Hierarchiczna armia jest w stanie wygrać wojnę, nigdy rewolucję; niezdyscyplinowana horda nie wygrywa ani jednej, ani drugiej. Chodzi więc o to, żeby organizować, nie hierarchizując; innymi słowy, czuwać, żeby prowodyr nie przerodził się w przywódcę.
Raoul Vaneigem

Dyskusja na temat programu 500 +, część 2

Łukasz Muzioł

500plusPrezentujemy trzy artykuły dotyczące programu 500+. Pierwotnie ukazały się one na łamach pisma A-Tak.

W poprzednim Ataku zamieszczony został tekst pt. "500+ 750-", w którym działacz gdańskiego RSA przedstawia swoją - wysoce krytyczną - opinię na temat rządowego programu 500+. Szanując osobiste poglądy autora trzeba jednak zwrócić uwagę, że jego wnioski oparte są na wywodzie, który płynie zupełnie niezależnie od podstawowych faktów.

Fakty są zaś takie: Ze współczynnikiem dzietności na poziomie ok. 1.3 Polska zajmuje według Banku Światowego 192 pozycję na 200 klasyfikowanych państw [1]. Dla kraju, w którym innowacyjność leży, a głównym "zasobem" jest tania siła robocza, który - nawet gdyby chciał - nie bardzo ma czym przyciągać imigrantów, taka sytuacja demograficzna to dramat.

Przyczyny takiego stanu rzeczy są złożone, zarówno kulturowe jak i ekonomiczne, jednak bez wątpienia olbrzymi negatywny wpływ na dzietność ma struktura nierówności majątkowych. Otóż wychowywanie dzieci w Polsce wpływa negatywnie na poziom życia oraz sprzyja zagrożeniu ubóstwem. Jest to zjawisko bardzo dobrze udokumentowane i statystycznie zbadane przez szereg instytucji państwowych (GUS), pozarządowych (EAPN Polska) i zagranicznych (BŚ, Eurostat). O ile relatywny współczynnik ubóstwa w całym społeczeństwie wynosi ok. 18%, to w przypadku dzieci wzrasta do ok. 25%. Ubóstwo skrajne (dochody poniżej minimum egzystencji) dotyka 7.5% społeczeństwa i aż 12% dzieci [2].

Raport pt. "Warunki życia rodzin w Polsce", opublikowany przez GUS w 2014 roku wskazuje, że szczególnie źle przedstawia się sytuacja rodzin wielodzietnych [3]. Posiadanie na utrzymaniu trójki lub więcej dzieci powoduje skokowy wzrost trudności w zaspokojeniu ich podstawowych potrzeb. I tak, 30% dzieci w rodzinach 3+ nie stać na dodatkowe zajęcia uzupełniające, 14% nie otrzymuje opieki dentystycznej, a 8.5% nie dostaje pełnowartościowego posiłku przynajmniej raz na dwa dni.

W takiej sytuacji próba poprawy sytuacji demograficznej poprzez redystrybucję dochodu na rzecz osób wychowujących dzieci, wydaje się jak najbardziej sensowna. Taką właśnie rolę pełni program 500+, niezależnie od innych intencji partii rządzącej. Jest oczywiście za wcześnie, żeby przewidzieć jak duży będzie ostateczny wpływ na przyrost naturalny, ale zdecydowaną poprawę sytuacji niezamożnych rodzin widać już teraz.

Pierwszą jaskółką zmian był ból dupy pewnej podstarzałej warszawskiej celebrytki, która już w zeszłe lato lamentowała, że bezprecedensowy najazd pospólstwa zrujnował jej wakacje nad morzem. Cóż, we wspomnianym raporcie GUS liczba rodzin 3+ deklarujących, że nie jest w stanie wysłać dzieci na przynajmniej tygodniowy wypoczynek raz w roku, wyniosła aż 63.5%. Wygląda na to, że w kolejnej edycji raportu będzie znacznie niższa.

Kolejne fale medialnych lamentów opisywały m.in. trudności rodzimych "biznesmenów" ze znajdowaniem ludzi gotowych do pracy za głodowe stawki, oraz problemy świetnie prosperującego dotychczas sektora parabanków. Na początku tego roku na skraju bankructwa stanęła notowana na giełdzie firma Marka SA, która jeszcze w 2015 roku miała 7 milionów zysku z udzielania krótkoterminowych pożyczek. W komunikacie o restrukturyzacji firma, jako przyczynę trudności wskazała m.in. "rządowe transfery socjalne, które pojawiły się w wielodzietnych gospodarstwach domowych" [4]. Pojawiły się też doniesienia, że program 500+ umożliwił wielu osobom uregulowanie przeterminowanych zobowiązań i ucieczkę z rejestru dłużników [5].

Prawdziwą bombą był natomiast raport Polskiego Komitetu Europejskiej Sieci Przeciwdziałania Ubóstwu (EAPN Polska), który na podstawie analizy danych Banku Światowego oszacował, że program 500+ zmniejszy relatywny współczynnik ubóstwa dzieci o 64%, natomiast ubóstwa skrajnego aż o 94%, do poziomu 0.7% [2]. Jeśli te dane się potwierdzą, będzie to oznaczało. że zjawisko skrajnej biedy wśród dzieci zostało w ten sposób niemal wyeliminowane.

