rozbrat.org

rozbrat.org

Ratownicy medyczni często muszą pracować nie posiadając ani jednej sztuki maseczki. Podobnie jest z lekarzami na oddziałach niezwiązanych stricte z pandemią np. położniczych. Obserwujemy ich brak również w wielu instytucjach typu schroniska dla bezdomnych, domach opieki itp. Maseczki można w dalszym ciągu kupić w niewielkich ilościach na tzw. wolnym rynku, ale kosztują krocie, więcej nawet o 1000%. Zwykłe przeciwpyłowe maseczki budowlane, które nie pełnią funkcji ochrony przed wirusami, kosztują 30 zł zamiast dotychczasowych 2 zł.
Kilka dni temu informowaliśmy Was o tym, że bierzemy sprawy w swoje ręce i włączamy się w produkcję maseczek. Propagandowe zapewnienia decydentów o tym, że niezbędny sprzęt ochronny dociera do szpitali, cały czas kłóci się z apelami samych szpitali, lekarzy, pielęgniarek czy ratowników medycznych. Słowem według władzy wszystko jest pod kontrolą, z kolei według ludzi na pierwszej linii frontu, walczących z epidemią – sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
W sprawie pandemii koronawirusa głos zabrała Międzynarodowa Organizacja Pracy. Z powodu narastającego kryzysu MOP przewiduje, że bez podjęcia międzynarodowych starań liczba bezrobotnych pracowników najemnych w skali globu może wzrosnąć nawet o blisko 25 mln osób (w wariancie optymistycznym – 5 mln).
Rozmowa z zawodowym kierowcą o sytuacji w branży transportowej po wybuchu epidemii koronawirusa.
niedziela, 15 marzec 2020 17:01

Bierzemy sprawy w swoje ręce

Koronawirus jest w Polsce dopiero od tygodnia, a już mamy problemy z zaopatrzeniem w najpotrzebniejsze materiały. Jest to spowodowane dwoma czynnikami. Pierwszym jest rząd ten i każdy poprzedni. Służba zdrowia zawsze była spychana na dalszy plan i niedofinansowana. Pieniądze przeznaczano na wojsko, TVP, policję, ale nigdy w wystarczającej ilości na służbę zdrowia. 
We Włoszech zaatakowanych przez koronawirusa, jak wiemy, sytuacja jest trudna. Placówki publiczne i miejsca rozrywki są zamykane, zgromadzenia i strajki zakazane. Jednocześnie jest silny nacisk biznesu na rząd, żeby nie ograniczać (a wręcz zwiększać) produkcję oraz składowanie i przepływu towarów. Podobno we włoskich magazynach i w fabrykach pracy jest więcej niż było. Jednocześnie kobiety muszą się zwalniać z zakładów, aby zająć się dziećmi i starszymi. We Fiat Pamigliano pod Neapolem pracownicy odmówili pracy i wyszli na spontaniczny strajk, który trwa na całej linii produkcyjnej. Żądają lepszej ochrony przez zagrożeniem.
World, Mar 9th As part of the International Women’s Day celebrations, at early hours of today a group of women occupied the coal mine in Tomoslawice, central Poland. The ongoing occupation begun at 5.30am and so far the women are successfully blocking the mine from operating.
We wtorek 10 marca rada miasta Poznania uchwaliła wprowadzenia drastycznych podwyżek cen biletów MPK, które mają wejść w życie od 1 lipca. Wzrost ma wynieść 20-30%. Przeciwko uchwale protestowało wiele organizacji i środowisk. Prezydent Jacek Jaśkowiak i mający większość radni PO wszystkie głosy sprzeciwu oraz alternatywne projekty odrzucili.
To co dzieje się obecnie na granicach Turcji z Grecją i Bułgarią jest kolejnym skutkiem polityki militaryzacji Europy, której wzrost obserwujemy od roku 2015. Początków obecnego stanu możemy szukać m.in. w działaniach z marca 2016 roku – wówczas, bez większej debaty politycznej i przy małej świadomości społecznej na temat możliwych, przyszłych skutków politycznych, pomiędzy Unią Europejską a Turcją została podpisana umowa, na mocy której został zamknięty tzw. „szlak bałkański”. „Szlak bałkański” był „korytarzem humanitarnym”, dzięki któremu ciągle rosnąca liczba ludzi mogła przez kilka miesięcy uciec przed konfliktem wojennym z Syrii do Europy. Nie działał on prawidłowo, a w konsekwencji stopniowego narzucania kolejnych restrykcji (m.in. segregacji ze względu na narodowość), w końcu całkowicie go zamknięto, równocześnie obiecując wprowadzenie tzw. programów relokacyjnych, we współpracy z Turcją.
Specustawa "Lex Ardanowski" nie powstrzymuje ruchu anty łowieckiego do zaprzestania monitorowania polowań i sygnalizowania opinii publicznej o łamaniu przez myśliwych zasad i prawa. Wręcz przeciwnie. W każdej sytuacji, kiedy na naszych oczach pojawi się kilku myśliwych, gotowych do degradacji przyrody, znaczyć to będzie, że to my jesteśmy pełnoprawnymi uczestnikami spaceru, a oni najwyraźniej nie dopełnili wymaganych zaleceń. Myśliwi mają własne prawo i rozporządzenia rzekomo respektujące normalnych ludzi, ale nadal rzadko się do tego prawa stosują. Zresztą czego można od nich oczekiwać? Korzyści płynące z zabijania i kolesiostwo jest u nich silniejsze niż jakiekolwiek prawo.