Przypomnijmy, że warunki wstępne nie są żadną fanaberią, ale konsekwencją wcześniejszego kompletnego braku dialogu społecznego na tym polu, który władze deklarują, że niby prowadzą. Prezydent Stępień wyraźnie stwierdził w kwietniu ubiegłego roku, że odbędzie się debata nt. kontenerowego osiedla stawianego przez ZKZL. Przewodniczący Komisji Gospodarki Komunalnej i Polityki Mieszkaniowej otrzymał pisemne zapewnienie od prezydenta Kruszyńskiego, że miasto przedstawi Radzie opracowania dotyczące konsekwencji wybudowania kontenerów socjalnych, które miały stać się podstawą do dyskusji. Żadna z tych obietnic nie została spełniona, a miasto jednostronnie, nie oglądając się ani na Radę Miasta, ani na stronę społeczną, rękoma dyrektora Pucka, posadowiło kontenery, jak i rozpoczęło masowe wysiedlenia.
W odpowiedzi na inicjatywę powołania „okrągłego stołu” czytamy, oprócz wyrazów troski o los biednych i pokrzywdzonych (sic!), następujące słowa: „Niestety zaproponowana przez Państwo formuła Okrągłego Stołu uniemożliwia wzięcie w nim udziału. Jesteśmy zaskoczeni, że propozycja tak ważnej debaty obwarowana została warunkami, których jako Urząd nie jesteśmy w stanie spełnić. W naszym przekonaniu, jedynym warunkiem wstępnym dialogu powinien być brak warunków wstępnych”. Odpowiedź sygnowali: Marii Remiezowicz – dyrektor Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych; Wiesława Kaliny - z-ca dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej; Jarosława Pucka – dyrektora Zarządu Komunalnych Zasobów Mieszkaniowych. Przynajmniej wiemy, kto w mieście w przyszłych miesiącach będzie personalnie odpowiedzialny za barbarzyństwo masowych eksmisji i kontenerów mieszkalnych.
Krótko mówiąc, obywatele mogą dyskutować z miastem, ale nie powinni niczego oczekiwać. Nie wiem jak dyrektor Pucek i spółka zamierzali rozmawiać o polityce mieszkaniowej i społecznej. Chcieliście dyskutować popijając kawę zakąszaną ciastkiem z kremem w stylowych wnętrzach na Placu Kolegiackim, przy jednoczesnym wtórze płaczu eksmitowanych do hoteli robotniczych oraz jękach upychanych do kontenerów socjalnych?
Odrzucenie „okrągłego stołu” nie jest zaskoczeniem. Konflikt będzie zatem nabrzmiewał i z pewnością za chwilę wyjdzie ponownie na ulice. Dojdzie do jeszcze bardziej brutalnych eksmisji i prowadzonych z większą determinacją ich blokad. Władza jak widać ugiąć się nie zamierza. Prowadzi politykę przekonana, że ma środki i legitymizację do wszystkich podejmowanych przez siebie działań. Tak samo myślał premier Tusk, który nie oglądając się na demonstracje i sprzeciwy, rozkazał podpisać ACTA. Dopiero kamienie jakie poleciały na poznańską siedzibę Platformy Obywatelskiej sprawiły, że spuścił z tonu. Jednak ciągle lawiruje i zmienić decyzji tak naprawdę nie zamierza. Może, gdyby zamiast kamieni w kierunku biura PO poleciały koktajle Młotowa, protestujący uzyskaliby więcej. Wszystko wskazuje na to, że obecna władza (centralna i lokalna) jest przekonana, że w tej konfrontacji wygra. Ale czy na pewno i jakim kosztem?