Aleksander Skirda
Bibliograficzne posłowie do zbioru pism Machno "Walka z państwem i inne artykuły"

Spośród artykułów autorstwa Nestora Machno, które znalazły się poza tą antologią, moglibyśmy wspomnieć o artykule dotyczącym chłopstwa i bolszewików,(1) w którym Machno opisuje (skądinąd znane) różnice społeczno-ekonomiczne między bogatymi chłopami, kułakami, a średniakami oraz biednymi chłopami, biedniakami, a także robotnikami rolnymi, batrakami. W czasie realizacji bolszewicko-stalinowskiej polityki rozwoju wiejskiego kapitalizmu w latach 20. zredukowano te kategorie do samych skrajności: kułaków i batraków, ze szkodą dla przytłaczającej większości chłopstwa. Wiemy dzisiaj, że w latach 1929-1934 nastąpiła eskalacja tej polityki, ktora doprowadziła do zupełnego pozbawienia chłopów ziemi i to za cenę holokaustu, jak do tej pory bagatelizowanego, ponieważ to "rozkułaczanie" pochłonęło według wiarygodnych danych 15 milionów ofiar. Zauważmy, że był to faktyczny epilog wojny domowej, ponieważ ludobójstwo dotyczyło głównie tych rejonów Rosji, Ukrainy, terenów naddunajskich i nadwołżańskich, które były najbardziej oporne wobec nowego reżimu. Jeśli chodzi o skutki tej obłędnej wojny przeciwko chłopom, to były one skrajnie wsteczne: kułaków, poprzednio niewielką mniejszość, zastąpił jeden wielki Kułak - Państwo, a ci, którzy przeżyli rzeź, nazwani teraz "kołchoźnikami" - tzn. robotnicy rolni - zostali zredukowani do stanu faktycznych niewolników państwa. Niestety Machno nie miał dostępu do odpowiednich informacji na temat tej zbrodniczej polityki Stalina i jego stronników, co sprawia, że jego tekst jest nieaktualny.

W "Liście otwartym do Rosyjskiej Partii Komunistycznej i jej Komitetu Centralnego",(2) opublikowanym w 1928 r., Machno wyraził swoje oburzenie wobec przedstawiania fałszywego obrazu jego rozmów z Belą Kunem, toczących się podczas drugiego porozumienia z Armią Czerwoną, we wrześniu 1920 r. Inny problem wyjaśnia w artykule "Bolszewickie kłamstwa (prawda o anarchiście Żeleźniakowie)".(3) Pisze w nim o marynarzu-anarchiście Anatoliju Żeleźniakowie, który w styczniu 1918 r. przerwał posiedzenie Zgromadzenia Konstytucyjnego. Machno broni jego postępowania i twierdzi, że Żeleźniakow, marynarz Floty Czarnomorskiej i delegat przysłany do Kronsztadu, odegrał w 1917 r. bardzo ważną rolę. Wyraża tylko żal z faktu, że bojowy marynarz, który cieszył się wielkim szacunkiem wśród kolegów, nie rozpędził za jednym zamachem Rady Komisarzy Ludowych Lenina, co "było również historycznie konieczne i pomogłoby na czas rozszyfrować zamaskowanego mordercę rewolucji."

W krótkim tekście zatytułowanym "Światowa polityka Anglii i światowe zadania rewolucyjnego ludu"(4) ostro krytykuje brytyjski imperializm i twierdzi, że nie będzie możliwości udaremnienia planów Anglii wobec rewolucji i ZSRR ponieważ "w ZSRR nie ma wolności słowa, wolności zgromadzeń, wolności organizowania się dla rewolucyjnych robotników ani ich wolnej prasy" - i dlatego robotnicy, skoro łamane są ich "prawa do wolności i odpowiedzialności", nie wierzą w to, czego mieliby bronić.

Moglibyśmy też wspomnieć o tekście "O założeniu funduszu na rzecz więzionych anarchistów", w którym podkreśla potrzebę pomagania wolnościowcom na całym świecie, a szczególnie w ZSRR, prześladowanym za swoje poglądy.

