Wszystkie artykuły
Władze Zakładów Cegielskiego muszą wycofać się z propozycji zmniejszenia liczby dni pracy z równoczesną obniżką wypłat. Część załogi grozi strajkiem. We wtorek zarząd HCP poinformował, że doszedł do porozumienia ze związkami w sprawie zmniejszenia wymiaru pracy. Wynikało z niego, że tydzień pracy zamiast pięciu będzie wynosił cztery dni. Tak miało być w maju i czerwcu. W związku z tym, pracownicy mieli otrzymać niższą wypłatę - o 20 proc. za maj i o 15 proc. za czerwiec. Pod porozumieniem podpisały się Solidarność i Solidarność 80.
poniedziałek, 04 maj 2009 rozbrat.org Ruch wolnościowy

Akcja w fabryce DAD Polska

Dziś w południe kilkunastu działaczy Inicjatywy Pracowniczej i zwolnionych pracowników DAD wspartych przez Federację Anarchistyczną zorganizowało pikietę informacyjno-protestacyjną w zakładach DAD Polska. Dyrekcja DAD nielegalnie zwolniła w ostatnim tygodniu kwietnia czworo działaczy Inicjatywy Pracowniczej, krótko potem jak otrzymała informację o powstaniu związku na terenie firmy.  Tym razem działacze IP, nie ograniczyli się do akcji pod firmą, ale weszli na teren zakładu, rozdając ulotki na halach produkcyjnych, informując przez megafon o sytuacji i rozmawiając z pracownikami. Następnie delegacja związkowców z IP udała się do biura szefa Claude Verschelden. W rozmowie z szefem zażądano przywrócenia do pracy zwolnionych związkowców. Szef firmy odmówił wobec delegacji związkowej i przybyłych mediów ustosunkowania się do kwestii nielegalnego zwolnienia związkowców.
9 maja 2009 r., godz. 15.00 ul. Fredry, przed Teatrem Wielkim DEMONSTRACJA "ROZBRAT ZOSTAJE - ODZYSKUJEMY MIASTO"Przeciwko prywatyzacji przestrzeni publicznej!Przeciwko antyspołecznej polityce władz!Za prawdziwym samorządem i partycypacją w decyzjach!Mieszkania prawem, nie przywilejem!Naszą demonstracją chcielibyśmy pokazać, że różnorakie problemy począwszy od mieszkaniowych, przez komercjalizację i prywatyzację przestrzeni publicznej po arogancję urzędników i brak partycypacji mieszkańców w decyzjach ich dotyczących, nie są problemami odizolowanymi od siebie, jak chciałyby to widzieć władze, ale mają wspólne podłoże. A w związku z tym, działania różnych komitetów protestacyjnych i stowarzyszeń lokalnych, sprzeciwiających się polityce realizowanej przez władze, mimo że poruszają problemy jednostkowe działają w interesie mieszkańców całego miasta. Walka o skłot Rozbrat jest jednym z nich.Trasa demonstracjiZaczynamy wiecem o godz. 15.00 pod Operą (ul. Fredry). Następnie demonstracja przejdzie ulicami Poznania wzdłuż Mostu Teatralnego, dalej skręci w ul. Roosevelta do Ronda Kaponiera, gdzie skręci w ul. Św. Marcin, następnie w ul. Ratajczaka, dalej przejdzie ul. Niezłomnych, ul. Krakowską do Pl. Andersa i ul. Półwiejskiej, gdzie odbędzie się krótki wiec. Następnie demonstracja przejdzie ul. Półwiejską do Podgórnej w lewo do Al. Marcinkowskiego, następnie w prawo w ul. Paderewskiego skąd uda się na Stary Rynek gdzie odbędzie się kolejny wiec. Po jego zakończeniu pochód uda się na Pl. Wielkopolski ulicami Żydowską, ul. Sławną, ul. Wroniecką, ul. Kramarską i ul. 23 lutego. Na Pl. Wielkopolskim, po krótkim wiecu, demonstracja zostanie zakończona. Nocleg Przyjezdnym postaramy się zapewnić miejsca noclegowe - możecie zabrać także namioty, koniecznie karimaty i śpiwory.Wieczorem piknik i afterparty na Rozbracie.OŚWIADCZENIESkłot Rozbrat, który od 15 lat działa w Poznaniu może przestać istnieć. Po kilkunastu latach prowadzenia przez Rozbrat działalności społecznej, politycznej, kulturalnej i artystycznej bank postanowił wylicytować działkę, na której terenie mieści się to rozwinięte centrum społeczne. Kupno działki przez dewelopera będzie oznaczać jego koniec. Po kilkunastu latach teren Rozbratu zamieszkuje około 20 osób. W momencie kiedy ważą się losy ich domu, władze miejskie rozpoczęły przygotowywanie miejscowego planu zagospodarowania przestrzeni. Plan ten, obejmujący skłot Rozbrat, nie przewiduje jednak jego istnienia, ani żadnego ośrodka miejskiego o podobnym charakterze. Na terenie działki zajmowanej przez Rozbrat zaprojektowana jest zabudowa mieszkaniowa jednorodzinna, co oznacza zmianę funkcji tego terenu.Okazuje się, że władze miasta nie tylko nie są zainteresowane utrzymaniem Rozbratu, ale - przygotowując tak, szczególny miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego - faktycznie przykładają ręce do jego likwidacji. Na poziomie działań planistycznych, jeszcze przed ewentualną interwencją deweloperów i wjazdem na Rozbrat buldożerów, miasto starło go z powierzchni ziemi - przynajmniej tak to wygląda na przygotowanych przez Miejską Pracownię Urbanistyczną planach. To kolejny przykład jednoczesnej ignorancji i arogancji władz miasta, skrywanej pod gołosłownymi deklaracjami miejskich decydentów. Pytamy zatem: jak omówiony tu miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, w części dotyczącej Rozbratu, ma się do niedawnych deklaracji prezydenta Frankiewicza, który publicznie wyrażał o niego „troskę"? Władze miasta za pomocą planu dyskryminują mieszkańców Rozbratu ze względu na ich status społeczny. Rozbrat jest samodzielnie odnowioną substancją mieszkaniową, która w założeniach planu ma zostać zniszczona. W zamian na jego miejscu mają powstać luksusowe wille, na których kupno będą mogli sobie pozwolić nieliczni. Dla miejskich urzędników społeczna inicjatywa nie ma żadnego znaczenia wobec prywatnego zysku. Dodatkowo trzeba powiedzieć, że przekształcenia przestrzenne Sołacza, niosą za sobą szereg zmian oddziałujących niekorzystnie na środowisko przyrodnicze. Przypatrując się kolejnemu miejscowemu planowi zagospodarowania przestrzennego widać wyraźnie, jak miasto preferuje intensyfikację zabudowy kosztem klinów zieleni. Obawę budzi również fakt, iż przedstawione w projekcie planu rozwiązania planistyczne, są kolejnym już krokiem do sprzedaży miejskich terenów zielonych, podobnie jak znany wszystkim incydent parku „Kulczyka". Efektem prowadzenia takiej polityki przestrzennej są nieodwracalne zmiany w niezwykle istotnej strukturze zieleni miejskiej oraz ogromne wydatki publiczne związane z przystosowaniem terenu do proponowanej zabudowy. Po raz kolejny władze miasta reprezentują interesy wąskiej grupy prywatnych inwestorów kosztem potrzeb i interesów reszty społeczności Poznania. Kwestia Rozbratu wpisuje się w dotychczasową politykę zarządzania miastem traktowanym jak firma działająca dla zysku, a nie organizm społeczny. To z kolei powoduje zaognianie przez władze konfliktów społecznych. Dla nas, w przeciwieństwie do urzędników miejskich, Poznań nie jest jednak maszynką do zarabiania pieniędzy, lecz miejscem do życia. Zrównoważony rozwój Poznania nie będzie możliwy, dopóki nie rozpocznie się realna debata publiczna, dopóki dialog społeczny nie zastąpi monologu i monopolu władzy. Realizacja obecnego planu nie rozwinie dzielnicy, której dotyczy, lecz doprowadzi do jej społecznej i przyrodniczej degradacji. Domagamy się od władz miasta, aby w projekcie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego „Sołacz” uwzględniły istnienie rozbudowanej placówki społeczno-kulturalnej jaką jest skłot Rozbrat. Domagamy się od władz miasta, aby brały pod uwagę interesy i potrzeby wszystkich mieszkańców miasta, a nie tylko powodzenie „inwestorów”.Kolektyw Rozbrat 
niedziela, 03 maj 2009 rozbrat.org News in english

Day of solidarity with Rozbrat squat

As Collective Rozbrat we've agreed to announce that 6th of May will be the day of solidarity with Rozbrat squat. We want to have to before the demo on the 9th so that those of you who are coming can do actions locally and also we want to present them on the Saturday demo.If you can, please send e-mails of protest to the president of Poznan: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.'s an example of the letter, but you can also write it yourself!
ROZBRAT STAYS - LET'S RECLAIM THE CITY", on 9 May there will be a demonstration in defence of Rozbrat taking place. We invite all of you to take part in it. We start at 3 p.m. In front of the Opera house, Fredry Street. In the evening there will be a party at Rozbrat.We will try to provide a sleeping place for everyone, you can also take tents with you.When the dark clouds over Rozbrat squat have become a real threat we decided to organize a first (but probably not the last) demonstration in defence of our space. As some of you may already know, things around Rozbrat's future started happening - the bank, the court, the auction. We will not wait passively, it's high time to show our presence in the city, in its streets.
Kolektyw Rozbrat wita na nowej stronie internetowej. Mamy nadzieję, że spotka się ona z przychylnym przyjęciem internautów. Strona rozbrat.org istnieje w sieci już ponad 6 lat, przez ten czas stała się ważnym medium informującym o działaniach poznańskich środowisk alternatywnych. Odwiedzana jest równie chętnie przez ludzi z innych miast czy nawet zza granicy. Wiemy, że prostota starej witryny miała swoich zagorzałych zwolenników, jednak początkowo tworzona była jako prosta wizytówka, a stała się aktywnym i często aktualizowanym portalem. Fakt, że tak długo istniała w swej anachronicznej formie, tłumaczyć można jedynie tym, że większą wagę przywiązujemy do działań w świecie realnym, a Internet jest dla nas jedynie narzędziem.
1. Otwierając prezentację na temat walki mieszkańców berlińskiej dzielnicy Kreuzberg z postępującymi tam procesami gentryfikacji (uburżuażyjniania) i związanymi z nimi wzrostem kosztów utrzymania oraz przesiedleniami, chciałabym zwrócić uwagę na jedną specyficzną kwestię. Pokaźna część mieszkańców tej dzielnicy przyjmuje postawę, która charakteryzuje brak wiary co do uczciwego i sensownego regulowania kwestii społecznych ze strony struktur państwowych. Jest to nastawienie wynikające z doświadczeń związanych właśnie z nieudolnymi próbami regulowania przez państwo różnych problemów społecznych w przeszłości oraz z wniosków jakie z tych doświadczeń wyciągnięto. Konsekwencją tych doświadczeń jest przejście licznej części omawianej tu społeczności na pozycje bliskie anarchistycznym czy też na stricte anarchistyczne.
Obumierająca Federacja Zorganizowanych Związków Zawodowych i Robotniczych uchwaliła na zjeździe 1884 roku dwie rezolucje, które miały daleko sięgający wpływ na amerykański ruch robotniczy. Jedna doprowadziła do ustanowienia obchodzonego w USA, świata pracy, druga - do ustanowienia święta majowego.18 maja 1882 roku założyciel i sekretarz generalny Bractwa Cieśli i Stolarzy, socjalista Peter J. McGuire, na wiecu Centralnego Związku Robotniczego w Nowym Jorku zgłosił następującą rezolucję: "powinien być ustalony dzień jako święto, w którym odbywałyby się pochody na ulicach miasta". Zaproponował on pierwszy poniedziałek września, ponieważ "przypadałoby ono w najprzyjemniejszej porze roku, między 4 lipca a dniem Świętem Dziękczynienia i wypełniłoby wielką lukę w kalendarzu ustawowych świąt".
