W tym roku zaobserwować można było, że wielu zawodników i zawodniczek weszło do ringu po raz pierwszy – mimo tego były one bardzo zacięte i nie zabrakło ani umiejętności technicznych, ani woli zwycięstwa. Rezultaty walk były różne- wiele z nich odbyło się w pełnym dystansie, ale nie brakowało nokautów, zatrzymań sędziowskich, czy poddań. Na szczęście obyło się bez żadnych poważnych kontuzji. Cieszy fakt wstąpienia na scenę sportów walki generacji krytycznie myślącej młodzieży.
Stałą cechą Freedom Fighters okazała się ilość krajów i miast, z których zjechały się startujące teamy. Oprócz ekip z wielu miast Polski Rozbrat gościł Belgów, Niemców, Czechów, Szwedów, Duńczyków i Francuzów, a także wielu emigrantów z krajów zza wschodniej granicy. Po raz kolejny pokazaliśmy jak wielką siłę może mieć internacjonalizm i wspólna sprawa!
Nie zabrakło też stałego punktu programu jakim była wizyta Petera Irvinga, któremu w tym roku – już po raz trzeci – towarzyszył Peter Tiarks. Weterani sportów walki z Newcastle w sobotę sędziowali walki, a w niedzielę – poprowadzili dwugodzinne seminarium Muay Thai. Sala pękała w szwach, wszyscy uczestnicy i uczestniczki wyciągnęli coś dla siebie.
Freedom Fighters to duże międzynarodowe wydarzenie, które nie odbyłoby się bez zaangażowania wielu osób – od tych przygotowujących imprezę „od kuchni”, po sędziów, osoby dbające o porządek w kolejności walk, ratowników medycznych, czy ekipę Mamma Mia Anarchia, która wypiekła 161 placków pizzy. Bez nich wszystkich nie byłoby tego wydarzenia. Jednocześnie w imieniu całego kolektywu Rozbrat zapraszamy na kolejną edycję za rok!



