Jesteśmy świadkami sytuacji, kiedy podglądnięta na Facebooku prywatna opinia o nowo wybranym papieżu, posłużyła do rozpętania nagonki i szykan. Gromy i biurokratyczne restrykcje spotykają osobę, która miała odwagę przyznać się - zapytana publicznie na antenie lokalnej telewizji - do swoich prywatnych poglądów.  Miarą uczciwości stają się konwenanse, a nie udział (choćby przez milczące poparcie) w zbrodniczym procederze.