Iara Lee, brazylijska reżyserka filmowa, która znajdowała się na pokładzie Mavi Marmara, udzieliła wywiadu brazylijskiej TV Globo jeszcze z więzienia w południowym Izraelu, gdzie przewieziono ok. 600 zagranicznych aktywistów, w tym 40 Brytyjczyków. Iara twierdzi, że Izraelczycy przypuścili szturm na statek po zablokowaniu łączy telefonicznych i radiowych i “zaczęli krzyczeć na ludzi”. Powiedziała też, że "[atak] był zaskoczeniem, gdyż wydarzył się w środku nocy, w ciemnościach, poza wodami terytorialnymi Izraela, ponieważ wiedzieliśmy, że może dojść do konfrontacji, ale nie na wodach międzynarodowych. Ich pierwszą taktyką było odcięcie naszej komunikacji satelitarnej, a potem zaatakowali. To czego byłam naocznym świadkiem to strzelanie. Wdarli się na pokład i zaczęli strzelać do ludzi”.
Następnie wojsko wysłało kobiety na niższy pokład statku. “Mówili że jesteśmy terrorystkami – to absurd. Weszli do części, w której znajdowały się kobiety, było ich mnóstwo, ubranych na czarno, z gigantyczną liczbą uzbrojenia, tak jakby byli na wojnie. Skonfiskowali wszystkie nasze telefony i wszystkie nasze bagaże i wyrzucili wszystko z walizek na podłogę”
"Spodziewaliśmy się, że będą strzelać ludziom w nogi albo w powietrze, dla postrachu, ale celowali bezpośrednio”, powiedziała w oddzielnym wywiadzie dla gazety „Folha de São Paulo”. "Niektórzy strzelali prosto w głowy pasażerów”. “Wielu ludzi zostało zamordowanych – to było coś niewyobrażalnego”.
Annette Groth, niemiecka parlamentarzystka o tym co zobaczyła na zewnątrz swojej kajuty, po sztormie izraelskich żołnierzy na pokład statku:
„Strzelali bez ostrzeżenia", „to wyglądało jak na wojnie… mieli karabiny, paralizatory, jakiś rodzaj gazu łzawiącego i inne rodzaje broni – cały ten arsenał skierowany wobec ludzi mających dwa drewniane kije i kawałek trzeciego. Mowa w tej sytuacji o samoobronie jest śmieszna”.
Norman Paech, 72-letni niemiecki aktywista opisuje "głośne eksplozje” jakie usłyszał po rozpoczęciu napaści na „Mavi Marmara”. „Szybko ubrałem się, a koledzy powiedzieli mi, że zostaliśmy zaatakowani, że są tu Izraelczycy. Atak nastąpił z góry, z helikopterów z których żołnierze spuścili się na linach. Czekaliśmy w sali na dziobie i zobaczyłem jak niosą izraelskiego żołnierza, który wyglądał jakby zemdlał. Następnie wprowadzono dwóch kolejnych żołnierzy, ale po tych 3 rannych komandosach widziałem wielu – może 10 poważnie poszkodowanych, zakrwawionych cywilów. Opatrywano ich w sali obok, jeden miał tak ciężkie obrażenia, ze jestem pewien, że wkrótce umarł”.
Na nagraniach dokonanych przez turecką telewizję i tych upublicznionych przez izraelskie wojsko widać, jak kilku komandosów bitych jest przez pasażerów kijami. Paech twierdzi jednak, że nie widział aby aktywiści używali innej broni. „Było tylko dwóch mężczyzn z krótkimi kijami, ale nie było noży, metalowych pałek, pistoletów czy innej prawdziwej broni”. „Przez cały okres planowania misji podkreślaliśmy: żadnej broni, żadnych materiałów wybuchowych; mówiliśmy: będziemy się bronić jedynie politycznie, normalnymi środkami”.
Nilufer Cetin, turecka aktywistka schroniła się wraz ze swoim małym synkiem w łazience, pod pokładem, w czasie gdy nad nimi wybuchały granaty hukowe rzucane przez komandosów, pociski z gazem łzawiącym i rozlegały się wystrzały z ostrej amunicji. Po powrocie do Istanbułu, kobieta opisuje jak statek zamienił się w „jezioro krwi."
