Wszystkie artykuły
W 22 lata po Polskim Sierpniu i 12 lat po zmianach społecznych i politycznych jakie miały miejsce w Polsce, znowu doszło do fali robotniczego niezadowolenia. Upomniano się o ludzi, którzy stracili pracę i zarobki. Nie zawsze spotyka się to ze zrozumieniem. "Gdy daję jedzenie biednym - powiedział arcybiskup Helder Camara - nazywają mnie świętym. Gdy pytam, dlaczego biedni nie mają jedzenia, nazywają mnie komunistą". Tych wszystkich, którzy mają odwagę upomnieć się o los ludzi oszukanych, pozbawionych pracy i dochodu, przedstawia się w krzywym zwierciadle, wyszydza, a w najlepszym razie, pomija się milczeniem ich głos sprzeciwu. Jednak nikt nie jest w stanie nas złamać. Nasz sprzeciw bierze się z moralnej niezgody na porządek, który skazuje miliony osób na życie bez przyszłości, bez środków do życia, bez prawa do stanowienia o swoim losie.Zakład po zakładzieTego roku zakład po zakładzie przystępowaliśmy do walki. Zaczęło się od Nysa Motor, gdzie wybuchł strajk okupacyjny. Bezpośrednia jego przyczyną był to, że pracownicy od grudnia 2001 roku nie otrzymywali wypłat, a zarząd dążył do ogłoszenia upadłość fabryki. Strajkujący związkowcy wysłali do prezesa zarządu Daweoo - FSO Motor S.A. list, w którym domagali się podjęcia dialogu. Zakład przez kilkadziesiąt dni znajdował się pod całkowitą kontrolą komitetu protestacyjnego. 3 czerwca 2002 roku Sąd Gospodarczy w Opolu ogłosił jednak upadłość Nysa Motor. Związkowcy obecni na rozprawie przyjęli werdykt okrzykami "hańba". Zapowiedzieli, że nie przerwą protestu. W zakładzie cześć osób podjęła strajk głodowy. Ostatecznie jednak przerwano akcję protestacyjną, a 900 osobowa załoga pozostała bez pracy.
środa, 01 październik 2003 rozbrat.org Walka klas

Długie noce w Ożarowie

216 noc(...) Fabryka Kabli w Ożarowie leży pomiędzy linią kolejową, a drogą A2 Warszawa -Poznań. Pracownicy okupują główną bramę wjazdową do zakładu, która mieści się jakieś 150 metrów od "dwójki". Na okolicznych płotach wiszą "firmowe" transparenty przywiezione przez popierające protest delegacje zakładów z całego kraju. W oczy rzuca się strajkowy kalendarz: "Ciupiał, jesteśmy tu 216 dzień". 216 dni to - przeliczam szybko - 7 miesięcy. Wytrwałość załogi "Kabli" budzi respekt.Przed bramą trzy wojskowe namioty, coś na kształt skleconej z różnych materiałów szopy i wielki parasol chroniący przed deszczem. Nad wszystkim powiewają flagi Solidarności i firmówki FKO. Bramę blokuje także barykada z dużej drewnianej szpuli do kabla. Mży lekki deszczyk. Samochód parkujemy obok kilkunastu innych, którymi protestujący dodatkowo blokują dojazd do bramy. Podchodzimy do stojących pod parasolem.
10 kwietnia 2003 roku w H. Cegielski S.A. odbyły się wybory członka Zarządu dokonywane przez załogę. W wyborach udział wzięło ponad 60% pracowników HCP (909 osób). 53,6% głosów otrzymał Marcel Szary. Następny w kolejności kontrkandydat otrzymał 14,1% głosów. Od sierpnia 2003 roku Marcel Szary rozpoczął pracę w Zarządzie, w dalszym jednak ciągu będzie pracował jako tokarz.Program działania przedstawiciela załogi w Zarządzie HCP S.A.Dobro zakładu to dobro wszystkich pracujących w nim ludzi. Działania godzące w interes załogi są działaniami niezgodnymi z interesem zakładu pracy. Podstawowym zadaniem jest zatem zapewnienie ludziom z Cegielskiego pracy i godnej płacy. Nie można się godzić, aby kolejne programy naprawcze przedsiębiorstwa, forsowane przez jego Zarząd, prostą drogą prowadziły to zwolnień i obniżek płac. Z naszego zakładu musiało odejść tysiące ludzi, setki fachowców, których umiejętności nie zostały właściwie wykorzystane. Cegielski był kiedyś ważnym przedsiębiorstwem na mapie gospodarczej Wielkopolski i naszego kraju. Teraz z dnia na dzień staje się podrzędną firmą. Jak tak dalej pójdzie wszyscy stracimy nasze źródło utrzymania.
27 września 2003 r. w Teatrze Ósmego Dnia na zaproszenie poznańskiej Federacji Anarchistycznej odbyło się spotkanie z Ablem Pazem, anarchistą, historykiem, świadkiem i uczestnikiem wojny domowej w Hiszpanii 1936-1939.Co pan sądzi na temat tego, że wielkie ruchy związkowe w Europie tracą na znaczeniu, a liczba członków np. hiszpańskiego związku anarchosyndykalistycznego CNT w ostatnich czasach się gwałtownie skurczyła?Mylimy pojęcia. Myślimy często tylko w kategoriach wygranych i przegranych, a to nie na tym polega. Odnosimy zwycięstwa, które są porażkami i istnieją porażki, które są jednak wygranymi. Nie należy patrzeć na statystyki. To, że ruch liczy miliony członków, nie oznacza automatycznie zwycięstwa.
poniedziałek, 08 marzec 2004 rozbrat.org Walka klas

8 marca: Kobiety na pierwszej linii

Wywiad z Dorotą Marcinkowską-Kawą, salową z Centrum Medycznym HCP w Poznaniu, działaczką "Solidarności '80", z którą współpracuje poznańska Inicjatywa Pracownicza/Federacja Anarchistyczna.Komisja Zakładowa w Bresco powstała latem 2002 roku. Co Was skłoniło do powołania związku?Dyrekcja postanowiła, że szpital pozbędzie się części pracownic salowych i sprzątaczek przenosząc je do innej, wyspecjalizowanej firmy. Chciano, abyśmy zwolniły się z Centrum Medycznego HCP i podpisały nowe umowy z firmą Bresco. To jednak oznaczało, że możemy mieć gorsze place i warunki pracy. Nie zgodziłyśmy się i założyłyśmy związek zawodowy, który wywalczył przeniesienie na zasadzie artykułu 23.
Hasło przewodnie cyklu wykładów w ramach przygotowań do Alternatywnego Forum Ekonomicznego (Warszawa, 28-30 kwietnia 2004) brzmi "Małe jest piękne" i pochodzi z tytułu bardzo dobrze znanej książki E.F. Schumachera. W rozwinięciu tytułu tej pracy autor dodaje: "Spojrzenie na gospodarkę światową z założenia że człowiek coś znaczy". Praca ta ukazała się wiele lat temu, ale dobrze obrazuje ona to co chciałby wyartykułować obecnie ruch alterglobalistyczny. Mówimy również: "Zysk nie może być ważniejszy od człowieka", nawiązując do innej książki, napisanej tym razem przez Noama Chomsky'ego ("Zysk ponad ludzi. Neoliberalizm a ład gospodarczy."). Schumacher w swoje książce twierdzi, że jednym z podstawowych praw, jest prawo do pracy. Pisze: "Ważniejsze jest więc, aby każdy coś produkował, aniżeli nieliczni produkowali wiele". Idea ta wiąże się z problemem bezrobocia i przekonaniem o jego destruktywnym wpływie na osobowość jednostki. W kwestii tej Schumacher bezpośrednio nawiązuje do myśli Gandhiego. W istocie rzeczy trzeba stwierdzić, iż wielkie, masowe ruchy społeczne jakie miały miejsce w wieku XX, czy to będzie ruch zapoczątkowany właśnie przez Gadhiego, Martina Lutra Kinga, czy ruch pierwszej "Solidarności" - wszystkie one walcząc o wolność, emancypację społeczną, przykładały sporą wagę do zapewnienia ludziom prawa do zatrudnienia. Człowiek nie ma obowiązku, ale ma prawo pracować.
poniedziałek, 10 maj 2004 rozbrat.org Walka klas

Czas zapłaty - Procesy w sprawie Ożarowa

21 lutego 2003 roku po 306 dniach zakończono akcję protestacyjną prowadzoną przez byłych pracowników Fabryki Kabli w Ożarowie Mazowieckim. Nie skończyła się jednak "sprawa ożarowska".Robotnicy Fabryki Kabli na zmianę od kwietnia 2002 roku koczowali pod bramami zakładu starając się nie dopuścić do wywozu maszyn i materiałów, co równałoby się likwidacji przedsiębiorstwa. Protest w kilka tygodni po rozpoczęciu wywołał falę akcji solidarnościowej. Do protestu przyłączyli się związkowcy z różnych central, a także liczne organizację polityczne, społeczne i pracownicze. Zaczęto organizować pomoc materialną. Wiele osób - w ramach akcji wspierających -jeździło pod bramę zakładu, aby razem z pracownikami ożarowskiej fabryki blokować zakład. Organizowano akcje informacyjne.
wtorek, 01 czerwiec 2004 Krzysztof Wantoch-Rekowski Aktywizm

Przeciwko wojnie, zbrojeniom i nędzy - Jedzenie zamiast bomb!

Jesteśmy ruchem wymierzonym w militaryzm i biedę. Rozdajemy darmowe wegetariańskie lub wegańskie posiłki wszystkim, którzy chcą jeść. Korzenie naszej inicjatywy sięgają 1980 roku, kiedy to w Stanach Zjednoczonych odbywały się liczne protesty antynuklearne.Jedno z haseł, jakie w owym czasie pojawiły się na ulotkach i transparentach, a także na murach, sklepów z bronią, brzmiało: "Więcej wydawajmy na produkcję żywności - mniej na produkcję broni". Jak wyliczyli ówcześni anty-militaryści, suma pieniędzy wydana na całym świecie w ciągu jednego tylko tygodnia na zbrojenia wystarczyłaby do wyżywienia całej ludzkości przez cały rok. Tak zrodziła się idea rozdawania jedzenia jako formy protestu wobec bezsensu wydawania ogromnych pieniędzy na broń (zabijanie), gdy wielu ludzi głoduje. Inicjatywę nazwano krótko i wymownie: "Food Not Bombs", Jedzenie Zamiast Bomb.
niedziela, 27 czerwiec 2004 rozbrat.org Walka klas

Bojkot Nescafé

Nestlé to jeden z największych na świecie koncernów spożywczych, skupiających łącznie 452 zakładów (z tego 326 w sieci Gwam). W ponad 90% są one zlokalizowane w krajach poza rodzimą Szwajcarią. Łączna suma obrotów koncernu jest dużo wyższa niż wynosi polski budżet - 209 mld. franków szwajcarskich tj. ok. 625 mld. złotych. Nestlé zatrudnia w sumie ok. 90 tys. pracowników z czego 2370 w Polsce. W naszym kraju znamy tego producenta z takich wyrobów jak baton Lion, płatki śniadaniowe Nestlé Pacyfic, kawa Nescafé, woda mineralna Nałęczowianka, wreszcie czekolada Golpana czy koncentraty spożywcze Winiary.Firma Nestlé pojawiła się w Polsce w 1993 roku. Pierwszego roku działalności, jak sama podaje, odnotowała obroty rzędu 8 mln. złotych. W 2003 roku obroty te wyniosły już blisko 1 miliard 400 mln. złotych. Jednocześnie na przestrzeni ostatnich lat Nestlé zwolniło w Polsce tysiące pracowników. Na przykład w poznańskiej Goplanie pracę straciło dwa tysiące ludzi, w kaliskich Winiarach również dwa tysiące, w leżącej pod Słupskiem Kobylnicy dwieście osób. Coraz częściej słychać, że Nestlé do 2006 roku generalnie chce się wycofać z działalności produkcyjnej w Polsce, ale oczywiście zachowa zdobytą, dominującą pozycję na rynkach dystrybucji. Istnieją podejrzenia, że jako pierwsze zlikwidowane zostaną zakłady Goplana w Poznaniu.
czwartek, 01 lipiec 2004 rozbrat.org Walka klas

Nestlé Polska rujnuje przemysł spożywczy

Wywiad z Dariuszem Skrzypczakiem Przewodniczącym Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" w Nestlé Polska (dawniej Golplana).Jaka jest sytuacja waszego zakładu należącego do światowego potentata przemysłu spożywczego, znanego producenta słodyczy i płatków śniadaniowych?Nie wiemy jakie są plany właściciela. Z tego co obserwujemy to następuje ciągle spadek produkcji, chociaż deklaracje padają takie, że nikt nie planuje zamknięcia przedsiębiorstwa. Jednak od chwili prywatyzacji w 1994 roku straciło pracę w naszym zakładzie 2000 osób, obecnie pracuje około 700 osób. Trwa "program dobrowolnych odejść" i na dzień dzisiejszy odeszło w przeciągu ostatnich miesięcy 109 osób, choć wcześniej zarząd planował, że będzie to tylko 79 pracowników. A czeka jeszcze 50 osób. Zlikwidowano nasze oddziały w Lesznie i Sulechowie, została tylko filia w Kargowej. Około 150 osób dojeżdża do pracy z Leszna do Poznania (ok. 70 km).