czym jednak jest bunt?
"Bierze się (...) z niezadowolenia ludzi z samych siebie; nie jest
wezwaniem do boju, lecz powstaniem jednostek, jest rewoltą bez baczenia
na ład, który się z niej rodzi. Celem rewolucji był nowy ład; bunt prowadzi
do tego, by nie pozwolić dać sobą rządzić, by samemu się gospodarzyć,
nie pokładając płonnych nadziei w żadnych instytucjach" (12).
Wiemy już, że bunt Stirnerowski nie jest tożsamy z rewolucją, która
polega na odwróceniu istniejącego stanu rzeczy. Bunt, jak zostało powiedziane,
bierze się z niezadowolenia ludzi z samych siebie, a rewolucja bierze
się z niezadowolenia z istniejącego stanu rzeczy - bunt na miarę Stirnerowską
dokonać się więc może w dowolnych warunkach zewnętrznych, bowiem jest
on aktem przeciwstawienia się Jedynego wszelakiej ogólności. Bunt ów
nie służy zmianie warunków społecznych, żeby bowiem wywołać rewolucję
"trzeba w coś wierzyć, trzeba wyznawać pewne konkurencyjne wartości
w stosunku do negowanych, a przecież taki przedmiot wiary nie istnieje"
(13). Negowane jest
wszystko, co neguje jednostkę. Celem Jedynego nie jest obalenie danego
stanu rzeczy, ale wywyższenie się ponad niego, bowiem działanie Jedynego
nie ma charakteru wobec niego zewnętrznego, ale jest wyłącznie z nim
związane. "Rewolucja nakazuje zakładać instytucje; bunt wymaga,
by się wznieść i wywyższyć. Rewolucjonistów zajmowała kwestia wyboru
ustroju i cały ten okres polityczny wypełniały walki i spory o ustrój,
a utalentowani socjaliści wymyślali utopijne społeczne instytucje. Buntownik
dąży do tego, by być poza wszelkim ustrojem" (14).
Buntownik bierze w nawias, unieważnia wszystko, co nie jest nim spiesząc
ku nicości, bo i z nicości wyrasta Jedyny (tzn. ze znikomości siebie
samego), ów przemijający, śmiertelny twórca (owa kreatywna nicość),
służący sobie wyłącznie wróg Boga i Ludzkości. Jedyny by trwać u siebie
nie musi istniejącego świata rewolucjonizować, "wolne Ja Stirnera
nie zamierza czynić nic innego, jak tylko na powrót zwrócić się do swojej
nicości, by zużyć świat, taki jaki on jest, o ile tylko jest mu on przydatny"
(15).
Istotny
jest dla Jedynego zysk - trwać on może w najbardziej niewolniczym systemie,
jeżeli zyskuje, rzeczy lepiej mieć się nie mogą. Jedynemu nie chodzi
wszak o zniesienie alienacji, zła czy niesprawiedliwości, nie dotyczą
go pożar jakiegoś tam świata, ani ideał jakiegoś człowieczeństwa. On
nie czyni z siebie niewolnika spraw żadnych. Mogą go te sprawy dotyczyć
- to subtelna różnica; mogą jeśli tylko zechce, jeżeli tylko będzie
to zbieżne z jego interesem. Filozofia Stirnera nie uderza w konformizm,
ale w poświęcanie Ja abstraktom (16).
Bunt Jedynego może być bluźnierczy jeśli w ten tylko sposób udaje się
zerwać zasłony, pokonać przeszkody i odsłonić podmiot, odsłonić Ja,
ale "bunt nie tylko odsłania podmiot, ale i konstytuuje go"
(17).
Filozofia
Stirnera pomieszczona na kartach Jedynego... jest więc manifestem absolutnej
wolności, ku której droga wiedzie poprzez bunt, istotą którego jest
negacja powszechnie obowiązujących norm moralnych. Filozofia Stirnera
jest afirmacją Ja, jest obroną Ja przed reifikacją i zniewoleniem. Ja
Stirnera jako wartość największa staje ponad innymi wartościami, a to
oznacza, że wszelkie nakazy i normy przestają go dotyczyć; Jedyny nie
ma żadnej natury i do niczego go nie powołano, istnieje tylko dla siebie
wedle trawestowanej maksymy Protagorasa: nie człowiek jest miarą rzeczy,
ale Ja nią jestem. Max Stirner dokonał więc deifikacji jednostki - w
opozycji do Feuerbacha, myśl którego sprowadza się do sentencji homo
homini Deus est.
Myśl
anarchisty (18) Michała
Bakunina, drugiego z filozofów tutaj omawianych w esencjonalnym wymiarze
sprowadzić możemy w zasadzie do jednego słowa "wolność", dążenie
ku której określane jest przez niego jako centralny motyw działania
ludzi. Bakunin pojmuje życie jako siłę rozwijającą się spontanicznie
i instynktownie, której krańcem ma być wolność dla każdego człowieka.
Skoro więc życie jest siłą spontaniczną, to jasnym staje się sprzeciw
autora Państwowości a anarchii wobec rozmaitych schematów, instytucji
oraz bytu w jakikolwiek sposób sztucznie zorganizowanego, który w jego
mniemaniu zawsze narusza wolność jednostki. Dla wolności w ujęciu Bakunina
nie istnieje żadne ograniczenie poza wyznaczonym przez prawa natury:
"jak Engels wierzył, że wolność jest (...) nieuchronnym skutkiem
przyrodniczej i społecznej konieczności. Jesteśmy w pełni ukształtowanymi
przez nasze przyrodnicze i ludzkie otoczenie; jednak musimy walczyć
o uniezależnienie człowieka nie od praw przyrody i społeczeństwa, ale
wszelkich praw politycznych, karnych, cywilnych narzuconych przez innych
wbrew jego własnym przekonaniom" (19).
