Jedynie ustrój anarchistyczny uczyni z człowieka istotę uczciwą i świadomą, gdyż jedynie on może dać mu wolność, raz na zawsze przeistoczywszy stado niewolników w wolne społeczeństwo.
Louise Michel

Recenzje i omówienia

rozbrat.org Przegld_13_bisKolejny, 13 numer Przeglądu Anarchistycznego ujrzał światło dzienne! Poniżej przedstawiamy redakcyjny wstęp oraz spis treści. Zapraszamy do lektury!

W wyodrębnionych obszarach rzeczywistości możemy często lepiej dostrzec procesy istotne ze społecznego i politycznego punktu widzenia. Łatwiej zauważamy ich wpływ na nasze codzienne życie. W tym numerze Przeglądu Anarchistycznego zajęliśmy się np. edukacją i piłką nożną. Prezentowane analizy dotyczące tych wątków były wynikiem wielomiesięcznej pracy redakcji, ale ta tematyczna koincydencja jest dziełem przypadku. Można jednak zapytać, co one mają ze sobą wspólnego?
luk agorafiliaPoznań to miasto anty-inteligenckie- mówił prof. Piotr Piotrowski na poniedziałkowym spotkaniu na Rozbracie. Martwe Muzeum Narodowe w Poznaniu nie ma nic do zaoferowania nawet konserwatystom. Brak nawet jednej dobrej księgarni. Posucha intelektulna – wyliczał profesor. Zauważcie, mówił, jaką hierarchię wartości zawiera Stary Browar w samej swej nazwie jako Centrum Biznesu, Handlu i Sztuki.

Co nam z elit intelektualnych, kulturalnych czy biznesowych, ktore doprowadziły do stworzenia i uwiarygodnienia tego systemu „zarządzania” miastem (jego kulturą)? Doprowadziły do kryzysu, a dziś uzurpują sobie prawo do nadzorowania oddolnie inicjowanych prób wyjścia z tego kryzysu. Oczywiście naszym kosztem. Czy to nie czas by poszukać innych koncepcji niż ta, którą znamy z historii – twórzmy nowe elity, mające lepiej zarządzać? Pytali zgromadzeni.

Paweł Michał Bartolik
Gaza18 lutego mięliśmy okazję zaprosić Was na spotkanie z Ewą Jasiewicz, działaczką i dziennikarką, i Przemysławem Wielgoszem, redaktorem Le Monde diplomatique. Odbyło się ono w klubokawiarni Meskalina z okazji wydania książki Ewy Jasiewicz „Podpalić Gazę”. Autorka już tradycyjnie przedstawiła najpierw swój wykład, następnie zaś podjęła otwartą dyskusję z osobami zgromadzonymi na sali.

El
Widok-cudzego-cierpienia2Patrzcie, mówią zdjęcia, tak to wygląda. To dzieło wojny.
I jeszcze to, to też jej dzieło. Wojna rozrywa, rozdziera. Wojna drze, patroszy. Wojna wypala. Wojna rozczłonkowuje. Wojna rujnuje.

Obrazy kończyn rozrzuconych po wzgórzach Golan, sanitariuszy niosących na brudnych noszach zakrwawione ciała, ludzi skaczących z płonących budynków, wielkie oczy na twarzach bezimiennych głodujących – to wizerunki, które obecne są wszędzie. Obiektyw aparatu towarzyszył działaniom wojennym od powstania fotografii, ale nie od początku pokazywał ich kulisy. Susan Sontag przypomina, że w kadrze mogła znaleźć się tylko obraz wojny prowadzonej w białych rękawiczkach. Ze zdjęć spoglądali generałowie stojący na czele zwycięskich pochodów. Zabitych wrogów i narzędzia, które do tego posłużyły usuwano z pola widzenia. Do czasu wojny domowej w Hiszpanii z 1937 roku pokazanie w mediach ciał ofiar objęte było społecznym zakazem, oglądać można było tylko oficjalnie dostępną otoczkę wojny prezentowaną z perspektywy prasy pozostającej na usługach władz zwycięskich państw. Dziś można zaobserwować sytuację odwrotną. Większości wypadków i działań zbrojnych na każdym kroku towarzyszą kamery i wynajęci przez agencje fotoreporterzy, którzy pozornie przybliżają odległe cierpienie. Pozornie, gdyż świat zachodni zrobił dużo, żeby odizolować się od cudzego bólu. Tkwiący przed ekranem monitora mieszkaniec Europy lub Ameryki Północnej nigdy nie będzie w stanie poczuć się jak żyjący cały czas w cieniu konfliktu mieszkaniec Tel-Avivu. Fizyczny dystans buduje poczucie bezpieczeństwa i spokoju. W pierwszej połowie XX wieku pacyfista Ernst Friedrich wierzył jeszcze, że pokazane w zbliżeniu zmasakrowane twarze żołnierzy zburzą je i uświadomią ludziom drugie oblicze wojny. Dziś, żeby nie oglądać drastycznych zdjęć wystarczy przełączyć telewizor na inny kanał. Jaką realną rolę w tej sytuacji pełni fotografia?

Sontag w książce „Widok cudzego cierpienia” zastanawia się nad etycznymi i moralnymi aspektami fotografii rejestrującej ludzkie nieszczęścia. Amerykanka podkreśla, że zdjęcia nie są tylko lustrem odbijającym i pozwalającym oglądać rzeczywistość. Fotografia traktuje ludzi na równi z innymi przedmiotami, przekształca ich w obiekty do oglądania. Zamienia w znaki lub symbole, które działając na ludzkie emocje mogą zostać wykorzystane na wiele sposobów przez różne opcje polityczne. Fotografie budują pamięć społeczną z punktu widzenia określonej władzy.  Anonimowe zdjęcie zabitego dziecka będzie dla Izraelczyków ofiarą islamskich ekstremistów z Hamasu, dla Palestyńczyka – armii izraelskiej. Obrazy zmasakrowanego obozu dla uchodźców w Dżeninie pokazywane przez palestyńskie media nawołują do zemsty, transmitowane przez telewizję w Europie mają wzbudzać współczucie, ale czy rzeczywiście? Sontag pokazuje jak różnie reaguje Zachód na wydarzenia, które mają miejsce wewnątrz niego i poza nim. Wydarzenia poza szklanym murem wydają się tak odległe i egzotyczne, że aż nie do końca realne. Ludzie przyzwyczaili się do tego, że gdzieś zawsze toczy się jakaś wojna. Sytuacja zmienia się w momencie, kiedy naruszenie spokoju nastąpi na terenie Europy lub Ameryki Północnej. Histeryczna celebracja ofiar ataku na WTC w mediach, do którego odwołuje się Sontag, jest tego najlepszym przykładem. Czy cierpienie amerykańskich rodzin jest inne niż ludzi, którzy przeżyli stratę swoich bliskich w walkach między Tutsi i Hutu?

Sontag obnaża mechanizmy władzy, które każą patrzeć na rzeczywistość w kategoriach czarne/białe a świat dzielą na „nas” i „ich”. „Oni” to jednostki, którym nie przysługują takie same prawa człowieka. Cierpienie innych wiszące w galerii sztuki funkcjonuje jako obrazek, który ma wywoływać estetyczną przyjemność. Zdjęcia prezentowane na World Press Photo bardzo rzadko wychodzą poza ten schemat. Sontag oskarża fotografię o to, że kryjąc się w takich przestrzeniach, nie pozwala zbliżyć się do zrozumienia cierpienia innych, ale jeszcze bardziej je uniemożliwia. Wojna jest doświadczeniem granicznym. Nie dopuszcza tych, którzy nie brali w niej udziału. Tworzy sytuację, której jak zauważa Sontag nie potrafimy zrozumieć, nie potrafimy sobie wyobrazić. Oto co uparcie czują wszyscy – każdy żołnierz, każdy dziennikarz, każdy pracownik pomocy humanitarnej i niezależny obserwator – którzy spędzili dużo czasu pod ostrzałem i mieli szczęście wymknąć się śmierci, która obaliła innych w pobliżu. Amerykanka nie pisze tego z perspektywy czysto teoretycznej -była bezpośrednim świadkiem wydarzeń w Sarajewie. Zdaje sobie sprawę z tego, że wytwarzany przez media bezpieczny dystans trzeba zburzyć.  Widok cudzego cierpienie ma za zadanie nie zachwycać, ale wyrywać z letargu, drażnić. Nie każdy może pojechać w miejsce konfliktu, ale można podjąć inne działania: zorganizować protest, zbiórkę żywności. Wizerunki wojenne, tak jak przed laty, mają oskarżać i wyzwalać sprzeciw, niezgodę na zastaną rzeczywistość. Książka Sontag mimo całego zawartego w niej sceptycyzmu pokazuje, że nie można obwiniać samej fotografii. Winien jest brak krytycznej refleksji. Oglądanie nic nie zmieni. „Widok cudzego cierpienia” zaprasza do działania.

El

Susan Sontag „Widok cudzego cierpienia”
tłumaczenie: Sławomir Magala
Wydawnictwo Karakter, maj 2010 (wydanie amerykańskie 2003)


* cytaty pochodzą z książki
rozbrat.org kropotkinW ramach nowego działu Cykle literackie zapraszamy do lektury Wspomnień rewolucjonisty Piotra Kropotkina, które pojawiać się będą w częściach, w cotygodniowych odstępach czasu.

Wspomnienia... są autobiografią Kropotkina, choć dosyć nietypową z co najmniej dwóch powodów: po pierwsze do rzadkości należy taka forma pisarstwa wśród autorów anarchistycznych, po drugie niezbyt wiele dowiemy się z niej o życiu prywatnym autora, a o wiele więcej o tym co wokół niego się działo. To właśnie ta druga cecha sprawiła, że Wspomnienia... rewolucjonisty stały książką popularną w kręgach dalekich od ruchu anarchistycznego, była ona tłumaczona na wiele języków, publikowana w dziesiątkach wydań przez prestiżowe wydawnictwa. Wywarła duże wrażenie na wielu twórcach, jako ulubioną lekturę przytaczali ją m.in. Franz Kafka i Edward Stachura, a dla Zbigniewa Herberta stała się inspiracją jednej z przygód jego Pana Cogito. Pozycja stała się obowiązkową wśród wszystkich zafascynowanych historią carskiej Rosji.

(basta) ishmaelIzmael jest pierwszą częścią książkowej trylogii napisanej przez Daniela Quinna, amerykańskiego pisarza, który znany stał się właśnie dzięki tej pozycji. Zrealizowany w 1999 r. film pt. Instynkt jest w luźny sposób oparty na jej fabule. Dzieło to stało się inspiracją dla wielu ruchów ekologicznych i anarcho-ekologicznych. Jest dużym wkładem w radykalną krytykę antropocentrycznego punktu widzenia. Zawiera się niewątpliwie w ramach idei przyświecających studiom postkolonialnym, obnażając panującą mitologię dominacji. Tak jak poniższe opracowanie dotyczące Izmaela sama książka jest silnie ukierunkowana ideologicznie. Można uznać, iż takie podejście jest jedynie alternatywnym sposobem opisu rzeczywistości, którego mainstream nie zamierza zaakceptować. Natomiast cały jazgot głównego nurtu idei zawsze dążącego do utrzymania status quo jest też jawnie ideologiczną postawą.

rozbrat.org osiedla grodzoneKiedy 20 lat temu upadał mur berliński, mieszkańcy Europy Środkowej dostali ostateczny sygnał, że klatka, w której wbrew swojej woli byli trzymani, rozpadła się. Mur nie zniknął od razu. Rozbiórka trwała kilka miesięcy i do dzisiaj na ulicach Berlina można spotkać jeszcze kawałki przypominające mieszkańcom niemieckiej stolicy o wcale nie tak dawnym przymusowym zamknięciu. Być może to właśnie duch muru odstrasza deweloperów od stawiania tam zamkniętych osiedli.

W Polsce, dla odmiany, osiedla grodzone wyrastają jak grzyby po deszczu. Gated communities (osiedla zamknięte lub grodzone) to „osiedla otoczone murem lub płotem z ograniczonym dostępem publicznym, posiadające wewnętrzne regulacje prawne w formie umów wiążących mieszkańców oraz (zazwyczaj) wspólnie zarządzane”*. Pojawiły się w Stanach Zjednoczonych w drugiej połowie XX wieku, jako odpowiedź na wzrost przestępczości w coraz bardziej się rozrastających miastach. W przestrzeni publicznej zaczęły wyrastać kompleksy, które, dzięki ogrodzeniu i obecności strażników, miały stać się dla ich mieszkańców enklawami bezpieczeństwa. W Polsce pierwsze osiedle grodzone powstało pod koniec lat dziewięćdziesiątych. W 2008 roku, w samej tylko Warszawie, było ich już 400! Jak to się stało, że w ciągu zaledwie 10 lat od transformacji, mur z symbolu opresji stał się symbolem bezpieczeństwa? Tak naprawdę, w imię czego dajemy się zamykać? Jak coraz większa ilość fortec dla bogatszych członków klasy średniej wpływa na stosunki społeczne?  Na te pytania stara się odpowiedzieć Jacek Gądecki w  wydanej niedawno przez Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego książce „Za murami. Osiedla grodzone w Polsce –analiza dyskursu”.

rozbrat.org Kto dziś jeszcze pamięta kim byli Guanczowie? Poza wąskim gronem antropologów – niewielu. Lud ten zamieszkiwał w spokoju Wyspy Kanaryjskie od epoki kamiennej do 1478 roku, czyli do momentu przybycia na Gran Canarię ekspedycji wojskowej wysłanej przez Ferdynanda i Izabelę. Kiedy 63 lata później Girolamo Benzoni odwiedził La Palmę, spotkał ostatniego już Guanczę – zapijaczonego, 81-letniego starca. „Ten archipelag wschodniego Atlantyku był swego rodzaju przedszkolem europejskiego imperializmu. Pierwsi osadnicy nabrali przekonania, że ludzie, rośliny i zwierzęta sprowadzone z Europy świetnie aklimatyzują się na terenach, gdzie ich nigdy nie było.”– pisze Sven Lindqvist w wydanej u nas jesienią książce „Wytępić całe to bydło”.

Całkowite wyniszczenie Guanczów to tylko jedna z przypomnianych przez szwedzkiego autora masowych zbrodni popełnianych przez europejczyków w imię rozwoju cywilizacji. Wytępić całe to  bydło, słowa wypowiedziane przez Kurtza (bohatera conradowskiego „Jądra Ciemności”), to zdanie pojawiające się w tekście niczym refren. Powtarzanie z uporem maniaka drażni i nie daje o sobie zapomnieć. Tak, jak nie daje zapomnieć o sobie ideologia, w imię której Żydzi byli kierowani do gazu. Nazizm nie narodził się w próżni. Lindqvist w swoim niby-reportażu, próbując odtworzyć źródła powieści Conrada, podąża tropami myślenia, które doprowadziło do zaakceptowania projektu wyniszczenia całych nacji. Relacja z podróży autora do Algierii jest tylko pretekstem do pokazania, jak wiele nazizm zawdzięcza europejskiemu (głownie brytyjskiemu) imperializmowi. Biologiczną podstawę twierdzenia, że rasa biała jest najlepiej przystosowaną do przetrwania i w związku z tym nadrzędną w stosunku do innych, zbudowali Couvier z Darwinem. Społecznego uzasadnienia dostarczył „rzecznik liberalizmu” Herbert Spencer czy niemiecki filozof Eduard von Hartmann.
o! Andrzej Bart, uznany za najbardziej tajemniczego polskiego pisarza, wprowadza nas tym razem w duszny i niepokojący świat, rodem z opowiadań Kafki.

Główny bohater, będący port-parole autora, otrzymuje zlecenie. Ma wyruszyć do rodzinnego miasta Łodzi by uczestniczyć w procesie. Okazuje się, że głównym oskarżonym jest Cham Mordechaj Rumkowski, praworządna getta łódzkiego, notabene jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci Holocaustu, tak zwany, wysłannik śmierci. Proces ten, rzecz jasna, nigdy się nie odbył. Czytelnik zanurza się w świat literackiej fikcji, w której Bart zaprezentował alternatywną wersje historii powojennej Polski. W rzeczywistości Rumkowski w 1944 raku zginął w Auschwitz a po dziś dzień toczone są o „władcę” łódzkiego getta spory. Czy był on zbrodniarzem, otwarcie współpracującym z hitlerowcami, który przyczynił się do eksterminacji tysięcy rodaków? Czy może świetnym organizatorem, który ocalił najwięcej Żydów w Łodzi.

rozbrat.org Czy odpowiedź twierdząca na tak postawione pytanie może powstać tylko w umyśle fanatyka, który wysyłając niewiernych do piekła, gwarantuje sobie lot pierwszą klasą do rajskiego burdelu?

Książka Rafała Górskiego "Polscy zamachowcy" przywołuje zapomniane wątki walki o niepodległość Polski z okresu 1862-1945, prowadzone za pomocą bomby i rewolweru. W drobiazgowy i barwny sposób opisuje przygotowania do zamachu, jego przebieg, jak i przybliża sylwetki bojowców- w tym ich pobudki moralne. Choć sam autor wystrzega się od jednoznacznej oceny ich czynów, postacie zamachowców niejednokrotnie urzekają swą inteligencją, odwagą i poświęceniem.

"Polscy zamachowcy" są także odtrutką na nacjonalizm wciskany nam w szkołach. Jak sie dowiadujemy z lektury książki, bojownikom o niepodległą Polskę przyświecały, bowiem również inne cele- obalenie despotyzmu i wyzysku klasy pracującej, szeroko rozumiana wolność.

Reklama
Reklama
Włącz obsługę Java Script w swojej przeglądarce lub skorzystaj z innej przeglądarki, aby wyświetlić ten film. Konieczna może być również aktualizacja Twojego Flash Playera.
  • Alterinfo
  • Oficyna Trojka

Boivin Michel - Indie. Zarys historii

Nowości książkowe :: 02 lutego

  Książka jest syntetycznym, profesjonalnym i zarazem bardzo przystępnym opracowaniem historii Indii. Na zaledwie 140 stronach Michel Boivin zawarł opis bez mała pięciu tysięcy lat dziejów Indii, od czasów przedhistorycznych aż...

Więcej...

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian
Pogoda