Jeśli ktoś chce się zapoznać z tekstami Machno po francusku, trzeba zajrzeć do jego wspomnień - liczących blisko sześćset stron - tzn. znaleźć jakiegoś wydawcę, który by je opublikował, czego dotąd nie udało nam się dokonać, pomimo naszych starań. Byłoby również dobrze, gdyby książka Arszynowa Historia ruchu machnowców została wydana w nowym tłumaczeniu (tłumaczenie Wolina nie jest najlepsze), co również wymaga jakiegoś wydawcy wagi ciężkiej. Te dwie książki na pewno nie są poświęcone temu samemu, podobnie moja książka o Machno, ponieważ ta ostatnia została zaplanowana jako ich uzupełnienie.

Wydaje nam się, że to odpowiedni moment, żeby odnieść się do nowych publikacji i informacji, które pojawiły się od czasu gdy została wydana nasza książka (produkt 18 lat badań i weryfikacji autorstwa, tj. nie powstała ona z dnia na dzień pod wpływem impulsu, czego nie można powiedzieć o wielu publikacjach na ten temat). Ogólnie rzecz biorąc, chodzi o cały szereg sensacyjnych oskarżeń czy twierdzeń oraz o skonfrontowanie ich z faktycznym znaczeniem powstańczego ruchu machnowców. Tak jest na przykład z samizdatem (tekstem wydanym własnym sumptem i nielegalnym) zatytułowanym Nestor Machno a kwestia żydowska autorstwa Pawła Litwinowa (wnuka stalinowskiego ministra spraw zagranicznych).(5) Autor stara się pokazać, że Machno nigdy nie był antysemitą, przeciwnie, "zasługuje na to, żeby Żydzi szanowali jego pamięć". Byłoby to atrakcyjne podejście, gdyby nie fakt, że autor próbuje wyważać szeroko otwarte drzwi, ponieważ, jak pokazaliśmy, nawet bolszewickie publikacje historyczne zawsze odrzucały ten absurdalny zarzut. Ponadto Litwinow łączy to zagadnienie z kwestią odrodzenia się żydowskiej narodowości, czy nawet próbą stworzenia rewolucyjnego żydowskiego "Syjonu" na Ukrainie! Co jest jednak pozytywne, to fakt, że Litwinow przy okazji wylicza główne cechy i osiągnięcia ruchu machnowców, szczególnie dotyczące jego aktywnej roli w pokonaniu Białych. Moglibyśmy zauważyć, że jego podstawowe źródła to publikacje spoza Rosji: m.in. tamtejsza rosyjska prasa anarchistyczna oraz prace wychodzące we Francji i w Stanach Zjednoczonych w latach 20. i 30., co pomimo wszystko osiągnęło swój cel - przypomina o prawdziwych faktach dotyczących tego tematu. Pomijając dziwaczną nieścisłość - Machno pracujący w Paryżu jako technik kinowy! - praca Litwinowa zasługuje na przeczytanie, szczególnie w Izraelu i przez żydowskich czytelników, biorąc pod uwagę, że wielu z nich wciąż wierzy w "bajki" o Machno. Z drugiej strony, nie zawiera ona niczego nowego, co mogłoby zaciekawić zachodnich czytelników posiadających dostęp do znacznie bardziej wyczerpujących tekstów i artykułów na ten temat. Trudno więc zrozumieć sensacyjny rozgłos, jaki nadali jej niektórzy francuscy i włoscy anarchiści.(6) Być może chodzi o to, że dość długo brak było historycznych i teoretycznych studiów na temat anarchizmu, co wyjaśnia czemu wielu anarchistów to "chłonny rynek" i przyklaskuje temu, że badacze albo ludzie spoza ruchu, nie podzielający jego poglądów, okazują pewne zainteresowanie Anarchią!

Wpadł nam w ręce również egzemplarz innego pisanego ręcznie tekstu po rosyjsku, dotyczącego życia Lwa Zadowa-Zinkowskiego, dowódcy jednostki, która przemyciła poważnie rannego Machno do Rumunii w sierpniu 1921 r. Autor rękopisu, niejaki Jacob Gridin, przedstawia się jako były członek NKWD (Czeka została nazwana najpierw GPU, potem NKWD, a w końcu przyjęła obecną nazwę KGB) który wyemigrował do Izraela. Według Gridina Zadow - który był krótko odpowiedzialny za wywiad machnowców - miał skontaktować się z GPU podczas pobytu na emigracji i gorliwie z nią współpracował. Miał na przykład zwabić w pułapkę na Ukrainie kapitana francuskiego kontrwuwiadu i zamordować go we śnie - po to, żeby udowodnić swoje oddanie GPU i zagwarantować sobie własną rehabilitację, jak również swojego brata. W tej historyjce szpiegowskiej jest nawet młoda, ładna wdowa, którą Zadow miał pocieszać! Dowcip polega na tym, że Zadow miał dostać od swoich moskiewskich zwierzchników rozkaz "likwidacji" Machno, przebywającego w 1922 r. w jednym z najlepszych hoteli warszawskich (w rzeczywistości Machno miał "przyjemność" przebywać przez dłuższy czas w więzieniu politycznym w tym mieście!). Zadow miał wykonać swoją misję i żyć w luksusie do czasu "paskudnej" czystki stalinowskiej w 1938 r., kiedy wpadł w pułapkę.

Ponieważ nie mamy żadnych informacji na temat prawdziwego losu Zadowa, można sobie folgować wyobraźni, jednakże ta wersja jest raczej mało prawdopodobna i powinniśmy pamiętać, że, po pierwsze, w bolszewickich tekstach Zadow i jego brat są przedstawiani jako "ludzie od brudnej roboty" Machno oraz bezlitośni zabójcy bolszewików, po drugie, że byli zdeklarowanymi bojownikami anarchistycznymi od 1905 r., za co spędzili kilka lat w carskich więzieniach, i wreszcie po trzecie, że wielokrotnie udowodnili swoje oddanie sprawie machnowców.

Wszystko to nastawia nas raczej sceptycznie wobec tak absurdalnych historii, chyba że jest to jakaś pomyłka i chodzi o inną osobę. Co więcej, można się spodziewać pewnych rewelacyjnych informacji od żydowskich emigrantów z ZSRR, a jest ich dość sporo, albo, tak jak z Gridinem, od byłych funkcjonariuszy GPU lub uprzywilejowanych członków aparatu państwowego i innych elementów reżimu, czy choćby ich dzieci albo rodziców. Oczywiście nie może być mowy o przyjmowaniu tego rodzaju informacji, o ile nie będziemy pewni, że istnieje potwierdzenie w dokumentach albo inne namacalne dowody tych opowieści.(7)

W naszej książce wspomnieliśmy o istnieniu rękopisu wspomnień na temat Machno autorstwa Idy Mett, członkini grupy Dieło Truda w latach 1925-1928. Pewne niewielkie wydawnictwo wpadło na wspaniały pomysł zrobienia z nich 28-stronicowej broszury (z 6 i ćwierć strony oryginału!), z dodatkiem osobistych uwag na temat "radykalizmu Nestora Machno, w którym okazuje się on być bardzo aktualny, przekraczając w ten sposób praktycznie i historycznie ideologię anarchistyczną. Dla Machno rewolucja nie może być realizacją żadnej ideologii - nawet anarchistycznej - a oznacza zagładę wszelkich ideologii.(8) Od kilku lat panuje moda na odmienianie słowa "ideologia" przez wszelkie możliwe przypadki, ale jeśli uzna się, że oznacza ono spójny pogląd na życie i społeczeństwo, to warto byłoby porównać te nie poparte niczym twierdzenia z poglądami wyrażanymi w tekstach Machno, m.in w niniejszej antologii. Jeśli chodzi o tekst Idy Mett, mówiliśmy już o jego ograniczeniach. Niektóre sformułowania powalają na kolana: Machno "zazdrościł Żydom", ale "wewnętrznie mógł bez trudu przyjaźnić się z Żydami"(?), "zazdrościł" też intelektualistom i, co ma już więcej sensu "zazdrościł" kariery czerwonym generałom Budionnemu i Woroszyłowowi, tak bardzo, że "chcąc nie chcąc nabił sobie głowę pomysłami, że również on mógłby zostać generałem Armii Czerwonej. Jednak nigdy nie powiedział mi tego osobiście."(!) Takie "telepatyczne" metody raczej nie przysparzają wiarygodności tej ocenie, ocierają się wręcz o oszczerstwo i plotkowanie; byłoby lepiej zachować to dla siebie. Ida Mett, którą znaliśmy osobiście, zasługuje na zapamiętanie z innych, bardziej odpowiedzialnych tekstów.

Przechodzimy teraz do jednej z najciekawszych bibliograficznych nowości. W swojej biografii Machno wspomnieliśmy o istnieniu dotychczas niewydanych rękopisów autorstwa Wolina, do których nie byliśmy w stanie dotrzeć. Były one w posiadaniu Rosy Dubinsky, wdowy po pierwszym wydawcy pośmiertnie opublikowanej Nieznanej Rewolucji Wolina, a potem odebrane jej przez najstarszego syna Wolina, Igora Eichenbauma, który miał wówczas poglądy polityczne bardzo odległe od poglądów swojego ojca. Na podstawie tego, co nam powiedziała Rosa Dubinsky, wydawało się, że historyk Daniel Guerin odegrał wówczas podejrzaną rolę. Guerin zaprzeczył temu, twierdząc, że "nie miał pojęcia o sprawie",(9) co przyjmuję do wiadomości.

Dowiedzieliśmy się później, że było w obiegu kilka egzemplarzy tych rękopisów: jeden u Daniela Guerin, drugi w sekretariacie historii Francuskiej Federacji Anarchistycznej, trzeci w "Archiwum Dźwięku i Obrazu" Rolanda Fornari,(10) gdzie umieścił go drugi syn Wolina, Lew Eichenbaum. Dzięki uprzejmości Rolanda Fornari mogliśmy zapoznać się z tymi słynnymi niewydanymi notatkami Wolina. Co zawierają? Cóż, ku naszemu wielkiemu zdumieniu, przede wszystkim zakończenie Nieznanej rewolucji, usunięte celowo ze wszystkich czterech kolejnych wydań książki! Tekst jest całkiem pokaźny - 110 stron - i tylko ta część, która dotyczy spotkania między Wolinem a Trockim w Nowym Jorku przed ich powrotem do Rosji w 1917 r. została wykorzystana - przez Daniela Guerin w ostatnim wydaniu jego antologii Ni Dieu, ni Maître. Biorąc od uwagę, że zajmował się on również najnowszym wydaniem Nieznanej rewolucji, zapytaliśmy go, czemu usunięto to "zakończenie", które było naturalną częścią książki. Powiedział nam, że decyzja została podjęta wspólnie z Igorem Eichenbaumem, ponieważ uznali, że zawartość zakończenia "osłabiłaby" resztę książki. Przeczytawszy zakończenie jesteśmy innego zdania, ponieważ wydaje się ono pasować doskonale do psychologiczno-etycznych analiz Wolina i choć myli się on opisując wydarzenia na świecie "od 1914 aż do września 1947 r." jako "destrukcyjną fazę światowej rewolucji" [i uważając, że] konstruktywna faza "nadejdzie bardzo szybko", to nie można, naszym zdaniem, na tej podstawie pośmiertnie cenzurować jego pracy pozbawiając ją "zakończenia". Mamy nadzieję, że w którymś z przyszłych wydań książki ta luka zostanie zapełniona.

Nieopublikowane dokumenty zawierają również korespondencję Wolina z tego okresu, do końca jego życia, w której porusza sprawę interesującą nas tutaj. W liście do niejakiego Henri, datowanym na 04.11.1944 i pisanym w Marsylii, atakuje kogoś o nazwisku Frémont, który miał "rozpowszechniać plotki na temat [jego] relacji z Machno" Frémont miał słyszeć "z ust samego Machno, że od pewnego momentu relacje między nami nie były już tak przyjazne. Wygląda na to, że Machno nastawił go przeciwko mnie," i Frémont miał wysunąć "głupie oskarżenie" przeciwko [Wolinowi], jakoby miał on "ukraść Machno jakieś dokumenty." Jako "formalny i ewidentny dowód nonsensowności tych wymysłów" Wolin przytacza trzy argumenty w swojej obronie.

1. Twierdzi, że poświęcił "dwa pełne lata, 1921-1923, na wydanie Historii ruchu machnowców Arszynowa" i dodaje: "naprawdę 'poświęciłem', ponieważ mógłbym poświęcić wolny czas własnemu pisaniu, czego się domagano i co miałem ochotę robić."

2. Odsunął się na dalszy plan z szacunku dla Arszynowa, ponieważ on sam spędził tylko sześć miesięcy z ruchem machnowców, podczas gdy Arszynow był z nim do końca i w ten sposób lepiej "nadawał się do napisania jego historii". Później po prostu wykorzystał tę historię w części Nieznanej rewolucji mówiącej o machnowszczyznie i dodał do niej kilka osobistych anegdot. Że [jego opis historii machnowszczyzny] to tylko banalne stwierdzenie faktów, może stwierdzić każdy uważny czytelnik, ale dobrze, że sam Wolin to zauważa.

3. Odnosi się do swojej pracy "redaktora" tomu 1 i 3 wspomnień Machno, które ukazały się po rosyjsku w 1936 i 1937 r. Przetłumaczył na francuski własne przedmowy do obu tomów, jak również część wprowadzenia na temat ruchu machnowców z Nieznanej rewolucji.

Wolin w zakończeniu drugiego listu do Henri'ego z 11.11.1944 wyraża nadzieję, że jego wyjaśnienia "zaspokoją ciekawość towarzyszy" i "udowodnią (im), że kłamstwa o moim zachowaniu są po prostu skutkiem prymitywnych kalumnii żerujących na niewiedzy wielu towarzyszy dotyczących sprawy." Nie wiedząc nic więcej o dokładnej treści tych "kalumnii" możemy tylko odnotować argumenty Wolina i pozostawić z nimi czytelnika.

Chcielibyśmy odnieść się tutaj do wyjaśnień Wolina dotyczących losu rękopisów Machno: Galina Kuźmenko, żona Machno, była zmuszona spalić skrzynię męża w czasie okupacji niemieckiej i zawiadomiła o tym Wolina przed wyjazdem do Niemiec w 1942 r. Zauważmy, że było to bardzo nieprzemyślane - mogła przecież powierzyć je godnym zaufania przyjaciołom albo oddać do jakiejś biblioteki.

W listach do Marie Louise (Berneri?) Wolin opowiada o powstawaniu swoich tekstów na temat Rewolucji Rosyjskiej, faktycznie o planie Nieznanej rewolucji. Obiecuje również, że niedługo wyjdzie jego praca o Machno, ale przyznaje, że ma problem z "wgryzieniem się" w temat. Był zmuszony korzystać z notatek, których używał do wykładów o Machno w latach 1935-36. Gruźlica nie pozwoliła mu na dalszą pracę i zrezygnował, zostawiając projekt w notatkach i szkicach, które niemniej jednak obejmują 236 stron, częściowo napisanych. Zobaczmy, co zawierają.

Tekst jest zatytułowany "Machno, przyczynek do studiów nad zagadką jego osobowości." Napisany w 1945 r., zajmuje się w szerokim ujęciu Rewolucją Rosyjską i dostarcza autobiograficznych szczegółów o samym Wolinie. Najważniejszym z interesujących nas tutaj wątków jest wkład Wolina w Historię ruchu machnowców Arszynowa. To na nalegania Wolina Arszynow wspomniał o wadach ruchu i samego Machno, po tym, jak ten powiedział mu że "w porównaniu z bardzo pozytywnymi cechami ruchu, kilka wad nie ma żadnego znaczenia" (s. 31, 45 i 126). Według Wolina trzeba żałować "darowania" błędów ruchowi, ponieważ "w jego ocenie przeważyły nad pozytywami." Ta krytyka nadaje ton całej pracy - przerzuca się tam i z powrotem między pochwałami a najostrzejszą krytyką, na przykład, gdy opisuje Machno: "Był niezmiernie złożoną osobowością, pasowałoby tutaj słowo 'rozkojarzoną' - był kimś w rodzaju strasznie 'nieobrobionego' geniusza, zarazem pełnego wad, nieokrzesanego i wyrafinowanego przy oznakach geniuszu. (...) Nie ulega wątpliwości, że można go zaliczyć do tego rodzaju postaci uczestniczących w Rewolucji Rosyjskiej, których nigdy nie uda się do końca zrozumieć, postaci, które pozostają w historii na zawsze trochę 'zagadkowe' (...) Ogromnie pozytywne cechy istniejące obok głęboko negatywnych cech (...) (s. 38).

W niedokończonym rozdziale zatytułowanym "Sedno sprawy", Wolin krytykuje istniejące u "ukraińskich chłopów, tak naprawdę u chłopów (a ogólnie pracowników fizycznych) na całym świecie, połączenie braku pewności siebie oraz uczuć pogardy i ponurej wrogości, co czasem może wybuchać w paroksyzmach nienawiści wobec intelektualistów, 'nie-fizycznych' pracowników i 'nie-chłopów'." Następnie potępia "bardzo rozpowszechnione wśród rewolucyjnych działaczy i szkodliwe uprzedzenie:" "skrywanie, tak długo jak tylko się da, przed 'społeczeństwem' i przed szeregowymi działaczami słabych stron, 'cieni', wad i braków ruchu." Jeśli o niego chodzi, to skatalogował "bardzo skrupulatnie i w detalach" "ciemne strony" osobowości Machno - w 1938 r. "[był] już w posiadaniu dość wielu informacji", ale "w chwili gdy [docierał] do końca pracy (koniec 1941 r.), [wiedział] o wiele więcej (...)" Te spóźnione odkrycia mogą dziwić - sam przyznaje, że choć spędził w towarzystwie Machno sześć miesięcy w latach 1919-1920, to nie miał "zielonego pojęcia o jego osobistym życiu, co pozwoliłoby na zgłębienie osobowości (Machno)." Ponadto Machno "nigdy nie wykonał najmniejszego gestu, żeby nawiązać bardziej osobistą przyjaźń." Dlatego jako główne źródło informacji przy opisie jego charakteru wykorzystał Galinę Kuźmenko, żonę Machno, z którą nie zgadzali się pewni "dowódcy machnowców" przebywający na uchodźstwie we Francji (niestety Machno nigdy nie powiedział o kogo chodzi) - mieli oni również uważać, że Galina Kuźmenko i Machno "nie pasują" do siebie.

Wolin przedstawia bardzo pochlebny opis zalet Machno: "Muszę powiedzieć od razu i zdecydowanie o prawdzie, do której doszedł na podstawie swoich życiowych doświadczeń (...) Drobiazgowa, wnikliwa i nigdy nie słabnąca uwaga wobec wszystkiego, co uważał za istotne w swoim życiu, czy w życiu w ogóle (...) posiadanie niezwykle mocnych i jasnych całościowych idei również jest oznaką geniuszu. (...) Bezgraniczna odwaga i zuchwałość, nie tylko w walce, ale i w życiu (...) Dążył do tego, by życie było takie, jakie chciał by było.(...) Szczególny talent do walki, przy czym nie mam na myśli talentu wojskowego (...) nigdy nie tracił zimnej krwi i odwagi, a postępował z prostotą i precyzją, a zarazem [według] jasnej, chłodnej taktyki aż do momentu, gdy osiągał cel, do którego dążył." Jednakże, jako "niezrównoważony geniusz, którego nerwowość też była ponad miarę", im więcej Machno "dowiadywał się o oznakach geniuszu, tym więcej wiedział o swoich wzlotach i upadkach." (s. 58-63 ).

Nie ma róży bez kolców. Wolin zauważa, że charaktery jego i Machno były nie do pogodzenia, do tego stopnia, że gdy Machno doprowadził do jego zwolnienia z więzienia Czeka w październiku 1920 r., wahał się, czy dołączyć do niego na Ukrainie. Ponadto według niego Machno miał irytujący zwyczaj wymachiwania rewolwerem przy każdej okazji; posuwał się nawet do grożenia nim swojemu przyszłemu towarzyszowi, rzekomo być może po to, by "wypróbować jego charakter"(?) jak też członkom rady ruchu, a przede wszystkim zabijał na miejscu dezerterów z pola walki albo powstańców winnych rabunków. Miał to czasem robić "bez zbadania ich spraw i nie wiedząc, czy byli winni czy niewinni." (s. 138). Jeśli są podstawy do takich twierdzeń, to jest to najpoważnieszy zarzut ze strony Wolina; reszta wydaje się nieco przesadzona, czego przyczyną są być może ich emigracyjne spory, zarówno osobiste (Machno oskarżył Wolina o nieuczciwość), jak i teoretyczne (Wolin poparł syntezę anarchistyczną, a Machno był zwolennikiem "Platformy").