Ukazany zostaje tutaj konflikt między tym, co naturalne (przyroda, społeczeństwo),
a tym, co sztuczne (religia, państwo). Bakunin sądzi, że człowiek nie
może istnieć poza społeczeństwem, bowiem rodzi się on w nim jak mrówka
rodzi się w mrowisku, dlatego to społeczeństwo poprzedza jednostkę i
będzie istnieć tak długo jak długo istnieć będą ludzie (20).
W tym sensie społeczeństwo jest naturalnym środowiskiem człowieka, dlatego
absurdem byłoby widzieć siebie jako jego wroga. Tak na ten temat pisze
H. Temkinowa: "organizm społeczny, jak wszelki inny organizm w
przyrodzie, podlega w ewolucji i przemianach prawom ogólnym, które są
tak samo konieczne, jak prawa świata fizycznego. Podobnie jak bezsensowny
jest bunt np. przeciwko prawu ciążenia, tak i bunt przeciwko prawom
świata społecznego jest niemożliwy, pozbawiony sensu" (21).
Na gruncie społecznym Bakunin podejmuje więc walkę o wolność człowieka
- o wolność absolutną, co oznacza wystąpienie na pozycje przeciwne koncepcji
umowy społecznej Jana Jakuba Rousseau, gdzie jednostka postawiona jest
naprzeciw społeczeństwu i pozbawiona części wolności w imię rzekomej,
międzyludzkiej harmonii. Teoria Rousseau nie mówi o społeczeństwie,
ale o państwie, bowiem w życie organizmu wprowadzony zostaje element
formalny: zewnętrzny nakaz ograniczający jednostkę, "rzekomo w
imię wolności wszystkich (...), jest w stanie zapewnić jej najwyżej
bezpieczeństwo, lecz nie wolność" (22).
Pytanie,
jakie w tym momencie się nasuwa, brzmi: jak w świecie konieczności stworzyć
królestwo wolności absolutnej? Innej wszakże wolności, niż wolność absolutna,
nie ma, albowiem "wolność jest niepodzielna. Nie można człowieka
pozbawić cząstki wolności, nie pozbawiając go wolności całkowicie. Ta
mała cząstka, którą mi zabieracie, stanowi istotę mojej wolności, jest
wszystkim. Cała moja wolność z konieczności skupi się właśnie w tej
cząstce, której mnie pozbawiacie, choćby to była cząstka znikoma"
(23). Co Bakunin rozumie
w zasadzie przez frazę wolność absolutna?, jak miałaby się dokonywać
jej realizacja? Czy nie jest tak, że wolność jednego stanowi kamień
graniczny dla innych? Zdaniem Bakunina rzeczy mają się zgoła odwrotnie:
"moja wolność musi być odzwierciedlona w wolności innych (...),
wolności uzupełniają się, są wzajem sobie niezbędne, a nie konkurencyjne"
(24). Człowiek, żeby
być wolnym, musi być uznany za takiego przez innych, wolnych ludzi.
Jestem wolny, o ile wolnym jesteś ty - powie Bakunin. Istnienie w świecie
choć jednego niewolnika wyklucza moją wolność. Na widzeniu ludzi trwających
w harmonii i pragnących wzajem dla siebie wolności zasadza się utopia
Bakunina wierzącego w naturalną ich dobroć, jeszcze jednak hamowaną
przez istniejące sztuczne instytucje, w których tkwi istota zła - przede
wszystkim państwo (niezależnie od jego formy), stanowiące największą
przeszkodę na drodze ku wolności. Bakunin protestował przeciw podporządkowaniu
człowieka wyalienowanym tworom ludzkiego umysłu, stąd negacja państwa,
religii, Kościoła, Boga. Postulował zniesienie abstrakcji uniemożliwiających
realizację wolności w ramach społeczeństwa - naturalnego organizmu (25).
Wciąż powraca do myśli zniszczenia państwa, sztucznego tworu rodzącego
zło. Istnienie państwa wyklucza wolność w rozumieniu Bakunina. Nie może
być wolności tam, gdzie człowiek służy, jest podporządkowany instytucjom.
"Jeśli jest państwo, to niechybnie jest panowanie, a więc niewolnictwo;
państwo bez niewolnictwa, jawnego czy utajonego, jest nie do pomyślenia
- oto dlaczego jesteśmy wrogami państwa" (26).
W państwie najlepsi ludzie stają się tyranami, w społeczeństwie, zdaniem
Bakunina, nawet najgorsi staną się dobrzy. Po likwidacji państwa niepotrzebne
staną się środki przymusu. Należało przyjąć, że wraz ze zniszczeniem
państwa ustaną wszelki konflikty. Nikt już nie będzie obywatelem, a
wszyscy będą ludźmi. Reasumując: "Państwo jako takie, niezależnie
od swej formy, jest niewolnictwem, despotyzmem uprzywilejowanej mniejszości
- kapłańskiej, feudalnej, burżuazyjnej czy naukowej, wszystko jedno
- nad masami ludowymi" (27),
przeto musi zostać zniszczone.
