Dubaj i przyszłość kapitalizmu
Dubaj i przyszłość kapitalizmu

Dubaj i przyszłość kapitalizmu

  • środa, 18 luty 2026
Na pewno wielu z was zastanawia się, jaki światowy system społeczno-ekonomiczny wyłoni się z tego zamętu, który zaczął nas otaczać. Dla coraz większej liczby osób staje się jasne, że dotychczasowy ustrój gospodarczy, czyli kapitalizm w wersji neoliberalnej, przestaje w wielu kwestiach obowiązywać. Z drugiej strony, mamy przyzwyczajenie sądzić, że na świecie zachodzi zawsze progres. Pojawia się zatem nadzieja, że może być tylko lepiej. Sprawa nie jest jednak taka oczywista.

Załamanie się systemu wcale nie musi oznaczać polepszenie sytuacji pracujących. Na świecie ciągle funkcjonują obszary, gdzie złe warunki pracy, niskie wynagrodzenia i skrajne nierówności są normą. I nie mówię tutaj o krajach najbiedniejszych, ale o najbogatszych.

 

Ropa i finanse

Taka sytuacja panuje w krajach Zatoki Perskiej, np. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (ZEA). Obowiązujący tam model kapitalizmu musi budzić w Europejczykach grozę. Zacznijmy od tego, że ZEA dorobiły się na ropie naftowej, ale dziś dochód narodowy z jej wydobycia i eksportu spadł do ok. 25% PKB. Państwo to stało się centrum finansowym światowego kapitalizmu, a Dubaj jedną z jego stolic. Finanse, ubezpieczenia i nieruchomości stanowią dziś ok. 22% PKB ZEA; pozostała część to handel (16%), przetwórstwo przemysłowe (13%), budownictwo (12%), a także turystyka i podróże (12%), w niewielkim stopniu (<1%) rolnictwo. Upraszczając, można powiedzieć, iż Emiraty żyją z eksportu ropy, obrotu pieniądzem i z ekskluzywnej turystyki. PKB na głowę Emiratczyka jest ponad dwa razy większy niż PKB na głowę Polaka.

Emiratczycy, czyli rdzenni mieszkańcy Zjednoczonych Emiratów Arabskich, stanowią zaledwie 15-20% wszystkich żyjących w tym kraju. Pozostała część, czyli ok. 80%, to pracownicy imigranci, z czego ok. 1/4 to wysoce wykwalifikowani specjaliści ściągani do Emiratów głównie z rozwiniętych krajów Zachodu. Około 2/3 osób żyjących w Emiratach to imigranci zajmujący się szeroko rozumianą pracą fizyczną [1]. Pochodzą z innych krajów azjatyckich, głównie z Pakistanu, Indii, Bangladeszu, Filipin itd. Pod względem odsetka imigrantów ZEA zajmują czołowe miejsce na świecie. Dodajmy, że rdzenni Emiratczycy stanowią jedynie 0,3% wszystkich zatrudnionych w sektorze prywatnym. Głównie pracują w firmach państwowych i urzędach, gdzie wynagrodzenia są dużo wyższe.

Pracownicy w ZEA

Pracownicy-imigranci są całkowicie uzależnieni od pracodawcy. Możliwości zmiany zatrudnienia są ograniczone. Często pracodawcy posuwają się do zabierania swoim pracownikom dokumentów, choć jest to niezgodne z prawem. Formalnie normy czasu pracy są w Zjednoczonych Emiratach Arabskich podobne jak w innych krajach (obowiązuje 8-godzinny dzień pracy i 48-godzinny tydzień pracy), ale w praktyce pracownicy fizyczni muszą pracować często dłużej, w nadgodzinach (dodatki za nadgodziny są raczej niskie). W sektorze publicznym, rządowym, gdzie głównie zatrudnieni są Emiratczycy, tygodniowy czas pracy jest zdecydowanie krótszy i wynosi 36,5 godziny.

Głównym problemem dotyczącym warunków pracy w Emiratach są oczywiście upały. Temperatury w zimie sięgają 30 stopni Celsjusza, a latem dochodzą do 50, co ma szczególnie duże znaczenie przy pracach budowlanych. Problemem jest ponoć też duża wypadkowość, choć oficjalne statystyki tego nie potwierdzają.

W Dubaju zarobki względnie wykwalifikowanego pracownika fizycznego sięgają miesięcznie około 1000 USD, a niewykwalifikowanego, zwłaszcza zatrudnionego na czarno – 300-600 USD. Przy czym w mieście ceny za najem mieszkań są wygórowane i sięgają 700-800 USD za lokal miesięcznie. Pracownicy, aby zaoszczędzić na najmie, mieszkają w zatłoczonych kwaterach, w fatalnych warunkach [2].

Dzikie strajki

Jednocześnie walka z nadużyciami i o lepsze warunki pracy jest trudna. Strajki i protesty pracownicze są zakazane. Pracujący nie mogą tworzyć związków zawodowych. Nie mają prawa do rokowań zbiorowych. Wszelkie próby protestów są represjonowane. Oczywiście w ZEA i tak dochodzi do strajków dzikich i nielegalnych manifestacji, choć nie ma systematycznie gromadzonych danych na ten temat. Wydaje się jednak, że w ostatnich dwóch dekadach liczba dzikich strajków nie była tak mała, zwłaszcza w porównaniu do wielkości populacji Emiratów. W niektórych latach naliczono ich nawet po kilkadziesiąt rocznie, przy czym angażowały one niekiedy nawet tysiące pracowników. Głównie strajki obserwowano w budownictwie. Ostatnio większy strajk miał miejsce w 2025 roku na dwóch budowach w Dubaju. W proteście wzięło udział łącznie ok. 13 tys. zatrudnionych [3].

Rok wcześniej, w 2024 r., w związku z masowymi protestami w Bangladeszu, przybywający w ZEA pracownicy tego kraju zorganizowali demonstracje solidarnościowe. Według Amnesty International i Human Rights Watch przebiegały one pokojowo. Władze Emiratów przeprowadziły jednak masowe aresztowania i zorganizowały pospieszny (w ciągu 24 godzin) proces 57 obywateli Bangladeszu. 21 lipca Federalny Sąd Apelacyjny w Abu Zabi skazał troje z nich na dożywocie, a 54 innych na kary pozbawienia wolności od 10 do 11 lat [4]. Co prawda już we wrześniu prezydent ZEA ogłosił dla nich amnestię i zostali wydaleni z kraju. Jednak drakońskie wyroki i sposób przeprowadzenia procesu wskazują, jaki stosunek do swobód obywatelskich mają miejscowe władze.

Emirowie i Trump

ZEA liczą ok. 10 mln mieszkańców, co może sugerować, że panujące tam stosunki społeczno-ekonomiczne są jakąś aberracją, wyjątkiem. Jednak wszystkie w zasadzie państwa Zatoki Perskiej wyglądają podobnie. Tworzą one zresztą Radę Współpracy Zatoki Perskiej (Gulf Cooperation Council), która działa jako unia celna oraz wspólny rynek. Pomimo pewnych objawów rywalizacji i zatargów, realnie dążą one do ścisłej integracji gospodarczej. Ich znaczenie ekonomiczne, z uwagi na zasoby węglowodorów i kapitał pozostający w ich dyspozycji, jest coraz większe.

Jednocześnie warunki pracy w krajach Rady Współpracy Zatoki Perskiej, czyli w Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Katarze, Kuwejcie, Bahrajnie i Omanie, są podobne. Rynek pracy jest silnie posegmentowany, charakteryzuje się dużym udziałem migracyjnej siły roboczej (od 70% do 90% w zależności od państwa) oraz ogromnymi dysproporcjami dochodowymi i majątkowymi. Są to społeczeństwa klasowe w czystej niemal postaci.

Jak pisał jeden z muzułmańskich dzienników: strajki, które wybuchają w ZEA i innych krajach tej części świata rzucają światło na „los milionów niewykwalifikowanych i średnio wykwalifikowanych pracowników, którzy harują w całym regionie Zatoki Perskiej, niekiedy w temperaturach sięgających 50 stopni Celsjusza lub więcej, w niewolniczych warunkach. Zirytowani niskimi pensjami, opóźnieniami w wypłatach, złym traktowaniem i fatalnymi warunkami pracy” [5] podejmują desperacką walkę i narażają się na represje, z których deportacja wydaje się najłagodniejszą. Od dwóch dekad ta sytuacja się zasadniczo nie zmieniała. W ZEA dopiero od 3 lat wprowadza się pewne zmiany w prawie pracy na lepsze, ale z perspektywy europejskiej są one oczywistością. Przełomu nie widać.

Coraz więcej słyszymy o krajach Zatoki Perskiej oraz ambicjach ich elit. Chcą więcej znaczyć na arenie międzynarodowej. Słyszymy, jak zabiegają o poparcie Donalda Trumpa i Stanów Zjednoczonych; o setkach miliardów petrodolarów płynących do USA i z powrotem. Jeżeli sojusz kapitału skupionego wokół Trumpa i emirów arabskich będzie dyktował warunki, na jakich w przyszłości ustanowiony zostanie nowy ład ekonomiczny i polityczny na świecie, to nasza przyszłość rysuje się niewesoło.

 

Przypisy:

[1] W kwestii rynku pracy i sytuacji ekonomicznej ZEA korzystałem z kilku źródeł; patrz np.: https://www.lloydsbanktrade.com/en/market-potential/united-arab-emirates/economical-context

[2] https://www.youtube.com/watch?v=IsB_KGkoQJk&t=1560s

[3] https://www.business-humanrights.org/en/latest-news/uae-13000-workers-protest-at-two-azizi-developments-construction-sites-following-allegation-of-deaths-at-accommodation-co-calls-allegations-falserumours/

[4] https://www.amnesty.org/en/location/middle-east-and-north-africa/middle-east/united-arab-emirates/report-united-arab-emirates/

[5] https://crescent.icit-digital.org/articles/dubai-protests-highlight-slave-like-status-of-expatriate-workers-in-the-middle-east

Ludzie czytają....

Krzesiny – historia zniszczonych drzew

19-01-2026 / Poznań

Nazywam się Matylda. Mieszkam nieopodal 31 Bazy Lotnictwa Taktycznego Poznań Krzesiny, okolicę znam jak własną kieszeń, spędziłam tutaj całe swoje...

Zakończenie wojny w Ukrainie – badania opinii publicznej

25-01-2026 / Kontrola społeczeństwa

Wojna w Ukrainie ciągle trwa. Kolejne rozmowy pokojowe zakończyły się fiaskiem. Interesujące jest przeanalizowanie sondaży, aby dowiedzieć się, jaki pogląd...

W solidarności z Rożawą

25-01-2026 / Świat

W symboliczny sposób pragniemy wyrazić naszą solidarność z mieszkańcami Północnej i Wschodniej Syrii – Rożawy (DAANES). Jesteśmy dziś z Kurdami...

Antybiotyki i świnie

31-01-2026 / Ekologia

Zwierzęta gospodarskie, aby przeżyć, muszą być faszerowane różnymi lekami. Na świecie wykorzystanie antybiotyków weterynaryjnych rośnie. Jakie to ma konsekwencje?

Rozbrat


Rozbrat
ul. Pułaskiego 21a, 60-607 Poznań