niedziela, 01 luty 2009
Rafał Górski
Walki społeczne w Polsce
Z dziejów anarchosyndykalizmu w Polsce
W niepodległej Polsce ukształtowały się po roku 1918 dwa nurty działalności anarchistycznej, stosujące odmienną taktykę. Pierwszy nurt, zwany kooperatywizmem tworzyli uczniowie Edwarda Abramowskiego, którym pozwalano na legalną działalność ze względu na autorytet ich patrona. Anarchista Abramowski należał bowiem do panteonu bojowników o niepodległość kraju. Jego imieniem nazywano nawet ulice. Drugi nurt, nielegalny i zwalczany przez policję, reprezentowany był przez anarchokomunistów i anarchosyndykalistów.Kooperatywiści uważali, że likwidacja instytucji państwowych następować będzie w sposób ewolucyjny, za sprawą dobrowolnych stowarzyszeń i przemiany świadomości społeczeństwa. Takie poglądy głosili Jan Wolski, Stanisław Tołwiński i Maria Orsetti, pisująca pod pseudonimem „Edward Godwin” do nielegalnych wydawnictw anarchistycznych. Po 1924 zwolennicy spółdzielczego anarchizmu znaleźli się obok socjalistów i komunistów wśród założycieli i pracowników Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej (WSM). Było to prekursorskie w polskich warunkach społeczne osiedle mieszkaniowe i zarazem ośrodek kultury robotniczej z jedyną w kraju szkołą bez lekcji religii. W 1925 kooperatywiści zakładali Związek Spółdzielni Spożywców RP, dysponujący siecią sklepów i wydawnictwem książkowym. Staraniem tego związku ukazały się po polsku niemal wszystkie prace Piotra Kropotkina oraz kilka broszur Rudolfa Rockera. Spółdzielcza Księgarnia „Książka” w Warszawie służyła z kolei za punkt kontaktowy anarchokomunistów i pośredniczyła w dystrybucji literatury rewolucyjnej. Doprowadziło to jednak do jej zamknięcia w 1929 przez władze policyjne i aresztowania całego personelu. Co prawda zezwalano na publikowanie anarchistycznych klasyków, ale już organizowanie zebrań i działalności związkowej w oparciu o wspomniane idee było nielegalne.
piątek, 10 październik 2008
Damian Kaczmarek
Walki społeczne w Polsce
Jan Wolski i przedwojenny ruch spółdzielczy w Polsce
W polskim ruchu spółdzielczym, tworzącym się w drugiej połowie XIX w., podobnie jak w innych krajach, istniało wiele tendencji ideowych od katolickich po rewolucyjne i anarchistyczne. Lewicowe nurty spółdzielczości, zwane "spółdzielczością klasową" lub "spółdzielczością robotniczą", jako swój cel uznawały przebudowę społeczeństwa. Dla anarchistów były one "szkołą" przyszłego społeczeństwa, nurt komunistyczny traktował spółdzielnie jako "pas transmisyjny" pomiędzy partią a masami.Na ziemiach polskich spółdzielnie zaliczane do szerokiego nurtu "socjalistycznego" szczególnie rozwinęły się w podległym Rosji Królestwie Polskim. Choć pierwsze takie kooperatywy spożywcze powstały już ok. 1870 r. - spółdzielczość, w porównaniu z innymi zaborami, była tu początkowo najsłabiej zaawansowana. Miały na to wpływ niski i nierównomierny stopień rozwoju gospodarczego, zwłaszcza wsi, oraz niesprzyjająca polskiej spółdzielczości polityka władz carskich: do założenia spółdzielni konieczna była zgoda Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Petersburgu. Dopiero po 1905 r., gdy przepisy stały się mniej restrykcyjne (wystarczała już zgoda uzyskiwana na szczeblu guberni), nastąpił żywiołowy wzrost liczby spółdzielni - przed wybuchem I wojny światowej było ich już niemal 800, a liczyły prawie pół miliona członków. Od 1911 roku większość z nich zrzeszona była w Warszawskim Związku Stowarzyszeń Spożywczych "Społem". Choć spółdzielczość na terenie Królestwa nie miała takiego zasięgu, ani nie posiadała potencjału gospodarczego, jak w innych zaborach, zwłaszcza w Wielkopolsce, odegrała znaczną rolę opiniotwórczą, tu też działali najwybitniejsi teoretycy jej lewicowego nurtu, skupieni w Towarzystwie Kooperatystów, które kontynuowało działalność też już po odzyskaniu niepodległości.
poniedziałek, 01 czerwiec 2009
rozbrat.org
Książki
Anarchosyndykalizm – słowo wstępne
"Odmawiać udziału w pracowniczych konfliktach z obawy, że przemieszanie z robotnicze masą zabrudzi czystość idei, oznacza uczynić z anarchizmu filozoficzną lub literacką bajkę"
Emilio Lopez Arango
Niniejsza książka jest zbiorem artykułów dotyczących anarchistycznego ruchu związkowego, czyli po prostu anarchosyndykalizmu. Pomieściliśmy w niej teksty omawiające dość szczegółowe kwestie dotyczące na przykład zarządzania barcelońskimi tramwajami przez samorząd pracowników, jak i ogólne opisy działań anarchosyndykalistów we Włoszech w latach 1920-1922 czy w maju 1968 we Francji. Są wśród nich teksty zagorzałych entuzjastów, którzy nie ukrywają swych sympatii - jak relacje francuskiego anarchisty Gastona Levala z rewolucyjnej Hiszpanii - obok opracowań historyków niezwiązanych z ruchem. Jeszcze inne przypominają o związkach tego nurtu pracowniczego z działaniami przeciw militaryzmowi, nacjonalizmowi i w obronie praw kobiet. Warto przypomnieć, że miało to miejsce na długo przed rewolucją obyczajową lat sześćdziesiątych i epoką walk o prawa grup dyskryminowanych. Z kolei pierwszy z publikowanych tekstów – "Anarchizm ery przemysłowej" - jest próbą omówienia teoretycznej i programowej ewolucji ruchu anarchosyndykalistycznego oraz wyjaśnienia terminologii stosowanej w pozostałych artykułach.
poniedziałek, 01 czerwiec 2009
rozbrat.org
Publikacje
Anarchosyndykalizm. Strajki, powstania, rewolucje 1892 - 1990
"Anarchosyndykalizm. Strajki, powstania, rewolucje 1892 - 1990"Wydawnictwo: Oficyna "Trojka", Inicjatywa Pracownicza - PoznańPoznań - Kraków 2006 r., 227 str. A5, oprawa miękka lakierowanaISBN 83-923977-2-XKsiążka "Anarchosyndykalizm. Strajki, powstania, rewolucje 1892 - 1990" to kompendium wiedzy o anarchistycznym ruchu związkowym, który przez ostatnie sto lat stara się dowieść swym działaniem, że możliwe jest prowadzenie walki o prawa socjalne bez konieczności odwoływania się do akcji politycznej (przejęcie władzy) i bez konieczności budowy biurokratycznych struktur we własnych szeregach.Z drugiej strony ruch ten był świadom, że praktyka nie może się ograniczać jedynie do sfery ekonomicznej. Zdobyte prawa pracownicze i socjalne są, bowiem efektem walki toczonej zarówno przeciwko pracodawcom, jak i władzy w państwie.Wśród kilkudziesięciu zebranych w książce artykułów, autorstwa różnych osób, znalazły się relacje dotyczące różnych działań. Zebrane razem teksty pokazuj praktyczną różnorodność zainteresowań ruchu anarchosyndykalistycznego, nieograniczających się jedynie do kwestii tradycyjnie przypisywanych związkom zawodowym czy ruchowi robotniczemu.
