Tak, to miał być szczególny dzień. I choć komendant nie wyznaczył ochotników do malowania trawy na zielono, to każdy był gotów do podjęcia czynności, interwencji i ofiarnej służby. W dobie kryzysu, czy raczej w dobie, gdy wszystkie niedogodności dają się wyjaśnić kryzysem, nasz mundurowy stan przybiera na randze. Obok oddanej armii biurokratów - urzędników gotowych i zwartych - to nasze pałki i tarcze mają dać narodowi gotową odpowiedź na niezadowolenie z kryzysu. W dzień więc, gdy Pierwszy Biurokrata Kraju przybywa z inspekcją, wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik. I guziki były równo pozapinane, tylko jak zwykle czynniki zewnętrzne i wichrzyciele różnego sortu próbowali popsuć uroczystość.