![]() |
|||||||||||||||||||||
|
Oskar
Lange Pozytywną stroną
programu Edwarda Abramowskiego jest kooperatyzm (38). Abramowski nie
należy do tych kooperatystów, którzy widzą w ruchu spółdzielczym jedynie
środek podniesienia dobrobytu materialnego szerokich warstw, albo inny
paliatyw, mający naprawić niektóre wady współczesnego ustroju. Kooperatyzm
Abramowskiego stawia sobie zadania o wiele większe, jest bowiem wprzęgnięty
w służbę idei socjalizmu bezpaństwowego. W kooperatyzmie Abramowski
widzi czynnik wysoce rewolucyjny, którego powołaniem jest obalenie,
a raczej wyparcie, ustroju kapitalistycznego. Z teoretyków kooperatyzmu
bardzo niewielu stawia ruchowi spółdzielczemu zadanie tak wielkie i
przywiązuje doń tak daleko idące nadzieje. Spośród rozmaitych form ruchu spółdzielczego, a więc kooperatyw spożywczych, kredytowych, rolnych, wytwórczych, budowlanych i innych, Abramowski przypisuje największą wagę kooperatywom spożywczym. Idea jego polega na zaatakowaniu kapitalizmu nie od stromy produkcji (syndykalizm), ale od strony konsumpcji, przez zorganizowanie rynku. Zdaniem jego jest to najczulsza strona kapitalizmu. Przerwa pracy spowodowana strajkiem nie jest dla kapitalistów bardzo groźna, nieraz nawet podczas kryzysu może im być na rękę. Jeżeli jednak "przedsiębiorca widzi się zaatakowanym nie w produkcji, lecz w sprzedaży swoich towarów" (40), może to spowodować skutki o wiele poważniejsze. Zaatakowanie kapitalizmu od tej strony jest właśnie zadaniem kooperatyzmu. Zasadą
kooperatywy spożywczej jest "oszczędzanie przez wydatki". Chodzi
o to, że kooperatywa usuwa pośrednictwo sklepikarzy, zakupując towary
wprost u hurtowników. Daje to jej członkom podwójną korzyść. Przede wszystkim
towary są lepsze niż u sklepikarzy, którzy w zaciętej walce konkurencyjnej,
jaką toczą między sobą, dążą do jak największego potanienia swych towarów
kosztem ich jakości. Następnie spożywcy zorganizowani w kooperatywę zakupują
towary taniej od spożywców nie zorganizowanych, gdyż kupują bezpośrednio
od hurtowników. Zazwyczaj kooperatywy sprzedają swe towary jednak po tej
samej cenie, co prywatny handel detaliczny, osiągając przy tym zysk równy
różnicy między ceną detaliczną a ceną hurtową. Znaczy to, że kooperatywa
zgarnia zyski, które w razie jej nieistnienia przypadłyby sklepikarzom.
Z zysków tych kooperatywa potrąca koszta swojej administracji, zazwyczaj
stosunkowo nieduże, z reszty zaś gromadzi kapitały, które stanowią niejako
wspólną oszczędność jej członków. Oszczędność ta powstaje bez specjalnego
przyczynienia się ze strony członków i jest tym większa, im większe są
obroty kooperatywy, tzn. im więcej towarów w niej zakupiono. Stąd "oszczędzanie
przez wydatki". Ale na tym kooperatywy nie poprzestają. Dążą one
do całkowitego usunięcia skomplikowanego i kosztownego kapitalistycznego
aparatu dystrybucyjnego i do zakupywania wprost u wytwórców. W tym celu
organizują się w związki zakupów hurtowych. Związki te przyjmują zamówienia
od należących do nich kooperatyw i kierują je wprost do wytwórców z pominięciem
kupców hurtowych. W ten sposób kooperatywy zagarniają nie tylko zyski
kupców detalicznych, ale także zyski wielkiego handlu. Nagromadzają wskutek
tego znaczne kapitały, będące wspólną własnością członków. W tym kierunku
według Abramowskiego następuje rozwój kooperatyzmu. Zrzeszeni konsumenci
stają się potęgą coraz większą, z którą produkcja kapitalistyczna już
dzisiaj musi poważnie się liczyć, a z biegiem czasu opanują całkowicie
kapitalistyczny rynek zbytu. Pewien przedsmak mogą dać nam związki zakupów
hurtowych kooperatyw angielskich i szkockich, słynne English Cooperative
Wholesale Society i Scotish Cooperative Wholesale. Tak przedstawia się schematycznie proces, który ma spowodować upadek kapitalizmu. Zdaniem Abramowskiego, kooperatywy nie powinny jednak działać w odosobnieniu, lecz powinny zawrzeć ścisły sojusz z innymi organizacjami robotniczymi, zwłaszcza ze związkami zawodowymi. Abramowski nie przypisuje wprawdzie związkom zawodowym znaczenia tak wielkiego, jak syndykalizm, uważa je jednak za zrzeszenia, które współdziałając z kooperatyzmem, mogą go znakomicie uzupełnić. Ze szczególnym uznaniem odnosi się do dążności związków zawodowych do opanowania administracji produkcji w formie tzw. "commandite". "Commandite" polega na tym, że "właściciel umawia się ze związkiem zawodowym o wykonanie pewnej roboty i o płacę hurtową; związek obowiązuje się robotę oznaczoną wykonać, lecz całe jej zorganizowanie bierze na siebie; on tylko jest wtenczas gospodarzem warsztatu, rozdziela robotę, dozoruje, ustanawia normy dnia roboczego i wypłaca zarobki" (44). W ten sposób cała administracja produkcji znajduje się w rękach robotników, kapitaliście zaś pozostaje tylko tytuł właściciela i stanowisko rentiera. Zależność kapitalistów stałaby się podwójna, z jednej bowiem strony zależeliby od zorganizowanego rynku kooperatywnego, z drugiej zaś strony od organizacji robotniczych, administrujących produkcją. Każdy poważniejszy zatarg z rynkiem ludowym lub z pracownikami spowoduje bankructwo danego kapitalisty. Przedsiębiorstwo jego zostanie zakupione przez kooperatywy, co nie wywoła żadnych zmian w organizacji pracy, która nadal będzie spoczywała w rękach związków zawodowych. Na tym polega właśnie wielkie znaczenie ruchu syndykalistycznego, że dąży do stworzenia demokratycznej organizacji pracy, którą społeczeństwo kooperatywne przejmie jako rzecz gotową i wcieli w swój system. Organizacja ta sprawi, że przejście przedsiębiorstwa z rąk prywatnych na własność kooperatyw będzie mogło odbywać się bez znaczniejszych wstrząśnień, gdyż będzie tylko chodziło o usunięcie zbytecznego już kapitalisty-rentiera. W ten sposób syndykalizm jest ważnym uzupełnieniem kooperatyzmu. Oprócz zakładania własnych przedsiębiorstw i wchłaniania zbankrutowanych przedsiębiorstw kapitalistycznych kooperatyzm wcieli w swój system również stowarzyszenia wytwórcze