Uciskowi
służy nie tylko państwo, ale i Kościół, dlatego Bakunin powie, że polityka
jest siostrą teologii, każde państwo jest Kościołem ziemskim, a każdy
Kościół jest państwem Bożym. Zarządzający oboma tworami, zainteresowani
utrzymaniem swych przywilejów, za wszelką cenę dążą do okiełznania instynktów
człowieka i wpojenia mu, że najwyższą wartość dla niego stanowi praca
na rzecz państwa. Trzeba w tym miejscu przypomnieć, że zniesienie państwa
nie jest tożsame z bezładem. Jest zgoła odwrotnie. W społeczeństwie
ludzie będą organizować swoje życie sami, bez ingerencji instytucji
zewnętrznych, gdyż ludzie ze swej natury dążą do tego, żeby pomagać
jedni drugim. Żeby zrealizować ów nadrzędny cel, żeby ludzie rządzili
się sami, trzeba koniecznie unicestwić ideę Boga, aprobata której oznacza
wyrzeczenie się rozumu i wolności. Bakunin zrywa z religiami i mściwym
Bogiem mówiąc: "kto chce wielbić boga, musi wyrzec się swej wolności
i godności ludzkiej. Bóg istnieje - a więc człowiek jest niewolnikiem.
Człowiek jest rozumny, sprawiedliwy, wolny - a więc boga nie ma"
(28). Jeśli Bóg staje
na drodze do ludzkiej wolności, trzeba go zabić - jest to konieczny
warunek wolności człowieka, wolności absolutnej, dlatego Bakunin odwraca
aforyzm Woltera i krzyczy: jeżeliby Bóg rzeczywiście istniał, należałoby
sprawić, aby przestał istnieć. Nie może człowiek inaczej postąpić w
sytuacji kiedy wiszące nad nim boskie nakazy wynikają tylko z despotyzmu
ich twórcy. Bakunin przywołuje historię upadku Adama i Ewy twierdząc,
że zakaz skosztowania owocu z drzewa poznania opierał się jedynie na
boskiej woli, co oznacza, że był aktem despotyzmu Boga.
Odrzucenie idei Boga nie jest jednoznaczne z nagłym zaprzestaniem obowiązywania
moralności, nie sprowadza się do słów wszystko będzie dozwolone. Nic
bardziej mylnego. Człowiek istnieje prawdziwie wyłącznie w społeczeństwie,
więc konieczna i naturalna jest jego więź i współpraca z innymi ludźmi,
dzięki którym jest tym, kim jest. Bez innych, bez społeczeństwa będzie
nikim.
Odrzucając
Boga składa Bakunin ukłon Szatanowi, pierwszemu buntownikowi. Szatan
to "pierwszy wolnomyśliciel i pierwszy bojownik o emancypację światów.
On ukazuje pierwszym ludziom jak wielką hańbą jest ich (...) posłuszeństwo;
wyzwala człowieka, na jego czole wyciska pieczęć wolności i człowieczeństwa,
skłaniając go do nieposłuszeństwa i spożycia owocu poznania" (29).
Człowiek nie może mieć nad sobą abstrakcji, w imię wolności zatem niszczy
Boga. Wzorem Szatana, przyjaciela ludzkości, staje się człowiek istotą
zbuntowaną, przez akt buntu uzyskuje pełnię wolności. "Bunt jest
naturalną cechą człowieka podnoszącego się z upadku" (30).
Instynkt buntu, obok żywotności i myśli stanowi jedną z trzech faz rozwoju
ludzkości. Człowiek wydostaje się ze stanu zwierzęcości poprzez myśl,
obudzenie rozumu dające możliwość "wzniesienia się ponad otaczające
go przedmioty, wskutek czego mógł zbadać właściwe im prawa i stosunki
wzajemne" (31)
oraz zastosowania siły fizycznej do zmiany otoczenia stosownie do własnych
potrzeb. Jednak wychodząc ze stanu zwierzęcości wpada w kolejną pułapkę
- pułapkę wyobraźni, której twory (np. Bóg) zaczynają nad hipostazującym
własne wyobrażenia człowiekiem panować. Dopiero więc poprzez bunt człowiekowi
udaje się w pełni wyzwolić.
Człowiek
stał się wówczas, gdy zerwał owoc z drzewa poznania dobra i zła. Bunt
więc nie jest zły, nie niszczy on wolności, ale przeszkody na drodze
ku jej realizacji - państwo, Boga, zbędne i fikcyjne autorytety. Człowiek,
o którego walczy Bakunin, porusza się w przestrzeni wolnej od zewnętrznych
ograniczeń i autorytetów wszelakich. "Człowiek zbuntowany odrzuca
w akcie negacji to wszystko, co było wobec niego zewnętrzne, determinujące
go w jakiś sposób; wszystko to w akcie wypowiedzenia posłuszeństwa przestaje
obligować" (32).
Wierzy Bakunin naiwnie, że człowiek wyzwalając się od abstrakcji niechybnie
trafi do świata sprawiedliwości, szczęścia i wolności. Cel ów jest jasny,
w imię jego realizacji Bakunin gotów jest niszczyć, gdyż jak zauważa
A. Camus "zbuntowany chce (...) utożsamiać się całkowicie z dobrem,
którego świadomość nagle powziął i którego uznania i uszanowania w swej
osobie pragnie, albo niczym, to znaczy definitywnie ulec sile, która
nad nim góruje. W skrajnym przypadku zgadza się na porażkę ostateczną,
to znaczy na śmierć, skoro ma zostać pozbawiony tej jedynej konsekracji,
którą nazwie, na przykład, wolnością. Raczej umrzeć niż żyć na kolanach"
(33) - i oto stał się
Bakunin w oczach Camusa.
Spróbujmy
teraz porównać filozofie buntu Maxa Stirnera i Michała Bakunina. Choć
już Engels twierdził, że Bakunin zaczerpnął bardzo wiele od Stirnera
(34), to opinie współczesnych
badaczy nie są już tak jednoznaczne. O ile bowiem obaj myśliciele zgodni
są w krytyce państwa, religii i Boga, alienujących człowieka abstrakcji,
o tyle poważny i niemożliwy do złagodzenia konflikt między nimi dotyczy
rozumienia społeczeństwa (35),
braterstwa i równości, będących dla Stirnera kolejnymi bezosobowymi
tworami, które miałyby wziąć jednostkę ludzką w posiadanie. Stanowią
one dla Stirnera taką samą formę zniewolenia jak idea Boga, są taką
samą ogólnością zagrażającą subiektywnej egzystencji. "Braterstwo
- to tylko niedzielna ideologia komunistycznych kazań, które w życiu
codziennym szybko z braci robią niewolników" (36).
Antagonizm jednostki i społeczeństwa jako zorganizowanej formy życia,
w której widzi Stirner cios dla oryginalności indywiduum, jest niemożliwy
do zniesienia. Podobnie sprawy mają się z ideą równości: "sprowadzając
jednostki do bytu, polegającego na równym udziale w bezosobowej naturze
człowieczeństwa, określam osobowość ludzką z zewnątrz, czynię z niej
egzemplarz gatunku, niszczę ją zatem" (37).
Stirnera jednostka prawdziwie zostanie wyzwolona, gdy wydostanie się
spod władzy ogólności, jakąkolwiek formę by ona przybrała. Prawdziwe
jest tylko Ja.
Inaczej,
jak już wiemy, rzecz ma się z Bakuninem. Ten nie neguje społeczeństwa;
uznając je za naturalne środowisko bytowania człowieka twierdzi, że
ów nie może poza społeczeństwem istnieć. Żeby w społeczeństwie mogła
zostać zrealizowana zasada wolności, trzeba aby między ludźmi zapanowała
równość, bowiem osiągnąć wolność w społeczeństwie mogą wyłącznie ludzie
równi wobec siebie. W tym celu należy zlikwidować państwo, które chroni
przywileje i własność prywatną. Człowiek dla Bakunina jest istotą obdarzoną
instynktem społecznym. W przeciwieństwie do Stirnera naiwnie wierzy
Bakunin w międzyludzką solidarność, w ramach której ludzie troszczą
się wzajem o siebie. Jeżeli więc sprzeciw Stirnera i Bakunina wobec
państwa możemy ujmować w kategoriach anarchizmu, to pierwszy z nich
reprezentował jego wersję skrajnie indywidualistyczną, a drugi kolektywistyczną
(38). Z tej to przyczyny
H. Temkinowa nie przystaje na twierdzenie A. Walickiego, że "Max
Stirner był bezpośrednim inspiratorem (...) anarchizmu Bakunina"
(39). Jednak jej argumenty
nie wytrzymują krytyki, pisze ona bowiem, że "Bakunin tworzył swą
koncepcję anarchizmu nie znając poglądów Stirnera, który w owym czasie
był postacią zupełnie zapomnianą. (...) Bakunin mógł wprawdzie poznać
książkę Stirnera w latach czterdziestych, wówczas gdy sam od tych koncepcji
był jeszcze daleki, ale nie ma o tym w jego pracach żadnej wzmianki"
(40). Sens tego zdania
jest cokolwiek mętny, bowiem ze słów autorki, mimo jej zapewnień, wynika,
że Bakunin jednak poglądy Stirnera znał (41).
Nadużyciem byłoby też posądzać Bakunina w oparciu o brak wyraźnych akcentów
Stirnerowskich w jego pismach, że poglądy autora Jedynego...były mu
obce, że nań nie oddziałały (42);
zastanawia choćby niemal słowo w słowo powtórzone przez Bakunina (z
ponad dwudziestoletnim poślizgiem), zdanie Stirnera wyżej już przywoływane,
że <Wolność> może istnieć tylko jako całkowita wolność - częściowa
wolność nie jest <Wolnością>.
Ostatnie
pytanie, na które spróbujemy dać odpowiedź brzmi: czy projekty wolności
Bakunina i Stirnera są w ogóle możliwe?
Krytyczny
względem Stirnera Marks sądził, że nie, gdyż ów postuluje świat wrogich
sobie monad, co sprowadza się do tego, że "wbrew zapewnieniom Stirnera
jego Jedyny jest abstrakcyjną konstrukcją, nie zaś żywą, zmysłową istotą"
(43). Na ten zarzut
Stirner mógłby odpowiedzieć, że to Marks zupełnie zignorował człowieka
rzeczywistego, istniejącego tu i teraz, a wierzył w człowieka w ogóle,
co pozwalało mu (jak twierdził Karl Löwith) zarazem "postępować
podług zasady nakazującej odcinanie ludziom głów po to, by służyć człowiekowi
jako takiemu" (44).
Z filozofii Stirnera nie wyłania się też chyba żaden potwór, który niszczyłby
"personalistyczną zasadę Kanta, głoszącą, że każda jednostka ludzka
może być tylko celem, ale nigdy środkiem. Jedyny ma prawo potraktować
całą ludzkość jako środek do realizacji swych samowolnych, jednostkowych
celów" (45). Prawo
Jedynego nie jest tożsame z odgórnym imperatywem, co znaczy, że nie
jest Jedynego obowiązkiem traktowanie innych jak przedmiotów - on może
innych w ten sposób traktować, a to różnica. Jedyny, jeśli tylko zechce,
będzie traktował ludzkość w myśl Kantowskich pryncypiów.
Nieprawdziwie,
jak się zdaje, pisze o filozofii Stirnera E. Starzyńska-Kościuszko,
zarzucająca mu stworzenie programu absurdalnego, wyzbytego jakichkolwiek
pozytywów: "pasja, z jaką Stirner wyrazi swój bunt wobec świata,
ogołoci ów świat z wartości tak dalece, że pozostanie tylko pustka"
(46). Że tak nie jest
dowodzi Jedyny będący przecież dla siebie wartością. Więc jedną wartość
już mamy. I to wartość najwyższą. Co do pozytywów Stirnerowskiego programu,
to jest nim ostrzeżenie przed alienującą człowieka (Jedynego) potęgą
powszechników - Boga, Ojczyzny, Narodu, Ludzkości; Stirner występuje
więc przeciw totalizmom: "Im bardziej religia wypełnia nasze wnętrze,
tym bardziej jesteśmy skrępowani" (47).