“Zostaliśmy w kajucie i grałam z nim w gry przy akompaniamencie odgłosów strzałów. Starałam się go chronić nie wychodząc, schowaliśmy się następnie w łazience. Nałożyłam mu maskę przeciwgazową i kamizelkę ratunkową. Żołnierze zrzucali bomy dymne i pociski z gazem i spuszczali się na pokład z helikopterów." Dodała, że sądząc po odgłosach i tym co zobaczyła później walki musiały być „bardzo brutalne”.
Hasan Nowarah z Glasgow opisał moment ataku: “Było słychać jedynie krzyki i strzelaninę. Znikąd wokół statku pojawiły się jednostki Zodiac pełne żołnierzy. Setki Zodiaków i dużo okrętów wojennych”
Wg rzeczniczki izraelskich sił obronnych (IDF), Avital Leibovich, ich okręty wojenne (czego nie potwierdza żaden z pasażerów) mieli dać aktywistom kilka ostrzeżeń, zanim komandosi zostali zrzuceni z helikopterów na pokład Mavi Marmara.
"Znaleźliśmy się pośrodku linczu” powiedziała pani rzecznik reporterom w porcie Ashdod. Około 10 aktywistów zaatakowało komandosów sięgając po ich broń. To był zmasowany atak. To co się wydarzyło było [dla nas] ostatnią deską ratunku.” Wyjaśnienia te nie brzmią jednak wiarygodnie biorąc pod uwagę siłę i uzbrojenie jakim dysponowało izraelskie wojsko.
Izraelska agresja nie ograniczyła się do Mavi Marmara.
Mihalis Grigoropoulos, grecki aktywista, który znajdował się na jednym z pozostałych 5 statków twierdzi, że wojsko zrzuciło część żołnierzy z helikopterów, pozostali wdarli się na pokład z pontonów i sterroryzowali pasażerów ostrą amunicją i gazem łzawiącym. "Nie stawialiśmy oporu, nie moglibyśmy nawet gdybyśmy chcieli” powiedział. „Co moglibyśmy zrobić komandosom? Jedyna rzecz, której próbowała część pasażerów to zagrodzenie im drogi na mostek przez sformowanie bariery z „żywych tarcz”. Została ona ostrzelana gumowymi kulami i paralizatorami.”
Podobną relacje zdał inny grecki aktywista, Dimitris Gielalis, który płynął na trzecim statku, “Sfendoni”: "nagle zewsząd pojawiły się wojskowe pontony zmierzające w naszym kierunku i w przeciągu sekund na naszym pokładzie znaleźli się uzbrojeni komandosi. Wdarli się i zaczęli używać gumowych kul, bić pasażerów i strzelać do nich z paralizatorów – używali wszystkich metod jakie sobie można wyobrazić”.
Brutalne traktowanie cywilów nie skończyło się po przewiezieniu ich do więzień w Izraelu. „W czasie przesłuchań wiele osób na naszych oczach poważnie pobito powiedział Aris Papadokostopoulos. Dodał, że aresztowanych traktowano skandalicznie, odmawiano im dostępu do toalet, jedzenia i snu, szczególnie arogancko i brutalnie zachowywano się wobec aresztowanych muzułmanów. Uwięziono także roczne dziecko.
Henning Mankell, szwedzki pisarz, autor kryminałów o komisarzu Wallanderze, który znajdował się na pokładzie szwedzkiego statku Sofia i został dziś w nocy deportowany, ostro potępił akcję Izraela i wezwał do wprowadzenia międzynarodowych sankcji wobec tego kraju, by zmusić go do zdjęcia blokady strefy Gazy. Zaprzeczył również, jakoby na pokładzie statków Flotylli Wolności miała się znajdować jakakolwiek broń: „Mogę zapewnić, ze nie było tam ani jednej sztuki” powiedział reporterowi, który towarzyszy mu w drodze do kraju.
Nadal nie ma kontaktu z Ewą Jasiewicz. Wbrew zapewnieniom izraelskich władz, nie wszyscy zatrzymani aktywiści będą zwolnieni. Co najmniej 4 izraelskich Palestyńczyków – przedstawicielka Free Gaza Movement Lubna Masarwa, Sheik Raed Salah, przywódca północnego oddziału Islamic Movement w Izraelu,, Mohammed Zeidan, dyrektor International Advocacy Programme dla Arabskiego Stowarzyszenia Praw Człowieka i Hamed abu Dabis otrzymało poważne zarzuty karne za udział w pokojowym konwoju, który chciał złamać blokadę strefy Gazy.
