Buntownik niedostrzegający na horyzoncie niczego prócz ściany przymusów, zazwyczaj rozwala sobie o nią łeb albo kończy, najgłupiej na świecie, zaciekle jej broniąc.
Raoul Vaneigem

Sędzia w procesie osób oskarżonych po Czarnym Proteście jest uprzedzona do anarchistów?

rozbrat.org

minatura-tekstsedzina copy3 października 2016 roku w Poznaniu, część osób uczestniczących w tzw. czarnym proteście skierowała się, po zakończeniu głównej demonstracji, pod biuro PiS, by wyrazić swój sprzeciw wobec rządowych planów zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. Na miejscu demonstrujący zastali policjantów, w których stronę ktoś z tłumu rzucił kilka świec dymnych. W odpowiedzi funkcjonariusze zaczęli napierać na zgromadzonych i bić na ich na oślep pałkami. Użyli też gazu pieprzowego, którego działanie dotknęło dziesiątki przypadkowych osób. W wyniku interwencji funkcjonariuszy zostały zatrzymane trzy osoby, oskarżone następnie o naruszenie nietykalności cielesnej policjanta. Kolejne 3 osoby oskarżono o udział w nielegalnym zbiegowisku – doszło do tego, gdy zawiadomiły one o przekroczeniu uprawnień przez policję. Sprawa policjantów została natomiast umorzona.

Od kilku miesięcy w poznańskim sądzie toczy się więc proces 6 osób. Wszystkie są związane ze środowiskiem anarchistycznym. Do tej pory przesłuchano wyłącznie policjantów. Ogółem przez sądem ma zeznawać niemal sześćdziesięciu (!) funkcjonariuszy. W większości przypadków ich zeznania nic nie wniosły do sprawy – wielu nie potrafiło odtworzyć przebiegu wydarzenia, inni twierdzili, że biorą udział w zbyt wielu interwencjach, by wiedzieć, czy w ogóle tam byli. W międzyczasie trwały poszukiwania świadków obrony, którzy brali udział w proteście pod biurem PiS. Na ostatniej rozprawie, 20 sierpnia, sędzia nie zgodziła się jednak na przyjęcie listy tych świadków– zażądała, by dokładnie opisać, gdzie znajdował się każdy z nich podczas protestu i starcia z policją, co tam robił, kim jest etc. Choć pisanie niedługiego uzasadnienia dla wnoszonych dowodów i powoływanych świadków jest pewną reguła (którą adwokatka oskarżonych spełniła wysyłając do sędzi listę świadków), to oczekiwanie tak szczegółowych informacji nie jest to zwyczajowym postępowanie sądu. Swoją decyzję sędzia uzasadnia tym, że nie chce dopuścić do celowego przedłużania procesu oraz matactwa. Z naszej perspektywy jest to kuriozalna sytuacja, w której oskarżonym z góry zakłada się złą wolę oraz utrudnia się im obronę.

O tym bardzo specyficznym podejściu sędzi Agnieszki Cabrery-Kasprzak do przedłożonej przez nas listy świadków informowaliśmy Was po zakończeniu ostatniej rozprawy. Z czystej ciekawości sprawdziliśmy, czy w przeszłości miała ona kontakt ze środowiskiem anarchistycznym. Szybko okazało się, że sędzia ta umorzyła jakiś czas temu głośną sprawę o użycie przez policjanta prywatnego paralizatora na służbie podczas wykładu o gender w Poznaniu. Dokopaliśmy się do artykułu, w którym przytoczone są fragmenty uzasadnienia takiej decyzji oraz jego krytyka. Niepokoi nas krzywdzące, nieuzasadnione, bardzo ogólnikowe i stereotypowe podejście Sędzi do osób identyfikowanych ze środowiskiem anarchistycznym. Mamy nadzieję, że tym razem podobna sytuacja się nie powtórzy.

„Sąd sprawę umorzył. Dotarliśmy do uzasadnienia. Sędzia Agnieszka Cabrera-Kasprzak stwierdza, że do przestępstwa doszło, a zabierając na wykład prywatny paralizator, policjant "działał z góry powziętym zamiarem" i "wiedział, że postępuje niezgodnie z prawem". Umorzyła jednak sprawę z powodu... znikomej szkodliwości społecznej. To stwierdzenie winy, ale formalnie policjant pozostanie niekarany i nie straci pracy.

Sędzia twierdzi, że policjant miał prawo czuć się zagrożony, bo był w cywilnym ubraniu, bez kamizelki czy kasku. Spodziewał się też, że wykład mogą przerwać anarchiści, bo policję ostrzegli o tym organizatorzy. "Z doświadczenia służbowego z pewnością znał typowe zachowania tego typu osób" - stwierdza sędzia Cabrera-Kasprzak. I dodaje: "Z urzędu musiał wiedzieć, że osoby takie nierzadko posiadają przy sobie niebezpieczne narzędzia i podejmowały w przeszłości ataki na osoby będące
funkcjonariuszami publicznymi".

Sędzia nie wyjaśnia, na czym opiera swoją opinię o anarchistach. W ostatnich latach anarchiści często stawali przed sądem, ale w większości przypadków byli uniewinniani. Jednego z nich skazano tylko za oplucie nogawki munduru policjanta.

[…]

- Nie przekonuje mnie ta argumentacja - mówi dr Piotr Kładoczny, prawnik z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. I pyta: - Dlaczego sąd zakłada, że każdy anarchista jest agresywny i jakie to ma znaczenie, jeśli policjant świadomie zabiera prywatny paralizator, a potem przekracza
uprawnienia? ”

Cały artykuł, autorstwa Piotra Żytnickiego, można znaleźć tutaj

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Reklama

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian