rozbrat.org
czwartek, 14 luty 2008 13:11
Kryzys kryzysów
Strajk celników, górników i pracowników służby zdrowia, protesty kierowców TIRów i manifestacje nauczycieli, wezwanie "Solidarności" do podjęcia protestów domagających się godnych wynagrodzeń dla wszystkich - niezadowolenie społeczne przybiera na sile. Niespełna kilka miesięcy po spektakularnym zwycięstwie liberałowie z PO, którzy szli do wyborów pod hasłami ratowania demokracji, zaczęli się zastanawiać jak poradzić sobie ze wzrostem niepokojów i roszczeniami wielu grup pracowniczych.Czując mocne poparcie zarówno w wyborach, jak też w bieżących sondażach opinii publicznej, politycy PO nie wahają się rozpatrywać nawet najbardziej radykalnych rozwiązań, jak wyrzucenie związków zawodowych z zakładów pracy czy odebranie pracownikom czterech dni urlopu na żądanie. Czterech dni, które stały się bardzo groźną bronią w walce z pracodawcami, czego dowiedli celnicy paraliżując w styczniu wschodnią granicę kraju. Janusz Palikot, poseł PO i przewodniczący Komisji Nadzwyczajnej "Przyjazne państwo" (o ironio!) uważa, że obecny rząd jest... "zbyt obywatelski i zbyt nowoczesny", jak na obecną opozycję, która ma według niego dążyć do konfrontacji. Czy z tych słów wynika, że rząd powinien się zbrutalizować? Czy rząd zamierza chwycić za środki przemocy przeciwko protestującym robotnikom?
Dział:
Kontrola społeczeństwa
piątek, 15 luty 2008 13:09
Lament nad lewicą
Na początku
lutego zwróciła się do mnie redakcja "Dziennika" z propozycją,
abym napisał tekst na temat kondycji polskiej lewicy, jako kolejny głos
w toczącej się dyskusji*. Zgodziłem się i artykuł był gotowy 6 lutego.
Przesłałem go natychmiast do redakcji, bo się niby "paliło"
i... zapadła cisza. Może nie był dość ciekawy, bo i temat trochę już męczący.
A może coś napisałem nie tak? Ocenę zostawiam czytelnikom.
*
* *
Swój głos
w sprawie kondycji polskiej lewicy, zacznę od stwierdzenia, że lament
nad lewicą, lub nad tym co za lewicę uchodzi, w przeważającej mierze,
jak widzę, dotyczy SLD i licznych historycznych wcieleń tej formacji oraz
roli jaką ona odegrała w najnowszych dziejach Polski. Szczerze powiem,
że nigdy nie uważałem tego ugrupowania za lewicowe, nie żałowałem jego
słabości i nie miałem mu za złe żadnych zdrad, bo nigdy nie czułem więzi
z tym towarzystwem. Nigdy też nie mogłem pojąć, jak można być tak głupim,
żeby pokładać jakieś nadzieje w istnieniu tej formacji, wierzyć, że będzie
ona stała na stanowisku prosocjalnych reform i wykaże się jakąś szczególną
wrażliwością społeczną.
Dział:
Polityka
czwartek, 28 luty 2008 13:07
Gajowa: Dogadać się? Ale z kim?
Aleksandra
Przybylska w artykule "Gajowa: spróbujcie dogadać się z inwestorem"
(Gazeta Wyborcza 22 lutego 2008) pisze o kontrowersyjnej sprawie odsprzedaży
przez miasto działki na Jeżycach. Twierdzi, że protestujące w tej sprawie
stowarzyszenia, rada dzielnicy i mieszkańcy, powinny raczej szukać porozumienia
z potencjalnym inwestorem. Wierzę - pisze autorka - "że między mieszkańcami
a potencjalnym jeżyckim inwestorem możliwy (i konieczny!) jest dialog.
Dzięki rozmowie nawet najbardziej nierealne pomysły mogą okazać się godne
realizacji".
Jako kontrapunkt
konfliktu wokół Gajowej, A. Przybyska stawia Stary Browar, który wg niej
jest pozytywnym przykładem realizacji zamierzeń planistycznych i architektonicznych.
Na plan dalszy natomiast autorka odsuwa to, co w istocie stanowi w tym
przypadku kwestię zupełnie zasadniczą - okoliczności w jakich "Stary
Browar" powstał i czy w tym przypadku po prostu mieszkańcy Poznania
nie zostali poszkodowani poprzez arbitralne decyzje władz miasta (delikatnie
rzecz ujmując). Podejmując demonstracje, chodzi mieszkańcom nie o to,
a w każdym razie nie o to przede wszystkim, co jak wygląda i funkcjonuje,
ale jak zostały podjęte decyzje i czy mieli oni na nie wpływ. Problem
tkwi w tym, jakich interesów strzeże miasto - interesów swoich mieszkańców
czy finansowo-biznesowej oligarchii pod przewodnictwem rodziny Kulczyków.
