rozbrat.org

rozbrat.org

poniedziałek, 22 październik 2007 12:11

Wybory 2007. Polska demokracja jako Zombie

Ponad 50 procent Polaków poszło głosować w ostatnich wyborach parlamentarnych. Zdecydowanie więcej niż dwa lata temu. Trudno się dziwić, skoro przyjęli taką dawkę adrenaliny prosto w żyły. Postawiłaby ona na nogi nawet trupa. "Niepełnosprawność - pisała na swoich internetowych stronach jedna z ogólnopolskich stacji telewizyjnych - nie zwalnia z obowiązku głosowania". Czy także niepełnosprawność umysłowa?Media uczyniły wszystko, żeby przedstawić głosowanie jako wydarzenie epokowe, nadać mu odpowiedniego dramatyzmu i przyciągnąć miliony ludzi do odbiorników. Odegrano spektakl i odniesiono spory sukces. Pobito rekordy oglądalności. Wszyscy zgodnym głosem namawiali do głosowania: politycy, kościół, artyści. Wszelkie pytania po co głosować, uznano za głupie lub obelżywe. Wszelkie skargi, ze nie ma na kogo głosować - jako przejaw małostkowości albo zbytecznej politycznej pedanterii. Że skutecznie w kampanii pominięto najważniejsze pytania? Skoro bohaterowie obsadzeni w głównych rolach, nie różnili się w ocenach, to czy sens miało prowokować dyskusje? No fakt - po co? Wojskowa obecność w Iraku i Afganistanie (zagłosuję jeszcze raz na morderców), stosunek do prokapitalistycznych reform (zagłosuję jeszcze raz na burżujów), a przede wszystkim ocena polskiej demokracji parlamentarnej (zagłosuję jeszcze raz na skorumpowanych polityków). We wszystkich tych punktach panowała zdumiewająca jednomyślność - "idź i spełnij swój obywatelski obowiązek".
środa, 03 czerwiec 2009 11:08

Artyści – nie naciągacze!

Trwa właśnie debata na temat wdrażania programu przeciwdziałania żebractwu przygotowanego przez fundację SIC. Na zlikwidowanie żebractwa władze Poznania zamierzają  przeznaczyć 200 tys. zł. Jak się okazuje, pieniądze te nie mają trafić w ręce potrzebujących, lecz w większości zostać wydane na specjalne patrole ścigające żebraków i karzące ich mandatami (nawet do 1500 zł.). Co ciekawe, w ten sposób nękane mają być również osoby sprzedające na ulicy kwiaty oraz uprawiające sztukę, np. uliczni grajkowie. Artystów ulicznych można zobaczyć w całej Europie. W wielu miejscach Paryża, Mediolanu czy Barcelony występują nie tylko ku uciesze mieszkańców, ale też stanowią swoistą atrakcję turystyczną. Grajkowie uliczni nadają koloryt i klimat miastu. Dla wielu jest to sposób na rozpoczęcie kariery muzycznej. Inni zbierają na instrumenty. Dla większości jest to sposób na dorobienie do pensji lub wręcz kwestia przeżycia w miejskiej dżungli.
Odrzucenie istnienia idei narodów i państw, a tym sa­mym także granic, w żadnym politycznym ruchu XX wieku nie było tak wyraziste jak w anarchizmie i anarchosyndykalizmie1. Właśnie to możemy przeczytać w deklaracji zasad niemieckiego syndykalizmu napisanej w 1919 roku przez Rudolfa Rockera.„Syndykaliści odrzucają wszystkie wyznaczone samo­wolnie granice polityczne i narodowe; nacjonalizm widzą wyłącznie jako religię nowoczesnego państwa i odrzu­cają zasadniczo wszystkie próby osiągnięcia tak zwa­nej narodowej jedności, za którą kryje się jednak tylko władza klasy posiadającej. Syndykaliści uznają tylko różnice natury regionalnej i żądają dla każdej grupy na­rodowościowej prawa, które pozwoliłoby załatwiać swoje sprawy i specyficzne potrzeby kulturowe we­dług swojego zwyczaju oraz predyspozycji w solidar­nym porozumieniu z innymi grupami oraz związkami lu­dowymi.”2W poniższym tekście chciałbym przedstawić historię tego, jak górnośląscy anarchosyndykaliści próbowali urzeczywistnić swoje ideały w regionie, którego dwudziestowieczna historia, jak prawie żadna inna była naznaczo­na sporami o granicę. Tylko niektórym jest wiadome, iż podczas Republiki Weimarskiej na Górnym Śląsku egzystował mały, ale bardzo aktywny i bojo­wy ruch anarchosyndykalistyczny. W biografiach jego przo­dujących reprezentantów od­zwierciedla się stosunek napię­cia między teorią a praktyką ru­chu anarchosyndykalistycznego.
piątek, 01 czerwiec 2007 19:24

