O ile mi wiadomo, to profesor ekonomii Guy Standing, trafiając w dziesiątkę, ukuł termin „prekariat” w celu zastąpienia za jednym zamachem kategorii „proletariatu” i „klasy średniej” – mocno już przechodzonych i w pełni zasługujących na miano „kategorii zombie”, jak bez wątpienia określiłby je Ulrich Beck. Jak
sugeruje blogerka ukrywająca się za nickiem Ageing Baby Boomer: „To rynek określa nasze wybory i izoluje nas, zapewniając tym samym, że nikt nie zadaje sobie pytania, co na te wybory wpływa. Jeśli wybierzesz źle, zostaniesz ukarany. Okropne jest to, że nie bierze się pod uwagę, o ile lepiej niektórzy ludzie są wyposażeni od innych – mają kapitał społeczny, wiedzę lub zasoby finansowe – do tego, żeby dokonywać dobrych wyborów.