Dział:
Sprawy lokalne
czwartek, 06 marzec 2008 13:04
Walki i protesty pracownicze - wywiad z "Bez dogmatu"
Michał
Kozłowski: Niektóre protesty i walki pracownicze budzą żywe zainteresowanie
mediów. Chodzi o duże i zorganizowane grupy zawodowe, takie jak pielęgniarki
i górnicy. Większość polskich pracowników nie znajduje się jednak w podobnie
uprzywilejowanej sytuacji. Jaka jest skala konfliktów pracowniczych i
czy w ostatnich latach coś się w tej kwestii zmienia?
Jarosław
Urbański: Mamy do czynienia z różnymi formami walki. Niektóre zależą od
siły organizacyjnej pracowników, na przykład ich przynależności do związku
zawodowego. Pielęgniarki i górnicy są tu najlepszym i najbardziej medialnym
przykładem. Poza polem widzenia mediów toczy się jednak mnóstwo innych
konfliktów. Siła pracowników zależy wtedy od ich miejsca w procesie produkcji
i od sytuacji na rynku pracy. Jeżeli są zatrudnieni w kluczowych branżach
i zakładach, a poziom bezrobocia spada, mają szansę na zwycięstwo i często
podejmują walkę, która niekoniecznie przebija się na pierwsze strony gazet,
bo jej formy nie są widowiskowe.
Dział:
Walka klas
środa, 12 marzec 2008 13:01
Wywiad dotyczący sytuacji "Rozbratu"
W lutowym
numerze pisma "Abolishing the borders from below" (ABB), opublikowany
został wywiad z aktywistami organizacji skupionych wokół "Rozbratu".
ABB jest anglojęzycznym czasopismem, wydawanym w Berlinie, poruszjącym
problematykę Europy środkowej i wschodniej. Poniżej publikujemy polskojęzyczną
wersję wywiadu. "Abolishing the borders from below" jest dostępny
w dystrybucji Oficyny "Trojka".
Dział:
Sprawy lokalne
sobota, 29 marzec 2008 12:54
Prywatyzacja Cegielskiego - czyj to interes?
Pomysły
jak sprzedać Cegielskiego ciągle się zmieniają. Tylko w ciągu ostatnich
niespełna trzech lat dorobiliśmy się trzech różnych koncepcji prywatyzacji.
Polska od
lat '60 jest jednym z najbardziej liczących się producentów statków. Dziś
zajmuje drugie (po Niemcach) miejsce w Europie i piąte na świecie. Apogeum
rozwoju tej branży przypadło na połowę lat '70. Na przykład w 1975 roku
w Polsce powstały 83 statki o łącznej nośności (DWT) 1.023 tys. ton. W
ostatnich 9 latach budowaliśmy średniorocznie 28 statków, których łączna
nośność wynosi ok. 680 tys. ton rocznie.
Dział:
Gospodarka
poniedziałek, 12 maj 2008 12:48
Przed nami kolejne protesty pracownicze
Kilka głośnych ostatnich strajków i protestów pracowniczych spowodowało, iż pojawiły się opinie o znaczącym wzroście aktywności środowisk robotniczych, o nowej fali walk. Na ile takie opinie są uzasadnione? Czy faktycznie mamy do czynienia z jakimś zrywem pracowniczym? Jak można zinterpretować bieżącą sytuację ruchu pracowniczego w Polsce?Od wiosny 2006 roku, kiedy strajk służby zdrowia, doprowadził do podwyżek sięgających 30%, w Polsce przybrała fala pracowniczych żądań rewindykacyjnych, spowodowana poprawą sytuacji na rynku pracy. Łączy się to ze spadkiem poziomu bezrobocia, na co wpływ miała zarówno możliwość podjęcia przez Polaków pracy za granicą, po przystąpieniu kraju do Unii Europejskiej w kwietniu 2004 roku, jak też przede wszystkim z poprawą koniunktury, zwłaszcza w tradycyjnych dla naszej gospodarki sektorach, na którą wpłynął dynamiczny rozwój gospodarek azjatyckich i rosnące globalne zapotrzebowanie na surowce i maszyny. Polska gospodarka, której struktura w dalszym ciągu w sporej części oparta jest na wytwarzaniu środków produkcji, odczuła poprawę sytuacji na rynku globalnym bardzo wyraźnie. Sprzyjało to także, ulokowanym w Polsce przez zachodnich inwestorów, typowo fordystycznym gałęziom przemysłu, jak np. przemysłowi motoryzacyjnemu, i oznaczało wzrost strukturalnej siły tradycyjnej wielkoprzemysłowej klasy robotniczej, która dodatkowo jest najlepiej zorganizowana. Zatem, nawiązując do kategorii stosowanych przez wybitną kanadyjska badaczkę, Beverly Silver(1), wzrost akcji rewindykacyjnej polskiej klasy pracowniczej, bierze się z jej wzmocnienia strukturalnego (zapotrzebowanie na siłę roboczą o odpowiednich kwalifikacjach), a w pewnym stopniu także organizacyjnego (wzrost znaczenia uzwiązkowionych branż).
