Relacja z Obozu anarchistycznego na Łemkowszczyźnie
Relacja z Obozu anarchistycznego na Łemkowszczyźnie

Relacja z Obozu anarchistycznego na Łemkowszczyźnie

  • Federacja Anarchistyczna Czarny Region
  • sobota, 15 sierpień 2026
W dniach 18-25 lipca odbył się przygotowywany już od dłuższego czasu obóz anarchistyczny na Łemkowszczyźnie w Beskidzie Niskim. To już drugi w tym miejscu i od razu wzrost tak jakościowy jak i ilościowy. Zjechało się towarzyszek i towarzyszy sporo, bo ponad cztery dyszki całej ferajny wraz z gośćmi. Na obozie obecni byli uczestnicy z większości sekcji FA, różnych inicjatyw i grup z całego kraju.

Logistycznie obóz był przygotowany na tip-top. Wielkie dzięki i szacun dla załogi to przygotowującej i montującej. Jako że obóz powstaje na pniu i wszystko należy ze sobą zwieźć i zamontować to nie lada wyzwanie. Były wszelkie potrzebne media od wychodka, prysznica po wodę i prąd. Spory namiot świetlicowy mógłby pomieścić drugie tyle ludzi. Ogromny okrągły stół z wielką anarchią sprzyjał nasiadówom, rozmowom i spożywaniu wspólnych posiłków. Poza tym spory namiot kuchenny z pełnym wyposażeniem umożliwił pokazanie niesamowitych zdolności kulinarnych przez osoby kucharzące, które karmiły nas wykwintnymi, jak na obozowe warunki, obiadami. Z kulinariów w okolicach można wszamać lokalne specyfiki, w tym słynne łemkowskie fuczki, czyli proste acz treściwe smażone placki z kiszonej kapusty w mące pszennej. Kawosze raczyli się – jeszcze smaczniejszą na łące i w takim towarzystwie – kawą zapatystowską (było nie było z górskich upraw). Zabezpieczone odpowiednio ognisko wraz z rusztem przenosiło biesiady pod gołe i gwieździste niebo. Namiot magazynowy zasobny w narzędzia i materiały oraz sprzęty przygotował nas na każde okoliczności, na szczęście bez potrzeby pełnego wykorzystania. Na miejscu była dostępna dla każdego skromna biblioteczka z mapami, przewodnikami oraz książkami opisującymi dzieje i pozostałości kultury Łemków oraz bogatą faunę i florę tego obszaru.

Aktywistyczna wycieczka do Myscowej

Niewiele osób dotarło szlakami pieszymi, choć byli i tacy. Jako społeczność obozowa odbiliśmy to sobie codziennymi wyprawami i dłuższymi spacerami. Od kilku do kilkunastu kilometrów dziennie dla chętnych. Przeszliśmy widokowy szlak po słowackiej stronie do Koniecznej na cmentarz z okresu I wojny światowej i odbyliśmy deszczową, choć wesołą wyprawę na takiż cmentarz na Rotundzie. Był też przepiękny szlak w Magurskim Parku Narodowym wzdłuż wijącej się i kapryśnej Wisłoki, gdzie schodzą się dopływy tej rzeki tworząc głębokie rozlewiska i ogromne kamieniste wanny, w których można nurkować. Odwiedziliśmy dolinę dawnej wsi Radocyna, Czarne, Nieznajowa, Długie, Lipna. Obserwowaliśmy ogromne bobrowiska, które wpłynęły na retencje całych dolin oraz inne cuda natury – od kwiecistych łąk pełnych ziół po ogromne na tym obszarze liczby gatunków motyli. Nad nami przez cały obóz krążyły gniazdujące w niedalekim sąsiedztwie orliki krzykliwe. Na szlakach wyrastały majestatyczne buki, a z kolorowo ciągnących się górskich łąk i połonin roztaczały się piękne widoki.

