rozbrat.org \| Publicystyka :: Kontrola społeczna

Kontrola społeczeństwa

Jak pisał niedawno Jarosław Urbański, rozpoczęła się kolejna ofensywa Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych (ZKZL), który zapowiedział masowe eksmisje osób zalegających z płatnościami czynszów wobec miasta. Zgodnie z zapowiedziami ZKZL eksmitowane nie zostaną bynajmniej kobiety z dziećmi czy osoby starsze. Oczywiście, po zweryfikowaniu tych informacji przez dziennikarkę lokalnego dodatku Gazety Wyborczej1, okazuje się, że… oczywiście ZKZL mija się z prawdą! Jak łatwo było się domyśleć urzędnicy, nie zdają sobie nawet sprawy jaka jest faktycznie sytuacja wśród ponad 300 rodzin, które chcą eksmitować. A są, wśród nich i osoby niepełnosprawne i kobiety w ciąży i osoby obłożnie chore. I jak zwykle urzędnicy miejscy, gdy wytknie się ich niewiedzę czy niekompetencje, szybko zapewniają, iż błędy oraz wypaczenia antyspołecznej polityki zostaną naprawione. Nawet jeśli lista osób, które mają zostać eksmitowane faktycznie jeszcze raz zostanie zweryfikowana (według ZKZL taka weryfikacja już wcześniej miała miejsce – jak widać z marnym skutkiem) to nadal zostanie problem antyspołecznej polityki miejskiej.
środa, 10 sierpień 2011 Federacja Anarchistyczna s. Poznań Kontrola społeczeństwa

Przetarg na antyspołeczną politykę miasta

Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych ogłosił w dniu wczorajszym przetarg odnośnie robót budowlanych polegających na „przygotowaniu terenu wraz z uzbrojeniem pod posadzenie 10-ciu kontenerów socjalnych w Poznaniu przy ulicy Średzkiej 20.” W ten sposób Zarząd wdraża antyspołeczną politykę miasta, politykę agresji i jednocześnie ignorancji z czego miejscy urzędnicy doskonale zdają sobie sprawę! W takich okolicznościach w trakcie kolejnej sesji Rady Miasta po raz wtóry przypomnimy władzy o naszym braku zgody na tworzenie miejskiego getta. Firmy startujące w przetargu ogłoszonym przez ZKZL (otwarcie ofert odbędzie się 22 sierpnia) jako wykonawcy antyspołecznej polityki miasta, winny się liczyć z tym, iż ich działania również spotkają się z naszym stanowczym sprzeciwem. Wykorzystamy w tym przypadku wszelkie możliwe kroki, a związki zawodowe wezmą realizujące inwestycję przedsiębiorstwa pod swoją lupę. Wszyscy pracownicy pracujący na budowie kontenerowych osiedli wzywani są do odmowy pracy, a w przypadku niedostosowania się do wezwania, będą traktowani jak łamistrajki.
czwartek, 04 sierpień 2011 Stanisław Krastowicz Kontrola społeczeństwa

Breivików ci u nas dostatek…

Pierwsza reakcja mediów głównego nurtu na zamach i masowy mord dokonany w Norwegii, była całkowicie jednorodna, zamachu dokonali islamscy radykałowie.  Media umiarkowane i liberalne, „rzetelnie informowały” o norweskich islamistach, publicyści prawicowi zdołali w ciągu kilku godzin wyprodukować setki megabajtów islamofobicznego bełkotu. Kiedy w końcu norweska policja ogłosiła, że sprawcą masakry na obozie partii socjaldemokratycznej i zamachu na budynki rządowe jest Anders Breivik, rodowity Norweg, do tego radykalny prawicowiec, islamofob i chrześcijański fundamentalista, brak było oznak jakiejkolwiek konsternacji. Dziennikarze czuli się usprawiedliwieni faktem, że islamscy ekstremiści  „są sprawcami większości ostatnich aktów terroru w Europie”, akcentowanie właśnie tego „tropu” zadaje się być więc jak najbardziej racjonalne. Przeczy temu przekonaniu zwykła matematyka, według Europolu w latach 2007-2010, na 1890 wydarzeń zakwalifikowanych jako „akty terrorystyczne” jedynie 6 przypisywanych jest islamskim radykałom.
niedziela, 31 lipiec 2011 Mikołaj Iwański, Rafał Jakubowicz Kontrola społeczeństwa

Czas dezynsekcji i deratyzacji

W czwartek, 29 sierpnia, w poznańskim „Teleskopie” wyemitowano materiał zatytułowany „Czas Porządków”1. Reportaż Agnieszki Bylicy poprzedza wprowadzenie prezentera w studio, który mówi, że wskutek interwencji ekipy „Teleskopu” specjaliści od dezynsekcji i deratyzacji unieszkodliwili w zaniedbanym lokum, przy ulicy Ułańskiej w Poznaniu, larwy much. Prowadzący wydanie zastanawia się, jak długo utrzymany zostanie tam porządek, bo lokatorzy wydają się być – jak to określił – „niereformowalni”. „Niestety, podobnych przypadków w mieście – oznajmił – jest więcej”. Akcja przenosi się do bloku.
Debata społeczna wokół masakry, której dopuścił się norweski nacjonalista, została wciśnięta w ciasne portki. Jedną nogawką poszło w stronę kontroli społecznej, drugą w stronę psychologii społecznej. W pierwszej, trwa (kontrowersyjna) debata wokół potrzeby nieustannego zwiększania kontroli państwowej jako (rzekomo) jedynej gwarancji bezpieczeństwa społecznego. W drugiej nogawce miotają się chęci zrozumienia psychologicznych procesów, które doprowadzają ludzi takich jak Anders Breivik do takich czynów. Zarówno bezpieczeństwo jak i psychologiczny background są bardzo istotne. Jednak zwiększenie kontroli internetu i ostęplowanie Breivik’a jako świra nie załatwiają tematu. Osób niezrównoważonych psychicznie żyje wśród nas wiele, a jednak, nie każda z nich zachowuje się jak hybryda Klausa Barbiego z Rambo i nie każda dobiera swoje ofiary według pewnych specyficznych kryteriów.
"Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć,gdyż tylko w ten sposób można wykryć to,czego podważyć się nie da".Prof. Tadeusz Kotarbiński, pierwszy rektor Uniwersytetu Łódzkiego W powyższym motcie, Tadeusz Kotarbiński pięknie i zwięźle ujął etos nauki, jako krytycznego, rozumowego podejścia do otaczającej nas rzeczywistości, wymuszający bycie w ciągłym intelektualnym „stanie gotowości”. Nic więc dziwnego, że znajduje się ono w zakładce „Misja UŁ” na stronie internetowej Uniwersytetu Łódzkiego. Staje się to zaskakujące dopiero, gdy uświadomimy sobie, jak bardzo na bakier z tym mottem może być praktyka instytucjonalna i naukowa Uniwersytetu. Świadczy o tym sprawa nadania tytułu doktora honoris causa Rudolphowi Giulianiemu – pokazuje ona, jak łatwo dochodzi na polskich uczelniach publicznych do zjawiska „fabrykowania konsensusu”: naturalizowania ściśle określonych poglądów politycznych jako naukowych oraz obiegowych prawd.
11 marca tego roku w Poznaniu odbyło się spotkanie członków Komisji Gospodarki Komunalnej i Polityki Mieszkaniowej. Przebieg spotkania w doskonały sposób obrazował brak partycypacji społecznej w procesie decyzyjnym. Jako mieszkańcy miasta, zostaliśmy pozbawieni możliwości przeprowadzenia realnej debaty, poprzedzonej konkretnymi informacjami oraz analizami.
W piątek, 20 maja, o świcie, funkcjonariusze ABW wtargnęli do mieszkania administratora strony AntyKomor.pl. To bezpardonowe zdarzenie, który każe dać do myślenia zwolennikom autonomii Internetu i neutralizmu Sieci. Zdaniem wielu komentatorów, fakt przeszukania mieszkania, piwnicy (sic!) i zarekwirowanie laptopa, sztuk jeden, skonkludowany puszczeniem wolno „przestępcy” oznacza, że formalnych podstaw do zatrzymania nigdy nie było, a całe zdarzenie nosi znamiona politycznej akcji prewencyjnej. Jeżeli to prawda, to cel osiągnięto – właściciel (i ewentualnie naśladowcy) zostali postraszeni, strona zamknięta, a jej zasoby zdjęte z indeksowanego Internetu.Co było powodem zaangażowania jednej z najbardziej umocowanych (i tajnych) służb państwowych? Czy nie było nim li-tylko publikowane tamże treści antyrepublikańskie lub satyryczne przeciw aktualnej władzy?
Powszechny i wszechobecny system miejskiego monitoringu CCTV(1) codziennie skupia na nas „swoją” uwagę. W coraz większej ilości miejsc jesteśmy obserwowani przez obiektywy kamer. Wspomnianej powszechności i wszechobecności towarzyszy dość znikome zainteresowanie opinii publicznej, mediów czy świata nauki – najwyraźniej monitoring stał się zjawiskiem zbyt banalnym, by wzbudzać zainteresowanie i emocje. Obojętność wobec miejskiego monitoringu skutkuje słownie jedną pracą doktorską, do której udało nam się dotrzeć. W znacznej mierze musieliśmy więc korzystać ze skrzętnie wyszukiwanych i analizowanych artykułów prasowych oraz źródeł anglojęzycznych. Dopiero od niedawna prace badawcze i analizę krytyczną różnych narzędzi służących inwigilacji i kontroli stara się koordynować Fundacja Panoptykon(2). Prowadzić to może jedynie do konkluzji, iż analizie zjawiska monitoringu towarzyszy obecnie błoga ignorancja. Mamy nadzieję, że poniższy tekst choć odrobinę ją umniejszy.
poniedziałek, 16 maj 2011 Federacja Anarchistyczna s. Poznań Kontrola społeczeństwa

Dość antyspołecznej polityki Platformy Obywatelskiej!

W dniu 14 maja przeszedł ulicami Gdańska „Marsz pustych garnków”. Protestujący przeciwko podwyżkom czynszów i antyspołecznej polityce miasta, jego mieszkańcy korzystali z fundamentalnych prawa tzw. demokracji – wolności słowa i prawa do zgromadzeń.Okazuje się, że władzom miasta Gdańsk obce są wspomniane prawa. Dla prezydenta Pawła Adamowicza od owych praw mieszkańców, ważniejsza jest własna autopromocja i polityczny PR. Polityk platformy obywatelskiej, nie chciał by głosy oburzenia mieszkańców, zakłócały uroczystość wmurowania kamienia węgielnego pod budowę Europejskiego Centrum Solidarności. Urzędnicy miasta, próbowali wpłynąć na organizatorów protestu – Grupę Inicjatywną „NIC O NAS BEZ NAS” - by zmienili trasę swojego przemarszu. Nie mając prawnych podstaw do zakazania demonstracji czy narzucenia swojej woli co do jej trasy, miejscy politycy sięgnęli po jedyny znany sobie argument – argument siły.
We wczorajszej wypowiedzi dla TOK FM lider My-Poznaniaków, zarzucił prezydentowi Grobelnemu, że broni kiboli. Podobnie kategoryczne stanowisko wyrażono w oficjalnym oświadczeniu umieszczonym na stronie Stowarzyszenia. W obu przypadkach My-Poznaniacy prezentują się jako gorliwi obrońcy praworządności i po prokuratorsku odnoszą się do problemu, wywołanego zajściami na bydgoskim stadionie. To fatalne uproszczenie sprawy, które wymaga polemiki. 
czwartek, 05 maj 2011 Stanisław Krastowicz Kontrola społeczeństwa

Popieram kibiców Lecha

Po zadymie w Bydgoszczy do jakiej doszło z okazji finału Pucharu Polski w piłce nożnej, gdzie spotkały się Lech Poznań z Legią Warszawa, odezwały się głosy potępienia. „Znowu – rozpaczano - wandalizm, przemoc, chamstwo!” Prezydent Grobelny chwyta się ostatniej deski ratunku, dopatrując się prowokacji i obarczając winą kibiców drużyny przeciwnej oraz ochronę. Broniąc dzieła swojego życia, stadionu miejskiego, przed zamknięciem, żąda jednak głów prowodyrów. Przedstawiciele władz Lecha Poznań i „Wiary Lecha” umywają ręce, nie chcą brać odpowiedzialności za burdy, jedynie zapłacą za zniszczone krzesełka.
sobota, 05 marzec 2011 Mikołaj Iwański, Rafał Jakubowicz Kontrola społeczeństwa

Putzen machen!

Plakat Federacji Anarchistycznej trawestuje kuriozalny system identyfikacji wizualnej Poznania. Urzędnicy, wespół ze specjalistami od wizerunku oraz marketingu, zmienili miejskie symbole w nachalny, wszechobecny, korporacyjny brand, co zresztą kosztowało grube miliony. Następnie, w tej właśnie konwencji, urząd miasta przeprowadził oburzającą i odrażającą billboardową kampanię – „Program Przeciwdziałania Procesowi Żebractwa” (2008). Wspomniane billboardy mogły przywodzić na myśl reklamę środka „Raid” – tyle, że nie dotyczyły owadów. Akcję oczyszczania miasta kontynuowano w postaci plakatów: „Żebractwo to wybór, nie konieczność”, „Stop żebractwu w Poznaniu” oraz „Nie ma dających, nie będzie biorących” (2010).
Plakat poznańskiej Federacji Anarchistycznej dotyczący kontenerów wywołał zainteresowanie lokalnych mediów. Ale nie chodzi tu bynajmniej o kwestie dotyczące miejskiej polityki wysiedleń, sytuacji finansowej i mieszkaniowej najuboższych warstw poznańskiego społeczeństwa, ale o wykorzystania miejskiego „layoutu” oraz motywu z oświęcimskiej bramy. Z jednej strony władze miasta, odwołując się do prawa, grożą sądem, roszcząc sobie wyłączność do posługiwania się pewną symboliką, która w naszym odczuciu należy do wszystkich mieszkańców Poznania. Ale cóż, możemy porozmawiać na temat kontenerowych gett i granic wolności słowa na sali sądowej, skoro ona ma być, według władz, odpowiednim miejscem debaty. Wolelibyśmy salę Rady Miasta, ale o kontenerach na niej się nie rozmawia.
piątek, 21 styczeń 2011 Lukasz Wójcicki Kontrola społeczeństwa

Terror europejskiej polityki migracyjnej

Generał Robert Strondl, przewodniczący Europejskiej Agencji Frontex od kwietnia 2008 roku, tak pisał w przedmowie raportu z działań Frontexu za rok, w którym przejął kierownictwo agencji: „Chciałbym podkreślić wspaniałą pracę grupy roboczej zarządu w zakresie powrotów (podkreślenie moje) i komitetu sterującego przy ocenie wynikającej z art. 33, oraz chciałbym serdecznie podziękować wszystkim zaangażowanym za ich udział”. Artykuł trzydziesty trzeci odnosi się do Konwencji Genewskiej z 1951(1) roku i mówi o zakazie wydalania („non-refoulment”) uchodźcy do kraju pochodzenia, jeśli istnieje groźba represji ze względów społecznych lub politycznych. Podobny zapis znajdziemy w innych dokumentach, między innymi w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka(2), w  Statucie Urzędu Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców(3) czy w Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych(4). Owe zgrabnie ujęte przez Strondla „powroty” to nic innego jak przymusowe deportacje, sprzeczne z Konwencją Genewską, której najwidoczniej egzekutorzy z Frontexu i powiązane z nim służby bezpieczeństwa nie uznają. Również na stronie internetowej Frontexu(5) znajdziemy passus, gdzie przymusowe wydalenie  zastąpione jest zręcznym eufemizmem „powrotu”.