Rada Bezpieczeństwa ONZ wezwała do przeprowadzenia niezależnego śledztwa w sprawie ataku izraelskiego wojska na cywilny konwój humanitarny.
Następnie wojsko wysłało kobiety na niższy pokład statku. “Mówili że jesteśmy terrorystkami – to absurd. Weszli do części, w której znajdowały się kobiety, było ich mnóstwo, ubranych na czarno, z gigantyczną liczbą uzbrojenia, tak jakby byli na wojnie. Skonfiskowali wszystkie nasze telefony i wszystkie nasze bagaże i wyrzucili wszystko z walizek na podłogę”
"Spodziewaliśmy się, że będą strzelać ludziom w nogi albo w powietrze, dla postrachu, ale celowali bezpośrednio”, powiedziała w oddzielnym wywiadzie dla gazety „Folha de São Paulo”. "Niektórzy strzelali prosto w głowy pasażerów”. “Wielu ludzi zostało zamordowanych – to było coś niewyobrażalnego”.
Annette Groth, niemiecka parlamentarzystka o tym co zobaczyła na zewnątrz swojej kajuty, po sztormie izraelskich żołnierzy na pokład statku:
„Strzelali bez ostrzeżenia", „to wyglądało jak na wojnie… mieli karabiny, paralizatory, jakiś rodzaj gazu łzawiącego i inne rodzaje broni – cały ten arsenał skierowany wobec ludzi mających dwa drewniane kije i kawałek trzeciego. Mowa w tej sytuacji o samoobronie jest śmieszna”.
Norman Paech, 72-letni niemiecki aktywista opisuje "głośne eksplozje” jakie usłyszał po rozpoczęciu napaści na „Mavi Marmara”. „Szybko ubrałem się, a koledzy powiedzieli mi, że zostaliśmy zaatakowani, że są tu Izraelczycy. Atak nastąpił z góry, z helikopterów z których żołnierze spuścili się na linach. Czekaliśmy w sali na dziobie i zobaczyłem jak niosą izraelskiego żołnierza, który wyglądał jakby zemdlał. Następnie wprowadzono dwóch kolejnych żołnierzy, ale po tych 3 rannych komandosach widziałem wielu – może 10 poważnie poszkodowanych, zakrwawionych cywilów. Opatrywano ich w sali obok, jeden miał tak ciężkie obrażenia, ze jestem pewien, że wkrótce umarł”.
Na nagraniach dokonanych przez turecką telewizję i tych upublicznionych przez izraelskie wojsko widać, jak kilku komandosów bitych jest przez pasażerów kijami. Paech twierdzi jednak, że nie widział aby aktywiści używali innej broni. „Było tylko dwóch mężczyzn z krótkimi kijami, ale nie było noży, metalowych pałek, pistoletów czy innej prawdziwej broni”. „Przez cały okres planowania misji podkreślaliśmy: żadnej broni, żadnych materiałów wybuchowych; mówiliśmy: będziemy się bronić jedynie politycznie, normalnymi środkami”.
Nilufer Cetin, turecka aktywistka schroniła się wraz ze swoim małym synkiem w łazience, pod pokładem, w czasie gdy nad nimi wybuchały granaty hukowe rzucane przez komandosów, pociski z gazem łzawiącym i rozlegały się wystrzały z ostrej amunicji. Po powrocie do Istanbułu, kobieta opisuje jak statek zamienił się w „jezioro krwi."
“Zostaliśmy w kajucie i grałam z nim w gry przy akompaniamencie odgłosów strzałów. Starałam się go chronić nie wychodząc, schowaliśmy się następnie w łazience. Nałożyłam mu maskę przeciwgazową i kamizelkę ratunkową. Żołnierze zrzucali bomy dymne i pociski z gazem i spuszczali się na pokład z helikopterów." Dodała, że sądząc po odgłosach i tym co zobaczyła później walki musiały być „bardzo brutalne”.
