W uwagach do MPZP "Sołacz" zostały poruszone wątki przyrodnicze i społeczne, zostały ujawnione uchybienia proceduralne i błędne założenia urbanistyczne w wyłożonym projekcie planu zagospodarowania
W planie nie ma żadnego odniesienia do stosunków społeczno-przestrzennych. Pomija się istnienie od 15 lat centrum społecznego "Rozbrat" przy ulicy Pułaskiego. Prężny ośrodek kultury, w którym odbyło się ponad tysiąc koncertów, wystaw, przedstawień teatralnych, warsztatów i wykładów to dla projektantów MPU biała plama. Miejsce zamieszkania około dwudziestu osób, baza dla organizacji i inicjatyw społecznych to dla biurokratów tyle co nieużytek pod zabudowę willową i usługową.
W przypadku MPZP "Sołacz" i szeregu innych decyzji albo planów (Park Rataje, zabudowa Bielnik, Strzeszyna, Podolan, Winograd wokół Cytadeli, zajezdni przy Gajowej, Dwór Marcelin...) widać, że władze miasta reprezentują w nich interesy ograniczonej grupy prywatnych inwestorów kosztem potrzeb i interesów reszty społeczności Poznania. MPZP "Sołacz" wyraźnie wpisuje się w dotychczasową politykę zarządzania miastem traktowanym jak firma działająca dla zysku, a nie organizmem społecznym. Dla nas, w przeciwieństwie do urzędników miejskich, Poznań nie jest jednak maszynką do zarabiania pieniędzy, lecz miejscem do życia. Jako sojusz różnych grup społecznych działających w Poznaniu domagamy się od władz miasta aby brały pod uwagę interesy i potrzeby wszystkich mieszkańców miasta, a nie powodzenie "inwestorów". Pomimo że część z nas nie mieszka w bezpośrednim sąsiedztwie Sołacza, to jego obszar jest dla nas wspólnym dobrem, które powinno służyć całej społeczności Poznania. MPZP "Sołacz" nie rozwinie terenów, których dotyczy, lecz doprowadzi do ich społecznej i przyrodniczej degradacji.