Syndykaliści w Powstaniu Warszawskim

Uczestniczący w Powstaniu Warszawskim Związek Syndykalistów Polskich stanowił kontynuację przedwojennego Związku Związków Zawodowych (ZZZ), który w 1938 r. postanowił przyłączyć się do IWA (Międzynarodowe Zrzeszenie Robotników), czyli anarchosyndykalistycznej międzynarodówki. W uchwalonym w 1943 r. programie ZSP można było przeczytać, że ustrój polityczny Polski Ludowej będzie się opierał na związku samodzielnych, wolnych gmin, biurokrację państwową zastąpią delegaci wybrani przez samorządy pracownicze, a zburzenie kapitalizmu doprowadzi do powstania wolnościowego socjalizmu, gwarantującego dobrobyt całemu społeczeństwu, postulowano jednak zachowanie przedwojennych granic na wschodzie i stworzenie nowych opartych na Odrze i Bałtyku na zachodzie. Ciekawostką jest fakt, że redaktorem powstańczego pisma "Syndykalista" był działacz przedwojennej Anarchistycznej Federacji Polski - Paweł Lew Marek. ZSP oprócz wydawania licznych czasopism i przeprowadzania akcji zbrojnych, zakładał komitety fabryczne, będące namiastką związków zawodowych. To m.in. dzięki nim tuż po zakończeniu wojny robotnicy przejmowali kierowanie fabrykami, oczywiście do czasu aż komunistyczna biurokracja nie odebrała im tego prawa (pomimo, iż we wrześniu 1944 r. PPR obiecała syndykalistom, że pracownicy będą mogli zarządzać gospodarką). ZSP przestał istnieć w 1949 r. To co poniżej możecie przeczytać jest szkicem o kompanii syndykalistów.104. Kompania syndykalistów
piątek, 01 sierpień 2008 14:32

Strajk czynszowy w Barcelonie (1931 r.)

Jeden z największych strajków czynszowych w XX wieku wydarzył się w Barcelonie, stolicy Katalonii leżącej w północno-wschodniej Hiszpanii. W latach 20. była to najszybciej rozwijające się miasto w Europie. Modernizacja i uprzemysłowienie postępowały w szybkim tempie. Mieszkańcy okolicznych regionów napływali do miasta w poszukiwaniu pracy. Ludność Barcelony wzrosła w tej dekadzie o 62%. Robotnicze przedmieścia, takie jak Hospitalitat i Santa Coloma, podwoiły lub potroiły liczbę swoich mieszkańców. W latach 30-tych w Katalonii, posiadającej około 6 mln mieszkańców, koncentrowało się 70% zdolności produkcyjnych Hiszpanii. Barcelona stała się największym miastem hiszpańskim, z 1,5 mln mieszkańców.Gwałtowne powiększanie się liczby mieszkańców doprowadziło do kryzysu mieszkaniowego oraz częstych podwyżek czynszów, w wielu rejonach nawet o 150%. Brak lokali prowadził także do przeludnienia i pogorszenia się warunków życia w tych mieszkaniach, na które było stać klasę robotniczą. Istniało co prawda mieszkalnictwo publiczne – tanie, betonowe budynki – ale w taki sposób wybudowano tylko 2200 mieszkań. Miasto opierało się głównie na prywatnym rynku mieszkań.
środa, 01 październik 2008 14:10

Okupacje fabryk we Włoszech w latach 1920-1921

We wrześniu 1920 roku, doszło do powszechnej okupacji włoskich fabryk przez zatrudnionych tam pracowników, działo się tak głównie w przemyśle samochodowym i ciężkim ale przyłączyły się także przędzalnie bawełny, firmy odzieżowe, kopalnie węgla kamiennego, fabryki opon, browary, gorzelnie pracownicy portów i marynarze. Ale to nie był zwykły strajk, ponieważ pracownicy kontynuowali produkcję w ramach swoich własnych lokalnych organizacji. Również kolejarze rzucili wyzwanie zarządowi swojej firmy, decydując się na przetaczanie składów towarowych pomiędzy strajkującymi fabrykami, co zapewniało utrzymanie ciągłości produkcji. W tej akcji uczestniczyło około 600 tysięcy pracowników. Cały ten wielki ruch wyrósł z konwencjonalnej związkowej walki o poziom zarobków. Ale żądania podwyżek były tylko legalną okazją do strajkowej walki, prawdziwe aspiracje i motywy pracowników szły dużo dalej.
Rewolucja wstrząsnęła wszystkimi klasami i warstwami rosyjskiego życia społecznego. Ogromny niepokój przeniknął wszystkie poziomy rosyjskiego społeczeństwa, jako rezultat trwającej trzy wieki opresji carskiego reżimu.Podczas rewolucyjnej eksplozji, niepokój ten stał się siłą, która scementowała wszystkie nurty w potężny zjednoczony front i która unicestwiła struktury despotyzmu w ciągu trzech dni (mowa o rewolucji lutowej 1917 r. - przyp. red.). Tak krótki okres rewolucyjny był bezprecedensowy w historii. Na tym etapie panowała jednogłośność, chociaż siły te zostały uaktywnione przez różne i często wzajemnie się wykluczające zamiary. W momencie rewolucyjnego wybuchu, cele tych różnych sił były zbieżne, do kiedy zachowywały negatywny charakter czyli wysyłały na emeryturę absolutystyczny reżim. Konstruktywne cele nie były jeszcze jasne. Pojawiły się w trakcie rozwoju rewolucji, w chwili, gdy dotychczas bezkształtne siły zaczęły precyzować swe programy, podczas walki o triumf własnej idei.
poniedziałek, 01 czerwiec 2009 13:10

