![]() |
||
|
Jednym z głównych zarzutów stawianych ruchom antykapitalistycznym jest
ich rzekoma utopijność. Utopijność polegająca na braku realnej alternatywy
dla obecnego systemu. Neoliberałowie, którzy opanowali w ostatnich latach
całkowicie naukę ekonomii ukuli nawet termin TINA od angielskiego
there's no alternative (nie ma alternatywy). Powtarzają to przy okazji
wszystkich debat, gdy brakuje im innych argumentów. Jej autorstwo przypisuje się działaczowi politycznemu Michaelowi Albertowi
i radykalnemu ekonomiście Robinowi Hahnelowi. Nie jest to jednak pomysł
nowy. Wręcz przeciwnie sięga aż XIX wieku. Wspomniani autorzy w latach
80. zeszłego wieku sięgnęli po dorobek federalizmu Michała Bakunina,
pomocy wzajemnej Piotra Kropotkina czy anarchosyndykalistycznych związków
zawodowych. Rozwinęli część anarchistycznej teorii dotyczącej zarządzania
środkami produkcji przez samych pracowników, organizowania kolektywów
oraz działania na zasadach oddolnych. Jednocześnie nadali jej współczesny
wymiar, pasujący do zglobalizowanego świata. Odnieśli się również do
współczesnych trendów w światowej ekonomii, różniącej się od tej z czasów
klasyków. Nie można zapominać również o tym, że ekonomia uczestnicząca nie jest
sposobem na naprawianie kapitalizmu. W przeciwieństwie na przykład do
Keynesistów, wierzących w poprawę sytuacji przez interwencję państwa,
przy jednoczesnym zachowaniu systemu, Hahnel i Albert od początku odrzucili
takie serwowanie społeczeństwu fałszywych alternatyw. Być może właśnie
dlatego ich teoria jest w dużej mierze ignorowana. Nie pasuje ani do
neoliberalnej, ani socjaldemokratycznej wizji świata. Nie po drodze
z nią jest też dużej części radykalnej lewicy, cechującej się zarówno
hurrarewolucjionizmem jak i przywiązaniem do hierarchii. Wzrost zainteresowania ekonomią uczestnicząca wiąże się dopiero z powstaniem
ruchu alterglobalizacyjnego, czy ściślej mówiąc ruchów alterglobalizacyjnych
pod koniec lat 90. zeszłego wieku. Część z nich poszukując alternatyw
przyjęło właśnie tą koncepcje za podstawę swojego działania. Obecnie
istnieje wiele grup wcielających w życie zasady pareconu. Często przyjmuje
to postać tworzenia małych społecznie zarządzanych przedsiębiorstw,
z konieczności funkcjonujących jednak w ramach kapitalizmu. O ile skala
tych działań jest mała, o tyle na świecie mamy do czynienia też z przykładami
szerszego zastosowania ekonomii uczestniczącej. Najlepszym z nich jest
Argentyna, gdzie wiele całkiem sporych przedsiębiorstw jest obecnie
prowadzonych przez samych pracowników. Krach systemu neoliberalnego
z roku 2001 doprowadził do tego, że prawie 500 zakładów zostało przejętych
przez załogi. Kapitaliści w obliczu kryzysu dbali bowiem jedynie o swoje
majątki, a wszelkie mity społecznej odpowiedzialności biznesu czy
solidaryzmu społecznego prysły z dnia na dzień. Przejęcie zarządzania
przez załogi było sposobem ratowania fabryk przed likwidacją. Okazało
się, że wbrew przewidywaniom neoliberałów, wieszczących rychłe załamanie
się nowej uspołecznionej własności, zaczęła się ona rozwijać. W wielu
wypadkach dzięki nowym zasadom organizacji pracy osiągnięto wyniki lepsze
niż pod zarządem kapitalistów. Fabryki takie jak Zanon stały się słynne
na całym świecie i są wzorem dla postępowych ruchów społecznych. Omawiając koncepcję ekonomii uczestniczącej nie można tez zapominać
o zbliżonym do niej nurcie budżetu uczestniczącego, czyli tworzenia
lokalnych budżetów w oparciu o oddolne działania grup mieszkańców. System
ten w różnej skali rozwija się już w kilkuset miastach na całym świecie,
w tym największym z nich i zarazem najbardziej znanym, brazylijskim
Porto Allegre. Działa także, choć w mniejszym stopniu również w krajach
Unii Europejskiej, gdzie nie podważa jednak podstaw kapitalizmu. Koncepcja ekonomii uczestniczącej nie jest więc czystą teorią, funkcjonującą jedynie w gronach akademickich. Jej siłą jest właśnie fakt, że kształtuje się w praktyce. Być może w przyszłości będzie ewoluowała i dostosowała się do sytuacji. Jej szczegóły mogą się także różnić od tego co proponują Hahnel i Albert. Pozostanie jednak oparta na tych samych antyautorytarnych i antykapitalistycznych zasadach, zasadach prawdziwej demokracji, dotyczącej wszystkich sfer życia. Ekonomia uczestnicząca ma szansę na tyle, na ile będą kształtować ją różnorodne ruchy społeczne, na ile społeczeństwa pozostaną aktywne i nie dadzą sobie wmówić, że ekonomia to sfera zakazana i niedostępna dla zwykłego człowieka. Warto pamiętać o tym czytając tą książkę. Piotr Ciszewski
|
||
|
Strona umieszczona na portalu www.rozbrat.org | ||