Sankcje zamiast bomb. Miliony ofiar broni ekonomicznej
Sankcje zamiast bomb. Miliony ofiar broni ekonomicznej

Sankcje zamiast bomb. Miliony ofiar broni ekonomicznej

  • wtorek, 23 czerwiec 2026
Stany Zjednoczone i Iran w ubiegłym tygodniu zawarły kruche, wstępne porozumienie pokojowe po trwającej od 28 lutego wojnie. To czy walki na Bliskim Wschodzie ucichną na dobre, nie jest pewne. Jednocześnie wojna izraelsko-amerykańsko-irańska odbiła się dostatecznie negatywnie na globalnej gospodarce, gdyż „broń ekonomiczna” odegrała w tym konflikcie kluczowe znaczenie. Zarówno Iran jak też USA posłużyły się blokadą morską, jako narzędziem wywierania nacisku na nieprzyjaciela. Spowodowało to wzrost cen ropy naftowej, gazu, nawozów sztucznych oraz innych kluczowych surowców na międzynarodowych rynkach.

Według ekspertów z Banku Światowego globalne PKB w wyniku tego konfliktu może spaść z 2,9% w 2025 roku, do 2,5% w 2026 roku [1]. Jeżeli jednak zakłócenia okazałyby się poważniejsze i długotrwałe (a cały czas jest to możliwe), wzrost światowego PKB mógłby obniżyć się nawet do 1,3%. Światowa gospodarka rosłaby zatem w takim przypadku wolniej. Straty mogą osiągnąć setek miliardów dolarów.

Iran: cztery dekady sankcji

W konfrontacji Zachodu z Iranem „broń ekonomiczna” była podstawową formą nacisku przez dziesięciolecia. W zasadzie od momentu obalenia reżimu szacha Pahlawiego i powołania Republiki Islamskiej kraj ten podlegał różnego typu sankcjom gospodarczym nakładanym przez USA i inne państwa. Z jednej strony Iran musiał się dostosować do tej sytuacji, a z drugiej, sankcje oczywiście negatywnie wpływały na rozwój tego kraju i okresowo prowadziły do załamań gospodarczych.

W obecnym konflikcie Sekretarz Skarbu USA Scott Bessent otwarcie przyznał, że Waszyngton doprowadził do niedoboru dolara w Iranie, czyli podstawowej waluty w międzynarodowych rozliczeniach handlowych, aby zdestabilizować irańskiego riala i wywołać protesty w tym kraju [2]. I faktycznie do wybuchu niezadowolenia społecznego doszło. Jak pamiętamy w demonstracjach na przełomie grudnia i stycznia br. zginęło, według wiarygodnych danych, nie mniej niż ok. 7000 osób, choć liczba ta może wzrosnąć, bo międzynarodowe organizacje praw człowieka prowadzą dochodzenie jeszcze w blisko 12 tys. przypadków [3].

Osłabienie, a najlepiej obalenie islamskiego reżimu i zainstalowanie w Teheranie władz podporządkowanych Stanom Zjednoczonym, było, zdaje się, głównym celem tej wojny. Jednak reżim ajatollahów zdołał przetrwać ataki tak ekonomiczne, jak i militarne, a dziś stawia Białemu Domowi warunki. Jednym z głównych jest oczywiście zniesienie blokady morskiej, sankcji gospodarczych i odblokowanie irańskich aktywów finansowych, zajętych przez USA i jej sojuszników.

Od Napoleona do Roosevelta

Spróbujmy prześledzić, jak restrykcje ekonomiczne stały się jednym z podstawowych narzędzi we współczesnych wojnach. W czasie wojen napoleońskich tzw. blokada kontynentalna, wprowadzona przez Francję w 1806 roku, miała – w zamyśle Bonapartego – doprowadzić do upadku gospodarczego Wielkiej Brytanii. Napoleon chciał zablokować brytyjski eksport na rynki europejskie (przede wszystkim wyrobów tekstylnych) i jednocześnie odciąć Wyspy od dostaw żywności (głównie zboża) oraz surowców. Wywołało to z jednej strony wysokie bezrobocie, a z drugiej, gwałtowny wzrost cen chleba. Doszło do licznych niepokojów społecznych. Ponieważ „blokada kontynentalna” nałożyła się na postępującą mechanizację produkcji przemysłowej, pozbawieni pracy i głodujący tkacze zaczęli niszczyć maszyny włókiennicze, upatrując w nich główne źródło swoich nieszczęść. Niepokoje były tak silne, że rząd brytyjski musiał wysłać przeciwko własnym obywatelom więcej żołnierzy, niż w tym czasie skierowano ich przeciwko wojskom napoleońskim na kontynencie. W maju 1812 roku jeden ze zrujnowanych kupców dokonał zamachu na życie premiera Spencera Percevala. Choć o atak podejrzewano luddystów lub Irlandczyków, zabójca działał sam i nie znalazł się w tarapatach ekonomicznych z powodu „blokady kontynentalnej”. Spowodowały to inne okoliczności. Niemniej jednak wieść o śmierci szefa brytyjskiego rządu została powitana przez protestujące tłumy z aplauzem.

Biorąc pod uwagę, że na brak importowanego zboża jednocześnie nałożył się nieurodzaj na Wyspach Brytyjskich, trudno określić, jak dużo osób z powodu głodu, chorób i represji zginęło wskutek samych napoleońskich restrykcji ekonomicznych. W każdym razie Bonaparte był bliski wywołania rewolucji w Wielkiej Brytanii, ale ostatecznie blokada nie przyniosła sukcesu Francji. Głównym powodem było wyłamanie się z niej Rosji, co skutkowało – zakończoną klęską – wyprawą wojsk napoleońskich na Moskwę. Reżim brytyjski przetrzymał presję ekonomiczną, a dyktatura Napoleona w ciągu dwóch lat od wystąpień luddystów, ostatecznie upadła, czego tylko dopełnieniem była klęska Francji pod Waterloo.

W czasie I wojny światowej tym razem Wielka Brytania wespół z Francją, a później Stanami Zjednoczonymi, dokonała blokady ekonomicznej „państw centralnych”, czyli Niemiec, Austro-Węgier i Turcji. Zamierzenia były podobne: poprzez zastosowanie broni ekonomicznej doprowadzić do trudności gospodarczych w nieprzyjacielskich krajach i wywołać w nich niepokoje społeczne. W istocie – jak podaje Nicholas Mulder w świetnej pracy pt. „The Economic Weapon” – blokada ekonomiczna przyniosła śmieć 300-400 tys. osób w Niemczech (choć istnieją szacunki mówiące o 500 tys.), a 500 tys. zmarło z przyczyn ekonomicznych w Osmańskiej Turcji, głównie w tzw. Wielkiej Syrii. Nie wiemy, ile dokładnie osób zmarło w Austrii i na Węgrzech. Ostatecznie we wszystkich „państwach centralnych” doszło do wybuchów strajków i rozruchów głodowych, a tamtejsze monarchistyczne reżimy upadły i zostały zastąpione przez rządy republikańskie. Choć trudno dokładnie określić, w jakim stopniu znaczenie miał nacisk ekonomiczny, a w jakim sytuacja militarna i społeczna.

Co ciekawe te same sankcje państw ententy zastosowano już po zakończeniu konfliktu wobec porewolucyjnych rządów tak w Niemczech, na Węgrzech, jak i w Rosji, tym razem, aby zdusić w zarodku rozprzestrzeniający się w Europie ruch komunistyczny. Nie ma dokładnych badań w tym zakresie, ale Nicholas Mulder ponownie szacuje, że w tym kontekście ofiary broni ekonomicznej możemy liczyć w dziesiątkach tysięcy.

Także II wojna światowa wiązała się z rywalizacją ekonomiczną i stanowiła poniekąd kontynuację konfliktu z lat 1914-1918. Hitlerowskie Niemcy obwiały się powtórki z I wojny światowej. Dążyły do jak najszybszego wyrównania dysproporcji ekonomicznych. Swego rodzaju geoekonomiczny „Drang nach Osten”, czyli „parcie na wschód”, było strategią mającą zapewnić nie tylko polityczną i kulturową dominację Niemiec, ale szeroki dostęp do zasobów na Starym Kontynencie. Zajęcie Austrii i Czech, podbój Polski, a następnie uzależnienie od siebie rządów Słowacji, Węgier, Bułgarii i Rumunii, znacząco poprawiło ich sytuację ekonomiczną, a w konsekwencji także militarną. Kolejnym celem była żyzna i bogata w surowce kopalne Ukraina oraz złoża ropy naftowej na Kaukazie, co skutkowało napaścią na ZSRR. To samo chciała uzyskać Japonia, dokonując inwazji na Chiny, najpierw anektując Mandżurię (1931), a następnie podbijając część Państwa Środka.