Poza uprawiającymi sztukę chodzenia, na obóz zjechali też miłośnicy deptanych jednośladów. Wyprawiali się na malownicze, kręte szlaki ze sporymi przewyższeniami robiąc na nich osiemdziesięciokilometrowe wypady.

Trasa: obóz anarchistyczny – Smerekowiec – Ropica Górna – Bartne – Krzywa – obóz

Trasa: obóz anarchistyczny – Stebnik(Slowacja) – Regietów – Wysowa Zdrój – Skwirtne – Uście Gorlickie – Brunary – Klimkówka – Smerekowiec – obóz

Szwejk w Bardejovie

Spontanicznie zorganizowała się też wycieczka samochodowa szlakiem rozsianych, nielicznych już zabytków budownictwa drewnianego, najczęściej cerkwi, ale i też łemkowskich chyż (domów). Można było zobaczyć cerkwie, które na tym terenie najczęściej mają tutejszy lokalny charakter –jakby trzy wieże zbite w jedną bryłę i kryte gontem. Samochodowo część obozowiczów wybrała się też do słowackiego Bardejova, malowniczej miejscowości z renesansową zabudową i brukowanym kocimi łbami pochyłym rynkiem oraz średniowiecznymi murami miejskimi i basztami. Zaczęło padać, więc nie omieszkaliśmy zajrzeć do lokalnej knajpy z tradycyjnymi daniami naszych południowych sąsiadów: smažený sýr i innymi specyfikami oraz piwem czy, dla niepijących alkoholu, Kofolą z kija. Ze ściany uśmiechał się do nas Szwejk z kuflem w ręku, który w Przygodach dobrego wojaka Szwejka wstąpił na arenę światowych zmagań właśnie na obszarze Beskidu Niskiego na froncie Karpackim. Było to tożsame z doświadczeniami samego autora, czyli Jarosława Haszka. Ten szwejkowski humor towarzyszył nam przez cały obóz, objawiając się u co niektórych ciętą ripostą czy gawędziarstwem.

Nie cały program merytoryczny udało się przeprowadzić. Odwiedziliśmy wieś Myscowa, po której oprowadzała nas osoba ze społeczności lokalnej sprzeciwiającej się zalaniu swojej wsi i całej doliny przez zbiornik retencyjny, który jest tu planowany od lat. Więcej o tym durnym pomyśle i walce mieszkańców znajdziesz w ostatnim numerze gazety A-TAK oraz na stronie Federacji Anarchistycznej w artykule „Chcemy mostu nie zapory”.

Szkolenie Tatcic Aid

Odbyło się też spotkanie prezentujące aktywność ekipy Tactic Aid oraz ciekawie przez nich przeprowadzony profesjonalny warsztat medyczny z tamowania krwotoków.



 

Spotkaliśmy się poza tym z osobami z Inicjatywy Dzikie Karpaty, które walczą o zachowanie karpackich lasów, a szczególnie o powstanie Turnickiego Parku Narodowego, by ochronić ten cenny obszar przed postępującą dewastacją.  Prelekcja była okraszona slajdami dokumentującymi już dokonane tam dewastacje, ale i wieloletnią walkę radykalnego ruchu ekologicznego. Dzięki osobom z doliny i ich wiedzy można było znaleźć wiele analogi do tego, co widzieliśmy na miejscu. W czasie naszych wędrówek po Beskidzie Niskim przy szlaku transgranicznym natknęliśmy się bowiem na coraz bardziej powszechny w lasach widok harwestera, dokonującego niemal całkowitej wycinki lasu i to prawie na szczycie wzgórza. Pozostawiono jedynie kilka drzew, które bez wsparcia wyciętego otoczenia i tak padną. Zgodnie z opisem tego wydzielenia na stronie Lasy i Obywatele pododdział ten ma status „lasu ochronnego, który wg. obowiązującego prawa powinien być szczególnie chroniony…”. Rębnie całkowite na wierzchołkach wzniesień oraz prowadzące do nich drogi zrywkowe przyczyniają się do szybszego spływania wody i powodzi błyskawicznych w regionie. Po obozie opublikowano na stronie FA opisujący to tekst “Rębnie całkowite…”.

Kolejnym punktem programu było spotkanie z pasjonatem i badaczem lokalnej historii, co przyniosło nam refleksje nad ludzkimi małościami, skomplikowaną pajęczyną powiązań, ale i podziałów czy dążeniem do autonomii i zachowania własnej odrębności i kultury. Dzieje łemkowszczyzny są krwistym i pełnym zwrotów procesem na styku wielu kultur i etniczności z ich lokalną i niejednorodną specyfiką. Widzieliśmy ślady tego jak wielkie wichry globalnych procesów społecznych, ekonomii, wojen i wyalienowanej od człowieka polityki odcisnęły w tym miejscy swoje piętno. Gdzie jest człowiek rzucony z tryby takich procesów?

Pod koniec obozu uczestniczyliśmy w spotkaniu dotyczącym ekologii miejskiej, które poprowadziła osoba z rzeszowskiej Fundacji Będzie Dziko. Rozmawialiśmy o samoorganizacji społeczeństwa, ale i o głupocie ludzkiej, o działaniach eksperckich i zdobywaniu takiej wiedzy, po formalne blokowanie wycinek drzew.

W ogromnym namiocie świetlicowym odbyło się też kilka pokazów filmowych, choć planowane było o wiele więcej.

Podczas obozu rozmawialiśmy luźno w różnych grupkach o strategiach ruchu anarchistycznego, o mediach i naszym przekazie. O zachowaniu, opracowywaniu i zebraniu dorobku ruchu, badaniach jego jakże pokrętnych dziejów, konferencjach i wydawnictwach anarchistycznych. Niestety mówiliśmy też o tym, co boleśnie aktualne: o wojnach, militaryzacji i zagrożeniach, które nas i przyszłe pokolenia czekają.

Czasu na wszystko w tym intensywnym okresie nie starczało, dlatego mamy sporo uwag i krytycznej autorefleksji, która pomału przekształca się w konkretne pomysły. Patrzeć należy na to jak na kolejne wyzwanie, podniesienie poprzeczki. Komitet organizacyjny kolejnego obozu już się zawiązuje. Przez cały ten okres czeka nas wiele pracy nad konsolidowaniem i rozwijaniem ruchu anarchistycznego czego, było nie było, przykładem był ten jakże udany obóz.

Do zobaczenia w przyszłym roku, wybierzcie się z nami, by wspólnie przeżyć niezapomniane przygody, inspirujące spotkania oraz dyskusje i po prostu wypocząć. Widzimy się na szlakach i przy ognisku na Łemkowszczyźnie w 2027 r.

Cerkiewka ze wsi Kwiatoń z XVI w.
Deszczowa wyprawa na Rotunde na której znajduje się cmentarz z I wojny światowej
Rozległe łąki to pieskowy raj

 

Ludzie czytają....

Tortem w Jaśkowiaka w obronie mieszkańców Poznania

16-06-2026 / Poznań

Dzisiejsze rzucenie tortem w prezydenta Jacka Jaśkowiaka to bezpośrednia reakcja na brutalność prezydenta Jaśkowiaka stosowaną od lat wobec tych najgorzej...

Miesięcznica stortowania Jacka Jaśkowiaka

16-07-2026 / Poznań

Równo miesiąc temu prezydent Poznania czekał na rozpoczęcie absolutoryjnej sesji rady miasta z wypiekami na twarzy. Happening, o który nikt...

Represje w zamian za walkę o mieszkańców i mieszkanki…

14-07-2026 / Poznań

17 lipca 2026 r. o godz. 10:00 w Sądzie Rejonowym - Stare Miasto przy ul. Młyńskiej 1a odbędzie się rozprawa...

Sankcje zamiast bomb. Miliony ofiar broni ekonomicznej

23-06-2026 / Analizy

Stany Zjednoczone i Iran w ubiegłym tygodniu zawarły kruche, wstępne porozumienie pokojowe po trwającej od 28 lutego wojnie. To czy...