Wszystkie artykuły
środa, 07 wrzesień 2011 Jarosław Urbański Budżet Poznania

Co z tym budżetem do cholery!?

W Poznaniu od dwóch lat żądamy, aby magistrat potraktował stronę społeczną i konsultacje w sprawie budżetu miasta na poważnie. W dyskusji nad budżetem na rok 2010 , a zwłaszcza na rok 2011 miasto czyniło nieustanne uniki. Na rok 2012 miało być inaczej. Prominentni politycy obiecywali, że tym razem Poznań stanie się niczym brazylijskie Porto Alegre. Zarząd miasta w odpowiedzi przeprowadził sondaż z wybranymi mieszkańcami. I co? Jak zwykle – nic!
poniedziałek, 05 wrzesień 2011 rozbrat.org Poznań

Firma rezygnuje z przetargu na budowę kontenerów

Dziś odbyła się na poznański Minikowie pikieta przed siedzibą firmy, która dwa tygodniu temu wzięła udział w przetargu na posadowienie kontenerów socjalnych w Poznaniu. W proteście uczestniczyło kilkanaście osób związanych z Inicjatywą Pracowniczą i Federacją Anarchistyczną s. Poznań. Właściciel firmy, najpierw oburzony atakami na jego przedsiębiorstwo, stwierdził ostatecznie, że w kolejnym przetargu nie weźmie udział. Rozstrzygnięcie już 7 września w środę.
„Wykonywałem tylko polecenia”, „To tylko biznes”, „Nie wiem, o co chodzi. Ja tylko chciałem zarobić” Oto standardowe formy usprawiedliwiania się, tych którzy wspierają antyspołeczne działania. Skala owych antyspołecznych poczynań jest oczywiście różna, czasem nawet drastycznie różna, jednak forma tłumaczenia się bywa podobna i powinna być uznana za niedopuszczalną.
czwartek, 01 wrzesień 2011 Stanisław Krastowicz Polityka

Nasi drodzy posłowie. 160 tys. złotych rocznego dochodu

Dlaczego ludzie pchają się do władzy? Dlatego, że ją kochają? Dla splendoru? Być może. Ale ani chęć kierowania innymi, ani prestiż dla większości ambitnych jednostek nie wystarcza. Nie wyjaśnia tej bezwzględniej rywalizacji o władzę, jaką obserwujemy. Konflikty polityczne między ugrupowaniami i w szeregach tych samych partii, które wydają się często zwykłemu zjadaczowi chleba kompletnie irracjonalne, pod płaszczykiem szczytnych haseł i retoryką poświęcenia, ukrywają swój realny sens. To wojna o pieniądze, o udział w podziale łupów, o lepszą pozycję startową w wyścigu, którego zwycięzca nie musi się już nigdy martwić o swoją przyszłość. Dopiero pochodną pieniądza jest zarówno realny autorytet, jak też prestiż. „Mieć to być” – oto podstawowa zasada, jaka kieruje ludźmi władzy. Opowieści o zapracowanych, biednych i skromnych reprezentantach narodu to z reguły legendy, nie mające realnego odzwierciedlenia w historycznych faktach. W 1917 roku Włodzimierz Lenin wyobrażając sobie jak będzie wyglądać Rosja Radziecka zakładał, że pensja delegata i reprezentanta ludu nie może przekraczać przeciętnego zarobku robotnika. W kilka lat po rewolucji okazało się, że nierówności majątkowe w ZSRR szybko się pogłębiają, osiągając – w latach 30. XX wieku - niekiedy rozmiary większe niż na kapitalistycznym Zachodzie. „Czerwona burżuazja” żyła dostatnio, choć wolała się nie obnosić ze swoim dobrobytem. Robotnicy z „bloku wschodniego” walczyli o to, aby te nierówności znieść. Tymczasem z biegiem czasu wmówiono wszystkim, iż problemem nie jest to, że nierówności istnieją, ale że się je ukrywa. Dlatego dziś reprezentanci narodu, w odróżnieniu od „czerwonej burżuazji” obnoszą się ze swoim majątkiem. Najbogatszym posłem mijającej kadencji jest Mirosław Koźlakiewicz (PO), którego majątek szacuje się na ponad 50 mln zł. Jak zauważyło wielu dziennikarzy, posłowie z roku na roku są coraz bogatsi, co nie powinno nas oczywiście dziwić. Zdziwiłoby nas, gdyby zubożeli, co przytrafiło się parlamentarzystom Czech, którzy z powodu kryzysu finansów publicznych, obcięli sobie – po części przez przypadek – apanaże o nawet 1/5, czego wielu dziś tego żałuje. Jednak Czechy to dziwny kraj do tego ateistyczny. W katolickiej Polsce, gdzie posłowie i senatorowie szorują kolonami posadzki po kościołach, oddając cześć „biednemu cieśli”, pomysł zrównania swoich zarobków do poziomu przeciętnego robotnika, czy choćby obcięcia o 1/5, na pewno nie zaświta w głowie. Tyle tytułem wstępu. Teraz zajmę się „ekonomiczno-klasową wiwisekcją” poszczególnych wybrańców narodu z Poznania (okręg nr 39) . Choć w Internecie znajdziemy przykłady ujawnienia majątku posłów i senatorów z różnych regionów i okresów (na podstawie ich deklaracji), to nie jest tych analiz przesadnie dużo, zwłaszcza jeżeli chodzi o Wielkopolskę, która zdaje się w dalszym ciągu wierzyć, że zaglądać w czyjś portfel nie wypada. Jak łatwo odgadnąć, jestem innego zdania. Od kogo zaczniemy? Może od Krystyny Łybackiej (LiD, ściślej SLD), której wiek i pochodzenie polityczne wskazuje, że słowa Lenina nie powinny być jej obce. Łybacka regularnie wygrywa wyścigi o miejsce w ławach poselskich z ramienia „lewicy”. W tym roku zamierza ubiegać się o reelekcję. W 2010 roku dochody Krystyny Łybackiej z tytułu funkcji poselskich wyniosły ponad 160 tys. złotych, z tego blisko 30 tys. w większości (jak i inni posłowie i posłanki) nieopodatkowane diety. Ale to nie wszystko. Do tego dochodzi „skromna” emerytura – ponad 52 tys. złotych, a także honoraria za wykłady na Poznańskiej Politechnice 5700 zł. Łączne dochody Łybackiej w 2010 r. znacznie przekroczyły 200 tys. złotych. Dzięki temu posłanka może się pochwalić całkiem niemałymi zasobami gotówki (ok. 150 tys.) i nieruchomościami wartymi ok. 500 tys. Może teraz przejdźmy do Marka Zielińskiego (PO), który jawi nam się jako swego rodzaju odbicie kariery Krystyny Łybackiej. To następne pokolenie zawodowych polityków, tym razem nie z postkomunistycznym, ale postsolidarnościowych rodowodem. Jak przystało na „młodszego kolegę” posłanki Łybackiej, dochody Zielińskiego są nieco mniejsze i wynoszą łącznie rocznie ponad 160 tys. złotych. Zmusiło go to do wzięcia z kasy pożyczkowej Kancelarii Sejmu, na preferencyjnych zasadach jak rozumiem, pożyczki w wysokości 20 tys. złotych. Poseł Zieliński będzie walczył o 160 tys. dochodu poselskiego także w tym roku. I ma szansę. Uchodzi za „miernego, ale wiernego” sługę neoliberalnych elit ze związkowym rodowodem. Jan Filip Libicki z PiS (obecnie poza PiS), który jak wiemy zastąpił w sejmie schorowaną Zytę Gilowską. Jego dochody poselskie sięgnęły blisko 150 tys., ale w tym samym roku otrzymał on zwrot podatku (!!!) na kwotę – bagatela – 147 tys. złotych. Bez wątpienia można stwierdzić, iż młody Libicki jest krezusem, którego było stać na zaciągnięcie pół miliona franków szwajcarskich kredytu. Oszczędności w gotówce to 70 tys. ale w nieruchomościach poseł Libicki posiada 1,2 mln. złotych. Aktywnie działa na rynku nieruchomości, obracając licznymi pożyczkami i dając się poznać jako bezwzględny kamienicznik. Płynnie przejdźmy od PiS do PO dzięki Grzegorzowi Tomczakowi, renegatowi z partii Jarosława Kaczyńskiego, obecnie w szeregach PO. Ale czego to ludzie nie zrobią i nie powiedzą, żeby zdobyć zdolność kredytową? Tomczak może się poszczycić kredytem w wysokości pod 162 tys. franków szwajcarskich i 269 tys. w złotówkach. Nieruchomości – „skromnie” 420 tys. zł. Dochody poselskie w okolicach 140 tys.zl. Waldy Dzikowski (PO) wsławił się karierą od „pucybuta do milionera”, czyli w naszym kraju powinniśmy napisać „od wójta do prominentnego posła”. Jako wójt podpoznańskiego Tarnowa Podgórnego, zdobył popularność wchodząc w dupę zachodnim inwestorom. Diety i uposażenie poselskie Dzikowskiego to ponad 160 tys. złotych. Poseł najbardziej lubi inwestycje w polisy ubezpieczeniowe, które wykupił na kwotę 130 tys. zł. Nieruchomości to kolejnych 500 tys. złotych. Z kolei Michał Stuligrosz (PO) preferuje różnego rodzaju papiery wartościowe, których posiada na sumę prawie 240 tys. zł. Nieruchomości: 1.250 tys. zł. Diety i uposażenie poselskie pobiera poseł Stuligrosz w wysokości 180 tys. zł. Nic dziwnego, że przy tak wysokich dochodach, Stuligrosz zafundował sobie mercedesa, na którego zakup wziął kredyt w wysokości… 122 tys. złotych. Arkady Fiedler (PO) który dostał się do sejmu przede wszystkim dzięki nazwisku, jest z pewnością naszym poznańskim najdroższym posłem. Jego roczne uposażenie wynosi co prawda „jedynie” 120 tys. zł., ale w ciągu 4 latach zabrał w sejmie głos… 10 razy. Przeciętnie jedna, z reguły krótka, wypowiedź Arkadego Fiedlera w sejmie kosztowała poznańskiego podatnika ok. 48 tys. złotych. W nieruchomościach Fiedler posiada blisko 1,5 mln. złotych zł.; w gotówce ponad 100 tys. zł. W tym kontekście posłanki Agnieszka Kozłowska – Majewicz (PO) i Bożena Szydłowska (PO) to tytani pracy (89 i 129 wypowiedzi w sejmie). Pierwsza podaje dochód w wysokości 120 tys. a druga ponad 160 tys. złotych. Szydłowska dodatkowo posiada w gotówce 100 tys. zł. i w różnych nieruchomościach 700 tys. złotych. Wreszcie Dariusz Lipiński (PO); uposażenie poselskie ponad 160 tys. zł. 500 tys. zł.  w nieruchomościach i 175 wystąpień w sejmie. Piszemy tu o posłach, a co z senatorami? Weźmy przykładowo Marka Ziółkowskiego (PO), Uposażenie senatorskie 257 tys. złotych, do tego Ziółkowski, jako profesor socjologii, pobiera wynagrodzenie za swoje wykłady w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie – ponad 98 tys. złotych. Wreszcie dodatkowo dostaje ponad 10 tys.zł. od Fundacji Nauki Polskiej. Razem 338 tys. złotych. Żona profesora pobiera swoją emeryturę (chyba na fryzjera) w wysokości 21 tys. złotych. Pensje najlepiej zarabiających pracowników z reguły nie przekraczają rocznie 45 tys. złotych brutto. Spora część musi zadowolić się dochodami o połowę mniejszymi, a ci którzy popracują za minimalne wynagrodzenie uzyskują dochody na poziomie co najwyżej 17 tys. rocznie. Jeżeli są posiadaczami swoich mieszkań, a wielu nie jest, to ich wartość przeciętnie nie przekracza ok. 250-300 tys. złotych. Reprezentanci narodu zarabiają zatem wielokrotnie więcej od przeciętnego pracownika, bezrobotnego, emeryta, czy rencisty. Dysproporcje są ogromne nie tylko w dochodach, ale także w posiadanym majątku i zabezpieczeniu na przyszłość. Właśnie rozpoczyna się kolejny wyścig o nagrody ufundowane przez ogłupiany naród. 
czwartek, 01 wrzesień 2011 Jakub Szczeciński Znalezione w sieci

Prawnicy na bruk?

Eksmisja donikąd – jak wolą mówić komornicy – będzie możliwa od 17 listopada. Tego dnia bowiem upływa rok od wyroku Trybunału Konstytucyjnego uchylającego par. 4 art. 1046 kodeksu postępowania cywilnego. Rok, o który parlament poprosił sędziów, aby przygotować następcę przepisu chroniącego przed utratą dachu nad głową. W tworzenie prawa zaangażowane są setki osób. Tej armii umknęło, że pozwolili wyrzucać ludzi na ulicę.
czwartek, 01 wrzesień 2011 Piotr Ciszewski Znalezione w sieci

Dziennik Telewizyjny wrócił!

Niejednemu starszemu telewidzowi łezka mogła się zakręcić w oku podczas oglądania relacji z gdańskiego Marszu Pustych Garnków przygotowanej 28 sierpnia przez lokalną TVP Info. Regionalna trójmiejska "Panorama" sięgnęła po stare "dobre" wzorce przedstawiania demonstracji opozycyjnych przez Dziennik Telewizyjny w latach 80 zeszłego wieku.
Federacja Anarchistyczna s. Poznań, Związek Zawodowy „Inicjatywa Pracownicza” wraz ze Stowarzyszeniem „My Poznaniacy” oraz Stowarzyszeniem Kobiet „Konsola” złożyli na ręce radnych Poznania „Uwagi do Poznańskiego Programu Opieki nad dziećmi do lat 3 na lata 2011-2016” w ramach konsultacji społecznych prowadzonych przez Wydział Zdrowia Urzędu Miasta Poznania.
Dziś, na wezwanie Federacji Anarchistycznej s. Poznań i Poznańskiej Komisji Międzyzakładowej Inicjatywy Pracowniczej, odbył się kolejny protest przeciwko budowie osiedla kontenerowego i masowym eksmisjom na bruk. Pod ratusz, w którym trawa Rada Miasta, stawiło się ok. 50 osób głównie z FA i IP, ale także ze Stowarzyszenia „Pomoc Eksmisyjna”, Stowarzysznia My-Poznaniacy i Krytyki Politycznej. W ramach Jedzenie Zamiast Bomb (Eksmisji) rozdawano darmowe wegańskie posiłki. Pikieta cieszyła się dużym zainteresowanie lokalnych mediów, jak też policji i Straży Miejskiej. Krzyczano „Ryszard Grobelny do kontenera”, „Eksmisje stop”, „Kto sieje biedę, zbiera gniew”.
poniedziałek, 29 sierpień 2011 rozbrat.org Kraj

Gdańsk: Demonstracja przeciwko podwyżkom czynszów

W dniu 28 sierpnia 2011 roku odbyła się w Gdańsku demonstracja lokatorska zorganizowana przez Nic o Nas Bez Nas i wsparta przez szereg organizacji w tym Kancelarię Sprawiedliwości Społecznej, Federację Anarchistyczna s. Poznań oraz związki zawodowe: Inicjatywę Pracowniczą, Konfederację Pracy i Związek Zawodowy Górników. W demonstracji wzięło udział w szczytowym momencie około 500 osób. „Marsz Pustych Garnków” odbywał się przede wszystkim pod hasłem powstrzymania podwyżki czynszów, które mają wejść w życie w Gdańsku od 1 września 2011 r. Był to kolejny protest zorganizowany przez ruch lokatorski w tym mieście. Demonstracja przeszła Długim Targiem i zatrzymała się pod ratuszem, gdzie wygłoszono szereg przemówień dotyczących pogarszającej się sytuacji lokatorów mieszkań czynszowych, w tym komunalnych. Marsz następnie skierował się do pobliskiego osiedla, gdzie mieszka prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Tam protestujący weszli na teren posesji skandując hasła przeciwko polityce władz lokalnych.
Obwieszczenie Federacji Anarchistycznej s. Poznań! Mieszkańcy Poznania! Powstrzymajmy eksmisje, przepędźmy darmozjadów z ratusza!   Władze miasta rozpoczęły bezwzględne działania wymierzony we wszystkich z nas. Przy coraz gorszej sytuacji w zakładach pracy, rosnących kosztach utrzymania, większym bezrobociu, każdemu może zabraknąć na czynsz czy opłaty. Zawiśnie nad nim groźba eksmisji. Jednak biurokratów z ratusza to nie obchodzi! Tego lata zapadła decyzja o przymusowym wysiedleniu z komunalnych mieszkań ok. 300 rodzin, w tym kobiet w ciąży, dzieci i osób schorowanych. Brutalna akcja eksmisyjna do hoteli robotniczych, a potem „pod most” – trwa! Po cichu cały czas trwają eksmisje z lokali należących do prywatnych właścicieli, a liczba ich nie jest znana. Za powód podaje się zadłużenie lokatorów. Ale czy miejscy biurokraci i prywatni kamienicznicy patrzą skąd się to zadłużenie wzięło? Nie! Może trzeba było wybierać między lekarstwami dla dzieci, a czynszem? Między łapówka dla lekarza, a rachunkiem za prąd? Ci którzy zarabiają wielokrotnie więcej niż przeciętny Poznaniak – miejscy wyżsi urzędnicy, prezydenci, radni i biznesmeni – są na to obojętni. Liczy się tylko rachunek, choćby nawet kosztem zdrowia czy życia. Prezydent Grobelny twierdzi, że nad wszystkimi eksmitowanymi ciąży wyrok sądu. Ale czy tych, którzy stracili mieszkanie wyrokiem sądu, stać było na swojego adwokata? Nie! Czy zatem ten spór z prawnikami miasta był uczciwy? Nie! W konfrontacji z biurokratyczną machiną państwa, z góry byli skazani na porażkę. Federacja Anarchistyczna zapowiada bezpardonową walkę o prawa każdego do mieszkania, do życia w godnych warunkach. Będziemy bronić tych, których machina biurokratyczna przeznaczyła na wysiedlenie pod most czy do blaszanego kontenera.   Przyłącz się do oporu! Bojkotuj skorumpowaną władzę i wybory do parlamentu! Poinformuj innych o treściach zawartych w tym obwieszczeniu! WEŹ UDZIAŁ W PROTEŚCIE !!!   Oświadczenie przesłane do Radnych Miasta Poznania   Oświadczenie w sprawie eksmisji i budowy kontenerowych osiedli mieszkalnych   W związku z zaplanowanym na 30 sierpnia posiedzenia Rady Miasta Poznania wyrażamy swój zdecydowany sprzeciw i oburzenie. Po raz kolejny w programie posiedzenia nie znaleziono miejsca na przedyskutowanie palącej kwestii dotyczącej działań podejmowanych w ostatnich tygodniach przez Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych, który wbrew – jak rozumiemy – intencji Rady i bez jej ostatecznej akceptacji, podjął działania w celu posadowienia osiedla kontenerowego przy ulicy Średzkiej. Rada milczy i wydaje się być też obojętna wobec zaplanowanej i realizowanej przez ZKZL akcji eksmisyjnej dotyczącej 300 rodzin, w tym – jak wynika z danych Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie – dzieci, kobiet w ciąży i osób chorych. Wysiedlenia te odbywają się przy akceptacji prezydenta Grobelnego, który zasłaniając się wyrokami sądowymi, publicznie przyznał, że nie będzie dyskutował w tej sprawie z Radą. Do tej bezczelności posuwa się osoba, na której ciążą poważne zarzuty korupcyjne! Tymczasem społeczne konsekwencje brutalnych, masowych wysiedleń faktycznie dotykają wszystkich mieszkańców Poznania, nie tylko wskazanych do usunięcia z lokalów „na bruk”.   Federacja Anarchistyczna s. Poznań oraz Poznańska Komisji Międzyzakładowa OZZ „Inicjatywa Pracownicza” żądają: - Natychmiastowego odstąpienia od budowy kontenerowych osiedli w Poznaniu i  ogłoszenie decyzji publicznie. - Żądamy zaprzestania zapowiadanych przez ZKZL eksmisji do hoteli robotniczych, które faktycznie są „eksmisjami na bruk”. - W związku z prowadzoną antyspołeczną polityką, ignorowaniem głosu opinii publicznej i Rady Miasta żądamy odwołania ze stanowiska dyrektora ZKZL Jarosława Pucka.                   Przypominamy, że strona społeczna przedstawiła szereg analiz i ekspertyz, socjologicznych i prawnych, dotyczących osiedli kontenerowych, na które nie doczekała się żadnej odpowiedzi, nie mówiąc, że nie zostały one przedyskutowane. Zarząd miasta nie przedstawił w tej sprawie żadnych analiz, których oficjalnie domagała się Komisja Gospodarki Komunalnej i Polityki Mieszkaniowej. Jej stanowisko zostało zignorowane. Władze miasta nie wywiązały się także z publicznie złożonych obietnic dotyczących podjęcia rzeczowej dyskusji w sprawie kontenerów. Wobec tego dictum władzy nie pozostaje nic innego, jak na bezwzględną przemoc stosowaną wobec najuboższych warstw mieszkańców Poznania, odpowiedzieć radykalnymi krokami.