Krajowy i zagraniczny anarchizm ma nad Odrą i Wisłą ostatnio dużo szczęścia do dobrych – czy to naukowych, czy też publicystycznych – opracowań. Warto zaznaczyć, że ma dużo więcej szczęścia niż inne nurty polskiej lewicy radykalnej. O ile bowiem mamy do czynienia z czymś, co można, powiedzmy, nazwać renesansem zainteresowania polskim ruchem socjalistycznym [1], tak nie pojawiają się, poza nielicznymi wyjątkami, nowe opracowania dotyczące polskiego przedwojennego komunizmu czy trockizmu [2], o powojennym maoizmie już nie wspominając. Większość publikacji, pomijając pisane z prawicowych i skrajnie prawicowych pozycji jawnie niechętnych lewicy, to co najwyżej publicystyka w periodykach o niewielkim nakładzie.