A krępuje nas każda religia, każde jej oblicze. Tak oto kwestię pozytywności
u Bakunina i Stirnera widzą znawcy problemu: "w radykalnych wystąpieniach
obu myślicieli odczytać można pewną pozytywność (wydźwięk pozytywny)
- w ich artykułach znaleźć można uzasadnienie dla krytycznej postawy
jednostki wobec otaczającej ją rzeczywistości społecznej, zachętę do
aktywnego kształtowania samego siebie i treściowej zmiany swej świadomości"
(48). Stirner odpowiadał
na Hegla redukcję człowieka do narzędzia uniwersalnej idei (49),
a także Feuerbacha sprowadzenie jednostki do człowieka gatunkowego.
Stirner przeciwstawiał temu człowiekowi niesprowadzalne do niczego poza
samym sobą, jedyne Ja, obecne tu i teraz..
L.
Kołakowski podnosząc kwestię możliwości istnienia życia zbiorowego w
świecie zamieszkanym przez Jedynych Stirnera, zwraca uwagę, że życie
takowe było dlań jak najbardziej oczywiste: "chodzi o to, by stosunki
między jednostkami były osobowe, to jest nieupośrednione przez społeczeństwo,
przez instytucje, wolne od zreifikowanych form" (50).
Polemizować natomiast można z L. Kołakowskim, kiedy ten wyczytuje w
filozofii Stirnera, dla którego kultura ludzka miała stanowić narzędzie
ucisku ego, że "powrotem do autentyczności (będzie nic innego -
przyp. J. U.) jak zniszczenie kultury, odwrót ku zwierzęcości"
(51). Dlaczego te słowa
mają być zrozumiałe same przez się? Czy to znaczy, że Jedyny Stirnera
miałby powrócić na drzewo? Nie. Odrzucić kulturę, to odrzucić jej na
człowieka przemożny wpływ, to znaczy mieć możność decydowania o sobie
i przestrzeni wokół.
Projekt
wolności postulowany przez Bakunina nie nosił znamion kontrowersji podobnych
Jedynemu Stirnera, z tej przede wszystkim racji, że Bakunin nie zamykał
ludzi na siebie. Wolność człowiek może osiągnąć tylko w społeczeństwie,
w środowisku innych ludzi, bowiem izolowany nie będzie miał świadomości
własnej wolności. Intuicyjnie daje się uchwycić istotę myśli Bakunina.
Problem pojawia się wówczas, gdy autorowi Państwowości a anarchii przychodzi
twierdzić, że społeczeństwo, podobnie jak przyroda zewnętrzna, poprzedza
każdą jednostkę. Wobec takiej tezy celnie ripostuje J. Grave: "Jednostka
jest starsza niż społeczeństwo. Zniszczcie jednostkę, a społeczeństwa
nie będzie. Niech zrzeszenie się rozwiąże, niech jednostki odosobnią
się, będą one bardzo źle żyły, powrócą do stanu dzikości, ich zdolności
ulegną uwstecznieniu zamiast się rozwijać, ale w ostatecznym rachunku,
będą mimo to istniały" (52).
Bakunin odrzucał prawa stworzone przez człowieka akceptując prawa społeczne,
przez co wpadał, zdaniem I. Berlina, w kolejną sprzeczność - nie brał
wszak pod uwagę tego, że owe naturalne prawa są zmienne i podlegają
ludzkiej kontroli. Bakunina idea społeczeństwa opierająca się na uczuciu
międzyludzkiej solidarności została poddana krytyce również przez F.
Engelsa, który pytał: "jak może istnieć społeczeństwo, złożone
chociażby z dwóch ludzi, w którym by każdy z nich nie zrezygnował w
pewnej mierze ze swej autonomii" (53).
Problem podnoszony przez F. Engelsa nie niweczył jednak Bakunina wizji
społeczeństwa, w którym żadne konflikty interesów nie będą się pojawiać.
"Wierzył on naiwnie, że ludzie pozostawieni samym sobie okażą się
dobrzy, gdyż zło nie od nich pochodzi, ale od państwa i własności prywatnej;
mocą jakich mechanizmów naturalnie dobry człowiek wytworzył całą masę
zła rządzącego światem - nie wiadomo" (54).
Bakunin uważał, że poza społeczeństwem wolność będzie tylko samotnością,
a człowiek stanie się zależny od przyrody. Społeczeństwo Bakunina opierało
się na równości, czyli równym dostępie do dóbr materialnych. Owa równość
stanowi fundament wolności, albowiem jeśli istnieje człowiek bardziej
ode mnie wolny, to rychło stanę się jego niewolnikiem.
Pozytywnym
obliczem myśli Bakunina jest jej bunt przeciw państwu i władzy oraz
nienawiść wobec ucisku, protest w imieniu znieważanych i ciemiężonych,
nienawiść wobec duchowego niewolnictwa. Bakunin był przeciwnikiem centralizmu
i zwolennikiem wolności niezależnej od religii i państwa. Zdaniem niektórych
interpretatorów było jednak drugie dno Bakuninowskiego buntu: miał to
być sprzeciw wobec państwa i władzy, ale nie w imię jednostki (55),
która zostaje podporządkowana kolektywowi; jego droga do wolności wiodła
przez zniszczenie. Ale i w tej kwestii nie wszystko jest czytelne. Zdaniem
H. Temkinowej "Bakunin nie tylko nie odrzuca wartości moralnych,
nie dąży do wolności absolutnej przez negację norm i nakazów moralnych,
lecz przeciwnie, stale podkreśla, że kłamstwa etyki religijnej, politycznej
i prawnej powinny być zastąpione przez zasady wolności, sprawiedliwości,
zasady ludzkiej moralności" (56).