(...) Na początku września 1917 r. Buenaventura Durruti w towarzystwie swojego przyjaciela o pseudonimie El Toto opuścił pośpiesznie León. Motywy, które nim kierowały były w zasadzie jasne, jako że nie miał on już co liczyć na zatrudnienie w swoim rodzinnym mieście oraz to, że żywo interesowali się nim miejscowi agenci z Guardia Civil, którzy póki co nic na niego nie mieli, lecz sam fakt zainteresowania jego osobą był wystarczającym powodem do ucieczki. Jak dotąd, w obliczu litery prawa Durruti miał niejako czyste ręce, gdyż nie przyłapano go na gorącym uczynku podczas niedawnych, sierpniowych walk ulicznych w León, ani nawet podczas mających tam miejsce akcji sabotażowych, samo zaś uczestnictwo w strajku winnym go jeszcze nie czyniło. Na podkreślenie zasługuje jeszcze jeden powód potajemnej ucieczki Durrutiego, otóż chciał on za wszelką cenę uniknąć ciążącego na nim obowiązku odbycia służby wojskowej, będącego contra jego kształtującym się dopiero przekonaniom anarchistycznym(1). El Toto miał natomiast o wiele poważniejsze powody by zniknąć z León, gdyż był poszukiwany przez policję za to, czego Durruti zdołał uniknąć, czyli za dopuszczenie się użycia przemocy przeciwko przedstawicielom władz podczas letnich zamieszek.
poniedziałek, 30 marzec 2009 Adam Benon Duszyk Walki społeczne w Polsce

Spółdzielnia pracy "Portowiec" w 1948 r.

(...) Wróćmy, więc do przełomowego 1948 roku. W rozdziale trzecim zdawkowo zostało wspomniane o pewnej bardzo ważnej inicjatywie, w której Jan Wolski pośrednio brał udział: zorganizowaniu ogromnej spółdzielni pracy na Pomorzu o nazwie "Portowiec". Warto dokładniej rozwinąć ten wątek, gdyż pokazuje on, że teorie Wolskiego, które komuniści uważali za utopijne, świetnie realizowały się w praktyce, i to nawet w tak trudnych czasach. Głównym celem "Portowca" było zarobkowe zatrudnienie swoich członków, poprzez podejmowanie dla osób trzecich wykonywania prac portowych (załadunek, wyładunek, magazynowanie). Najważniejsze było jednak to, że ta spółdzielnia pracy nie została utworzona jako organizacja grupki robotników portowych, pragnących polepszenia swojej sytuacji, lecz powstała z inicjatywy wielostronnej: odgórnej (Ministrowie Żeglugi oraz Pracy i Opieki Społecznej) i oddolnej (Związek Zawodowy Transportowców) dla całkowitego rozwiązania problemu prac portowych w Gdyni i w Gdańsku.*Do chwili powstania "Portowca" zatrudnianie robotników do prac portowych odbywało się wyłącznie przez uprawniony do tego Urząd Zatrudnienia, za co urząd ten nie pobierał żadnego wynagrodzenia, ani od robotników, ani od biorących ich w najem. Utrzymanie Urzędu Zatrudnienia obciążało więc w całości budżet państwa. Zmiana tego systemu, wprowadzenie pracy zespołowej i samorządnej na miejsce zatomizowanej i kierowanej odgórnie, była więc potrzebą chwili, będąca jednocześnie najradykalniejszą zmianą społeczną w tamtym okresie. Aby taki cel zrealizować, należało znaleźć sposób na zorganizowanie prac zastępczych, zapewniających ciągłość zarobków pracownikom spółdzielni oraz możliwość ulokowania ludzi na pracach poza portem.