Dział:
Walka klas
niedziela, 25 maj 2008 12:15
Sukces robotników w zakładach Cegielskiego
Od początku 2002 roku, kiedy Inicjatywa Pracownicza pojawiła się w Cegielskim, nasza taktyka opierała się na kilku prostych założeniach: zakończenie ugodowej polityki wobec zarządu firmy, jaką prowadziły na terenie zakładu związki zawodowe; zapewnienie pełnego dostępu załogi do informacji na temat sytuacji zakładu i poszczególnych grup zawodowych zatrudnionych w Cegielskim; zapewnienie załodze partycypacji w podejmowaniu istotnych decyzji; wreszcie stworzenie możliwości oddolnego i bezpośredniego kierowania walką pracowniczą.Na przestrzeni 5-6 lat udało się sukcesywnie wprowadzić wszystkie te zasady w życie. Efekt? Od ponad roku na terenie Cegielskiego trwa protest, który, jak do tej pory doprowadził do dużego wzrostu wynagrodzeń. To, co jeszcze kilka lat temu wydawało się niemożliwe, przybrało realną postać - załoga Cegielskiego zorganizowała się i wywalczyła konkretne pieniądze. Siła pracowników wynikała z porzucenia iluzji, że związki zawodowe coś za nich załatwią. Tymczasem związki potrafiły tylko przyklepywać podsuwane przez dyrekcję ugodowe porozumienia, tłumacząc, że zakładu na więcej nie stać. Działania te były pozorne, była to ukartowana gra prowadzona wspólnie przez związki i dyrekcję.
Dział:
Walka klas
wtorek, 27 maj 2008 12:10
Demokracja liberalna - między oligarchią a populizmem
Chociaż postępująca
inkluzywność polityczna, która stanowi istotę demokratycznego porządku,
nie odniosła jak dotąd całkowitego tryumfu, jednak wiele państw lub nawet
całych regionów znajduje się dzisiaj w sytuacji nieporównanie lepszej
niż jeszcze sto lat temu. (...) Dalszy postęp nie jest jednak w żadnym
razie zagwarantowany. Regres to taka sama prawidłowość jak progres. W
historii znamy nawet zdecydowanie więcej przykładów rozpadu niż konstruktywnego
rozwoju, co nie jest dziwne, biorąc pod uwagę, że zasadą numer jeden świata,
w którym żyjemy, jest entropia. Da się jej przeciwdziałać, potrzebna jest
jednak wizja, która zmobilizuje ludzi do działania. Jej brak - a nawet
aktywna walka z próbami wyobrażania sobie innego, lepszego świata - to
największe zagrożenie dla dalszego istnienia i rozwoju demokratycznych
form organizacji życia.
Dział:
Analizy
niedziela, 01 czerwiec 2008 12:07
Militaryzm - made in Poland. W naszym imieniu i dla naszego dobra
"(...) Duża część władzy efektywnego działania, która niegdyś znajdowała się w rękach nowoczesnego państwa, przenosi się dziś do - wymykającej się politycznej kontroli - globalnej (i pod wieloma względami eksterytorialnej) przestrzeni. Tymczasem polityka, a więc możliwość decydowania o kierunku i celach działania, nie potrafi operować skutecznie na poziomie planetarnym, gdyż - tak jak wcześniej - pozostaje lokalna. Nieobecność politycznej kontroli przemienia świeżo wyzwolone siły w źródło głębokiego i zasadniczo niemożliwego do oswojenia lęku, podczas gdy niedostatek polityki czyni istniejące jeszcze instytucje polityczne, ich inicjatywy i przedsięwzięcia, coraz mniej istotnymi z punktu widzenia życiowych problemów obywateli państw narodowych, przyciągając, coraz mniej ich uwagi. Te dwa powiązane ze sobą skutki owego rozwodu (władzy i polityki) zachęcają państwowe instytucje do przerzucenia, przenoszenia lub (by posłużyć się modnym ostatnio pojęciem politycznego żargonu) "subsydiowania" coraz większej liczby pełnionych przez państwo funkcji. Te porzucone przez państwo funkcje stają się szybko placem zabaw dla notorycznie kapryśnych i nieprzewidywalnych sił rynkowych i/lub pozostawia się je prywatnej inicjatywie i trosce jednostek. "(1)
Dział:
Kontrola społeczeństwa
Strona 50 z 70