Do debaty na temat kontenerów strona społeczna przygotowała się wyjątkowo solidnie. Przeprowadzono od początku 2010 roku szereg ekspertyz i analiz prawnych, przedstawionych miastu i opinii publicznej dowodzących, że kontenery nie są właściwym rozwiązaniem. Z argumentami tymi w dużej części zgadzali się miejscy politycy i urzędnicy, ale mimo to na przedstawione dokumenty, nawet nie odpowiedziano. Obiecana dyskusja na forum rady miasta nie została przeprowadzona. Zignorowano nawet głos przewodniczącego Komisji Gospodarki Komunalnej i Polityki Mieszkaniowej, wszak nie należy do PO. Postanowiono autorytarnie postawić na swoim. Po prostu, zamiast walki na argumenty, magistrat stosuje zwykłą przemoc - w stosunku do wszystkich eksmitowanych oraz tych wytypowanych i przymusowo skierowanych do obozu na Średzkiej. Nie wysłuchano do końca argumentów w ich sprawie.
Autorzy tej antyspołecznej polityki odwołują się do wątłej legitymizacji społecznej. Na PO w Poznaniu w wyborach samorządowych w 2010 roku głosowało 13,7% uprawnionych, a w tegorocznych parlamentarnych - 33,4%. Formalną wygraną gwarantuje utrzymujący się system przedstawicielski, który sama PO krytykowała, ale dziś boi się zmienić (jak finansowanie partii z budżetu). Zbliżający się kryzys sprawi, że to słabe poparcie i tak będzie spadać. Za kilkanaście miesięcy z sukcesu wyborczego Platformy Obywatelskiej niewiele zostanie, szczególnie jeżeli jej polityka będzie podszyta hipokryzją i brutalnością, z jaką mamy obecnie do czynienia w Poznaniu. Nie pozostanie ona bez odzewu – należy się spodziewać, że odpowiedź ofiar tej polityki będzie równie bezwzględna. Erozja ludzkiej wytrzymałości i cierpliwości postępuje bardzo szybko. Donald Tusk po wyborach powiedział, że nadchodzi kryzys i nie czas na urządzanie happeningów. Tu się z nim zgadzamy. Faktycznie, czas happeningów nieuchronnie dobiega końca. I PO będzie tego żałować.
Oświadczneie przyjęte w związku z sesją Rady Miasta - 18.10.2011