Pozornie szczęśliwy finał tych wydarzeń blednie wobec głębszego problemu: brak potwierdzenia autonomicznego statusu uczelni przez rektora jest wyrazem przyzwolenia władz UAM na tego typu nadużycia władzy. Najwyraźniej rektor Marciniak nie widzi nic nagannego w tym, że szanowana nawet przez władze PRL autonomia jest nagminnie łamana przez nieobawiających się konsekwencji funkcjonariuszy policji. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że policjanci rozmawiając z oburzonym ich obecnością w murach uczelni prodziekanem, okazali, że w skład ich rejonu patrolowania wchodzi dziedziniec WNS. Oznacza to, że bierność rektora w upominaniu się o prawa przynależne uczelni wyższej jest na tyle dobrze znana w poznańskiej komendzie policji, że nie dostrzega się tam niczego niewłaściwego w wydawaniu poleceń służbowych funkcjonariuszom i sygnowaniu ich policyjnymi pieczątkami, nawet, gdy naruszają one obowiązujące prawo i statut Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza.
W związku z tymi wydarzeniami skierowany został kolejny list do rektora.
W związku z tymi wydarzeniami skierowany został kolejny list do rektora.