Hasan Nowarah z Glasgow opisał moment ataku: “Było słychać jedynie krzyki i strzelaninę. Znikąd wokół statku pojawiły się jednostki Zodiac pełne żołnierzy. Setki Zodiaków i dużo okrętów wojennych”
Wg rzeczniczki izraelskich sił obronnych (IDF), Avital Leibovich, ich okręty wojenne (czego nie potwierdza żaden z pasażerów) mieli dać aktywistom kilka ostrzeżeń, zanim komandosi zostali zrzuceni z helikopterów na pokład Mavi Marmara.
"Znaleźliśmy się pośrodku linczu” powiedziała pani rzecznik reporterom w porcie Ashdod. Około 10 aktywistów zaatakowało komandosów sięgając po ich broń. To był zmasowany atak. To co się wydarzyło było [dla nas] ostatnią deską ratunku.” Wyjaśnienia te nie brzmią jednak wiarygodnie biorąc pod uwagę siłę i uzbrojenie jakim dysponowało izraelskie wojsko.
Izraelska agresja nie ograniczyła się do Mavi Marmara.
Mihalis Grigoropoulos, grecki aktywista, który znajdował się na jednym z pozostałych 5 statków twierdzi, że wojsko zrzuciło część żołnierzy z helikopterów, pozostali wdarli się na pokład z pontonów i sterroryzowali pasażerów ostrą amunicją i gazem łzawiącym. "Nie stawialiśmy oporu, nie moglibyśmy nawet gdybyśmy chcieli” powiedział. „Co moglibyśmy zrobić komandosom? Jedyna rzecz, której próbowała część pasażerów to zagrodzenie im drogi na mostek przez sformowanie bariery z „żywych tarcz”. Została ona ostrzelana gumowymi kulami i paralizatorami.”
Podobną relacje zdał inny grecki aktywista, Dimitris Gielalis, który płynął na trzecim statku, “Sfendoni”: "nagle zewsząd pojawiły się wojskowe pontony zmierzające w naszym kierunku i w przeciągu sekund na naszym pokładzie znaleźli się uzbrojeni komandosi. Wdarli się i zaczęli używać gumowych kul, bić pasażerów i strzelać do nich z paralizatorów – używali wszystkich metod jakie sobie można wyobrazić”.
Brutalne traktowanie cywilów nie skończyło się po przewiezieniu ich do więzień w Izraelu. „W czasie przesłuchań wiele osób na naszych oczach poważnie pobito powiedział Aris Papadokostopoulos. Dodał, że aresztowanych traktowano skandalicznie, odmawiano im dostępu do toalet, jedzenia i snu, szczególnie arogancko i brutalnie zachowywano się wobec aresztowanych muzułmanów. Uwięziono także roczne dziecko.
Henning Mankell, szwedzki pisarz, autor kryminałów o komisarzu Wallanderze, który znajdował się na pokładzie szwedzkiego statku Sofia i został dziś w nocy deportowany, ostro potępił akcję Izraela i wezwał do wprowadzenia międzynarodowych sankcji wobec tego kraju, by zmusić go do zdjęcia blokady strefy Gazy. Zaprzeczył również, jakoby na pokładzie statków Flotylli Wolności miała się znajdować jakakolwiek broń: „Mogę zapewnić, ze nie było tam ani jednej sztuki” powiedział reporterowi, który towarzyszy mu w drodze do kraju.
Nadal nie ma kontaktu z Ewą Jasiewicz. Wbrew zapewnieniom izraelskich władz, nie wszyscy zatrzymani aktywiści będą zwolnieni. Co najmniej 4 izraelskich Palestyńczyków – przedstawicielka Free Gaza Movement Lubna Masarwa, Sheik Raed Salah, przywódca północnego oddziału Islamic Movement w Izraelu,, Mohammed Zeidan, dyrektor International Advocacy Programme dla Arabskiego Stowarzyszenia Praw Człowieka i Hamed abu Dabis otrzymało poważne zarzuty karne za udział w pokojowym konwoju, który chciał złamać blokadę strefy Gazy.
Rada Bezpieczeństwa ONZ wezwała do przeprowadzenia niezależnego śledztwa w sprawie ataku izraelskiego wojska na cywilny konwój humanitarny.