Faszyści i policja jedna koalicja

  • /k/
  • poniedziałek, 15 listopad 2010
Choć policjant jest funkcjonariuszem publicznym , wydaje się być de facto postawiony ponad prawem, które obowiązuje wszystkich innych obywateli. Sam będąc uzbrojony po zęby, jest dodatkowo chroniony przez rozmaite przepisy, które sam często lubi określać lakonicznym terminem „ustawa o policji”. Posługując się tym „paragrafem” próbuje w miarę możliwości niedopuścić do sfilmowania „funkcjonariusza publicznego w trakcie wykonywania czynności”, zwłaszcza, gdy te czynności są ewidentnym „przekroczeniem uprawnień”. Na jego korzyść działa fakt, że wielu obywatelom nie przeszkadza patologiczny charakter tej państwowej instytucji, a nawet są oni skłonni uwierzyć bardziej policyjnemu katowi niż jego ofierze (casus niedawnej sondy na jednym z internetowych portali, gdzie internauci zapytani czy wierzą 29-letniemu Poznaniakowi zwyzywanemu od „pedałów” i   pobitemu i 11 listopada w policyjnym radiowozie czy raczej katującym go policjantom, przyznali w połowie swój głos policji). Powyższe stanowisko z reguły reprezentowane jest do momentu, aż samemu nie padnie się ofiarą policyjnej pałki czy pięści. Wtedy nagle okazuje się, że udowodnienie policjantowi „nadużyć” nie jest łatwe, a w sumie na nazwanie funkcjonariusza publicznego „bandytą” też jest odpowiedni paragraf.
11 listopada 2010 „siły porządkowe”, choć trafniejsze wydaje się być określenie  „państwowy aparat represji”, miały być postawione w stan najwyższej gotowości. Oto bowiem postawiono przed nimi zadanie „ochrony” ponad 20 demonstracji i marszy, organizowanych przez różne środowiska. Punktem zapalnym był wzbudzający gwałtowne kontrowersje, de facto neofaszystowski Marsz Niepodległości, organizowany przez Obóz Narodowo - Radykalny i Młodzież Wszechpolską. Pochód nacjonalistów oraz skoligaconych z nimi bojówkarzy postanowili zablokować antyfaszyści, zjednoczeniu w ramach Porozumienia 11listopada. Inspiracją była udana blokada marszu neonazistów w niemieckim Dreźnie Wówczas „pochód białej dumy” ograniczył się do pikiety, tak wielki był opór społeczny wobec nazistów.

W Warszawie policja nie zdecydowała się jednak na ograniczenie, a zatem i zmarginalizowanie, marszu nacjonalistów do rozmiaru pikiety, ale dzielnie wspierała wysiłki polskich faszystów w ustalaniu „alternatywnych ścieżek” ich pochodu. Wręcz przeciwnie, do końca ochraniała „Biała Siłę”, a w momencie ataku faszystowskich bojówkarzy i pseudokibiców (którzy na co dzień chwalą się swym „antypolicyjnym” nastawieniem, nie mającym jak widać przełożenia na rzeczywistość) na tzw. blokadę niebieską dołączyli do szturmu na skutecznie się broniących antyfaszystów. Zamiast ochraniać zaatakowanych, potraktowali blokujących pałkami i gazem. Nie był to jedyny pokaz strategii działania i możliwości polskiej policji. Skoncentrowani na otaczaniu kordonem protestujących, nie zajmowali się w ogóle skrajnie prawicowymi bojówkarzami bądź interweniowali w ostatniej chwili, wcześniej zwyczajnie obserwując sytuację. Zupełnie jakby zainteresowani byli odseparowaniem od siebie grup, a potem napuszczeniem ich na siebie. Nieprzypadkowo tez można było odnieść wrażenie, ze dla policji ważniejsze są represje, aresztowania za „naruszenie nietykalności funkcjonariusza” i „czynna napaść na policjanta”, od zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom protestów, jak i postronnym obywatelom.

Komu więc służy policja? Pozornie apolityczna, jest wyalienowana od społeczeństwa i obdarzona specjalnymi przywilejami oraz prawną ochroną. W rezultacie policja zajęta jest raczej sobą i swoja „nietykalnością” (choćby jej naruszeniem było utrudnianie „pałowania”) niż realnymi interesami społeczeństwa. Nic dziwnego. Podobnie postępuje przecież jej pracodawca – państwo.

Co jakiś czas wypływają przykłady sojuszu  skrajnej prawicy z policją. A to okazuje się, ze policjanci są nacjonalistami, a to nie interweniują, gdy widzą szturm faszystowskich bojówek. Przejawiają za to ogromne zainteresowanie represyjnymi funkcjami tej instytucji, szukając tylko okazji do pokazu swych sadystycznych skłonności i faszyzujących, często homofobicznych poglądów. Kult siły, tak charakterystyczny dla skrajnej prawicy, jest tez bardzo bliski policji, trzymanej pod kloszem specjalnych paragrafów i celowo alienowaną. Atak na policjanta jest atakiem na świętość, podobnie jak niesławne, wielokrotnie wykorzystywane do prześladowań  „naruszenie nietykalności”. Co ciekawe, skrajna prawica chce raczej rozbudowywać kompetencje policji i wzmacniać jej funkcje represyjne. Czy zatem może nas dziwić, że policja chroni faszystów?

Ludzie czytają....

Jesteśmy, działamy, Rozbratu nie oddamy - relacja z demonstracji

18-09-2019 / Rozbrat zostaje!

14 września o godzinie 13:00 na ulicy Pułaskiego, tuż przy istniejącym już 25 lat skłocie Rozbrat, rozpoczął się protest w...

Biji Rojava! - Kurdowie się nie poddają

11-10-2019 / Walka klas

Od kilku dni z całego świata płyną doniesienia o tureckiej agresji na położoną w północnej Syrii Rożawę, multietniczy, autonomiczny region...

Business as usual

21-10-2019 / Poznań

W poprzedni weekend postanowiliśmy przypomnieć o roli banku PKO BP, w inwestycji która będzie mieć katastrofalny wpływ na nasz klimat...

Mniej mitów, więcej faktów o Rozbracie

09-10-2019 / Rozbrat zostaje!

Rozmowa na temat sytuacji prawnej skłotu z Antonim Wiesztortem, działaczem warszawskiego i poznańskiego ruchu lokatorskiego, członkiem Kolektywu Rozbrat.