Filozofię Bakunina, podobnie zresztą jak i Stirnera, odczytujemy, już
powiedzieliśmy wcześniej, jako "uzasadnienie dla krytycznej postawy
jednostki wobec otaczającej ją rzeczywistości społecznej, zachętę do
aktywnego kształtowania samego siebie i treściowej zmiany swej świadomości"
(57), jako manifest
niezależności człowieka. Myśl Bakunina i Stirnera to w istocie odrzucanie,
każdego na własną modłę, wszelkiej trwałej władzy w imię wartości indywidualnego
istnienia jednostki - nawet jeśli to odrzucanie wypełniają sprzeczności.
Filozofie Bakunina i Stirnera to filozofie człowieka, który wyodrębnia
własne ja z obszaru nie-ja.

Przypisy
1)
Zob. R. Panasiuk, Lewica heglowska, Warszawa 1969, s. 10-11.
2) Na temat wpływu Stirnera na Nietzschego
zob. m.in.: A. Riehl, Fryderyk Nietzsche. Artysta i myśliciel, przeł.
W. Feldman, Warszawa 1900; A. Camus, Człowiek zbuntowany, przeł. J.
Guze, Kraków 1993; Z. Daszyńska, Nietzsche-Zaratustra. Studium literackie,
Kraków 1896; S. Przybyszewski, Moi współcześni. Wśród obcych, Warszawa
1926; K. Löwith, Od Hegla do Nietzschego. Rewolucyjny przełom w myśli
XIX wieku, przeł. S. Gromadzki, Warszawa 2001; H. Gillner, F. Nietzsche,
Warszawa 1965. Natomiast o Jedynym jako zapowiedzi egzystencjalizmu
piszą: R. Panasiuk, Lewica..., op. cit.; L. Kusak, Maxa Stirnera koncepcja
jednostki i społeczeństwa, [w:] M. Stirner, Jedyny i jego własność,
przeł. J. i A. Gajlewiczowie, Warszawa 1995; H. Szabała, O filozofii
sprzeciwu czyli o antropocentryzmie w dziejach filozofii, Gdańsk 2000.
3) M. Bakunin, Pisma wybrane, t. 1,
przeł. B. Wścieklica i Z. Krzyżanowska, Warszawa 1965, s.126. Artykuł
ów pierwotnie ukazał się na łamach "Deutsche Jahrbücher",
gdzie Bakunin wystąpił pod pseudonimem Jules Elysard.
4) Tamże, s. 347.
5) M. Stirner, Jedyny i jego własność,
op. cit., s. 187.
6) K. Marks i F. Engels, Wybrane pisma
filozoficzne 1844-1846, Warszawa 1949, s. 24.
7) L. Kołakowski, Główne
nurty marksizmu. Część I. Powstanie, Warszawa 2000, s. 199. Tak filozofię
Stirnera na tle myśli niemieckiej widział N. K. Michajłowski: "Ja
i nie-ja - oto formuła świata stworzona przez metafizykę niemiecką.
Na jednej szali jestem ja, taki a taki, a na drugiej - cała reszta,
tzn. i dom mego sąsiada, i żona jego, i wół jego, i osioł jego, i agonia
konającego, i pierwszy krzyk niemowlęcia, (...) i bezkresne światy planet
ze wszystkim, co na nich żyje, myśli, czuje. Bardziej zuchwałej idei
nigdy nie wypowiedział język ludzki, a zresztą nic bardziej zuchwałego
wymyślić już nie można. (...) Stirner w swoim dziele zrobił właściwie
tylko dużą książkę z krótkiej formuły ja i nie-ja. Również wszyscy teoretycy
egoizmu nie powiedzieli nic więcej. A jednak mimo całej swej zuchwałości
formuła ta jest zupełnie zgodna z naturą człowieka, jak i wszelkiej
innej zindywidualizowanej istoty. Każdym swoim gestem, każdym tchnieniem
człowiek wyodrębnia własne ja z nieograniczonego obszaru nie-ja, przeciwstawia
mu siebie i umieszcza całe nie-ja w czysto egoistycznej perspektywie,
czyli porządkuje je stosownie do własnych indywidualnych cierpień i
przyjemności. Mimo wszelkich tanich rozważań lichych moralistów jest
to tak dalece oczywiste, że człowiek myślący i nie zakłamany nie będzie
żądał od nas dowodów", N. K. Michajłowski, Ekonomia polityczna
a indywidualizm, [w:] A. Walicki (red.), Filozofia społeczna narodnictwa
rosyjskiego, t. I, Warszawa 1965, s. 500-501.
8) K. Löwith, Od Hegla do Nietzschego...,
op. cit., s. 428.
9) L. Kusak, Maxa Stirnera koncepcja
jednostki i społeczeństwa, [w:] M. Stirner, Jedyny..., op. cit., s.
XVII.
10) R. Panasiuk, Lewica heglowska,
op. cit., s. 98.
11) L. Kołakowski,
Główne nurty marksizmu, op. cit., s. 198.
12) M. Stirner, Jedyny i jego własność,
op. cit., s. 380-381.
13) H. Szabała, O filozofii sprzeciwu...,
op. cit., s. 78.
14) M. Stirner, Jedyny i jego własność,
op. cit., s. 381.
