Wszystkie artykuły
poniedziałek, 24 kwiecień 2017 Ogólnopolski Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza Ruch wolnościowy

Nowy 47 biuletyn Inicjatywy Pracowniczej

Ukazał się 47 numer Biuletynu „Inicjatywa Pracownicza”.   Przeczytacie w nim m.in. o decyzjach podjętych na dziesiątym zjeździe delegatów i delegatek naszego związku, wydarzeniach i działaniach związku w 2016, ostatnim odszkodowaniu jakie musi wypłacić Amazon niesłusznie zwolnionej pracownicy oraz innych toczących się rozprawach. Obok wywiadu z walczącymi od wielu miesięcy związkowcami z komisji IP przy Teatrze Polskim we Wrocławiu, przeczytacie również o sytuacji małopolskich operatorów żurawi wieżowych i pracowników instytucji kultury na przykładzie muzeum POLIN w Warszawie. Na kolejnych stronach publikujemy wywiad o warunkach jakie panują w poznańskiej gastronomii, a także artykuł o tym, jak nadchodząca reforma edukacji już wpływa na warunki zatrudnienia w szkolnictwie. Związkowczynie z IP opowiadają o powodach, dla których biorą udział w protestach związanych z próbami zaostrzania ustawy aborcyjnej.
Rządząca partia, PiS, nie może uniknąć odpowiedzialności za wzrost fali przemocy wobec osób innej narodowości. PiS jest odpowiedzialny za atmosferę pogardy dla obcych i za strach przed obcymi.
„Lokal tylko dla chrześcijan”, „Żydów nie przyjmujemy”, „Tylko dla aryjczyków! – tablice tej treści wisiały w witrynach kawiarni, restauracji i hoteli, Zarząd Związku Restauratorów, Związek Towarzystw Kupieckich, Związek Właścicieli Domów i Nieruchomości głosiły oficjalnie, że nie będą zatrudniać ani obsługiwać osób nie będących aryjczykami, że Żydom nie można wynajmować mieszkań, prowadzić z nimi interesów, został wprowadzony i przyjęty paragraf aryjski w klubach sportowych , w związkach prawników i lekarzy, a na uczelniach obowiązywał numerus nullus – czyli zakaz przyjmowania osób narodowości żydowskiej.
niedziela, 09 kwiecień 2017 rozbrat.org Poznań

Nacjonalizm nie przejdzie - relacja z demonstracji

W sobotę 8 kwietnia odbyła się demonstracja „Nacjonalizm nie przejdzie”. Był to protest zorganizowany przeciw wzrastającej od miesięcy fali przemocy na tle rasistowskim i homofobicznym. Demonstracja wzięła sobie za cel pokazanie tej fali jako skutek wyzysku, jaką niesie system gospodarczy. Demonstrację wsparły różne środowiska, od mieszkających w Poznaniu cudzoziemców po organizacje feministyczne, LGBTQIA+, środowisko akademickie i ludzi kultury. Łącznie uczestniczyło w niej ok. 800 osób.
Dziś o godzinie 12.30 odbyła się konferencja prasowa poprzedzająca sobotnią demonstrację „Nacjonalizm nie przejdzie!”. Konferencja odbyła się pod rektoratem UAM przy ul.Wieniawskiego. Miejsce to wybrano nie przypadkowo. Jednym z powodów zwołania sobotniej demonstracji, jest pobicie w ubiegłym tygodniu, hinduskiego studenta. Demonstrację wsparły również dwa uniwersyteckie instytuty udostępniając na swoich facebookowych stronach zaproszenie na demonstrację i oświadczenie „Studentki, studenci oraz pracownice i pracownicy Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza przeciwko nacjonalizmowi i rasizmowi!” . Wczoraj rano rektor - jak sam przyznał jego podwładny, po głosach przeciwników demonstracji, czyli nacjonalistów - nakazał usunięcie tych udostępnień.
Wywiad z działaczem OZZ Inicjatywa Pracownicza nt. sytuacji pracowników gastronomii.  Jak doszło do powołania komisji gastronomicznej IP?Pomysł powołania komisji narodził się po wybuchu konfliktu w „Krowarzywa”, gdzie w reakcji na założenie komisji związku zawodowego na terenie zakładu właściciele próbowali zwolnić całą załogę i dokonać lokautu. Tamta sprawa nabrała mocno wymiaru towarzyskiego, o co na pewno chodziło właścicielom, którzy próbowali grać na tym, że wywodzą się w większości z tego samego środowiska, co zwolnione osoby.Przez pewien czas w Poznaniu brakowało impulsu do założenia komisji, mimo iż odbyło się nawet na ten temat spotkanie z warszawską Komisją Pracujących w Gastronomii. Później były kolejne spotkania z byłymi pracownikami warszawskiej burgerowni, którzy starali się przybliżyć sytuację, która zaczęła obrastać mitami. Ostatecznie ich sprawy skończyły się w sądzie pracy.
English below   O Uniwersytecie zwykle myśli się jako o miejscu bezpiecznej wymiany myśli, otwartym na przedstawicieli różnych szkół, tradycji i kultur. Studentki i studenci oraz pracownice i pracownicy Uniwersytetu tworzą wspólną społeczność, niezależnie od kraju pochodzenia, statusu socjo-ekonomicznego czy wyznawanej religii. Od lat Uniwersytet uczestniczy też w międzynarodowych programach wymian studenckich oraz kadry naukowej, staży zagranicznych, stypendiów czy konferencji organizowanych przez inne instytucje naukowe na świecie. Obecny Minister Szkolnictwa Wyższego, Jarosław Gowin myśli wręcz o wymuszaniu mobilności akademików "w sensie umiędzynarodowienia i w sensie mobilności pomiędzy uczelniami". Uniwersytet czerpie także liczne korzyści (intelektualne i materialne) z włączenia w społeczność uniwersytecką zagranicznych studentów i wykładowców.  
piątek, 31 marzec 2017 Alicja Lehmann via Gazeta Wyborcza Poznań Znalezione w sieci

Hinduski student pobity w Poznaniu

Hinduski student został w środę wieczorem pobity przy Rynku Jeżyckim w Poznaniu. Sprawę bada policja, ale zawiadomienie przyjęła dopiero w czwartek, bo funkcjonariusze, który przyjechali na miejsce pobicia, nie mówili po angielsku. – Było ok. godz. 19. Umówiłem się z przyjacielem, że do mnie przyjdzie. Czekałem na niego, gdy zadzwonił, że został pobity – opowiada Sharon. Pochodzi z Indii i na stałe mieszka w Poznaniu. Jego przyjaciel również pochodzi z Indii, ale studiuje na Łotwie. Do Poznania przyjechał na studia w ramach programu Erasmus.
English below W ciągu ostatnich kilku lat fala nacjonalizmu, rasizmu i ksenofobii rozlała się po całej Polsce. Rozwój tych idei, wspierany przez partię rządzącą, przybiera na sile z każdym dniem. Coraz częściej słyszy się o atakach na tle etnicznym i religijnym, na każdym kroku spotkać można kogoś głoszącego śmierć wrogom ojczyzny, a antyuchodźcze materiały pojawiające się w mediach stały się już normą. W 2015 roku liczba zgłoszonych przestępstw na tle rasowym i etnicznym wzrosła o 40 procent w stosunku do roku wcześniejszego. Ich ofiarami padły 954 osoby, przede wszystkim Żydzi (154 osoby), muzułmanie (140 osób) oraz Romowie (123 osoby). Większość obywateli naszego kraju sprzeciwia się obecności w Polsce osób z Afryki, 62 procent uważa za niekorzystną obecność Arabów, a 52 procent nie życzy tu sobie Turków.
Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów chce wyrazić zdecydowany sprzeciw wobec sposobu przedstawiania Romów pochodzenia rumuńskiego mieszkających przy ulicy Lechickiej, w związku z pojawiającymi się w zeszłym tygodniu informacjami dotyczącymi traktowania przez nich zwierząt. Przy okazji zatrzymania do wyjaśnienia 12 psów należących do mieszkańców baraków przy ulicy Lechickiej, lokalne media wykazały się zdecydowanie jednostronnym ujęciem sprawy oraz wyraźną nierzetelnością dziennikarską. W tekstach dotyczących tej sprawy prasa pominęła zupełnie głos jednej ze stron, tj. właścicieli zwierząt czy szerzej społeczności romskiej, która w artykułach została napiętnowana. Przedstawiciele mediów często utrzymują, że wysłuchanie wszystkich ze stron to jeden z niezłomnych kanonów rzetelności dziennikarskiej, który w tym przypadku został złamany. Pojawiły się również liczne nieścisłości i przeinaczenia co do liczby i stanu zdrowia zwierząt oraz okoliczności ich zatrzymania. Zwierzęta  nie były maltretowane,  zagłodzone czy odwodnione, choć należy przyznać, iż warunki trzymania niektórych z nich były prawdopodobnie niewłaściwe, co z pewnością ustali odpowiednie dochodzenie, a właściciele psów poniosą stosowne konsekwencje. Jak dowiaduje się z Urzędu Miasta Poznania w piśmie datowanym na 17 marca 2017 r.: "W opinii lekarza weterynarii ze Schroniska, który przyjmował psy, zwierzęta były w kondycji ogólnej dobrej, a ich masa ciała była odpowiednia do wieku (stwierdzono lekką nadwagę). Psy były brudne, ale stan okrywy włosowej nie budził większych zastrzeżeń. Zwierzęta nie wykazywały widocznych oznak toczącego się procesu chorobowego. Jeden pies w momencie przyjęcia do schroniska wymiotował i miał biegunkę. Test na parwowirozę nie wykazał jednak tej choroby, przypuszczalnie przyczyną tych objawów był stres. Następnego dnia wymioty ustały. Jeden z psów po przyjeździe do schroniska nie obarczał prawej kończyny – badanie nie wykazało cech złamania. Wszystkie psy zostały w schronisku odpchlone, odrobaczone i zaszczepione przeciwko chorobom wirusowym." Dodatkowo w doniesieniach medialnych, zastosowana została zasada zbiorowej odpowiedzialności względem członków społeczności romskiej. Próbowano bowiem przedstawić warunki trzymania psów jako sprawę dotyczącą całej społeczności romskiej, podczas gdy  dotyczy ona trzech  z ok. 100 osób (a nie 50 jak padło w jednym z materiałów) zamieszkujących obecnie przy ul. Lechickiej. Gazety jednak - m.in. wskazując na pochodzenie etniczne właścicieli - sugerowały, że jest to problem wszystkich mieszkańców romskiego osiedla, jednocześnie - jak pisaliśmy wyżej - nie pytając ich o zdanie w tej sprawie. Stosowanie "etnicznego kryterium" w medialnych doniesieniach jest niedopuszczalnym zachowaniem. Takie ujęcie sprawy wywołuje pod artykułami falę nienawistnych i rasistowskich komentarzy, które wynikają m.in. ze sposobu zaprezentowania tematu. Naszym zdaniem celem artykułów - nie zawahamy się tego podkreślić - było napiętnowanie całej społeczności romskiej. Jest to mechanizm pojawiających sie notorycznie w polskiej prasie piszącej o Romach. Już wcześniej takie ujęcie problematycznych kwestii dotyczących przedstawicieli tej grupy sprawiało, że Romowie  byli narażeni na bezpośrednią przemoc fizyczną i ataki o charakterze rasistowskim. W innych miejscowościach (np. Wrocław) zdarzały się nocne próby podpalenia romskich osiedli.Warunki życia psów, określone w prasie jako złe, wynikają także z warunków życia Romów doświadczających ubóstwa i systemowego wykluczenia. Oczywiście nie jest to równoznaczne z aprobatą niewłaściwego traktowania części zwierząt (np. zbyt krótki łańcuch).  Naszym zdaniem, o ile możemy uznać zatrzymanie psów trzech właścicieli do wyjaśnienia za uzasadnione, to zupełnie skandaliczny był sposób opisania sprawy w prasie i rozpętanie nagonki medialnej na tę grupę mieszkańców Poznania.