Jeżeli organizujesz jakieś wydarzenie kulturalne lub chcesz wyrazić sprzeciw wobec posunięć władzy, spróbować zaktywizować studentów poprzez choćby rozwieszanie informacyjnych plakatów czy ulotek, na Wydziale Nauk Społecznych możesz natrafić na mur nie do przebicia. Kiedy w listopadzie 2011 aktywistki/ści nagłaśniali sprawę trzech białoruskich więźniów politycznych, próbowano ich zmusić do opuszczenia murów uczelni tłumacząc, że najpierw trzeba mieć zgodę od dziekana. Padły również słowa, że uniwersytet jest apolityczny. Po tym jak ukazał się artykuł na rozbrat.org o tym wydarzeniu (czytaj TUTAJ), zapewniano nas, że to był tylko incydent i uczelnia jest otwarta na wszelkie inicjatywy. Tyko odpowiednio wcześnie trzeba je zgłosić. Okazało się to nieprawdą