Można również zwrócić uwagę na kilka zadziwiających nieścisłości w relacji Wolina. Data śmierci Machno jest o rok wcześniejsza niż było w rzeczywistości, traktuje też jako prawdziwe nazwisko pseudonim, pod którym zjawił się we Francji - Michnienko. Te pomyłki i wzajemne obwinianie się można tłumaczyć sytuacją Wolina, w której się znajdował w czasie pisania tych notatek - podczas okupacji niemieckiej, mając wszelkie powody, by obawiać się Gestapo i milicji Petaina, ukrywał się w Marsylii, stąd dobrze znał trudy i niedostatki związane z konspiracyjnym życiem. Jednakże moim zdaniem klucz do animozji między nimi leży we wspomnianym wyżej przeciwstawieniu chłopskiego działacza i moralizującego intelektualisty oderwanego od praktyki społecznej.(11) Wydaje się również, że Wolin żywił resentyment - wspomina o tym, że w 1925 r. w Berlinie, widząc Machno po raz pierwszy od kilku lat, powiedział mu, że "Arszynow-intelektualista i Machno-chłop" to "zespół" i powinni byli pozostać "nierozłączni". Machno podobno nie słuchał go,(12) "miał wszystkiego dość" i upił się jeszcze bardziej. Był "bez wątpienia człowiekiem o genialnych zdolnościach, zdolnym aktywnie i niestrudzenie dążyć do obranego celu, człowiekiem o wielkich umiejętnościach, a jednocześnie kimś, kto potrafił z tych wyżyn spaść na takie dno, że zmieniał się w 'ludzki wrak'(!)." (s. 75.) Na Ukrainie też nie mógł ścierpieć jego "moralnego oddziaływania" (s. 142) i wolał "klikę" złożoną z dowódców machnowców. Przy wszystkich swoich zaletach, dla Wolina Machno pozostał "nieuczonym, niekulturalnym, niewykształconym człowiekiem" (s. 60), szczególnie dlatego, że odczuwał "niechęć do wszystkiego, co nie było chłopskie. Będąc w stu procentach chłopem, znał chłopskie życie od podszewki i był nastawiony krytycznie wobec wszystkich, którzy chłopami nie byli. Nie bardzo ufał robotnikom, ponieważ według niego robotnicy byli, można by rzec, zdemoralizowani szaleńczym, złym miejskim życiem i pracą w przemyśle, gdzie pozostawali w kontakcie z szefami. Jeszcze bardziej nie ufał intelektualistom i śmiał się z nich. Biorąc to pod uwagę, rozmowa z nim na temat błędów jego organizacji była bardzo trudna, ponieważ odpowiadał kpinami, które wprawiały w zakłopotanie i nie dawał żadnej szansy na jakiekolwiek porozumienie." (s. 134) W innym miejscu Wolin mówi o tych cechach jeszcze wyraźniej: "ślepa wiara w chłopstwo, nieufność wobec wszystkich innych klas społecznych, pewne lekceważenie intelektualistów, nawet anarchistycznych." (s. 49)

To jest sedno sprawy i to bolało Wolina! Jako "moralnie nienaganny" intelektualista, liczył na to, że będzie strażnikiem sumienia, naprowadzającym na "właściwą drogę". Tymczasem Machno nie korzystał z jego rad, być może wykpiwał je i poddał się swoim instynktom "mużyka"! Wolin zresztą nazwał go kiedyś w Paryżu mużykiem, (co w jego oczach było zapewne równoznaczne z czymś w rodzaju "ciemnego bydlęcia") i musiał się zebrać anarchistyczny sąd koleżeński, żeby załagodzić kłótnię.(13)

W istocie niewiele z 236 ręcznie pisanych stron, które miały dotyczyć Machno, faktycznie wiąże się bezpośrednio z tematem. Najwięcej miejsca zajmują wszelkiego rodzaju dygresje. Wolin popiera swoją krytykę przykładami pewnych wydarzeń, których był naocznym świadkiem albo uczestnikiem - reszta to tylko wrażenia, pogłoski i niekonsekwentne zwierzenia żony Machno, co wydaje się zbyt słabą podstawą do wysuwania tak poważnych oskarżeń. Jest oczywiste, że powinniśmy wziąść poprawkę na jego nieprzychylny stosunek wobec Machno. Powinien był opisać bardziej szczegółowo czas spędzony z machnowcami, a nie tylko kilka epizodów - chyba że spędził ten czas zamknięty w swojej kulturalnej działalności jak w klasztorze i celowo unikał "mużyków" oraz rozmów z nimi - nie musiałby wówczas polegać na relacjach z drugiej ręki. Mógł też dowiedzieć się, co działo się, zanim przybył do powstańczego obozu. To Machno osobiście wysłał oddział, który uratował go z rąk żołnierzy Petlury. Również za namową i z inicjatywy Machno został na kilka miesięcy przewodniczącym Rady Wojenno-Rewolucyjnej ruchu powstańczego. A kiedy jednym z warunków zawarcia wojskowo-politycznego porozumienia między powstańcami i bolszewikami z 1920 r. było wypuszczenie Wolina z więzienia, to także dzięki Machno. Pomija również "zeznanie", jakie złożył przed funkcjonariuszem Czeka - "zeznanie", które wykorzystywali później sowieccy bolszewicy do dyskredytowania machnowców.(14)