poniedziałek, 01 czerwiec 2009
rozbrat.org
Publikacje
Wolin - Nieznana rewolucja. 1918 -1921
Wolin "Nieznana rewolucja. 1918 -1921"Wydawnictwo: Oficyna "Trojka", Poznańska Biblioteka AnarchistycznaPoznań 2007 r., 294 str. A5, oprawa miękka lakierowanaISBN 978-83-923977-3-1Wolin, jak jego towarzysz Machno, był jedną z najsłynniejszych postaci w rosyjskim ruchu anarchistycznym. Brał aktywny udział w rewolucjach 1905 i 1907 r. oraz działał w ruchu rewolucyjnym na emigracji. W 1905 r., jako eserowiec, był jednym z założycieli Rady Sankt Petersburga, a w 1917 r. wydawał Głos pracy (Gołos Truda), czołową anarcho-syndykalistyczną gazetę okresu rewolucji. Podczas wojny domowej pomagał zakładać organizację Nabat na Ukrainie, wydawał jej pismo (Alarm - Nabat), oraz odegrał istotną rolę w ruchu partyzanckim dowodzonym przez Machno.Książka Wolina jest najważniejszą anarchistyczną historią Rewolucji Rosyjskiej. Została napisana przez naocznego świadka, który sam brał aktywny udział w wydarzeniach, które opisuje. Podobnie jak historia Rewolucji Francuskiej napisana przez Piotra Kropotkina, praca ta odkrywa coś, co autor nazywa "nieznaną rewolucją", tzn. społeczną rewolucją ludową, która jest czymś innym niż bolszewicki zamach stanu. W ocenie Wolina Rewolucja Rosyjska była czymś więcej niż tylko historią Kiereńskiego i Lenina, socjaldemokratów, eserowców, czy nawet anarchistów. Była eksplozją masowego niezadowolenia, ale także masowej, twórczej, fundamentalnej, spontanicznej, nie-politycznej, prawdziwie społecznej rewolucji, takiej, jaką przewidywał Bakunin pół wieku wcześniej. Jej najbardziej uderzającą cechą była decentralizacja i rozproszenie władzy, spontaniczne uformowanie autonomicznych komun i rad, oraz rozwój samorządu robotniczego w miastach i na wsi.
niedziela, 31 maj 2009
Paul Avrich
Walki społeczne na świecie
Wolin - człowiek i jego dzieło
Wolin, jak jego towarzysz Machno, był jedną z najsłynniejszych postaci w rosyjskim ruchu anarchistycznym. Brał aktywny udział w rewolucjach 1905 i 1907 r. oraz działał w ruchu rewolucyjnym na emigracji. W 1905 r., jako eserowiec, był jednym z założycieli Rady Sankt Petersburga, a w 1917 r. wydawał Głos pracy (Gołos Truda), czołową anarcho-syndykalistyczną gazetę okresu rewolucji. Podczas wojny domowej pomagał zakładać organizację Nabat na Ukrainie, wydawał jej pismo (Alarm - Nabat), oraz odegrał istotną rolę w ruchu partyzanckim dowodzonym przez Machno.
niedziela, 31 maj 2009
rozbrat.org
Publikacje
Seria "Historyczna"
"Nasza wiedza o przeszłości jest aktywnym czynnikiem przemian społecznych, jest tym, nad czym dyskutuje się przy okazji walk politycznych i ideologicznych, obszarem, o który toczą się aktywne spory. Przeszłość, wiedza historyczna mogą pozostawać w służbie konserwatyzmu społecznego lub w służbie walki ludu. Historia przenika walkę klasową, nigdy nie jest neutralna, nigdy nie znajduje się na marginesie walki"
Jean Chesneaux
Zadaniem historii, już od czasów wczesnego dziejopisarstwa, było wychwalanie mężnych władców, głoszenie ich potęgi, a nade wszystko przekonywanie o wieczności i stałości porządku społecznego opartego na nierówności. Z drugiej jednak strony istniała zawsze inna historia, historia ludowa rozpowszechniana głównie za pomocą słowa mówionego: pieśni, podania. Opiewała ona ludowych watażków, opisywała okrucieństwo władców i stawiany im opór. Była często rozsadnikiem buntów wśród warstw niższych. To właśnie tę drugą historię prezentujemy w naszej serii opracowań.
niedziela, 31 maj 2009
Piotr Ciszewski
Alternatywy
Ekonomia uczestnicząca – radykalna i realna
Jednym z głównych zarzutów stawianych ruchom antykapitalistycznym jest ich rzekoma „utopijność”. Utopijność polegająca na braku realnej alternatywy dla obecnego systemu. Neoliberałowie, którzy opanowali w ostatnich latach całkowicie naukę ekonomii ukuli nawet termin TINA – od angielskiego there's no alternative (nie ma alternatywy). Powtarzają to przy okazji wszystkich debat, gdy brakuje im innych argumentów. Mają rację o tyle, że wiele ruchów politycznych rzeczywiście tkwi w przeszłości. Pomimo, iż często trafnie diagnozują słabości neoliberalizmu i zagrożenia płynące z kapitalizmu nie potrafią przedstawić nic poza kilkoma hasłami. Sytuacja nie jest jednak beznadziejna. Prawdą jest, że ruchy społeczne nie mają dziś wielkich teoretyków na miarę Karola Marksa czy Michała Bakunina. Nie oznacza to jednak całkowitego braku alternatyw. Jednym z pomysłów na odmienne od kapitalistycznego, zorganizowanie ekonomii jest koncepcja tak zwanej „ekonomii uczestniczącej”.
niedziela, 31 maj 2009
rozbrat.org
Publikacje
Michael Albert "Ekonomia uczestnicząca. Życie po kapitalizmie"
poniedziałek, 29 grudzień 2008
Publikacje
Immanuel Wallerstein - Utopistyka. Alternatywy historyczne dla XXI wieku
Wydanie Utopistyki jest być może, symptomem rozchwiania, utraty stabilności, hegemonii kulturowej, definiowanej przez pojęcia: neoliberalizm, teoria modernizacji, "wolny rynek". Późna twórczość Wallersteina, a do niej należy prezentowaCena:
19,00 zł
16,50 zł
(5% VAT)
Taniej o : 2,50 zł
Więcej...
niedziela, 31 maj 2009
Andrzej W. Nowak
Analizy
Przyszłość nie jest już tym, czym była kiedyś
Prezentację książki Wallersteina "Utopistyka. Alternatywy historyczne dla XXI wieku" wypada rozpocząć od wyjaśnienia zagadkowego sformułowania w tytule: utopistyka (utopistics). Najpierw dokonać musimy rozróżnienia na dwa pojęcia: utopia i eutopia. Oba są zbliżone w swym znaczeniu i etymologii. Pojęcie "utopia" pochodzi od gr. outopos oznacza nie-miejsce, miejsce nieistniejące, pojęcie eutopia oznacza dobre miejsce i pochodzi od greckiego eutopos. Wprowadzony przez Wallersteina termin "utopistyka" wydaje się bliższy drugiemu z przedstawionych pojęć, akcentując, iż ma na myśli rozwiązania alternatywne ale realistyczne. Wallerstein jest krytyczny wobec projektów utopijnych, zdaje się jednak nie wątpić, iż warto myśleć o eutopii, czyli o projektach realnych, lepszych, niż istniejący świat. Określa on utopistykę, jako analizę alternatyw, które stoją przed danymi, historycznie istniejącymi systemami historycznymi. Ma to być, jego zdaniem, próba rzetelnej oceny tego, co może ulec zmianie, próba znalezienia przestrzeni otwartych możliwości. (...)
niedziela, 31 maj 2009
rozbrat.org
Publikacje
Przegląd Anarchistyczny nr 9
Oddajemy do Waszych rąk kolejny, dziewiąty numer „Przeglądu Anarchistycznego”, który, podobnie jest poprzedni, otwiera dział „Nie ma zysku bez kryzysu”. Publikujemy w nim teksty dotyczące obecnego kryzysu systemu kapitalistycznego i jego spodziewanych następstw. Wiodącym jest tu artykuł Anwara Shaikh Historia teorii kryzysu. Wprowadzenie. Kwestia cykliczności (ciągłych nawrotów) kryzysów gospodarczych, budziła zawsze duże zainteresowanie przynajmniej z kilku powodów.
Po pierwsze od dawna stawiano pytanie, czy kryzysy są wpisane w naturę sytemu kapitalistycznego, czy też są wywołane czynnikami wobec niego zewnętrznymi. Zwolennicy pierwszego poglądu zazwyczaj twierdzili, że kapitalizm nie jest doskonały i sam generuje konflikty, które ostatecznie mogą doprowadzić do jego upadku; jest wężem pożerającym swój własnym ogon. W drugim przypadku twierdzono, że kapitalizm jest systemem stabilizującym, który potrafi oprzeć się zewnętrznym czynnikom (naturalnym, politycznym itd.) dezorganizującym jego życie gospodarcze, a co za tym idzie społeczne. Nawet w łonie środowisk kontestujących obecne status quo nie obce są koncepcje mówiące, że kapitalizm jest „zaszczepiony” na zmianę, że potrafi absorbować lub zamortyzować wszystkie dla siebie niebezpieczne zjawiska, a nawet wykorzystać je na swoją korzyść. Rozstrzygnięcie tego dylematu oczywiście ma spore znaczenie dla postawy, jaką dziś przyjmiemy: odrzucimy system w całości, czy będziemy starali się go jedynie reformować... aby dotrwał do następnego wstrząsu.
sobota, 30 maj 2009
Prawo Ludu
Książki
Biedni kamienicznicy (obrazek z niedalekiej przyszłości)
- Jeżeli dalej tak pójdzie, to zejdziemy na dziady, wszyscy właściciele nieruchomości! Podwyższamy, panie szanowny, czynsze co miesiąc, ale to nic na takie ciężkie czasy. Zobaczy pan, że wkrótce będziesz pan czytał w gazetach co drugi dzień: Właściciel taki a taki zmarł z głodu.Tak skarżył się przede mną w tych dniach pewien właściciel nieruchomości i obszernie rozwijał projekty środków zaradczych, które urzeczywistnić powinno państwo, Europa i gmina celem polepszenia doli właścicieli nieruchomości.Pozwolę sobie tedy naszkicować tu, w myśl zbawiennych projektów owego kamienicznika, przyszłą rozmowę między właścicielem a lokatorem szukającym mieszkania.
piątek, 29 maj 2009
Rafał Górski
Polityka
Wybieranie kota w worku
7 czerwca część obywateli naszego kraju uda się do lokali wyborczych, by kreślić krzyżyki na kartach do głosowania, a polityczni komentatorzy po raz kolejny nazwą tę czynność świętem demokracji.Powstaje jednak zasadnicze pytanie, czy rzeczywiście istota demokracji polega na ograniczonym i sporadycznym dopuszczaniu obywateli do głosu. W Polsce, podobnie jak w innych państwach demokracji parlamentarnej, każdy radny i poseł postępuje zgodnie z zasadą mandatu wolnego, czyli nie ma zobowiązań wobec swoich wyborców. Gdyby słuchał sugestii mieszkańców swego okręgu, to jego postępowanie byłoby niezgodne z konstytucją RP. Poseł nie musi więc realizować tego, co ogłosił w kampanii wyborczej, a opinia wyborców nie ma dla niego żadnej mocy prawnej. Świat kampanii wyborczych, zaciekłych bojów międzypartyjnych, zacietrzewionych dziennikarzy i zagorzałych obrońców partyjnych sloganów – jakby nie był barwny i krzykliwy – nie jest tym miejscem, w którym szary wyborca uzyska istotny wpływ na politykę. Odwołać posła obywatelom nie wolno. Pozostaje tylko wiara w dobre intencje kandydata na posła. To nic, że dobre intencje mogą nie wystarczyć do reprezentowania wyborców, skoro zgodnie z konstytucją poseł „reprezentuje cały naród”. Nie oznacza to wcale, że odbywają się jakiekolwiek konsultacje ze wspomnianym „narodem”. Podobno chodzi o to, żeby przedstawiciel starał się wydedukować wolę narodu zgodnie z własnymi przekonaniami i sumieniem.
Strona 162 z 185