Liberałowie wylewali krokodyle łzy nad „tragicznymi skutkami”, jakie rzekomo ma spowodować stortowanie Jaśkowiaka. Na terenie całego kraju miało dojść do niekontrolowanych i masowych aktów przemocy wobec przedstawicieli władzy. Straszono hipotetycznymi mordami i zamachami na samorządność. Opinia publiczna na szczęście nie kupiła tej próby wywołania paniki moralnej. Przestrzeń medialną zalały memy i żarty z całej sytuacji. Nawet powściągliwe media, jak „Głos Wielkopolski” dołączały się organizując min. sondy na temat tego, z której ze znanych poznańskich cukierni zamówiony był tort. Łzy liberałów miały zgoła odmienny, uzasadniony zresztą powód – obawę przed zachwianiem statusu quo, tak dla nich obecnie korzystnym. O doskwierających Poznaniakom i Poznaniankom skutkach polityki magistratu mówi się o wiele śmielej i głośniej. Każda kolejna afera, tak, jak ujawnienie skandalicznego udziału Jaśkowiaka w produkcji paszkwilu na liderkę protestu Osiedla Maltańskiego odbija się jeszcze mocniejszym echem.
Przede wszystkim jednak, zmaterializowana została inicjatywa mająca na celu zorganizowanie referendum w sprawie odwołania Jacka Jaśkowiaka a być może i całą radę miasta z urzędu. Prace nad powołaniem komitetu trwają, dołączają się nowe grupy i osoby indywidualne, które mają dość satrapy na najwyższym stołku w Poznaniu. Ruch oddolny, po kilku latach zastoju spowodowanego min. pandemią i jej skutkami – również politycznymi i ekonomicznymi – odradza się, stając przed szansą na poskromienie władzy i zmuszenie jej do realizacji socjalnych postulatów. Zrobimy wszystko, żeby to się udało.



