Dlaczego w takim razie pozwolono na budowę domów, w miejscu, w którym z powodu okropnego smrodu i ogromnej ilości much nie można normalnie żyć? Dlaczego Rajmund Jujeczka sprzedał ludziom domy i nie wspomniał, że w czasie wiosenno-letnim nie będzie można otwierać żadnych okien w domach, a o przebywaniu w ogrodzie można zapomnieć. Ludzie wydali całe swoje oszczędności na dom, w którym nie mogą funkcjonować i którego wartość diametralnie spadła. Mieszkańcy skarżą się, ze podczas upałów smród dochodzący z fermy był tak duży, że ich dzieci mdlały. Zwracali się już do wszystkich organów administracji publicznej o pomoc, zaczynając od wójta gminy T. Czajki, na sanepidzie kończąc. Nikt z urzędników nie zechciał im pomóc.
Mieszkańcy opowiadają również o okropnych piskach zwierząt zamkniętych na tak małej przestrzeni i w tak jałowym środowisku. Norki, które są tam hodowane to dzikie zwierzęta, które w naturalnym środowisku, żyją w pobliżu wód, dzień spędzają w wykopanych w ziemi norach i większość życia spędzają samotnie. W przypadku fermy są stłoczone nawet po 6 norek w jednej klatce, która cała składa się z siatki. Ich odchody lądują na ziemi i przenikają do wód gruntowych. Na tak małej przestrzeni nie są w stanie zaspokoić swoich podstawowych potrzeb, co prowadzi do aktów kanibalizmu oraz zaburzeń psychicznych jak choćby stereotypowe zachowania.
Za fermą nowy deweloper podzielił już działki i będą tam budowane nowe domy. Urzędnicy na razie nie reagują na protesty mieszkańców, którzy w żadnej mierze nie zamierzają odpuścić.
Mieszkańcy Baranowa protestują przeciwko fermie norek
GALERIA ZDJĘĆ
Otwórz galerię
W poniedziałek, 30 lipca, w Baranowie odbyło się spotkanie przedstawicieli grupy Otwarte Klatki, tworzącej Koalicję na Rzecz Zakazu Hodowli Zwierząt Futerkowych w Polsce, z mieszkańcami domków jednorodzinnych, sąsiadujących z fermą norek w Baranowie pod Poznaniem przy ul. Szamotulskiej. Mieszkańcy protestują przeciwko fermie norek. Ich domy znajdują się na działkach budowlanych. Sąsiednia, na której znajduje się ferma norek również została przez miasto przemianowana na budowlaną. Jak tłumaczą urzędnicy prawo nie działa wstecz i z uwagi na to, że ferma ta jest tam już od 30 lat nie mogą z tym nic zrobić.
OPUBLIKOWANO W
Poznań