15) K. Löwith, Od Hegla do Nietzschego...,
op. cit., s. 134.
16) Nie ma więc racji M. Środa, kiedy
pisze: "warunkiem wstępnym ujawnienia się ja jest zniesienie wszelkich
alienacji rodzących posłuszeństwo, uświęcenie, strach, cześć, zwłaszcza
zaś społeczny konformizm, którego owe alienacje są instrumentami",
M. Środa, Indywidualizm i jego krytycy, Warszawa 2003, s. 81.
Na ten sam temat zob. L. Kołakowski, Główne nurt marksizmu, op.
cit., s. 199.
17) M. Środa, Indywidualizm i jego
krytycy, op. cit., s. 83.
18) Stojącego pierwotnie
na pozycjach idealistycznych, prawicowo-heglowskich, kiedy to opowiadał
się za nadrzędnością ogólności wobec jednostki i głosił w oparciu o
zawołanie "to, co jest rzeczywiste, jest rozumne", afirmację
rzeczywistości rosyjskiej pod panowaniem cara Mikołaja I. Był w owym
czasie zdania, że buntować się przeciw rzeczywistości, oznaczałoby uśmiercać
w sobie wszelkie źródła życia. Potępiał materializm jako duchową rozpustę
i ateizm, który miał prowadzić do rozdziału między jednostką a rzeczywistością.
Zdał sobie jednak sprawę z niebezpieczeństwa tego stanowiska: ten, kto
zrozumiał rzeczywistość, nie buntuje się przeciw niej, ale nią się cieszy
- i oto jest konformistą. A nic nie predestynowało Bakunina do tej roli
psa podwórzowego. Wkrótce przechodzi na pozycje lewicowe i przyjmując
za punkt wyjścia analizę procesów społecznych, kategorię sprzeczności
i jej rozwój, głosi potrzebę rewolucyjnego przekształcenia stosunków
społecznych. Po powrocie do Europy w 1861 r. - po latach spędzonych
w więzieniach - pomału zbliża się do zdefiniowania swego stanowiska
z pozycji anarchistycznych (co dzieje się w okresie lat 1864-1869),
i głównym zagadnieniem przez niego podejmowanym jest wolność. Zob. na
ten temat: A. Camus, Człowiek..., op. cit., s. 150; K. Löwith, Od Hegla...,
op. cit., s. 177; H. Temkinowa, Bakunin a problemy filozofii historii,
"Archiwum historii filozofii i myśli społecznej" 1961, t.
7, s. 184; L. Kołakowski, Główne nurty..., op. cit., s. 295-298.
19) I. Berlin, Rosyjscy myśliciele,
przeł. S. Kowalski, Warszawa 2003, s. 113-114. Bakunin tak oto pisze:
"Wolność człowieka polega na tym tylko, że jest on posłuszny prawom
naturalnym, ponieważ sam je uznał za takie, nie zaś dlatego, że narzuciła
mu je z zewnątrz czyjaś obca wola, boska czy ludzka, zbiorowa czy indywidualna",
M. Bakunin, Imperium knuto-germańskie a rewolucja społeczna, [w:] idem,
Pisma wybrane, t. 2, przeł. Z. Krzyżanowska, B. Wścieklica, J. Dewitz,
Z. Schabowski, Warszawa 1965, s. 81.
20) Zob. H. Temkinowa, Bakunin i antynomie
wolności, Warszawa 1964, s. 125-126.
21) Tamże, s. 155-156.
22) Tamże, s. 158.
23) M. Bakunin, Federalizm,
socjalizm i antyteologizm, [w:] idem, Pisma wybrane, t. 1, op. cit.,
s. 347.
24) I. Berlin, Rosyjscy myśliciele,
op. cit., s. 111. I. Berlin tak puentuje ujęcie wolności w duchu Bakunina:
"...względnie jasne (choć sformułowane negatywnie) pojęcie wolności
osobistej, jako sytuacji, w której człowiek nie jest zmuszany przez
innych do robienia tego, na co nie ma ochoty, mylone jest z utopijną
i niezbyt zrozumiałą ideą wolności od szczególnie rozumianych praw -
wymogów natury, czy nawet życia zbiorowego. Stąd zaś wyciąga się wniosek,
że skoro absurdem byłoby żądać wolności od Natury i skoro jestem tym,
czym jestem, jako jej część, to - jako że moje relacje z innymi są częścią
Natury - takim samym bezsensem byłoby żądać wolności od nich, trzeba
bowiem dążyć do wolności polegającej na harmonijnej solidarności z nimi",
I. Berlin, Rosyjscy..., op. cit., s. 112.
25) Przeciwstawianie społeczeństwa
państwu posiada w teorii anarchistycznej długą tradycję. O tym specyficznym
związku pisał W. Godwin: "Bez społeczeństwa człowiek byłby istotą
nader żałosną, pozbawioną bodźców do doskonalenia. I co najważniejsze,
bez społeczeństwa nasze doskonalenie byłoby prawie bezcelowe",
cyt. za H. Temkinowa, Bakunin i antynomie..., op. cit., s. 126-127.
26) Zob. L. Kołakowski, Główne...,
op. cit., s. 301.
27) Tamże, s. 300.
28) M. Bakunin, Federalizm, socjalizm,
antyteologizm, op. cit., s. 283. Zob. też M. Bakunin, Imperium knuto-germańskie
a rewolucja społeczna, op. cit., s. 73.
29) M. Bakunin, Imperium..., op. cit.,
s. 55.
30) M. Bierdiajew, Rosyjska idea, przeł.
J. C. - S. W., Warszawa 1999, s. 157-158.
31) M. Bakunin, Federalizm...,
op. cit., s. 320-321.
32) H. Szabała, O filozofii sprzeciwu...,
op. cit., s. 11.
