Przejdź do głównej treści
multi-kulti
środa, 10 sierpień 2011 18:18

Komentarz do sytuacji w Londynie

Dawno nie zdarzyło się, by w światowej dużej i małej polityce doszło do zdarzenia tak trudnego do zrozumienia dla polityków i komentatorów, jak obecne zamieszki w północnym Londynie, które stopniowo rozlały się po całej metropolii i innych brytyjskich miastach. W przeciwieństwie do pokojowych hiszpańskich demonstrantów i wojowniczych, ale jasno politycznie sprofilowanych, ich greckich odpowiedników, Londyńczycy nie stawiają sobie celów, nie walczą ani z kapitałem, ani z państwem – zamiast tego w bandycki sposób odwzajemniają to, z czym muszą mierzyć się od czasu stworzenia Imperium – upokorzenia najbiedniejszych obywateli jednego z najbogatszych państw. Upokorzenia, które nie uzasadnia niektórych z poczynań motłochu palącego domy i okradającego osoby podobnie biedne, jak oni sami, ale tłumaczącego tak nagły i gwałtowny wybuch społecznej frustracji.
Dział: Walka klas