Z kolei alianci starali się odciąć oba kraje od szlaków morskich i dostaw, głównie ropy naftowej. Niedawno zmarły Len Deighton w swojej historii II wojny światowej (wyd. ang. 1993) wprost pisze, że można ją rozpatrywać jako konflikt o ropę naftową. Jednocześnie wspierano dostawami walczącą z Niemcami i Japończykami w głębi euroazjatyckiego kontynentu Armię Czerwoną oraz Chińczyków. Walka u-bootów z konwojami na Atlantyku była jednym z przejawów tej konfrontacji. Kluczowe znaczenie miało jednak zatrzymanie Niemców pod Stalingradem w drodze ku kaukaskim złożom ropy.

Nicholas Mulder sugeruje, że ekspansywność reżimu niemieckiego i japońskiego, ich dążenie do podbojów, było niejako spowodowane obawami przed sankcyjną polityką potęg morskich, czyli Wielkiej Brytanii i USA. Wynika z tego, że groźba zastosowania czy zaostrzenia embarga na dostawy strategicznych surowców nie powstrzymała agresywnej polityki państw Osi. Zresztą wcześniej przewidywano (np. John M. Keynes), że zbyt silny nacisk ekonomiczny na pokonane w trakcie I wojny światowej Niemcy spowoduje kolejny konflikt zbrojny.

Chiny: zimna wojna ekonomiczna

Obie wojny światowe, które zakończyły się ogromnymi stratami ludzkimi i materialnymi, nie położyły kresu przymusowi ekonomicznemu. Ustanowiony przez aliantów w Bretton Woods nowy porządek świata w praktyce oznaczał dominację gospodarczą Zachodu, którą starano się wykorzystać przeciwko Blokowi Wschodniemu – nie tylko przeciw ZSRR i krajom Układu Warszawskiego. Amerykańskie sankcje dotyczyły także Kuby czy komunistycznych Chin. Shu Guang Zhang w swojej książce pt. „Economic Cold War: America's Embargo Against China and the Sino-Soviet Alliance, 1949–1963” (2002), twierdzi, że wynikały one z frustracji Białego Domu z powodu „utraty” Państwa Środka, a ściślej z tego, iż nacjonaliści Czang Kaj-szeka popierani przez USA przegrali rywalizację z komunistami. Nie utrzymali się na kontynencie, a jedynie zdołali opanować Tajwan. Po drugie, chodziło o zaangażowanie się Chin w wojnę koreańską (1950-1953) przeciwko USA. Shu Guang Zhang ocenia, że choć sankcje przysporzyły Pekinowi poważnych problemów gospodarczych, nie zdołały powstrzymać chińskich operacji wojskowych, ani – co oczywiście było ich celem – osłabić reżimu komunistycznego. Koncepcja Mao dotycząca ekonomicznego Wielkiego Skoku, który wywołał głód i dziesiątki miliony ofiar, wynikała po części z izolacji ekonomicznej Państwa Środka. Sankcje zmusiły także Pekin do podjęcia ścisłej współpracy z ZSRR. Reżim jednak przetrwał.

Shu Guang Zhang sugeruje zatem, że trwająca z górą dwie dekady polityka sankcyjna USA wobec komunistycznych Chin nie spełniała swojego zadania. Z początkiem lat 70., wobec pogarszającej się sytuacji związanej z wojną w Wietnamie, Waszyngton zmienił swoje postępowanie wobec Pekinu, ostatecznie starając się przeciągnąć Chiny na swoją stronę w rywalizacji z ZSRR. Po śmierci Mao Zedonga (1976) Chiny sukcesywnie zacieśniały związki gospodarcze z Zachodem, co w zasadzie zostało ukoronowane przyjęciem tego kraju w 2001 roku do WTO (Międzynarodowej Organizacji Handlu).

Dyslokacja produkcji przemysłowej z Europy i Ameryki Północnej do krajów wschodniej Azji (w tym w pierwszym rzędzie Chin), było jednym z najbardziej znaczących efektów zwrotu neoliberalnego w drugiej połowie lat 70. Drugim był bezprecedensowy w skali wzrost globalizacji gospodarki kapitalistycznej i wymiany międzynarodowej. Państwo Środka stało się „światową fabryką” i liderem w eksporcie wielu dóbr, co pozwoliło partii komunistycznej myśleć o odzyskaniu przez Chiny mocarstwowej pozycji. Jednocześnie dezindustralizacja USA (i wielu innych krajów Zachodu), stała się dziś oznaką słabości amerykańskiej i natowskiej dominacji, która trwała nieprzerwanie od zakończenia II wojny światowej.

Kryzys finansowy 2008 roku był pierwszym symptomem zapaści globalnego ancien régime’u i naciągającej nowej wojny ekonomicznej, która wybuchła między Chinami i USA – jak niektórzy twierdzą – w 2018 roku. Jej przebieg znamy już z autopsji, nie będę zatem tu bardziej szczegółowo opisywał, jak wygląda ta rywalizacja. Warto jednak zaznaczyć, że – jak lubi się to podkreślać w rozważaniach geopolitycznych – znaleźliśmy się wszyscy w tzw. pułapce Tukidydesa: szybki wzrost potęgi nowego mocarstwa (Chin) zaczyna zagrażać dotychczasowemu hegemonowi (USA), co wywołuje strukturalne napięcia i rozchwianie całego światowego systemu i nieuchronnie prowadzi do wybuchów konfliktów zbrojnych.

Śmierć na Bliskim Wschodzie

Od zakończenia II wojny światowej Bliski Wschód był papierkiem lakmusowym napięć geopolitycznych. To w tym regionie zderzały się i zderzają interesy różnych ośrodków władzy konkurujących ze sobą nie tylko o kontrolę nad tamtejszymi złożami węglowodorów. Trwa tam rywalizacja o regionalną dominację różnych państw: Izraela, Egiptu, Arabii Saudyjskiej, Iranu, Turcji, a wcześniej była to także Syria i Irak. Poszczególne rządy wspierane są oczywiście przez państwa o globalnych pretensjach mocarstwowych jak USA, Rosja i Chiny czy także np. Francja i Wielka Brytania. Region ten dotknęło kilka fal druzgocących wojen jak I i II wojna w Zatoce Perskiej, wojna iracko-irańska, wojna syryjska, wojna w Jemenie, kilka wojen izraelsko-arabskich i ostatnia wojna w Gazie oraz w Libanie, a także zeszło i tegoroczne uderzenie Izraela i USA na Iran. Na Bliskim Wschodzie rozgrywa się też dramat ludności palestyńskiej i kurdyjskiej.

W walkach tych stosuje się cały repertuar sankcji ekonomicznych stosowanych głównie przez Stany Zjednoczone i jej sojuszników. Szczególnie znane są te nałożone na Iran po 1979 roku oraz na Irak po agresji tego kraju na Kuwejt w 1990 roku i na Syrię w 2011 roku. W przypadku Iraku restrykcje ekonomiczne były usankcjonowane przez ONZ. O ich skutkach pisała m.in. Joy Gordon w książce pt. „Invisible War: The United States and the Iraq Sanctions” (2012). Autorka pokazuje w niej, jak amerykańska polityka blokowania dostaw towarów pod pretekstem „podwójnego zastosowania” (militarnego i cywilnego) doprowadziła do katastrofy humanitarnej w Iraku i śmierci setek tysięcy cywilów w latach 1990-2003. Według szacunków ONZ w czasie obowiązywania sankcji zmarło od 382 do 576 tys. irackich dzieci poniżej piątego roku życia [4] (istnieją także szacunki wyższe). Gdyby dodać inne kategorie wiekowe, liczba zgonów byłaby oczywiście większa. II wojna w Zatoce Perskiej (2003) przyniosła kolejne ofiary cywilne, także pośrednie, których liczbę szacuje się obecnie łącznie nawet na około jeden milion.

Także sankcje nałożone na reżim Asada w Syrii w 2011 roku spowodowały wzrost kosztów społeczno-ekonomicznych konfliktu, który wybuchł w tym kraju. Trudności dotknęły w szczególności najniższych warstw społecznych, w tym znaczną liczbę osób borykających się ze wcześniejszymi skutkami suszy. W gospodarce syryjskiej sankcje pośrednio przyczyniły się do wzrostu bezrobocia, spadku płac, a tym samym spadku siły nabywczej. Według niektórych danych aż 90% ludności znalazła się poniżej progu ubóstwa, w tym 2/3 ludności poniżej progu skrajnego ubóstwa. Tymczasem reżim Asada, przeciwko któremu międzynarodowe restrykcje ekonomiczne miały być skierowane, przetrwał jeszcze blisko 14 lat. W czasie tym pogarszająca się – wskutek ocieplenia klimatu, wojny domowej, obcych interwencji zbrojnych i embarga – sytuacja gospodarcza spowodowała straty szacowane nawet na ok. 800 mld dolarów [5]. Trudno ocenić, w jakim stopniu restrykcje ekonomiczne nałożone na Syrię wpłynęły na wzrost śmiertelności, faktem jest jednak, że w latach 2011-2024 (do momentu upadku reżimu Asada) średnia długość życia spadła z 74-75,9 lat do 55,7 lat [6]. Sytuacja ta wywołała też wielomilionową falę syryjskich uchodźców.

Podsumowanie – pokłosie sankcji

Kiedy w 2011 roku w Radzie Bezpieczeństwa ONZ głosowano nad karami wymierzonymi w reżim Asada, Chiny i Rosja zawetowały te decyzje, co oczywiście poczytywano za wsparcie dla niedemokratycznego reżimu. Jak twierdzi Nicholas Mulder w „The Economic Weapon”, sankcje przez współczesną opinię społeczną postrzegane są przede wszystkim jako sposób dyscyplinowania rządów, które kwestionują międzynarodowe normy i ład, łamią prawa człowieka, atakują inne kraje. Ma to być humanitarna i bezkrwawa alternatywa dla konfliktów zbrojnych. Tymczasem „broń ekonomiczna” – przekonuje – nie była nigdy pomyślana jako rzeczywiste przeciwieństwo wojny. W istocie była ona i pozostała elementem wojny totalnej w celu całkowitego podporządkowania czy nawet zniszczenia oponenta. Jednocześnie w jej wyniku różnica między wojną i pokojem uległa zatarciu.

Nie mając złudzeń co do prawdziwych intencji mocarstw (zarówno tych, które były za jak i przeciw sankcjom nakładanym na Syrię), nie ulega wątpliwości, że stosowanie tego typu nacisku ekonomicznego jest jednak z humanitarnego punktu widzenia wątpliwe. Dodatkowo skuteczność sankcji – jeżeli ich podstawowym celem jest zamiar obalenia autorytarnych rządów – wynosi co najwyżej 30% [4]. Natomiast skutki dla ludności cywilnej, często tej samej, w imieniu praw, której podejmuje się decyzje o nałożeniu restrykcji ekonomicznych, są katastrofalne.

Odwoływałem się już niedawno do wyników jednego z badań omówionych na łamach „The Lancet Global Health”. Chciałbym w tym miejscu jeszcze raz wrócić do tego artykułu. Grupa badaczy-ekonomistów obliczyła, jak dużo osób ucierpiało w wyniku sankcji nałożonych przez Stany Zjednoczone i Unię Europejską od 1971 do 2021 roku. Wyniki ustaleń są wstrząsające. Sankcje zabiły na całym świecie w analizowanych latach aż 28 mln osób [7] [9]. Ponad połowa zgonów z powodu sankcji dotyczyła dzieci poniżej piątego roku życia. W 2021 roku łączna liczba ofiar przekraczała znacznie średnią z poprzednich lat i szacowana była na ok. jeden milion . Możemy się domyślać, że w obecnej sytuacji na świecie ofiar będzie jeszcze więcej.

Nicholas Mulder pokazał w swojej książce jak blokady i sankcje stały się coraz bardziej powszechne w XX wieku. Dziś także informacje o tego typu restrykcjach nie schodzą z czołówek gazet i portali na świecie. Łączna liczba sankcji nałożonych przez USA na różne państwa, podmioty i osoby, wzrosła w naszym stuleciu znacząco. W 2000 roku było ich 912, w 2021 roku 9421, a obecnie obowiązuje ich już 18916 [8]. Jak piszą naukowcy na łamach „The Lancet …”: „odsetek światowej gospodarki objętej sankcjami jednostronnymi wzrósł z 5,4% w latach 60. XX wieku do 24,7% w latach 2010–2022”. „Z perspektywy praw człowieka – podsumowują – dowody na to, że sankcje prowadzą do strat w ludziach, powinny być wystarczającym powodem do opowiedzenia się za zawieszeniem ich stosowania” [7]. W świetle przedstawionych danych trudno się z tym stanowiskiem nie zgodzić.

Przypisy:

[1] https://xyz.pl/dzieje-sie/wojna-na-bliskim-wschodzie-spowalnia-wzrost-swiatowego-pkb-najmocniej-od-pandemii-1635

[2] https://www.aljazeera.com/economy/2026/2/13/us-says-it-caused-dollar-shortage-to-trigger-iran-protests-what-that-means

[3] Organizacja Human Rights Activists News Agency przeanalizowała ponad 143 tys. raportów z ekskluzywnych i publicznie dostępnych źródeł, aby przedstawić zweryfikowane dane na temat ofiar. Wyniki dociekań przedstawiono w szczegółowym raporcie. Ustalono, że liczba ofiar śmiertelnych wyniosła 7007, z czego: 6488 to demonstranci, 236 dzieci (liczone osobno), 76 osób przypadkowych, którzy nie byli demonstrantami, oraz 207 członków sił zbrojnych i rządowych. Human Rights Activists News Agency prowadzi jeszcze dochodzenie w kolejnych 11.744 sprawach, co jest trudne, ponieważ wiele osób ukrywa się, aby uniknąć aresztowania. Od czasu bombardowań miliony ludzi opuściły też Teheran i znalazły schronienie gdzieś na wsi.

[4] Mark Leonard, „Wie nie-pokoju. Współzależność jako źródło konfliktu”, Warszawa 2022 (e-book).

[5] https://www.undp.org/arab-states/press-releases/accelerating-economic-recovery-critical-reversing-syrias-decline-and-restoring-stability

[6] https://borgenproject.org/10-health-costs-of-the-syrian-civil-war/

[7] https://www.thelancet.com/journals/langlo/article/PIIS2214-109X(25)00189-5/fulltext

[8] https://home.treasury.gov/system/files/136/Treasury-2021-sanctions-review.pdf oraz https://www.castellum.ai/insights/2025-sanctions-trends-and-enforcement-signals

[9] Autorzy artykułu utrzymują, że liczba ofiar sankcji jest porównywalna z liczbą ofiar wojen. Nie jest to jednak oczywiste. Bezpośrednich ofiar wojen było zapewne zdecydowanie mniej. 

Ludzie czytają....

Jaśkowiak ma cię za debila. A do tego rasistę.

23-05-2026 / Kontrola społeczeństwa

Po sprzedaży przez kurię terenu Osiedla Maltańskiego prezydent Poznania wziął na siebie rolę aktywnego obrońcy nowego właściciela, dewelopera Mir-Bud. Jego...

Czy to kolejna ofiara policyjnej przemocy? Śmierć 40-letniego mieszkańca…

06-05-2026 / Poznań

W odpowiedzi na kolejny akt policyjnej brutalności wczoraj o godzinie 18:00 przed Komisariatem Policji na ul. Kochanowskiego odbyła się spontaniczna...

Co przyniesie nam AI: zagładę, bezrobocie czy wyzwolenie od…

12-05-2026 / Analizy

Kiedy wszyscy obawiamy się wzrostu napięć i konfliktów międzynarodowych, wojen, skutków ocieplenia klimatu, recesji gospodarczej, głodu i nastania autorytarnych rządów...

Tortem w Jaśkowiaka w obronie mieszkańców Poznania

16-06-2026 / Poznań

Dzisiejsze rzucenie tortem w prezydenta Jacka Jaśkowiaka to bezpośrednia reakcja na brutalność prezydenta Jaśkowiaka stosowaną od lat wobec tych najgorzej...