Przejdź do głównej treści

Sprawy lokalne

Prezydent Frankiewicz znów wypowiedział się publicznie w sprawie Rozbratu*.  Po raz kolejny odbębnił te samą mantrę, którą słychać zawsze wtedy gdy pojawia się słowo Rozbrat. Po raz kolejny też nie zaproponował nic, co można by było rozważyć.Przypomniał za to demonstrantom, że w zasadzie Rozbrat to nie jest problem miasta, tylko prywatnej firmy – bankruta i banku. Zapomniał jednak, że to miasto decyduje o tym co zostanie wybudowane na tym terenie po wykupieniu go przez ewentualnego inwestora. Tu  Kolektyw Rozbrat podsuwa rozwiązanie, rozwiązanie dzięki, któremu miasto mogło by wyjść z rosnącego konfliktu społecznego z twarzą.
środa, 13 maj 2009 rozbrat.org Sprawy lokalne

Oświadczenie w sprawie Rozbratu

Przy okazji demonstracji, jaka odbyła się w obronie skłotu Rozbrat w dniu 9 maja br., z ust przedstawicieli władz miasta (przede wszystkim Macieja Frankiewicza) padły po raz kolejny słowa, że miasto proponuje Kolektywowi Rozbrat lokal i dostęp do pieniędzy. Chcielibyśmy stwierdzić stanowczo, że ze strony władz miasta nie została nigdy sformułowana (czy na łamach prasy, czy w bezpośredni sposób) żadna konkretna propozycja dotycząca lokalu dla Kolektywu Rozbrat. Oświadczamy również, że Kolektyw Rozbrat nie jest zainteresowany pomocą w uzyskaniu jakichkolwiek publicznych środków finansowych. Tę sprawę stawialiśmy jasno od samego początku, także podczas spotkania z wiceprezydentem Frankiewiczem, które odbyło się na Rozbracie. Gwoli ścisłości dodajmy, że miasto nigdy nie sprecyzowało, jak ta pomoc finansowa miałaby wyglądać.
10 kwietnia upływa termin przyjmowania uwag do miejscowego planu zagospodarowania przestrzeni „Sołacz” w Poznaniu. Proces podejmowania decyzji dotyczących kształtowania tego obszaru, prowadzony przez Miejską Pracownię Urbanistyczną, przebiega bez rzeczywistego uwzględnienia interesów mieszkańców Poznania.Wschodnia część Sołacza od strony ulicy Pułaskiego to tereny, na których m.in. położony jest Skłot Rozbrat. Okazuje się, że władze miasta nie tylko nie są zainteresowane utrzymaniem Rozbratu – istniejącego od 15 lat centrum społecznego - ale przygotowując plan zagospodarowania, faktycznie przykładają ręce do jego likwidacji. Na poziomie działań planistycznych, jeszcze przed ewentualną interwencją deweloperów i wjazdem na Rozbrat buldożerów, miasto starło go z powierzchni ziemi - przynajmniej tak to wygląda na przygotowanych przez Miejską Pracownię Urbanistyczną planach. To kolejny przykład jednoczesnej ignorancji i arogancji władz miasta, skrywanej pod gołosłownymi deklaracjami miejskich decydentów.
W dniu 22 stycznia władze miasta Poznania dokonały likwidacji istniejącego od dwóch miesięcy skłotu zlokalizowanego w opuszczonym budynku przy ulicy Żydowskiej. Straż Miejska i policja działać miały w odpowiedzi na zawiadomienie ze strony zarządcy budynku. Zatrzymanych mieszkańców oskarżono o włamanie i naruszenie "miru domowego". Jednak żadnego włamania nie było. Opuszczony budynek był otwarty i niezabezpieczony. Jeszcze kilka tygodni temu Straż Miejska oferowała skłotersom koce. Ewikcji dokonano zatem nielegalnie, bez wymaganego postanowienia sądu i w okresie kiedy eksmisje są zabronione.
środa, 12 marzec 2008 rozbrat.org Sprawy lokalne

