System pracy najemnej jest wynikiem przywłaszczenia indywidualnego narzędzi produkcji i ziemi; jest on zarazem koniecznym warunkiem rozwoju produkcji kapitalistycznej: wraz z nią musi też zginąć.
Piotr Kropotkin

Stosunki wyzysku nie są stosunkami koleżeńskimi

Król

Finger Friends smW poniedziałek pracownicy warszawskiego baru Krowarzywa rozpoczęli strajk. Lokal pod względem stosunków w nim panujących nie różni się niczym od innych przedsiębiorstw kapitalistycznych. Zatrudnieni są w nim pracownicy najemni, a jego właściciele, tak jak wszyscy inni biznesmeni, sprawują kontrolę nad procesem produkcji. Znaczy to, że określają długość, intensywność czy wydajność pracy zatrudnionych. Ponadto mają ostatnie słowo przy ustalaniu wysokości płac i umów o pracę, posiadają całkowitą kontrolę nad finansami i zgarniają zyski. W celu utrzymania dyscypliny i podporządkowania pracowników zmuszeni są tworzyć pomiędzy nimi hierarchie np. na podstawie różnych form zatrudnienia (na czarno, na czas określony itp.), różnych stawek płac, stanowisk kierowniczych czy innych form podziału pracy. Wszystko to służy wzmacnianiu konkurencji i podziałów panujących pomiędzy pracownikami tak, aby w konfrontacji z szefostwem ich siła przetargowa była jak najsłabsza.

Samo szefostwo poza konfrontacją z pracownikami zmuszone jest konfrontować się z realiami rynkowymi czyli maksymalizować zysk. Jeżeli firma nie zarobi tyle, co inni z branży czy też więcej, to konkurenci ją wykończą. Wówczas biznesmenom pozostanie jedynie podjęcie pracy najemnej, a jak wiadomo to najgorsze co może spotkać kapitalistów z krwi i kości. Zgodnie z regułami kapitalistycznego modelu przyjętego przez bar Krowarzywa wzrost zysku osiąganego przez jego właścicieli oznacza większy wyzysk robotników i ich większe podporządkowanie.

Nic więc dziwnego, że pracownicy w reakcji na wyzysk własnej pracy postanowili domagać się większego dostępu do bogactwa, które wytwarzają. Znaczy to, że zdołali oni przełamać narzucone przez szefów podziały i nierówności wzmacniające ich indywidualizm, które służą osłabieniu siły załogi. Nie dziwi również fakt, że biznesmeni kierując się podstawową zasadą każdego kapitalisty – po nas choćby potop – w reakcji na założenie komisji związku zawodowego wyrzucili pracowników swojego lokalu na bruk. Nieprzerwanie jednak twierdzą, że biznes, który prowadzą jest etyczny, realizują dzięki niemu misję związaną ze zmianą stosunków społecznych czy też zmianą stosunków pomiędzy ludźmi i zwierzętami. Problem w tym, że kapitalizm nie jest etyczny. Metody kapitalistycznego wyzysku, które od lat są stosowane przez Krowarzywa, nie zmieniają społeczeństwa na lepsze. Przeciwnie, utwierdzają jedynie nierówności społeczne systemu gospodarczego, w którym codziennie miliony ludzi muszą walczyć o uzyskanie podstawowych środków utrzymania. Jedną z konsekwencji panowania tego systemu, jest również hodowla i ubój przemysłowy zwierząt dla zysku. Dopóki zysk jest podstawowym celem ludzkich działań, postulat wyzwolenia zwierząt i ludzi jest niemożliwy do zrealizowania. Deklarowana przez szefostwo firmy niezgodna na zabijanie zwierząt jest więc sprzeczna z regułą maksymalizacji zysków, którą ono samo kieruje się na co dzień.

Wobec tego wszystkiego dziwi fakt, że część środowiska alternatywnego nie chce czy też nie potrafi interpretować strajku w Krowarzywa w odniesieniu do panujących stosunków ekonomicznych. Wbrew temu, w myśl oświadczeń firmy pisanych przez specjalistów od piaru, woli ubolewać nad załamaniem stosunków „koleżeńskich” czy niemal rodzinnych podobno rozwijanych w przedsiębiorstwie zatrudniającym kilkadziesiąt osób. Budowanie atmosfery koleżeństwa pomiędzy kierownictwem a szeregowymi pracownikami jest jedną z metod naukowej organizacji pracy, „nauki” służącej wzmaganiu wyzysku. Negując jej założenia i przyjmując perspektywę szeregowych pracowników, którymi jest przeważająca większość z nas, obecna sytuacja w Krowierzywej nie jest skomplikowana. Mamy do czynienia z typowym przejawem konfliktu pomiędzy żyjącymi z dnia na dzień pracownikami a utrzymującymi się z ich pracy przedsiębiorcami. Szczegóły dotyczące tego, czy ktoś zarabia 15 zł na godzinę lub więcej, czy któraś ze stron użyła mniej bądź bardziej wulgarnego słownictwa, kiedy szef dowiedział się o powstaniu związku, lub w jaki sposób informował on o zwolnieniu pracowników itd. są w kontekście panujących tu nierówności nieistotne. Zasadniczą kwestią jest to czy pracownicy gastronomii i innych patologicznych branż polskiej gospodarki, są w stanie ograniczyć swój wyzysk czy też będą wciąż dobijani przez szefów. Co więcej, obecny konflikt będzie miał wpływ na to w jaki sposób inne środowiska pracownicze, również nasi koledzy i koleżanki, z którymi codziennie pracujemy (a nie tylko konsumujemy czy bawimy się po pracy), będą postrzegały środowisko alternatywne. Pewne grupy (min. Rozbrat, komisje IP, Syrena) jasno się określiły, potwierdzając swoje związki z wyzyskiwanymi grupami społecznymi i przyjmując ich perspektywę. Inna część środowiska, która czuje miętę do neoliberalizmu znad Wisły, odwołuje się do mitu wspólnoty, w której wyzyskiwani i wyzyskujący są względem siebie równi, a więc ponoszą równą odpowiedzialność za tragiczne warunki pracy w gastronomii. Tym samym ta część środowiska odcina się od większości społeczeństwa, która aby przeżyć musi na co dzień walczyć z systemem bazującym na nierównościach, wojnach czy zabijaniu zwierząt. W tym kontekście natychmiastowa reakcja biurokracji związkowej z Forum Związków Zawodowych wyrażająca poparcie dla strajku osiąga rangę radykalizmu społecznego, który część „alternatywy” po prostu przeraża, podobnie jak hierarchów kościoła przeraża dwóch mężczyzn trzymających się za ręce. Nagłośnienie obecnego protestu w gastronomii jak i jego wymiar symboliczny ponownie ukazują nam wszystkim, że prawdziwą alternatywą jest życie bez kapitalizmu. Takiej alternatywności właściciele Krowyrzywej boją się, jak diabeł wody święconej. Rozwój alternatywnych sposobów konsumpcji czy wytwarzanie alternatywnych towarów nie zmienia naszego położenia, jeżeli nie towarzyszy im rozwój alternatywnych sposobów produkcji.

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Reklama

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian