rozbrat.org \| Publicystyka :: Kontrola społeczna

Kontrola społeczeństwa

środa, 01 lipiec 2009 Jarosław Urbański Kontrola społeczeństwa

Żebrak kowalem własnego losu

1. Kiedy władze Poznania ruszyły z nową kampanią pod hasłem „Żebractwo to wybór, nie konieczność”, wydawało się, że nie trudno dostrzec wykluczającego charakteru tego przedsięwzięcia. Pomimo kamuflażu jaki w takim przypadku zwykle się stosuje. Przesłanie kampanii wiele osób z ruchu po prostu zbulwersowało. Poznańska Federacja Anarchistyczna wydała w tej sprawie oświadczenie, zarzucając władzom, że obsesyjne „przywiązanie do czystości”, każe im „posprzątać ulice już nie tylko z psich kup, ale także z ludzi-odchodów, nie wpisujących się w ekonomiczne rygory neoliberalizmu, oraz wystawiających na szwank drobnomieszczańskie poczucie estetyczne”. O co w tym przedsięwzięciu chodzi? – pytano w oświadczeniu. „Bynajmniej nie o pomoc, lecz usunięcie z widoku przy jednoczesnym zbiorowym napiętnowaniu wszystkich wyciągających rękę po ‘nie swoje pieniądze’: od romskiej dziewczynki, dla której żebranie stało się jedyną szansą jako takiego przeżycia, przez grającego na ulicy punka, po schorowanego człowieka, który nie może utrzymać się z renty w wysokości 487 zł. - wszyscy wygodnie wepchnięci do jednego worka z napisem ‘cuchnący żebracy z wyboru’”. Zorganizowano też dwie akcje, które miały za zadanie wywołać dyskusję.
21 czerwca w godzinach popołudniowych Polska Agencja Prasowa (PAP) opublikowała depeszę poświęconą demonstracjom przeciwko gentryfikacji w Berlinie (przedrukowaną zaraz na szeregu portali np. Ineria.pl, Gazeta.pl, można na jej przykładzie prześledzić w jaki sposób konstruowane są informacje mediów korporacyjnych, które z informowaniem mają niewiele wspólnego. Poniżej depesza PAP-u, wraz z komentarzem."Berlińska policja zatrzymała 102 osoby podczas próby zajęcia przez grupy lewaków i anarchistów terenu zamkniętego lotniska Tempelhof."Według PAP-u, w demonstracjach nie mogły brać udziału osoby, które nie są zaangażowane politycznie, a udział w demonstracji motywowany był właśnie politycznym zaangażowaniem, a nie wagą problemu. "Zwykły" człowiek, który jest zaangażowany politycznie, należy do jakiejś z dwóch cywilizowanych partii o takim samym programie, a jeżeli już ktoś wychodzi na ulicę wiadomo, że to "lewak", a skoro "lewak" to wiadomo, że chodzi mu o rozróbę. Proste jak budowa cepa (i rozum "dziennikarza" z PAP-u - chciałoby się dopisać).
czwartek, 11 czerwiec 2009 Jakub Grzegorczyk Kontrola społeczeństwa

Jak powstają polskie metropolie?

Neoliberalna globalizacja ma to do siebie, że prowadzi do unifikacji kultur, modeli stosunków pracy oraz polityki publicznej – wszędzie wprowadza mechanizmy kapitalizmu pozbawionego osłon społecznych. Rzecz jasna, różnice regionalne wcale przez to nie znikają, ale następuje upodobnienie na poziomie podstawowych procesów społecznych i politycznych, nawet w najbardziej różniących się krajach czy regionach. I tak np. w sferze stosunków pracy państwa tradycyjnie uchodzące za „socjalne” – takie jak Niemcy czy Francja – reformują swoje rynki pracy na modłę liberalną (co widać chociażby na podstawie projektu Hartz-IV w Niemczech czy prób wprowadzenia CPE we Francji w 2006 r.).Analogiczny proces ma miejsce w przestrzeni miejskiej, gdzie wykształca się specyficzna forma osadnictwa miejskiego – metropolia. Co ciekawe, proces ten zachodzi nie tylko w centrum światowej gospodarki (kraje Europy Zachodniej i USA), lecz także na jej obszarach peryferyjnych, takich jak Europa Środkowo-Wschodnia. Po ponad 50 latach scentralizowanego planowania przestrzennego, utrzymywania państwowej czy też quasi-państwowej („spółdzielczej”) własności gruntów i budynków oraz ścisłego regulowania opłat za wynajem lokali i usługi komunalne w Polsce, Czechach, Węgrzech i innych krajach regionu w dziedzinie kształtowania przestrzeni miejskiej coraz większą rolę zaczynają odgrywać podmioty prywatne i ich potrzeby, postępuje prywatyzacja publicznego zasobu mieszkaniowego, a wysokość opłat za wynajem lokali i usługi…
My, niżej podpisani studenci UAM zwracamy się ze sprawą dotyczącą sytuacji zaistniałej 07.04.2009 na terenie Wydziału Nauk Społecznych na ulicy Szamarzewskiego. Około godziny 11.00 zauważyliśmy dwóch funkcjonariuszy policji wchodzących na dziedziniec wydziału, postanowiliśmy więc zapytać ich o zgodę podpisaną przez Pana Rektora na wejście na teren Uniwersytetu. W międzyczasie przyłączył się również do nas jeden z doktorantów Instytutu Socjologii. Funkcjonariusze odparli, ze takiej zgody nie potrzebują i że są w trakcie wykonywania czynności służbowych. Po trwającej kilka minut dyskusji policjanci zażądali okazania naszych dowodów tożsamości, czego odmówiliśmy oraz poprosiliśmy o okazanie numerów służbowych i nazwisk, do czego funkcjonariuszy zobowiązuje:Art. 15 pkt.1 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 roku o Policji (Dz.U. z 2002 r. Nr 7, poz. 58 z późniejszymi zmianami).
16 sierpnia 2007 polscy żołnierze w Afganistanie ostrzelali jedną z wiosek - Nangar Khel. Zginęło ośmiu cywilów, w tym kobiety i dzieci. Polacy przedstawili pierwotnie wersję wydarzeń, jakoby zostali zaatakowani przez partyzantów. "Tabilowie nie noszą mundurów, wtapiają się w cywilów. Wciągnęli naszych żołnierzy do wioski właśnie po to, by padli zabici. Teraz mogą mówić 'Przyjechali najeźdźcy i zabijają' "1 Tak pod koniec sierpnia ub.r. relacjonowali prasie przyczyny ostrzału wioski polscy generałowie, kiedy z kilkudniowym opóźnieniem sprawa wypłynęła na wierzch. Okazało się, że okoliczności wydarzeń wyglądały zupełnie inaczej. Cywile zostali zabici w wyniku celowego ostrzału, a polskich żołnierzy oskarżono o popełnienie zbrodni wojennych.
czwartek, 08 styczeń 2009 rozbrat.org Kontrola społeczeństwa

Powstrzymać wojnę w Palestynie

Od wielu dni trwa rzeź mieszkańców Palestyny. Izraelska armia najpierw bombardowała, a potem wkroczyła do Strefy Gazy. Zginęło już blisko 1000 Palestyńczyków. Wielokrotnie więcej osób jest rannych. Ofiarami tej zbrodni są, nie jak twierdzi Izrael działacze Hamas, ale przede wszystkim cywile, często kobiety i dzieci.Żądamy zaprzestania izraelskich ataków na Palestynę!Żądamy wycofania wszystkich oddziałów armii Izraelskiej z Palestyny!Żądamy uznania prawa narodu palestyńskiego do samostanowienia i życia w pokoju!
Przed zbliżającą się Konferencją Klimatyczną w Poznaniu, która ma się odbyć między 1 a 12 grudnia 2008 roku, policja nasiliła działania inwigilacyjne wobec uczestników ruchu anarchistycznego i ekologicznego. Funkcjonariusze starają się oddziaływać nie tylko na aktywistów, ale także na ich otocznie dopytując nt. ich działalności przełożonych w miejscu pracy, rodziców, dozorców domów. Celem takiego działania, nazywanego przez policję "prewencyjnym", jest próba zastraszenie działaczy i wywarcia na nich presji. Dokładnie takim sam scenariusz miał miejsce podczas konfliktu wokół Raspudy, czy protestu pracowników służby zdrowia w roku 2007, a wcześniej np. przed demonstracją przeciwko Europejskiemu Forum Ekonomicznemu w Warszawie w kwietniu 2004 roku.
"(...) Duża część władzy efektywnego działania, która niegdyś znajdowała się w rękach nowoczesnego państwa, przenosi się dziś do - wymykającej się politycznej kontroli - globalnej (i pod wieloma względami eksterytorialnej) przestrzeni. Tymczasem polityka, a więc możliwość decydowania o kierunku i celach działania, nie potrafi operować skutecznie na poziomie planetarnym, gdyż - tak jak wcześniej - pozostaje lokalna. Nieobecność politycznej kontroli przemienia świeżo wyzwolone siły w źródło głębokiego i zasadniczo niemożliwego do oswojenia lęku, podczas gdy niedostatek polityki czyni istniejące jeszcze instytucje polityczne, ich inicjatywy i przedsięwzięcia, coraz mniej istotnymi z punktu widzenia życiowych problemów obywateli państw narodowych, przyciągając, coraz mniej ich uwagi. Te dwa powiązane ze sobą skutki owego rozwodu (władzy i polityki) zachęcają państwowe instytucje do przerzucenia, przenoszenia lub (by posłużyć się modnym ostatnio pojęciem politycznego żargonu) "subsydiowania" coraz większej liczby pełnionych przez państwo funkcji. Te porzucone przez państwo funkcje stają się szybko placem zabaw dla notorycznie kapryśnych i nieprzewidywalnych sił rynkowych i/lub pozostawia się je prywatnej inicjatywie i trosce jednostek. "(1)
wtorek, 29 kwiecień 2008 Damian Kaczmarek Kontrola społeczeństwa

Słupsk nie był pierwszy...

Sprawa brutalnej interwencji policji przeciwko demonstrantom w Słupsku, nie jest precedensem jeśli chodzi o rodzaj represji stosowanych wobec aktywistów wolnościowych w Polsce. Wieczorem 28 kwietnia 2004, w przeddzień długo planowanej demonstracji przeciwko Europejskiemu Forum Gospodarczemu doszło do podobnej interwencji w jednym z domów w podwarszawskim Milanówku. Około godziny 21:30 przed domem, w którym przebywało 11 osób wybierających się na demonstrację, w tym kilkoro Białorusinów, pojawiło się kilka dużych wozów policyjnych, karetka i straż pożarna. Osoby, które przebywały w środku nic nie widziały, co dzieje się na zewnątrz. Dopiero gdy jeden mężczyzna podszedł do okna zauważył, że tuż pod domem (około 15 metrów za ogrodzeniem) stoją funkcjonariusze policji. Gdy jedna osoba wyszła na zewnątrz, zaczęła się brutalna interwencja.
czwartek, 14 luty 2008 rozbrat.org Kontrola społeczeństwa

Kryzys kryzysów

Strajk celników, górników i pracowników służby zdrowia, protesty kierowców TIRów i manifestacje nauczycieli, wezwanie "Solidarności" do podjęcia protestów domagających się godnych wynagrodzeń dla wszystkich - niezadowolenie społeczne przybiera na sile. Niespełna kilka miesięcy po spektakularnym zwycięstwie liberałowie z PO, którzy szli do wyborów pod hasłami ratowania demokracji, zaczęli się zastanawiać jak poradzić sobie ze wzrostem niepokojów i roszczeniami wielu grup pracowniczych.Czując mocne poparcie zarówno w wyborach, jak też w bieżących sondażach opinii publicznej, politycy PO nie wahają się rozpatrywać nawet najbardziej radykalnych rozwiązań, jak wyrzucenie związków zawodowych z zakładów pracy czy odebranie pracownikom czterech dni urlopu na żądanie. Czterech dni, które stały się bardzo groźną bronią w walce z pracodawcami, czego dowiedli celnicy paraliżując w styczniu wschodnią granicę kraju. Janusz Palikot, poseł PO i przewodniczący Komisji Nadzwyczajnej "Przyjazne państwo" (o ironio!) uważa, że obecny rząd jest... "zbyt obywatelski i zbyt nowoczesny", jak na obecną opozycję, która ma według niego dążyć do konfrontacji. Czy z tych słów wynika, że rząd powinien się zbrutalizować? Czy rząd zamierza chwycić za środki przemocy przeciwko protestującym robotnikom?
sobota, 24 listopad 2007 Jarosław Urbański Kontrola społeczeństwa

Polska jako okupant

16 sierpnia polscy żołnierze w Afganistanie ostrzelali jedną z wiosek. Zginęło ośmiu cywilów, w tym kobiety i dzieci. Polacy przedstawili pierwotnie wersję wydarzeń, jakoby zostali zaatakowani przez partyzantów. "Tabilowie nie noszą mundurów, wtapiają się w cywilów. Wciągnęli naszych żołnierzy do wioski właśnie po to, by padli zabici. Teraz mogą mówić 'Przyjechali najeźdźcy i zabijają' "1 Tak pod koniec sierpnia relacjonowali prasie przyczyny ostrzału wioski polscy generałowie, kiedy z kilkudniowym opóźnieniem sprawa wypłynęła na wierzch. Okazało się, że okoliczności wydarzeń wyglądały zupełnie inaczej. Cywile zostali zabici celowo, a polskich żołnierzy oskarżono o popełnienie zbrodni wojennych. Proces toczy się przed sądem wojskowym w Poznaniu.Oczywiście to nie pierwszy raz kiedy w Afganistanie z rąk okupantów giną cywile. Jeden z najtragiczniejszych, ujawnionych przypadków, miał miejsce w 2003 roku. Żołnierze USA za oddział talibów wzięli strzelających w powietrze na wiwat weselników. W wyniku nalotu zginęło wówczas kilkadziesiąt osób. W marcu 2007 roku zaatakowani amerykańscy komandosi "wpadli w panikę i podczas ucieczki przed rzekomą zasadzką - jak relacjonowała prasa - przez kilka kilometrów taranowali cywilne samochody strzelając na oślep. Zginęło kilkunastu cywilów, a kilkudziesięciu zostało rannych."2 Cywilnych ofiar w Afganistanie przybywa. Rocznie szacuje się ich na około 1,5 do 2 tysięcy. Nieporównywalnie więcej jest ich w…
Ryszard Kapuściński w swoje książce "Heban" przywołuje przypadek pewnej starej samotnej Nigeryjki, która nie posiadała niczego oprócz garnka i żyła z tego, że "u handlarzy jarzyn brała na kredyt fasolę, gotowała ją, przyprawiała sosem i sprzedawała ludziom". Kiedy garnek został jej skradziony, straciła jedyną rzecz, dzięki której egzystowała . Jak pisze dalej Kapuściński należała ona do rzeszy najuboższych mieszkańców Lagos, stolicy Nigerii, dla których wszystko w życiu "jest tymczasowe, płynne i kruche". Wieczna niepewność sprawia, że żyją oni "w ciągłym zagrożeniu, w nie słabnącym strachu".1 W takich warunkach zapewnienie stabilnej egzystencji (co nazywam tu "bezpieczeństwem socjalnym") stanowi jedną z podstawowych kwestii społecznych. Pojawia się jednak pytanie o źródła bezpieczeństwa socjalnego: czy ma ono być gwarantowane przez sferę polityki czy sferę ekonomii? Pytanie to nabiera wyjątkowego znaczenia w momencie, kiedy na całym świecie obserwujemy wzrost niepewności egzystencji z uwagi na bezrobocie, gorsze wynagrodzenie, elastyczność rynku pracy, itd.
poniedziałek, 11 czerwiec 2007 Damian Kaczmarek Kontrola społeczeństwa

Dlaczego media kłamią?

Przeciętny Polak nie dowie się o problemach, które poruszane są podczas protestów w Niemczech podczas szczytu G8. Prasa, radio i telewizja, z których większość ludzi czerpie informacje o otaczającym nas świecie, przekazuje kłamliwy obraz rzeczywistości.
piątek, 11 maj 2007 Jarosław Urbański Kontrola społeczeństwa

Dyscyplina finansowa jako władza

Chciałbym rozpocząć od pewnej wskazówki metodologicznej, której udziela Michel Foucault, w jednym ze swoich wykładów. Odnosi się ona do problemu władzy: "zamiast orientować badanie na władzę ujmowaną od strony prawnej konstrukcji suwerena, od strony aparatów państwowych, od strony towarzyszących im ideologii, sądzę, że analiza władzy powinna się orientować na problem dominacji (a nie suwerenności), na problem jej materialnych operatorów, na problem różnych postaci podległości, na problem wiązania i wykorzystywania lokalnych systemów podporządkowywania, wreszcie na problem zastosowań (les dispositifs) wiedzy." 1
W okolicach Dnia Kobiet, polska prasa przywykła publikować artykuły dotyczące spraw feministycznych. Krytyczna ich lektura uświadamia nam - moim zdaniem - na ile obecnie obowiązujący dyskurs, różni się od tego, który stał u początków idei tego dnia. Pojawia się jednocześnie pytanie, co to jest radykalny feminizm, o którym się pisze i mówi? Czy to, co było rewolucyjnym zamysłem emancypacyjnym, nie stało się przypadkiem poprawnie sformatowaną politycznie ideologią, która bezpiecznie omija najważniejsze kwestie i dlatego może być głoszona przez mainstreamowe media?W Gazecie Wyborczej w wydaniu z 8 marca 2007 roku ukazał się na pierwszej stronie materiał, który nawiązuje do Dnia Kobiet. "Polska nie dla kobiet?" - brzmi tytuł artykułu w którym, piórem Piotra Pacewicza, przedstawiane są wyniki socjologicznych badań sondażowych przeprowadzonych specjalnie dla Gazety. Opublikowane dane pokazują zróżnicowanie odpowiedzi na kilka pytań ze względu na płeć badanej i badanego; inne odpowiedzi padają w przypadku kobiet, inne w przypadku mężczyzn. "Kogo w Polsce traktuje się lepiej pod względem awansu i zarobków?", "Kto jest lepszym szefem?", "To mężczyźni od wieków utrzymują rodzinę i dlatego dzisiaj powinni lepiej zarabiać. Zgadzasz się z tym?", "Czy dopuszczalne jest przyglądanie się nogom i dekoltom koleżanek w pracy?" No właśnie. W odpowiedzi na ostatnie pytanie 49 proc. mężczyzn…