Wywiad dotyczący sytuacji "Rozbratu"

W lutowym numerze pisma "Abolishing the borders from below" (ABB), opublikowany został wywiad z aktywistami organizacji skupionych wokół "Rozbratu". ABB jest anglojęzycznym czasopismem, wydawanym w Berlinie, poruszjącym problematykę Europy środkowej i wschodniej. Poniżej publikujemy polskojęzyczną wersję wywiadu. "Abolishing the borders from below" jest dostępny w dystrybucji Oficyny "Trojka".
czwartek, 28 luty 2008 rozbrat.org Sprawy lokalne

Gajowa: Dogadać się? Ale z kim?

Aleksandra Przybylska w artykule "Gajowa: spróbujcie dogadać się z inwestorem" (Gazeta Wyborcza 22 lutego 2008) pisze o kontrowersyjnej sprawie odsprzedaży przez miasto działki na Jeżycach. Twierdzi, że protestujące w tej sprawie stowarzyszenia, rada dzielnicy i mieszkańcy, powinny raczej szukać porozumienia z potencjalnym inwestorem. Wierzę - pisze autorka - "że między mieszkańcami a potencjalnym jeżyckim inwestorem możliwy (i konieczny!) jest dialog. Dzięki rozmowie nawet najbardziej nierealne pomysły mogą okazać się godne realizacji". Jako kontrapunkt konfliktu wokół Gajowej, A. Przybyska stawia Stary Browar, który wg niej jest pozytywnym przykładem realizacji zamierzeń planistycznych i architektonicznych. Na plan dalszy natomiast autorka odsuwa to, co w istocie stanowi w tym przypadku kwestię zupełnie zasadniczą - okoliczności w jakich "Stary Browar" powstał i czy w tym przypadku po prostu mieszkańcy Poznania nie zostali poszkodowani poprzez arbitralne decyzje władz miasta (delikatnie rzecz ujmując). Podejmując demonstracje, chodzi mieszkańcom nie o to, a w każdym razie nie o to przede wszystkim, co jak wygląda i funkcjonuje, ale jak zostały podjęte decyzje i czy mieli oni na nie wpływ. Problem tkwi w tym, jakich interesów strzeże miasto - interesów swoich mieszkańców czy finansowo-biznesowej oligarchii pod przewodnictwem rodziny Kulczyków.
Przed wyborami samorządowymi na poznańskich ulicach pojawiło się darmowe pismo "Echo Poznania". Jak się okazało, nie była to kolejna mutacja "Metra", tylko pismo agitacyjne małej prawicowej partii LPR, której działacze wysławili się ostatnio negowaniem teorii ewolucji, a jej młodzieżówka pijackimi śpiewami wychwalającymi nazizm.
"Zomo! Gestapo!" krzyczeli uczestnicy Marszu Równości do brutalnie interweniujących policjantów. Najpierw kibice, Młodzież Wszechpolska i neofaszyści obrzucali protestujących jajkami, potem policja kopiąc i wykręcając ręce aresztowała siedzących na ziemi demonstrantów. Zatrzymano 68 osób.19 listopada w Poznaniu odbył się, czy raczej miał się odbyć, Marsz Równości. Chciano demonstrować za tolerancją, równouprawnieniem, prawami kobiet i przeciwko dyskryminacji osób o innej orientacji seksualnej. Dotychczas wszystkie tego typu marsze w Polsce spotykały się z wrogością ze strony polityków: konserwatyści mówili o "niemoralnej, oburzającej promocji homoseksualizmu", liberałowie delegalizowali marsze z powodu "braku bezpieczeństwa". Młodzież Wszechpolska uczestników Marszów Równości nazywa homo-terrorystami. Sekretarz Zarządu Głównego tej organizacji Mariusz Tomczak pisał że: "... Lewak i anarchista są wrogami demokracji, którzy kontestują porządek prawny i marzą o wywróceniu do góry nogami ładu społecznego." Tym razem było podobnie - marsz został zdelegalizowany przez władze i zaatakowany przez bojówki i policję.
Strona 12 z 12