33) A. Camus, Człowiek zbuntowany,
op. cit., s. 18-19.
34) Zob. F. Engels, Ludwik Feuerbach
i zmierzch klasycznej filozofii niemieckiej, Warszawa 1982, s. 17.
35) Innego zdanie jest D. Huisman,
który pisze: "Często sądzi się, że Stirner odmawia prawomocności
wszelkim formom instytucjonalnym, w szczególności społeczeństwu. Tak
jednak nie jest. Stirner uważa nawet społeczeństwo za coś naturalnego.
Odrzuca jedynie jego skłonność do sprawowania nad człowiekiem materialnej
i duchowej władzy (podczas gdy winno mu służyć). Oznacza to, że istnieją
dwie formy społeczeństwa: społeczeństwo transcendentne i narzucone,
które jednostka znajduje w opozycji do siebie, oraz społeczeństwo, które
powstaje w wyniku swobodnych zabiegów, zmierzających do wzajemnego stowarzyszenia
się, przy czym ta właśnie forma w każdym momencie zagrożona jest ryzykiem
zdegenerowania się w formę pierwszą. Należy więc odróżnić społeczeństwo
- źródło uświęconej władzy, uciskającej jednostkę, od stowarzyszenia
- swobodnej formy zaangażowania się każdego człowieka, w której ja zachowuje
swoją suwerenność. Społeczeństwo to tyle, co spetryfikowane stowarzyszenie",
D. Huisman, Leksykon dzieł filozoficznych, przeł. L. i J. Kiełbasowie,
Kraków 2001, s. 102.
36) H. Szabała, O filozofii sprzeciwu...,
op. cit., s. 78.
37) L. Kołakowski,
Główne nurty..., op. cit., s. 196.
38) Tego zdania są m. in. M. Bierdiajew
(zob. M. Bierdiajew, Rosyjska idea, op. cit., s. 157) oraz H. Temkinowa
(zob. H. Temkinowa, Bakunin a problemy filozofii historii, op. cit.,
s. 196).
39) A. Walicki, Osobowość a historia,
Warszawa 1959, s. 457.
40) H. Temkinowa, Bakunin a problemy...,
op. cit., s. 196.
41) Świadectwo tegoż daje zresztą Antoni
Kamiński: "Jedynego, który narobił krótkotrwałego szumu, Bakunin
przeczytał bez wątpienia w Paryżu pod koniec 1844 r., a więc tuż po
jego ukazaniu się", zob. A. Kamiński, Apostoł prawdy i miłości.
Filozoficzna młodość Michaiła Bakunina, Wrocław 2004, s. 254.
42) Na tej samej podstawie przeczyć
można, że Stirner był inspiratorem filozofii Nietzschego, albowiem w
pismach jego nie ma śladu obecności autora Jedynego; tyle tylko, że
nazbyt wyraźne jest pokrewieństwo Jedynego i Nadczłowieka. O relacji
Stirner-Nietzsche pisze A. Walicki, (zob. A. Walicki, Osobowość...,
op. cit., s. 385-388 oraz 457).
43) Zob. H. Temkinowa, Bakunin i antynomie...,
op. cit., s. 125; W tym samym tonie, o abstrakcyjnej, izolowanej jednostce
Stirnera w ujęciu Marksa, pisze A. Walicki: "dokonane przez niego
wyzwolenie jednostki jest czysto fikcyjne, nikt bowiem nie jest na świecie
jedynym", A. Walicki, Osobowość..., op. cit., s. 207-208.
44) K. Löwith, Od Hegla..., op. cit.,
s. 385.
45) A. Walicki, Osobowość...,
op. cit., s. 118.
46) E. Starzyńska-Kościuszko, Nihilizm
moralny. Przypadek Maxa Stirnera, [w:] Z. Kunicki (red.), Oblicza nihilizmu,
Olsztyn 2001, s. 98.
47) M. Stirner, Jedyny..., op. cit.,
s. 56.
48) Zob. A. Kamiński, Apostoł prawdy...,
op. cit., s. 265, oraz Z. Kuderowicz, Hegel i jego uczniowie, Warszawa
1984, s. 207.
49) Zob. L. Kołakowski, Główne...,
op. cit., s. 195.
50) Tamże, s. 197.
51) Tamże.
52) Cyt. za H. Temkinowa, Bakunin i
antynomie..., op. cit., s. 153.
53) K. Marks i F. Engels, Dzieła wybrane,
t. II, Warszawa 1949, s. 447.
54) L. Kołakowski, Główne..., op. cit.,
s. 306-307.
55) Zob. M. Bierdiajew, Rosyjska...,
op. cit., s. 158. Kwestię tę podejmują także I. Berlin oraz A. Camus:
"Bakunina niezbyt obchodził los jednostek, operował mniej uchwytnymi,
szerszymi kategoriami, najpierw zburzymy, potem zobaczymy. (...) Prawa
i swobody jednostki nie grały większej roli w jego apokaliptycznej wizji".
I. Berlin, Rosyjscy..., op. cit., s. 107. Ale A. Camus pisząc: "Bakunin
bez wątpienia chciał pełnej wolności. Ale szedł do niej przez totalne
zniszczenie. (...) Do rewolucji wprowadził nagi bunt: Burza i życie,
oto czego nam trzeba. Trzeba nam świata bez praw, a więc wolnego"
- chyba nie ma racji, bo Bakunin odrzucał tylko prawa stanowione, zob.
A. Camus, Człowiek..., op. cit., s. 151-152.
56) H. Temkinowa, Bakunin i antynomie...,
op. cit., s. 199-200.
57) A. Kamiński, Apostoł..., op. cit.,
s. 265.
|