robotników. Dotychczas próby z takimi stowarzyszeniami kończyły się na ogół niepomyślnie. Przyczyną niepomyślnych rezultatów jest brak rynku zbytu oraz brak kapitału. Kooperatyzm usuwa obie przyczyny. Stowarzyszenia wytwórcze robotników mogą znaleźć w kooperatywach spożywczych stałych odbiorców. Również zasilanie ich w kapitał nie powinno być dla kooperatyw zadaniem zbyt trudnym. Gromadząc bowiem ciągle zyski handlowe, kooperatywy rozporządzają znacznymi kapitałami zapasowymi, którymi będą mogły zasilać stowarzyszenia wytwórcze robotników. Kooperatyzm rozwiązuje takie zagadnienie, nad którym socjaliści biedzili się dotychczas daremnie, mianowicie zagadnienie socjalizacji rolnictwa. Punktem wyjścia są tu kooperatywy rolne. Przeważnie zostają one zakładane przez polityków konserwatywnych i klerykalnych i mają na celu wzmocnienie własności włościańskiej. Jednak zewnętrzna logika rozwoju społecznego sprawia, że są w rzeczywistości czynnikiem rewolucjonizującym gospodarkę rolną i prowadzącą ją ku kolektywizmowi ekonomicznemu. Kooperatyzm rolny zaczyna się zazwyczaj od związków służących do wspólnego zakupu nasion, paszy, sztucznych nawozów i maszyn rolniczych. Ten rodzaj kooperatyzmu wiejskiego nie narusza jeszcze panującego zasadniczo na wsi indywidualizmu ekonomicznego, mimo to zespala on poszczególne gospodarstwa włościańskie. Najdalej w tym kierunku idzie zakup przez kooperatywy maszyn rolniczych, umożliwiający gospodarstwom włościańskim uprawianie ziemi według wymogów współczesnej techniki rolniczej. Skutkiem tego jest uzależnienie gospodarstw indywidualnych od kooperatywy. Uzależnienie to jest jeszcze większe, jeżeli kooperatywy zajmują się melioracją gruntów, przeprowadzają drenowania, regulacje itp. Kooperatywy kredytowe mogą stawiać ubiegającym się o kredyt pewne warunki co do sposobu gospodarowania, odmawiając pomocy kredytowej nie stosującym się do tych warunków. Największy wpływ w kierunku zespolenia indywidualnych gospodarstw włościańskich oraz ujęcia produkcji rolnej w pewien plan wywierają kooperatywy, mające na celu sprzedaż produktów rolnych oraz ich przetwarzanie. Takie kooperatywy sprzedaży i przetwórcze powstają pod wpływem rozwoju wielkich miast oraz rozszerzania się rynku na produkty rolne. Dążą one do pominięcia pośredników, skupujących produkty rolne tanio po wsiach, a sprzedających je drogo w miastach. Najlepszymi odbiorcami są dla nich kooperatywy spożywcze. W ten sposób powstają kooperatywne biura handlowe i spółki sprzedaży, spółki mleczarskie oraz spółki hodowli bydła. Ponieważ rynek współczesny stawia pewne wymagania co do jakości i marki produktów wiejskich, kooperatywy te muszą z konieczności rzeczy uzyskać pewien wgląd w produkcję indywidualnych gospodarstw i sprawować nad nimi pewną kontrolę. W ten sposób kooperatyzm wiejski niszczy pierwotny indywidualizm włościański i zastępuje go, nie znosząc jednak własności prywatnej, gospodarką planową, odpowiadającą wymogom współczesnej techniki rolniczej i opartą na zrzeszeniu się indywidualnych producentów, a więc na wpół kolektywistyczną. Z opisanej działalności związków zawodowych, kooperatyw spożywczych oraz kooperatyw rolnych ma wyrosnąć społeczeństwo przyszłości - rzeczpospolita kooperatywna. Należy pojmować ją jako społeczeństwo złożone z najrozmaitszego rodzaju dobrowolnych zrzeszeń, w którym panuje zupełna wolność, gdyż każda jednostka może swobodnie wystąpić z danego zrzeszenia i przyłączyć się do innego. Produkcja będzie w niej uspołeczniona, narzędzia produkcji będą stanowiły własność kolektywną zrzeszeń otwartych, do których każdy będzie miał prawo przystąpić. Toteż nie będzie