Michał Bakunin
Do towarzyszy z Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników
Le Locle i La Chaux-De-Fonds

PATRIOTYZM
(ciąg dalszy)
Powiedziałem,
że patriotyzm, o ile jest instynktowny, czyli przyrodzony, tkwi wszystkimi
korzeniami w życiu zwierzęcym i stanowi tylko pewną szczególną kombinację
kolektywnych nawyków: materialnych, intelektualnych i moralnych, ekonomicznych,
politycznych i społecznych, rozwiniętych przez tradycję lub przez
historię w danym społeczeństwie ludzkim. Te nawyki - dodałem jeszcze
- mogą być dobre lub złe, przy czym ani treść, ani przedmiot tego
instynktownego uczucia nie wywierają żadnego wpływu na stopień jego
nasilenia. Gdyby nawet wypadło przyznać, iż istnieją w tym względzie
jakiekolwiek różnice, to różnica ta przechylałaby się raczej na korzyść
nawyków złych niż dobrych. Albowiem - właśnie z powodu zwierzęcego
pochodzenia całego społeczeństwa ludzkiego i wskutek tej siły inercji,
która tak mocno oddziaływa zarówno w świecie intelektualnym i moralnym,
jak i w świecie materialnym - właśnie z tych powodów w każdym społeczeństwie,
jeśli nie ulega ono degeneracji, lecz rozwija się i kroczy naprzód,
wcześniejsze złe nawyki są głębiej zakorzenione aniżeli nawyki dobre.
To tłumaczy nam, dlaczego w ogólnej sumie obecnych kolektywnych nawyków,
w najbardziej nawet zaawansowanych krajach świata cywilizowanego,
co najmniej dziewięć dziesiątych nawyków nie ma żadnej wartości.
Proszę nie wyobrażać
sobie, że chciałbym wypowiedzieć wojnę temu nawykowi, któremu na ogół
ulegały społeczeństwa i ludzie, mianowicie przyzwyczajeniu - być rządzonym
przez przyzwyczajenia. I tutaj, podobnie jak w wielu innych sprawach,
ludzie są tylko z konieczności posłuszni prawu przyrodzonemu, a buntować
się przeciwko prawom przyrodzonym byłoby niedorzecznością. Działanie
nawyków w życiu intelektualnym i moralnym, zarówno jednostek jak społeczeństwa,
jest tym samym, czym działanie sił wegetatywnych w życiu zwierzęcym.
I jedno, i drugie - to warunki egzystencji i realności. Zarówno zło,
jak dobro, ażeby stać się rzeczą realną, musi przejść w nawyk zarówno
w działaniu poszczególnych jednostek, jak w społeczeństwie. Wszelkie
ćwiczenia, wszelkie studia, jakim się ludzie oddają, mają to tylko
na celu; najlepsze rzeczy właśnie dzięki tej sile nawyku zakorzeniają
się w człowieku tak dalece, iż tworzą jego drugą naturę. Nie chodzi
więc o to, by podnieść szaleńczy bunt przeciwko nawykowi, skoro jest
on siłą fatalną, której żaden rozum ani wola nie zdołają przezwyciężyć.
Jeżeli jednak my, oświeceni przez rozum naszego stulecia i ideę prawdziwej
sprawiedliwości, któreśmy sami uformowali, poważnie pragniemy stać
się ludźmi, wtedy pozostaje nam jedno: posługiwać się stale siłą woli,
to jest nawykiem chcenia, jaki rozwinęły w nas niezależne od nas samych
okoliczności, aby wykorzenić nasze złe nawyki i zastąpić je dobrymi.
Ażeby uczłowieczyć
całe społeczeństwo, trzeba bezlitośnie niszczyć wszystkie przyczyny,
wszystkie ekonomiczne, polityczne i społeczne warunki, które wytwarzają
w jednostkach tradycję zła, i zastąpić je takimi warunkami, które
w konsekwencji nieuchronnie spowodują, że te same jednostki zaczną
stosować i przyzwyczajać się do dobra.