Krótko mówiąc, wszystkie te notatki, podlane sosem uogólnień, mówią nam więcej o osobowości autora niż o osobowości Machno, co jest prawdopodobnie przyczyną tego, że do dziś nie zostały opublikowane. Pomimo wszystko jednak zasługują na to, żeby się z nimi zapoznać, ponieważ pewne fragmenty są cenne, jeśli chodzi o wiedzę o tym okresie. Co się tyczy "prawdziwej" osobowości Machno, to widzimy ją w jego tekstach - zarówno wspomnieniach, jak i artykułach - na tyle kompletną, żeby nie musieć uciekać się do anarchistycznego "plotkowania" w poszukiwaniu "sensacyjnych" informacji.

Jeśli chodzi o nową bibliografię, to odnotujmy jeszcze ustne wspomnienia Olega Koszczuka, historyka ukraińskiego pochodzenia. Jego matka była internowana w Polsce w tym samym obozie co Machno i zapamiętała, że petlurowcy chcieli targnąć się na życie wolnościowca z zemsty za jakąś przegraną potyczkę. Wysoko postawieni liderzy nacjonalistów zawiadomili ich, że jakikolwiek ruch przeciwko Machno byłby szkodliwy dla ukraińskiej sprawy. Etniczna solidarność, wbrew politycznym różnicom, połączyła tutaj Ukraińców z dwóch brzegów Dniepru.

Przypisy

1) Dieło Truda, luty-marzec 1928 r., nr 33-34, s. 7-9.
2) Dieło Truda, czerwiec-lipiec 1928 r., nr 37-38, s. 10-12.
3) Dieło Truda, marzec 1927 r., nr 22, s. 12.
4) Dieło Truda, lipiec-sierpień 1927 r., nr 10-12.
5) P. Litwinov Nestor Makhno et la question juive. 21 stron maszynopisu datowanych na 18 czerwca 1982 r., Moskwa. Teskt został opublikowany przez magazyn Wriemia i my z Izraela, nr 17, 1983 r.
6) A Revista Anarchica, 8 listopada 1983 r., Mediolan.
7) 16-stronicowy rękopis.
8) Ida Mett Souvenirs sur Nestor Makhno, Paryż 1983, s. 25-26.
9) List do autora, 27 grudnia 1982 r.
10) Adres: 5 rue Caplat, 75018 Paris.
11) Nestor Makhno, le cosaque de l'Anarchie, s. 323-326, 358-360.
12) Być może nie zgadzał się z tą anarchistyczną wersją "świętej trójcy"?
13) Protokół ze spotkania można znaleźć w dokumentach Rene Fuchsa. Zob. Archives Jean Maitron.
14) Nie przestali go jednak jednocześnie krytykować. Jeden z nich, a propos jego "wydania" wspomnień Machno, twierdzi, że "pasożytował" na Machno. S.N. Semanow "Machnowszczyzna i jej upadek" w Woprosy istorii, Moskwa 1966, nr 9, s. 52 (przyp. 81). Odnotujmy też pewien mało znany fakt: brat Wolina, Borys Eichenbaum (1886-1959) był teoretykiem szkoły "formalistycznej", a później ważnym krytykiem literackim w okresie stalinizmu.


|
WALKA Z PAŃSTWEM I INNE ARTYKUŁY |



[strona główna] [biografia] [pisma] [opracowania] [ikonografia] [bibliografia] [odnośniki] [redakcja]

Przedruki i wykorzystanie za podaniem źródła