w niej wyzysku ani klas społecznych, gdyż każdy będzie współwłaścicielem kapitałów i przedsiębiorstw. Gospodarka w rzeczpospolitej kooperatywnej będzie miała wszystkie cechy gospodarki socjalistycznej, mianowicie będzie gospodarką planową, obliczoną nie na zysk, lecz przystosowaną do potrzeb konsumentów. W rzeczpospolitej kooperatywnej zapanuje prawdziwa kultura demokratyczna. Będzie to demokracja zbudowana nie od góry, jak demokracja państwowa, ale od dołu, a siedliskiem jej będzie każde poszczególne stowarzyszenie, "gdzie wszyscy członkowie mają równe prawa i obowiązki, i gdzie wszyscy decydują o sprawach stowarzyszenia" (45). Duch demokratyzacji, kształcący się w życiu codziennym poszczególnych kooperatyw, przeniknie całą rzeczpospolitą kooperatywną. Będzie to demokracja prawdziwa, obejmująca całe życie społeczne, demokracja, która godzi wolność jednostki ze wspólnością posiadania. Socjalizm państwowy takiej demokracji zapewnić nie może. "Gdzie obywatele wszystkiego żądają od państwa albo od filantropów; gdzie wszystkie swoje nadzieje opierają na takich lub innych reformach, przeprowadzanych z góry, przymusowo - tam nie ma ani demokracji, ani wolnych obywateli; tam są tylko poddani mniej lub więcej postępowego, mniej lub więcej oświeconego rządu. Demokracja zaś i wolność zaczyna się wtedy dopiero, gdy obywatele kraju zamiast żądać reform od państwa, w dziedzinie stosunków ekonomicznych i kulturalnych, sami przeprowadzają te reformy mocą dobrowolnej solidarności, gdy zamiast człowieka, jako "głosu wyborczego" do parlamentu, zamiast pionka w ręku biurokracji lub w ręku przywódców partyjnych, zjawia się człowiek, jako wolny twórca żyda, umiejący bez przymusu działać solidarnie z innymi i życie doskonalić" (46). Kooperatyzm przeobraża także naturę moralną człowieka. Zamiast egoizmu i współzawodnictwa uczy ludzi współdziałania, solidarności i braterstwa. "Pokolenia, wychowane w kooperatyzmie, przeniknięte ideą sipólnego dobra, przyjaźni i samodzielności... naród silny, możny, samodzielny, nie uznający ani przywilejów klasowych, ani prawa opartego na krzywdzie"(47). Oto ideał, jaki ma urzeczywistnić rzeczpospolita kooperatywna. Kooperatyzm tworzy nie tylko nowe instytucje społeczne, ale także nowych ludzi. Przypisy 38) Z pism spółdzielczych Abramowskiego wymieniamy książkę pt. "Kooperatywa jako sprawa wyzwolenia ludu pracującego" (Warszawa 1912, przedruk w I tomie zbiorowego wydania Pism), którą Abramowski uważał za drugi tom książki "Socjalizm a państwo", oraz broszurę "Idee społeczne kooperatyzmu" (pierwsze wydanie 1907, drugie 1918, przedruk w pierwszym tomie Pism). 39) E. Abramowski "Kooperatywa jako sprawa wyzwolenia ludu pracującego", Pisma, jw., t. I, s. 217. 40) E. Abramowski, Socjalizm a państwo, jw., s. 325. 41) E. Abramowski "Kooperatywa jako sprawa wyzwolenia ludu pracującego". Pisma, jw., t. I, s. 155. 42) W sposób podobny rozumuje Karol Andler. Według niego nawet nie musi dojść koniecznie do bankructwa przedsiębiorstw kapitalistycznych. Wartość ich uległaby wskutek konkurencji przemysłu kooperatywnego znacznemu obniżeniu, co umożliwiłoby kooperatywom ich wykupienie. Bourguin "Systemy socjalistyczne a rozwój ekonomiczny" Lwów 1909, s. 102. 43) E. Abramowski "Kooperatywa jako sprawa wyzwolenia ludu pracującego" jw., s. 160. 44) Tamże, s. 179. 45) Tamże, s. 214. 46) Tamże, s. 215. 47) Tamże, s. 220. Fragment
pracy "Socjologia i idee
|
||||||||||||||||||||
|
|
|||||||||||||||||||||
|
wwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwaaasww[strona główna] [biografia] [bibliografia] [artykuły] [pisma] [odnośniki] |
|||||||||||||||||||||