Anarchosyndykalizm – słowo wstępne

"Odmawiać udziału w pracowniczych konfliktach z obawy, że przemieszanie z robotnicze masą zabrudzi czystość idei, oznacza uczynić z anarchizmu filozoficzną lub literacką bajkę" Emilio Lopez Arango Niniejsza książka jest zbiorem artykułów dotyczących anarchistycznego ruchu związkowego, czyli po prostu anarchosyndykalizmu. Pomieściliśmy w niej teksty omawiające dość szczegółowe kwestie dotyczące na przykład zarządzania barcelońskimi tramwajami przez samorząd pracowników, jak i ogólne opisy działań anarchosyndykalistów we Włoszech w latach 1920-1922 czy w maju 1968 we Francji. Są wśród nich teksty zagorzałych entuzjastów, którzy nie ukrywają swych sympatii - jak relacje francuskiego anarchisty Gastona Levala z rewolucyjnej Hiszpanii - obok opracowań historyków niezwiązanych z ruchem. Jeszcze inne przypominają o związkach tego nurtu pracowniczego z działaniami przeciw militaryzmowi, nacjonalizmowi i w obronie praw kobiet. Warto przypomnieć, że miało to miejsce na długo przed rewolucją obyczajową lat sześćdziesiątych i epoką walk o prawa grup dyskryminowanych. Z kolei pierwszy z publikowanych tekstów – "Anarchizm ery przemysłowej" - jest próbą omówienia teoretycznej i programowej ewolucji ruchu anarchosyndykalistycznego oraz wyjaśnienia terminologii stosowanej w pozostałych artykułach.
"Anarchosyndykalizm. Strajki, powstania, rewolucje 1892 - 1990"Wydawnictwo: Oficyna "Trojka", Inicjatywa Pracownicza - PoznańPoznań - Kraków 2006 r., 227 str. A5, oprawa miękka lakierowanaISBN 83-923977-2-XKsiążka "Anarchosyndykalizm. Strajki, powstania, rewolucje 1892 - 1990" to kompendium wiedzy o anarchistycznym ruchu związkowym, który przez ostatnie sto lat stara się dowieść swym działaniem, że możliwe jest prowadzenie walki o prawa socjalne bez konieczności odwoływania się do akcji politycznej (przejęcie władzy) i bez konieczności budowy biurokratycznych struktur we własnych szeregach.Z drugiej strony ruch ten był świadom, że praktyka nie może się ograniczać jedynie do sfery ekonomicznej. Zdobyte prawa pracownicze i socjalne są, bowiem efektem walki toczonej zarówno przeciwko pracodawcom, jak i władzy w państwie.Wśród kilkudziesięciu zebranych w książce artykułów, autorstwa różnych osób, znalazły się relacje dotyczące różnych działań. Zebrane razem teksty pokazuj praktyczną różnorodność zainteresowań ruchu anarchosyndykalistycznego, nieograniczających się jedynie do kwestii tradycyjnie przypisywanych związkom zawodowym czy ruchowi robotniczemu.
poniedziałek, 01 czerwiec 2009 12:30

Wolin - Nieznana rewolucja. 1918 -1921

Wolin "Nieznana rewolucja. 1918 -1921"Wydawnictwo: Oficyna "Trojka", Poznańska Biblioteka AnarchistycznaPoznań 2007 r., 294 str. A5, oprawa miękka lakierowanaISBN 978-83-923977-3-1Wolin, jak jego towarzysz Machno, był jedną z najsłynniejszych postaci w rosyjskim ruchu anarchistycznym. Brał aktywny udział w rewolucjach 1905 i 1907 r. oraz działał w ruchu rewolucyjnym na emigracji. W 1905 r., jako eserowiec, był jednym z założycieli Rady Sankt Petersburga, a w 1917 r. wydawał Głos pracy (Gołos Truda), czołową anarcho-syndykalistyczną gazetę okresu rewolucji. Podczas wojny domowej pomagał zakładać organizację Nabat na Ukrainie, wydawał jej pismo (Alarm - Nabat), oraz odegrał istotną rolę w ruchu partyzanckim dowodzonym przez Machno.Książka Wolina jest najważniejszą anarchistyczną historią Rewolucji Rosyjskiej. Została napisana przez naocznego świadka, który sam brał aktywny udział w wydarzeniach, które opisuje. Podobnie jak historia Rewolucji Francuskiej napisana przez Piotra Kropotkina, praca ta odkrywa coś, co autor nazywa "nieznaną rewolucją", tzn. społeczną rewolucją ludową, która jest czymś innym niż bolszewicki zamach stanu. W ocenie Wolina Rewolucja Rosyjska była czymś więcej niż tylko historią Kiereńskiego i Lenina, socjaldemokratów, eserowców, czy nawet anarchistów. Była eksplozją masowego niezadowolenia, ale także masowej, twórczej, fundamentalnej, spontanicznej, nie-politycznej, prawdziwie społecznej rewolucji, takiej, jaką przewidywał Bakunin pół wieku wcześniej. Jej najbardziej uderzającą cechą była decentralizacja i rozproszenie władzy, spontaniczne uformowanie autonomicznych komun i rad, oraz rozwój samorządu robotniczego w miastach i na wsi.

Rozbrat


Rozbrat
ul. Pułaskiego 21a, 60-607 Poznań