Z punktu widzenia współczesnej świadomości, z punktu widzenia człowieczeństwa
i sprawiedliwości w takim rozumieniu, jakie ukształtował w nas historyczny
rozwój - patriotyzm jest niedobrym, ciasnym i zgubnym nawykiem, jest
on bowiem zaprzeczeniem równości i solidarności ludzkiej. Kwestia
socjalna, którą dziś wysunął jako swe zadanie praktyczne robotniczy
świat Europy i Ameryki, a której rozwiązanie jest możliwe tylko przez
zniesienie granic między Państwami, zmierza nieuchronnie w kierunku
zniszczenia tego tradycyjnego nawyku w świadomości robotników wszystkich
krajów. Wykażę później, że już na początku bieżącego stulecia nawyk
ten został mocno naruszony w świadomości wielkiej burżuazji finansowej,
handlowej i przemysłowej, niesłychane bowiem jej bogactwa i interesy
gospodarcze rozwijały się całkowicie na forum międzynarodowym. Przedtem
jednak powinienem wykazać, w jaki sposób, na długo jeszcze zanim wybuchła
rewolucja burżuazyjna, przyrodzony, instynktowny patriotyzm, jako
lokalny, kolektywny nawyk, uczucie z samej swej istoty bardzo ograniczone,
o wąskim zakresie - podlegał od początków dziejów głębokiej zmianie,
zwyrodnieniu, i jak go pomniejszały tworzące się kolejno Państwa polityczne.
Istotnie, patriotyzm,
jako uczucie całkowicie przyrodzone, to znaczy produkt rzeczywiście
solidarnego życia pewnej zbiorowości, wcale lub nieznacznie osłabiony
przez refleksję czy też oddziaływanie interesów ekonomicznych i politycznych
oraz abstrakcji religijnych - ten patriotyzm, który jeżeli nie całkowicie,
to przynajmniej w znacznym stopniu jest zwierzęcy, może ogarniać jedynie
bardzo ograniczony świat: jedno plemię, jedną gminę, jedną wieś. Na
samym początku historii, podobnie jak obecnie u ludów dzikich, nie
było ani narodów, ani języka narodowego, ani narodowego kultu - a
więc nie było ojczyzny w politycznym znaczeniu tego słowa. Każda mała
miejscowość, każda wioska miała swój własny język, swego boga, swego
kapłana czy swego czarownika i była jedynie rozmnożoną, rozszerzoną
rodziną, która potwierdzała to życiem swoim i która, będąc na stopie
wojennej ze wszystkimi innymi plemionami, istnieniem swoim negowała
całą resztę ludzkości. Taki oto jest patriotyzm przyrodzony w swej
żywiołowej i naiwnej surowości. Odnajdujemy jeszcze pozostałości tego
patriotyzmu nawet w niektórych najbardziej cywilizowanych krajach
Europy, na przykład we Włoszech, zwłaszcza w południowych prowincjach
Półwyspu Apenińskiego, gdzie ukształtowanie ziemi, góry i morze tworzą
przegrody między dolinami, gminami i miastami, oddzielają je, izolują
i czynią z nich niemal obce sobie jednostki. Proudhon w swojej broszurze
na temat zjednoczenia włoskiego (2)
bardzo słusznie zauważył, że zjednoczenie to było ideą, namiętnością
całkowicie burżuazyjna, lecz bynajmniej jeszcze nie ludową; że w każdym
razie ogromna część ludności wiejskiej pozostała dotychczas w stosunku
do niej obojętna - dodałbym: nawet wroga - ponieważ zjednoczenie z
jednej strony przeciwstawia się jej lokalnemu patriotyzmowi, z drugiej
zaś strony nie przyniosło jej dotychczas nic poza bezlitosnym wyzyskiem,
uciskiem i ruiną.
Bardzo często,
nawet w Szwajcarii, zwłaszcza w jej zacofanych kantonach, możemy zaobserwować,
jak patriotyzm lokalny walczy przeciwko patriotyzmowi kantonalnemu,
a ten znów przeciwko patriotyzmowi politycznemu, narodowemu całej
konfederacji republikańskiej.
Reasumując wszystko,
co było wyżej powiedziane, stwierdzam, że patriotyzm, jako uczucie
przyrodzone będące w istocie swojej i w rzeczywistości uczuciem zasadniczo
całkowicie lokalnym, stanowi poważną przeszkodę w tworzeniu się Państw
i że wskutek tego Państwa, a wraz z nimi cywilizacja, aby powstać,
musiały niszczyć tę zwierzęcą namiętność, jeżeli nie całkowicie, to
przynajmniej w znacznym stopniu.
|
List pierwszy
| List drugi | List
trzeci | List
czwarty | List
piąty |
Patriotyzm fizjologiczny |
Patriotyzm (ciąg dalszy) |
Patriotyzm
(ciąg dalszy) | Patriotyzm
(ciąg dalszy)
|
|