Wszystkie artykuły
czwartek, 14 lipiec 2011 Zygmunt Bauman Znalezione w sieci

O nie-klasie prekariuszy

O ile mi wiadomo, to profesor ekonomii Guy Standing, trafiając w dziesiątkę, ukuł termin „prekariat” w celu zastąpienia za jednym zamachem kategorii „proletariatu” i „klasy średniej” – mocno już przechodzonych i w pełni zasługujących na miano „kategorii zombie”, jak bez wątpienia określiłby je Ulrich Beck. Jak sugeruje blogerka ukrywająca się za nickiem Ageing Baby Boomer: „To rynek określa nasze wybory i izoluje nas, zapewniając tym samym, że nikt nie zadaje sobie pytania, co na te wybory wpływa. Jeśli wybierzesz źle, zostaniesz ukarany. Okropne jest to, że nie bierze się pod uwagę, o ile lepiej niektórzy ludzie są wyposażeni od innych – mają kapitał społeczny, wiedzę lub zasoby finansowe – do tego, żeby dokonywać dobrych wyborów.
Pośpiech, z jakim "Krytyka Polityczna" przeprosiła za opinię Romana Kurkiewicza, kiedy w wywiadzie "KP" o jego udziale w rejsie Flotylli Wolności skrytykował reportera "Gazety Wyborczej" Pawła Smoleńskiego, jest sprzeczny z zasadami prowadzenia debaty i pachnie obroną własnych, nieczytelnych zresztą, ambicji politycznych. Perspektywa krytyczna, jaką deklaruje "KP", okazuje się być perspektywą strusia i konformisty, gdy mowa o prawach człowieka należnych Palestyńczykom.
Dziś o godz. 13.00. podczas sesji rady Miasta Poznania odbywała się akcja przeciwko planom postawienia osiedla kontenerów socjalnych w Poznaniu. Wzięło w niej udział kilkanaście osób, głównie z Federacji Anarchistycznej, która wezwała do protestu (oświadczenie czytaj TUTAJ). Akcję poparło kilka osób ze środowiska poznańskiej Krytyki Politycznej.
OŚWIADCZENIE Federacji Anarchistycznej s. Poznań w sprawie kontenerów socjalnych W ubiegłym tygodniu dyrektor Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych ogłosił swoją decyzję, iż rusza realizacją budowy kontenerowego osiedla przy ulicy Średzkiej. W uzasadnieniu stwierdził, iż spowodowane jest to faktem, że Rada Miasta do końca czerwca 2011 roku nie rozpoczęła debaty na temat kontenerów. Stanowisko takie ze zdumieniem przyjął przewodniczący Komisji Gospodarki Komunalnej i Polityki Mieszkaniowej Rady Miasta, który stwierdził w wypowiedzi dla prasy, że ma pisemne zapewnienie prezydenta miasta, iż na potrzeby debaty zostaną przedstawione odpowiednia opracowania, które nigdy do rąk radnych nie trafiły.
„Władza wyklucza – wykluczmy władzę” pod takim hasłem odbyła się wczoraj seria wydarzeń w ramach Festiwalu Malta zorganizowanych przez Kolektyw Rozbrat. Miały one miejsce w zajętych na ten cel pomieszczeniach drukarni przylegającej do skłotu. Uczestnicy wydarzeń mogli wziąć udział w dyskusji na temat uwarunkowań i kondycji sztuki w Polsce, a także zobaczyć inscenizację „Sztuka inwigilacji” oraz wysłuchać koncertu zespołu HATI.
czwartek, 07 lipiec 2011 luk Kultura

O sponsoringu rozważania przy piwie

Skład piwa: akcyza 47,2%, marża producenta i dystrybutora 25,5%, VAT 18,7%, koszty produkcji 8,6%. Znawcy potrafią rozpisywać się o nutach smakowych jęczmienia czy chmielu, o goryczce czy też o poziomie wysycenia. Większość piwoszy sugeruje się jednak raczej relacją ceny do „woltażu”, wybierając znane sobie marki; ważne żeby piwo było zimne. Nie ma tu bowiem zbyt dużego wyboru. Gdyby z zasłoniętymi oczami próbować popularnych na rynku piw, niechybnie pomylilibyśmy je ze sobą. O smaku decyduje bowiem też etykieta na produkcie, jej kolor a nade wszystko skojarzenia, jakie niesie ze sobą dany produkt, kształtowane przez speców od marketingu.
Federacja Anarchistyczna Poznań otrzymała list od internauty, który opisuje, jak to w roku 2010 prezydent Nowej Soli, Wadim Tyszkiewicz doniósł na niego Prokuraturze Rejonowej w Nowej Soli. Poniżej prezentujemy jego treść: „W lipcu 2010 na forach internetowych pojawiły się nieprzychylne anonimowe wpisy internetowe dotyczące osoby Wadima Tyszkiewicza. Miłościwie panujący prezydent Nowej Soli postanowił działać (tym bardziej, że zbliżały się wybory) i doniósł o wpisach internetowych do Prokuratury Rejonowej w Nowej Soli.
"Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć,gdyż tylko w ten sposób można wykryć to,czego podważyć się nie da".Prof. Tadeusz Kotarbiński, pierwszy rektor Uniwersytetu Łódzkiego W powyższym motcie, Tadeusz Kotarbiński pięknie i zwięźle ujął etos nauki, jako krytycznego, rozumowego podejścia do otaczającej nas rzeczywistości, wymuszający bycie w ciągłym intelektualnym „stanie gotowości”. Nic więc dziwnego, że znajduje się ono w zakładce „Misja UŁ” na stronie internetowej Uniwersytetu Łódzkiego. Staje się to zaskakujące dopiero, gdy uświadomimy sobie, jak bardzo na bakier z tym mottem może być praktyka instytucjonalna i naukowa Uniwersytetu. Świadczy o tym sprawa nadania tytułu doktora honoris causa Rudolphowi Giulianiemu – pokazuje ona, jak łatwo dochodzi na polskich uczelniach publicznych do zjawiska „fabrykowania konsensusu”: naturalizowania ściśle określonych poglądów politycznych jako naukowych oraz obiegowych prawd.  
21 czerwca okazało się które z polskich miast zdobyło tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku. Przed Wrocławiem stanęły nowe wyzwania, a władze miasta powinny zwielokrotnić swe wysiłki, by chronić i wspierać inicjatywy kulturalne. Tymczasem, zwycięstwo w konkursie zbiegło się z likwidacją wrocławskiego skłotu i centrum kulturalnego Wagenburg na dawnym kempingu Ślęzy. 26 czerwca o 5 rano w związku z realizacją planów inwestycyjnych przez firmę deweloperską, na zajmowany przez skłotersów teren wjechały buldożery firmy Metal-Trans. Na Wagenburgu mieszkało na stałe ok. 20 osób. Jest to zielony teren nad brzegiem jednego z dopływów Odry - Ślęzy. Mieszkańcy hodowali tam zwierzęta, uprawiali warzywa, żyli bez prądu i bieżącej wody. Na terenie Wagenburga organizowane były koncerty, działało też kino. Lokalizacja Wagenburga jest bardzo atrakcyjna - niedaleko centrum, a jednak zacisznie. Na miejscu gdzie teraz mieści się skłot mają powstać luksusowe apartamentowce firmy deweloperskiej Gant.Wagenburg istniał 10 lat. Był ostatnim skłotem we Wrocławiu.
Jan Sowa jawi się jako gorliwy obrońca kultury przed wszelkimi próbami jej instrumentalizacji. Co więc mógł powiedzieć anarchistom z Rozbratu, którzy nie ukrywają, że zastanawiają się, w jaki sposób można użyć sztuki jako narzędzia do zmiany świata? Przedmioty sprzedają się dzięki statusowi. Wykonanie rzeźby diamentowej czaszki przez Damiena Hirsta kosztowało około 15 mln funtów, cena wywoławcza wyniosła już natomiast 50 mln. Pomijając narzędzia zniszczenia, dzieła sztuki należą do najdroższych. Dlaczego? – Jan Sowa rzuca pytanie w przestrzeń. No właśnie, dlaczego? – pytaniem na pytanie odpowiada publika.