Jedynym większym mankamentem programu wydaje się wykluczenie "pierwszego dziecka" przy wyliczaniu wysokości zasiłku, jeśli rodzina przekracza (niewysoki) próg dochodowy. Dotyka to w szczególności osoby samotnie wychowujące jedno dziecko, które obok rodzin wielodzietnych również należą do kategorii wysokiego zagrożenia ubóstwem (patrz raport GUS). W ramach przeznaczonych na program pieniędzy można było to uwzględnić i nieco inaczej "zważyć" kryteria, jednak wydaje się, że zadecydowała wyborcza atrakcyjność okrągłej kwoty 500zł.

Fakty wskazują zatem, że 500+ to największy transfer socjalny w historii III RP, dość dobrze ukierunkowany i zaskakująco sprawnie wprowadzony. Póki co przynosi on zdecydowanie pozytywne efekty społeczne, ale również makroekonomiczne. Dodatkowa konsumpcja wyraźnie stymuluje wzrost i nic na razie nie wskazuje, żeby miały się spełnić przepowiednie telewizyjnych ekspertów spod hasła "budżet tego nie wytrzyma".

Na tym tle tekst "500+ 750-" jawi się jako totalnie oderwany od rzeczywistości, choć z racji posiadania dzieci jego autor pewien kontakt z rzeczywistością ma. Przestrzegam jednak przed generalizowaniem i wnioskowaniem wyłącznie na podstawie własnych doświadczeń przedszkolnych. "Subkultura rodziców", którzy jak już zaczną robić dzieci to nie poprzestają na jednym może i jest widoczna w szatni, ale zdecydowanie nie w statystykach GUSu. Według nich aż 53.3% obecnie wychowywanych dzieci to jedynacy [6]. Natomiast za tytułowe 750- nie odpowiada obecny rząd, tylko realizowana przez samorządy polityka cięć w usługach publicznych (posłanie sześciolatków do szkół miało być świetnym pretekstem, żeby ograniczyć ilość miejsc w przedszkolach). Zresztą jeśli już w ten sposób liczymy korzyści, to przypominam, że nawet jeśli trzylatek nie dostanie się do publicznego przedszkola, to 500+ będzie dostawał do 18 urodzin, więc zdąży jeszcze wyjść na swoje.

Żeby nie było samych złośliwości, wspomnę jeszcze, że zgadzam się w kwestii wpływu programu 500+ na ekonomiczną emancypację kobiet. Większe możliwości rozwoju to jedno, ale warto też zwrócić uwagę na to, że gwarantowany przez państwo zasiłek na dzieci ułatwi wielu kobietom doświadczającym przemocy podjęcie decyzji o kopnięciu "pana władcy" w dupę. Moim zdaniem to o wiele skuteczniejsze, niż uchwalanie kolejnych bezzębnych konwencji o zapobieganiu przemocy w rodzinie.

Oczywiście, dla anarchistów pewnym problemem musi być fakt, że tak pozytywne rezultaty przynosi program wprowadzony przez państwo, do tego pod rządami reakcyjnej prawicy. Jeśli ktoś odczuwa z tego powodu dyskomfort, to uspokajam - nadal można wzorem Andrzeja Gwiazdy "brać, nie kwitować", czyli chwalić zasiłki dla rodzin, a krytykować trwonienie kasy na zbrojenia czy utrzymywanie niemoralnie niskich podatków dla bogaczy. Rząd Kaczyńskiego daje wystarczająco dużo powodów do krytyki i protestów, żeby każdy poczuł się spełniony.

Dyskusja na temat 500+ jest ważna dla ruchu anarchistycznego bo stosunek do tego tematu umiejscawia nas na tle całej sceny politycznej. Jeśli tytuł innego artykułu z poprzedniego numeru  A-taku - "Nie będziemy tęsknić za liberałami" - nie ma być tylko pustą deklaracją, jeśli nie chcemy być bezwolną przystawką do środowiska Gazety Wyborczej, ustawianą tam, gdzie akurat establishmentowi pasuje, to ważne żebyśmy w takich kwestiach stali po odpowiedniej stronie. Po stronie ludzi.

Przypisy:

[1] https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_sovereign_states_and_dependencies_by_total_fertility_rate
[2] http://www.eapn.org.pl/wp-content/uploads/2016/12/przewidywania500.pdf
[3] http://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/warunki-zycia/dochody-wydatki-i-warunki-zycia-ludnosci/warunki-zycia-rodzin-w-polsce,13,1.html
[4] http://strajk.eu/500-wykancza-lichwiarzy-pierwsza-firma-bankrutuje/
[5] http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/1031778,big-infomonitor-500-plus-pomocne-w-splacie-mniejszych-dlugow.html
[6] http://www.portalsamorzadowy.pl/polityka-i-spoleczenstwo/glowny-urzad-statystyczny-policzyl-ile-dzieci-maja-polskie-rodziny,87581.html

Tego samego autora

Brak pasujących artykułów


Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Reklama

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian