Załamanie zbliża się do nas wielkimi krokami. Dotychczasowy system trzeszczy w szwach. Minimum od 2008 trwa ekonomiczny kryzys, któremu towarzyszą gwałtowne wystąpienia społeczne na całym świecie, w tym Europie. Retoryka naszych władz zmieniła się. Dotąd mówiono, iż „kryzys Polskę ominął”, dziś twierdzi się, że „przechodzi ona go najłagodniej”. Ani jedno, ani drugie stwierdzenie nie jest prawdą. Możemy się spodziewać głębokiej zapaści i gwałtownych społecznych wystąpień. Być może najbardziej zapalnym dziś punktem konfliktu nie będą wybrane branże gospodarki, których pracownicy zwykli wylegać na ulice i strajkować w zakładach, ale miasta. Budżety samorządów lokalnych, zwłaszcza dużych miast, są zrujnowane. Czekają nas podwyżki cen usług komunalnych, „zaciskanie pasa” w sferze socjalnej, zaległości w wypłatach dla nauczycieli, urzędników i strażników miejskich.