niedziela, 02 lipiec 2017
rozbrat.org
Ruch wolnościowy
Nowość Wydawnictwa Bractwa Trojka - Ernst Friedrich - Wojna Wojnie (Krieg dem Kriege)
Właśnie ukazał się wierny reprint pierwszego wydania niemieckiej książki Krieg dem Kriege, która została zakazana przez władzę. Książka jest albumem poświęconym wydarzeniom I wojny światowej. Wszystkie tekty znajdujące się w książce zapisane są w pięciu językach: angielskim, francuskim, holenderskim, niemieckim i - w wydaniu Trojki - polskim. Książka była wielokrotnie wznawiana, ukazała się w niemal 50 językach, ale w Polsce nie wydano jej nigdy. Aż do teraz, gdy ukazuje się nakładem Trojki...Zdjęcia zawarte w tej książce, od początku do końca pokazują zapis uzyskany przez nieubłagany, nieprzekupny obiektyw aparatu fotograficznego. Zapis z okopów i masowych grobów; O "kłamstwach wojskowych", o "Polu Chwały" i innych "sielankach" (idyllach) "Wielkiej Epoki".Książka ta dedykowana jest wszystkim spekulantom wojennym i pasożytom, wszystkim prowokatorom wojennym, ale również "królom", generałom, prezydentom i ministrom wszystkich krajów. Kapłanom, którzy również błogosławili broń w imię Boga, ta książka jest dedykowana jako Biblia Wojny.
wydawnictwo można zakupić m.in tutaj
Zachęcamy do przeczytania posłowia niniejszej publikacji
Posłowie do książki Ernsta Friedricha - Wojna Wojnie (Krieg dem Kriege)Dzisiejszemu czytelnikowi czy czytelniczce łatwo jest podejść do niniejszego albumu jako historycznej ciekawostki — wstrząsającej pamiątki z zamierzchłych, brutalnych czasów. Wygodnie jest wierzyć, że w naszym współczesnym, „pokojowym” i przewidywalnym świecie instytucje wojny i przemocy w pełni i skutecznie uczyniono zjawiskiem peryferyjnym. Ostatnich siedemdziesiąt lat przyzwyczaiło nas — obywateli świata zachodu — do względnego pokoju.
Czasy wojny nie dobiegły jednak końca wraz ze zwycięstwem Aliantów — konflikty zbrojne w niezmienionej formie trwają do dziś. Jedyną różnicą jest fakt, że zostały skutecznie usunięte z naszego pola widzenia: zamiast w centrum świata Zachodu, wydarzają się na jego peryferiach. Doświadczenie wojny zaburza nasz spokój jedynie pośrednio, jako medialny spektakl o odległym, bezsensownym okrucieństwie. Przemoc wojenna sprawia wrażenie obcej. W ciągu ostatnich siedemdziesięciu lat w naszej polityce dominowała strategia — nazwijmy ją „liberalną” — oparta na neutralizacji i wyparciu wojny jako żywiołu, który jedynie od czasu do czasu penetruje nasze bezpieczne granice, forsuje mury bezkonfliktowej, spokojnej Europy. Ten nowy porządek miałby powstać na powojennych gruzach starego świata, raz na zawsze pouczonego doświadczeniem wojennego zezwierzęcenia i irracjonalnego okrucieństwa. Odtąd „cywilizacja Zachodu” winszuje sobie przyszłości uporządkowanej, racjonalnej i sytej. Jednak oczyszczony z jawnej przemocy Zachód, budując swą potęgę na tym pięknym, lecz zwodniczym marzeniu, ukrywa koszt, jakim jest ono okupione. Uwodząc swoich obywateli kapitalistyczną obietnicą nieustającego dobrobytu, nieposkromionego postępu i niezmąconego pokoju, buduje obojętność na wojnę i wyzysk pustoszące świat zewnętrzny. Nie zaprzątamy sobie głowy wojnami o ropę, sweatshopami w dalekiej Azji czy deregulacją polityki wewnętrznej suwerennych państw dla ochrony interesów międzynarodowych korporacji, mimo że działania te stanowią fundament podtrzymujący nasz ład i piękny, beztroski sen. Skupieni na swoim jednostkowym dobrobycie obywatele świata zachodniego patrzą na destrukcyjne owoce swej dominacji z paternalistyczną litością i strapieniem. Przekonani, że żyją w świecie światłych celów i dobrych chęci, nie wojny i wyzysku, w zdewastowanych peryferiach widzą świat absolutnej obcości — pamiątkę z zamierzchłych czasów, z czegoś, czego dawno już postanowili wyrosnąć. Jednak ten spektakl egzotycznego, anachronicznego bestialstwa ma jedynie odwracać uwagę od kruchości i tymczasowości naszej fantazmatycznej utopii — pozwala nie myśleć o tym, że ta zewnętrzna, peryferyjna przemoc jest owocem naszej polityki, co czyni ją nie cudzą — a naszą.
Strategia ta ma jednak i inną nieprzewidzianą konsekwencję. Dyskurs, który polityczną stabilność uzależnia od odraczanej bez końca obietnicy dobrobytu, nieodwracalnie atomizuje społeczeństwo. W świecie, gdzie jedynym wspólnym językiem jest język dążenia do indywidualnego sukcesu (w pracy, życiu rodzinnym, rekreacji i rozwoju duchowym) niezwykle trudno pomyśleć i zbudować wspólnotę. Mało tego, na wyjałowionym z wartości gruncie alienacja ekonomiczna stanowiąca nieuchronną konsekwencję rozwarstwienia społecznego, do którego prowadzi kapitalistyczny sen, zostaje pozbawiona możliwości wyrazu. Nic więc dziwnego, że niezmierzone pokłady frustracji z powodzeniem udaje się zagospodarować populistycznemu językowi prawicy. „Przegranym” w kapitalistycznym wyścigu szczurów oferuje się nową obietnicę — obietnicę powrotu do silnej wspólnoty, wartości moralnych i realnego wpływu na rzeczywistość. Zamiast jednak zmierzać ku pojednaniu w walce z autentycznymi przyczynami niemożliwej do zignorowania alienacji będącej wynikiem kapitalizmu, dyskurs prawicy reorganizuje społeczeństwo, przekierowując jego uwagę ku kolejnemu marzeniu. Tym razem jednak nie obiecuje nam się już mieszczańskiego spokoju, ale „prawdziwą”, sprawczą wspólnotę. Jej siła płynie z jasnego wytyczenia granic, które jako gwarant najwyższych, wspólnych wartości domagają się obrony za wszelką cenę. Konsekwencją takiego sposobu myślenia staje się dialektyka „swoich” i „obcych”, która daje poczucie sensu i nie domaga się wyjaśnienia. Zatem tak jak strategia liberalna odwracała naszą uwagę od chaosu świata zewnętrznego obiecując indywidualne spełnienie i sytość, strategia prawicowa afirmuje ten chaos, wytyczając drogę urzeczywistnienia narodowej potęgi, której osiągnięcie pozwoliłoby na jego uporządkowanie według „naszych wspólnych” wartości. A skoro dyskurs liberalny odwracał uwagę od wojny czyniąc ją egzotyczną pamiątką z zamierzchłych czasów, narracja prawicowa robi, co w jej mocy, by ją uatrakcyjnić za sprawą uświęcającej estetyzacji i romantyzacji bohaterskiej walki za ojczyznę. Paradygmat prawicowy nie rozwiązuje jednak problemu kluczowego — podobnie jak liberalny, nie ukazuje nam, że wojen nie prowadzi się w interesie obywateli, lecz dla maksymalizacji zysków globalnego kapitału (przypomnijmy chociażby współpracę „amerykańskich” korporacji IBM, GM, Ford i Coca-Cola z rządem nazistowskich Niemiec w czasie II Wojny Światowej czy ogromne profity czerpane przez Haliburton i Blackwater dzięki wojnie w Iraku), a jedynie czyni ludobójstwo wzniosłym i atrakcyjnym. Obie strategie pozostają równie użyteczne dla kapitału, który wykorzystuje je jako sposób na urozmaicenie politycznego spektaklu. Niczym dwie strony tej samej monety, strategie te pozostają powiązane — ich konflikt, który nigdy nie wznosi się ponad pozorność dekoracji scenicznej, pozwala na dobranie stosownej dla panujących warunków kulturowych, ekonomicznych i społecznych strategii sublimacji społecznej frustracji. Choć ich zastosowanie ma realny wpływ na losy milionów, a nawet miliardów ludzi, pozostają scenicznymi rekwizytami, które wykorzystywać można ze względną wymiennością i w dowolnej niemal konfiguracji. Niestety wywołane przez wojnę realne cierpienie i spustoszenie nie przestają istnieć, niezależnie od tego, czy staramy się o wojnie nie myśleć, czy czynimy ją najpiękniejszym i najwznioślejszym wydarzeniem w dziejach narodu i ojczyzny — obie narracje pomagają jedynie zapomnieć i wyprzeć istotę wojny, to jest ból i cierpienie.
W roku 1924, w świetle koszmaru pierwszej Wojny Światowej, Ernst Friedrich widział jasno, że aby przeciwdziałać wojnie, należy postawić ją w centrum naszej uwagi, nas z kolei w pozycji jej głównej przyczyny. Wojna nie jest bowiem zjawiskiem zewnętrznym, wyrasta na glebie stworzonej do hodowli żołnierzy; jest samospełniającą się przepowiednią, koszmarną realnością snu o bohaterskiej śmierci. Zgodnie z diagnozą Friedricha wojna jest bezpośrednim skutkiem patriotycznego wychowania wpajanego młodzieży i dzieciom przez Państwo na usługach kapitału; ten ostatni wszak wciąż głodny jest nowych żołnierzy gotowych z naiwną narodową dumą oddać życie w jego interesie. Friedrich pisze:Uwolnijcie siebie z burżuazyjnych przekonań!Walcz z kapitalizmem w sobie!W naszych myślach i w naszych czynach wciąż czai się niewypowiedzianie wiele z filistra i żołnierza, i prawie w każdym kryje się zmusztrowany ,,młodszy rangą”, który chce dominować i dowodzić, nawet jeśli tylko nad swoimi towarzyszami w rodzinie, swoją żoną czy dziećmi! (s. 28)
Zadanie, jakie stawia sobie Wojna wojnie polega na odsłonięciu połączenia pomiędzy pro-państwowym wychowaniem a jego konsekwencjami — na wypowiedzeniu wojny wojnie, to jest zniszczeniu uwewnętrznionych przez ludzi warunków reprodukujących przemysł śmierci. Ukazanie okrucieństwa wojny uniemożliwia bowiem zarówno wyparcie jej jako obcej naszej kulturze, jak i jej oswojenie wynikające z estetyzacji i pedagogicznej instrumentalizacji. Wstrząsająca brutalność albumu nie ma więc charakteru sensacyjnego, nie chce egzotyzować wojny, budować dystansu wobec jej bestialstwa — zestawienie pełnych chwały i wzniosłości propagandowych obrazów obowiązku patriotycznego z fotografiami przedstawiającymi realne skutki wojny zmusza nas do konfrontacji z pełnym spektrum konsekwencji naszego „bohaterstwa”. Przełamując tabu ofiary wojennej i zrujnowanego życia kombatantów, Friedrich rozbraja wizję przyodzianej w romantyczne szaty „sprawiedliwej wojny” za ojczyznę (polskim przykładem tej ostatniej może być choćby gloryfikacja „63 dni chwały”, która kompletnie ignoruje 200 tysięcy ofiar cywilnych). Normalizację wojny jako irracjonalnej, obcej akcydentalności jak i mężnego narodowego zrywu, do którego wzywa nas dziejowa konieczność, przełamać można wyłącznie oddolnie, poprzez zmianę wychowania i zabicie w sobie wewnętrznego żołnierza.
Przykazanie wypowiedzenia wojny wojnie może sprawiać wrażenie prostej i naiwnej negacji. Jednak jako potencjalne podmioty ludobójstwa, jego faktyczni wykonawcy, musimy zdać sobie sprawę z ogromu pracy, jakim okupiony jest pacyfizm. Niezależnie od ostatecznego celu punktem wyjścia uczynić trzeba opór, odmowę. Friedrich odwraca patriotyczną narrację o sile i bohaterstwie, nawołując do zdławienia przemocy w jej zarodku, do odstąpienia od karmienia wojny naszym biernym przyzwoleniem:Silniejsze od wszelkiej przemocy, od szabli i karabinu, jest nasz duch, nasza wola!Powtórz te dwa słowa: ,,Nie będę!”Dodaj treść do tych słów i wszystkie wojny w przyszłości staną się niemożliwe. (s. 30)
Osadzeni w więzieniach i szpitalach psychiatrycznych dezerterzy, strajkujący pacyfiści, pedagodzy i anarchiści — oto bohaterowie i bohaterki wypowiadający i wypowiadające w czasach Friedricha służbę kapitałowi pod maską „świętej trójcy”: Boga, Honoru i Ojczyzny. Opór pozostaje jednak jedynie pierwszym krokiem, jeszcze reaktywnym, lecz rozbudzającym w życiu potencję, którą zaktualizować można za sprawą nowych wartości: przyjaźni, wzajemnej pomocy i miłości. Mimo dojmującej rozpaczy, jaka przebija z kart albumu, Friedrich nie ulega pesymizmowi, zamiast tego wskazując drogę ku lepszej przyszłości w pozytywnym projekcie pedagogicznym. Zarysowana przez Friedricha wojna pomiędzy wychowaniem do śmierci i wychowaniem do życia do dziś pozostaje centralnym napięciem naszej kultury. Głównym celem szkół nie jest bowiem umożliwienie uczniom podważenia autorytetu, ani rozbudzenie odpowiedzialności za świat i drugiego człowieka czy niezgody na niesprawiedliwość, ale wychowanie osób bezkrytycznie przyjmujących wspólną, narzuconą odgórnie narrację, która w wygodny sposób porządkuje ich rzeczywistość. Dyskurs patriotyzmu zasadzający się na nekrofilskiej gloryfikacji śmierci jest zwyczajnie najprostszym dostępnym narzędziem zmuszającym już przedszkolną młodzież do uznania państwa i narodu za wartości same w sobie. Tym właśnie sposobem zapętla się błędne koło kultu śmierci i polityki pamięci. Brak tu miejsca na refleksję, na pytanie: za co ginę? W imię jakich wartości? W imię jakiego życia państwo domaga się mojej śmierci? Spójrzmy na wiersz, którego do dziś od wieku przedszkolnego uczeni i uczone są młodzi Polacy i młode Polki (choć wiersz adresowany jest do domyślnego męskiego odbiorcy):— Kto ty jesteś?— Polak mały.— Jaki znak twój?— Orzeł biały.— Gdzie ty mieszkasz?— Między swemi.— W jakim kraju?— W polskiej ziemi.— Czym ta ziemia?— Mą ojczyzną.— Czym zdobyta?— Krwią i blizną.— Czy ją kochasz?— Kocham szczerze.— A w co wierzysz?— W Polskę wierzę.— Czym ty dla niej?— Wdzięczne dziecię.— Coś jej winien?— Oddać życie.Jeżeli przyjrzymy się ostatnim dwóm wersom przez pryzmat analizy Friedricha, ich zaskakująca brutalność staje się absolutnie oczywista — uprzywilejowanie śmierci jako najwyższej realizacji ludzkiego życia jest nieodłączną konsekwencją prymatu abstraktów takich jak Naród i Państwo. Ślepa wiara, posłuszeństwo i fantazmatyczna wspólnota krwi zamykają drogę innym formom samorealizacji i wspólnotowości. Obywatel (Niemiec, Francuz, Polak) i jednostka nie są jednym i tym samym. Jednostka z konieczności stoi w kontrze do narodu, jej indywidualne pragnienia, potrzeby i relacje rozbijają jego absolutystyczną, dziejową narrację. Obywatela zaś wytwarza się, konstruuje dla realizacji określonych, narzuconych z góry celów. Uniformizacja wojskowa, szkolna i pracownicza służą jedynie zwiększeniu kontroli, odwróceniu uwagi jednostki od realnego cierpienia wynikającego z kapitalistycznych wojen, wyzysku i konfliktów zbrojnych będących nieuniknionym wynikiem polityki państw narodowych i ich szowinistycznego systemu edukacji. Nie ma tu znaczenia, czy środkiem znieczulającym wykorzystywanym przez systemy władzy będzie szkoła, kościół czy centrum handlowe — skutek pozostaje bez zmian: jest nim jednostka nieczuła na świat, cierpienie innych, potulna i pozbawiona sprawczości. W tak pomyślanym projekcie wychowawczym wszelka moc ustalania społecznych celów i wartości leży w rękach kapitalistycznej czy państwowej władzy, nie wspólnoty krytycznie myślących, wrażliwych jednostek. Doświadczenie pierwszej Wojny Światowej do podobnych konkluzji, aczkolwiek o przeciwnym wektorze aksjologicznym, doprowadziło Benito Mussoliniego. Dostrzegłszy, do jak wielkich poświęceń gotowi są na froncie żołnierze w imię fantazmatycznego mitu Narodu, Mussolini postanowił wykorzystać potęgę idei państwowej dla sformułowania doktryny faszyzmu: ideologii, która z premedytacją rozmywa granicę między jednostką i obywatelem:
Człowiek faszyzmu jest jednostką, która jest narodem i ojczyzną, prawem moralnem, które skupia jednostki i pokolenia więzią tradycji i misji, która niweczy instynkt życia zamkniętego w ciasnym kole rozkoszy, aby stworzyć nakazem obowiązku życie wyższe, wyzwolenie z granic czasu i przestrzeni: życie, w którem poprzez samozaparcie, poprzez poświęcenie swoich osobistych korzyści, poprzez samą śmierć urzeczywistnia to istnienie nawskroś duchowe, w którem tkwi jego wartość jako człowieka. [1]
To, co w projekcie Mussoliniego szokuje, ale także — jak uczy nas historia — uwodzi, to porażająca brutalność i bezpośredniość, z jaką opisuje on technikę kontroli nad społeczeństwem. Wydaje się, że choć opisane przez nas strategie, „liberalna” i „prawicowa” (jak i wszystkie ich formy pośrednie), starają się nie popadać w język faszyzmu, oba paradygmaty chętnie i z powodzeniem wykorzystują jego metodologię — sprawują kontrolę nad trzema kluczowymi elementami społecznej rzeczywistości: większą narracją, wspólnym mitem i obietnicą spełnienia w osiągnięciu wskazanego przez siebie celu.
Choć zmianie ulegać może treść, która wypełnia każdą z tych kategorii (narracja postępu albo silnego państwa; mit równych szans na wolnym rynku albo ducha narodu; indywidualny sukces albo odparcie zewnętrznych i wewnętrznych wrogów), mechanizm kontroli i podporządkowania pozostaje ten sam. U jego podstaw leży obłudna, bo niemożliwa do spełnienia, obietnica sprawczości — nierealizowalna, gdyż narzucona odgórnie, a przez to skazująca na wieczną bezradność i podległość względem tego, kto wskaże kolejny cel, kolejne marzenie, kolejny mit. Jedynym wyjściem z błędnego koła nieziszczonych snów i ucieczek ku innym, równie nieziszczalnym obietnicom wydaje się pogodzenie jednostki z własną skończonością i zależnością, przy jednoczesnym uwyraźnieniu spełnienia, jakie przynosi doświadczenie wykorzystania swych ograniczonych sił dla pomocy innym i współtworzenia lepszej rzeczywistości.
Głębia i piękno propozycji Friedricha leży w rozpoznaniu, że wartością człowieka nie jest bynajmniej obywatelska śmierć w imię Narodu czy konsumpcjonistyczne spełnienie, ale jednostkowy potencjał do miłości, troski i współudziału w naprawie rzeczywistości. Friedrich uspokaja nas w zapewnieniu, że świat pozbawiony uniwersalnych wartości i ponadczasowych absolutów nie jest bynajmniej światem pozbawionym znaczenia i sensu; przeciwnie — dopiero uświadomiwszy sobie odpowiedzialność, jaka spoczywa na barkach pojedynczej jednostki, jak i całej jej wspólnoty możemy pomyśleć świat, w którym nie jesteśmy sobie wrogami, a przyjaciółmi. Dopiero wówczas, dzieląc odpowiedzialność za świat i siebie nawzajem, możemy oprzeć się reprodukcji wartości, które nieuchronnie prowadzą do wojen. Życie bowiem nie może rozwijać się w odosobnieniu wyjałowionego z wartości liberalnego świata kapitalizmu ani wiecznie spoglądać wstecz, karmiąc się snem o potędze narodu i bohaterskiej śmierci. Życie czynne i sprawcze musi opierać się na relacjach — niepodobna sprowadzić je do pośmiertnej chwały męczennika za sprawę narodu ani egoistycznej sytości, gdyż dokonuje się we współtworzeniu lepszej rzeczywistości.
Dopiero jednostka wolna od tyranii absolutnych idei zdolna jest odkryć swój nieograniczony społeczny potencjał — zapragnąć nie wiecznej pamięci na tablicy pomnika bohaterów, ale doczesności w samopomocy i miłości. Realizacją tego projektu była dla Friedricha działalność edukacyjno-pedagogiczna. Jego anarchistyczny elementarz Proletarischer Kindergarten („Proletariackie przedszkole”) mający na celu edukację dzieci ku wzajemnej pomocy i trosce, wciąż funkcjonujące, berlińskie Antywojenne muzeum, którego działalności niniejsza książka jest odbiciem, a także założone w 1954 powojenne centrum spotkań niemieckiej i francuskiej młodzieży robotniczej „Île de la paix” (Wyspa pokoju) mające na celu nawiązanie dialogu i współpracy francuskiej i niemieckiej młodzieży na rzecz pokoju, są inspirującą reakcją na okrucieństwo otaczającej rzeczywistości, próbą otwarcia ludzi na perspektywę i odpowiedzialność stworzenia nowego, lepszego świata — świata bez wojny.Andrzej Grzybowski, Maciej Łagodziński[1] Benito Mussolini, Doktryna faszyzmu, przeł. S. Gniadek, P. Sandauer, Lwów 1935, s. 18.
niedziela, 25 czerwiec 2017
rozbrat.org
Poznań
Początek procesu poznańskiego anarchisty
21 czerwca w Sądzie Karnym na ul. Młyńskiej w Poznaniu odbyła się rozprawa uczestnika poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej. Anarchisty został zatrzymany w wyniku działań funkcjonariuszy policji, po zakończeniu demonstracji przeciwko uwięzieniu Łukasza Bukowskiego w dniu 7 maja 2016 r. (więcej o proteście tutaj).
środa, 14 czerwiec 2017
rozbrat.org
Ekologia
Stop wycince! Cała Puszcza pod ochroną! Nie ma kompromisu w obronie Matki Ziemi! – relacja
Relacja uczestniczki FA- Poznań i Poznaniacy Przeciwko Myśliwym z obozu i akcji bezpośredniej w Puszczy Białowieskiej
Puszcza Białowieska jest unikatowym miejscem na skalę światową. To jeden z ostatnich lasów naturalnych, w którym procesy biologiczne trwają nieprzetrwanie od setek, a nawet tysięcy lat. Masowa wycinka w tak wrażliwym ekosystemie powoduje ogromne straty. Jednak dla niektórych istotą nie jest zachowanie nielicznej w Europie dzikiej przyrody, a polityczne i biznesowe układy oraz wynikające z nich zyski.
wtorek, 13 czerwiec 2017
rozbrat.org
Poznań
Protest „Stop wycince w Puszczy Białowieskiej” - relacja
W miniony piątek pod biurem partii Prawo i Sprawiedliwość w Poznaniu, zorganizowano protest przeciwko działaniom, mającym prowadzić do zniszczenia Puszczy Białowieskiej!. Blisko dwieście osób jasno i głośno wykrzyczało swój sprzeciw wobec działań Ministra Środowiska - Jana Szyszki i jego popleczników. Od kilku dni wzmożone zostały działania polegające na prowadzeniu intensywnej wycinki w Puszczy Białowieskie, wobec tych działań ruch ekologiczny nie pozostał obojętny. Cały czas trwają próby blokowania ciężkiego sprzętu – przez aktywistki aktywistów - i powstrzymania w ten sposób wycinki. Jednak ignorancja przedstawicieli ministerstwa i władz, musi spotkać się z jak najszerszym sprzeciwem również w miastach, tak odległych od terenów Puszczy Białowieskiej jak Poznań.
wtorek, 06 czerwiec 2017
rozbrat.org
Poznań
Freedom Fighters #9 - relacja
ENGLISH BELOWW weekend 27-28.05.2017 odbyła się dziewiąta edycja wolnościowej ligi sportów walki Freedom Fighters. Po raz kolejny letnia odsłona FF odbyła się na Rozbracie,pod gołym niebem, na udostępnionym nam przez Bez Przegranych ringu (przy okazji zapraszamy na ich turniej do Wrocławia, który już 17.06!). Publiczność tradycyjnie była liczna, nikt nie wyszedł z imprezy głodny ani spragniony :).
wtorek, 30 maj 2017
Ogólnopolski Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza
Kraj
Walczymy o prawa kobiet! Dość wyzysku w żłobkach! Protesty w DZIEŃ MATKI
26 maja Inicjatywa Pracownicza i jej sympatycy zorganizowali w kilku miastach akcje informacyjne dotyczące aktualnej sytuacji żłobków publicznych. Protest zainicjowała Komisja Międzyzakładowa OZZ IP przy Zespołach Żłobków w Poznaniu, która od wielu lat walczy o poprawę warunków opieki oraz pracy w publicznych placówkach dla dzieci.
środa, 24 maj 2017
Jarosław Urbański
Kontrola społeczeństwa
Policyjne nadużycia - Igor Stachowiak nie był jedyny
W ostatnich dniach cała Polska dowiedziała się, że Igor Stachowiak był torturowany i został zabity przez funkcjonariuszy policji. Środowisko anarchistyczne wielokrotnie alarmowały, że dochodzi do tego typu nadużyć, nie tylko na komisariatach, ale też np. w trakcie protestów społecznych. W Poznaniu systematycznie organizowano pod sądami i komisariatami pikiety i akcje protestacyjne tego dotyczące (np. 19 sierpnia i 20 czerwca ubiegłego roku). W oświadczeniach podkreślaliśmy, że Igor Stachowiak nie jest pierwszą, ani niestety ostatnią ofiarą policji.
poniedziałek, 22 maj 2017
Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów
Sprawy lokalne
Mieszkania w ręce potrzebujących lokatorów i lokatorek. Oświadczenie Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów
Pod koniec maja br. w Poznaniu rusza program miejski, zgodnie z którym docelowo zamierza się przeznaczyć ponad 50 tzw. mieszkań treningowych. WSL nazywa te lokale "socjalnymi mieszkaniami wspólnymi ze wsparciem". Nie uważamy, aby lokatorzy mieszkań socjalnych w większości przypadków potrzebowali szczególnej terapii. Fakt trudnego położenia mieszkaniowego i socjalnego najczęściej nie wynika z ich indywidualnych cech psychicznych czy niedostosowania, lecz systemowego wykluczenia oraz niemożliwości ochrony swoich praw.
niedziela, 21 maj 2017
rozbrat.org
Walka klas
Poznańscy neofaszyści nie mogą się czuć bezkarni
Organizacje nacjonalistyczne i neofaszystowskie zawsze starają się uchodzić za organizację o charakterze politycznym. Dzieje się tak nawet wtedy, gdy całe spektrum ich aktywności sprowadza się do działań czysto bojówkarskich (np. bicia i zastraszania swoich oponentów) i propagandowych, których celem jest wyłącznie podsycanie nienawiści do określonych grup społecznych (kiedyś do Żydów, dziś do osób o innej orientacji seksualnej czy uchodźców).
poniedziałek, 08 maj 2017
Sasza Berskin
Walka klas
Biznes „Scenowy”
Scena - miejsce gry aktorów w teatrze, oddzielone od widowni kurtyną. To pierwsza definicja słowa scena, jaką podaje Słownik Języka Polskiego, chyba najbardziej oczywista i jako pierwsza przychodząca na myśl osobom niezaangażowanym w żaden sposób w ruch wolnościowy, squaterski, działalność anarchistyczną czy lewicową.
Jednak w przypadku w/w osób słowo to w codziennym użyciu oznacza całą otoczkę kulturowo-obyczajową dla środowisk, które swoją tożsamość osadzają w mniejszym lub większym stopniu w muzyce, czy szerzej pojętej kulturze scenowej. Genezą zespolenia z tego rodzaju kulturą są wpływy muzyki Punk, czy później HardCore Punk, na których fali odrodził się ruch wolnościowy nad Wisłą i choć czasem staje się już post-scenowym, to wpływy kulturowe czy subkulturowe nadal są znaczące.Sprawa jednak dotyczy zarabiania na scenie i wykorzystywania niegdyś wiele znaczących haseł dla własnych partykularnych interesów.O ile nie jest problemem, że ktoś jeździ na koncerty, gdzie sprzedaje koszulki, przypinki czy inne gadżety, o tyle zdarza się, że czasem ktoś wpada na pomysł, że można to zrobić w wydaniu kapitalistycznym - ktoś pracuje na mnie. Wchodzi w ten sposób w znoszone buty symbolicznego szefa, przejmuje tę rolę z całym „dobrodziejstwem inwentarza” i choć lubi pośpiewać na koncercie „zabij swego szefa w pracy, bóg na pewno to wybaczy”, całkiem dobrze czuje się w tej roli.Schody zaczynają się w momencie, kiedy to nasz antysystemowy szef chce, jak to szef, dokręcić trochę śrubę. Okazuje się, że wśród kolegów-pracowników (tych, którzy stoją obok niego pod sceną na sobotnim koncercie) znajdują się tacy, dla których to nie tylko zabawa i wyżej od relacji z kolegą cenią swoją godność i mówią głośne "nie". Zresztą w to, że to kolega, wierzą już tylko pracownicy, bo szef dawno pojął, że takie relacje się wykorzystuje, żeby pracownicy szli na rękę wielu kwestiach.Nauczył się bardzo dobrze wchodzić w swoje role i pod płaszczykiem koleżeństwa wprowadzać niekorzystne dla pracowników rozwiązania, ale kiedy pracownik chce rozwiązać sprawę z klucza koleżeństwa, nie musi się martwić - szef przypomni, że to praca, a on ma wykonywać polecenia.W pewnym momencie rodzi się jakże oczywisty w takim przypadku konflikt klasowy.Okazuje się, że dawny kolega już nie jest działaczem, a wyzyskiwaczem, bardzo dobrze rozumiejącym mechanizmy relacji pracownik-„pracodawca”. Tworzą się dwa obozy: do pierwszego należą ci, dla których owa scena to fajne ciuchy, drogi napój, kozackie dziary, wege żarcie. Z całą swoją powierzchownością i bezrefleksyjnym przyjęciem skutków bez świadomości przyczyn swojego działania.I druga, która też może w mniejszym lub większym stopniu ma ten sam background kulturowy, ale ma świadomość, że to tylko skutek, a nie przyczyna wszystkich innych działań i mechanizmów ruchów wymienionych w pierwszym akapicie tekstu.
Efektem takiej polaryzacji staje się fakt, że gdy rodzi się konflikt na tle pracownik-pracodawca, np. w wegańskiej knajpie (co miało miejsce nie raz), pierwsza grupa widzi próbę zorganizowania puczu na ich ulubioną knajpę, gdzie mają najlepsze wegańskie buły w mieście, gdzie chodzą w każdy piątek z kolegami wcielać w życie swój weganizm i zwiększać zaangażowanie w walkę o emancypację zwierząt, a przez to także ludzi (sic!).Druga grupa widzi próbę instrumentalnego wykorzystania pewnych ideałów dla maksymalnego zmniejszenia kosztów pracy i maksymalnego dokręcenia śruby byłym już towarzyszom spod sceny, bo z czasem nawet szef, widząc bezsens takiego dualizmu, przestaje na te koncerty przychodzić.Wartym zaznaczenia jest fakt, że gdy konflikt na tej samej linii rodzi się gdzieś dalej, z szefostwem jakiejś dużej firmy, które personalnie jest odległe, wtedy nie ma problemu, żeby stanąć po stronie pracowników, bo przecież szef nie jest czyimś kolegą i nie powiedział, „że tak naprawdę to burzą się obiboki, bo im się pracować nie chce, w sumie te wszystkie rzeczy, o których słyszałeś, że się u nas dzieją, to nieprawda”. Kiedy się usłyszy coś takiego, to wypada nawet współczuć koledze, że ktoś chce zburzyć to, co on tak ciężko wypracował.Dopóki wszyscy nie będą potrafili rozstrzygać takich konfliktów przez pryzmat klasowy, a nie koleżeński, dopóki zasadność działalności związkowej w takich miejscach będzie deprecjonowana przez ludzi uważających się za część rzeczonej sceny, dopóty nie zrobimy jako scena kroku naprzód w walce o jakąkolwiek emancypację.
Więcej...
sobota, 29 kwiecień 2017
rozbrat.org
Książki
Zapowiedź wydawnicza Bractwa Trojka - album Krieg dem Kriege
W najbliższym czasie Wydawnictwo Bractwo Trojka przygotowuje kilka nowości wydawniczych. Jedną z nich będzie album Krieg dem Kriege (Wojna wojnie albo Wojna przeciwko wojnie)
czwartek, 27 kwiecień 2017
Ogólnopolski Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza
Poznań
Poznań:Upamiętniono kolejarzy zastrzelonych przez endeckie władze
26 kwietnia delegacja Federacji Anarchistycznej Poznań oraz Międzyzakładowej Komisji Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza upamiętniła symbolicznie wiązanką kwiatów cześć dziewięciu poznańskich kolejarzy zamordowanych 97 lat temu przez endeckie władze Poznania.
poniedziałek, 24 kwiecień 2017
Ogólnopolski Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza
Ruch wolnościowy
Nowy 47 biuletyn Inicjatywy Pracowniczej
Ukazał się 47 numer Biuletynu „Inicjatywa Pracownicza”.
Przeczytacie w nim m.in. o decyzjach podjętych na dziesiątym zjeździe delegatów i delegatek naszego związku, wydarzeniach i działaniach związku w 2016, ostatnim odszkodowaniu jakie musi wypłacić Amazon niesłusznie zwolnionej pracownicy oraz innych toczących się rozprawach. Obok wywiadu z walczącymi od wielu miesięcy związkowcami z komisji IP przy Teatrze Polskim we Wrocławiu, przeczytacie również o sytuacji małopolskich operatorów żurawi wieżowych i pracowników instytucji kultury na przykładzie muzeum POLIN w Warszawie. Na kolejnych stronach publikujemy wywiad o warunkach jakie panują w poznańskiej gastronomii, a także artykuł o tym, jak nadchodząca reforma edukacji już wpływa na warunki zatrudnienia w szkolnictwie. Związkowczynie z IP opowiadają o powodach, dla których biorą udział w protestach związanych z próbami zaostrzania ustawy aborcyjnej.
poniedziałek, 10 kwiecień 2017
Jarosław Urbański
Kontrola społeczeństwa
Przemówienie Jarosława Urbańskiego z sobotniej demonstracji - Nacjonalizm nie przejdzie!
Rządząca partia, PiS, nie może uniknąć odpowiedzialności za wzrost fali przemocy wobec osób innej narodowości. PiS jest odpowiedzialny za atmosferę pogardy dla obcych i za strach przed obcymi.
Strona 35 z 185