Łukasz Weber

Pozornie może się wydawać, że reportaż spisany kilka dekad temu całkowicie traci na aktualności. Tezę może potwierdzać fakt, że opowiada o rzeczywistości w państwie już nieistniejącym – Republice Federalnej Niemiec. Dziś książkę, która w dniu swej premiery wzbudziła spore zamieszanie, można kupić na jednym z internetowych serwisów aukcyjnych za ledwie kilka złotych. I z dużą chęcią wydałbym je, by sprezentować tę pozycję może jakiejś studentce lub studentowi dziennikarstwa.
sobota, 16 luty 2019 22:08

Herstory zapomnianych kobiet

Zapewne każdy zna ów jakże prawdziwy truizm, mówiący o tym, że historię piszą zwycięzcy. Właśnie, dlatego tak wcześnie poznajemy imiona królów, daty ich koronacji, prowadzonych przez nich bitew, a dalej daty utworzenia nowych rządów, dymisji, puczów, nazwiska prezydentów czy premierów. Wszystko, co nie dotyczy istoty sprawowania władzy, pomnażania kapitału, uzyskiwania czy tracenia ziemi, jest spychane na margines historii i staje się historią nieopisaną, zapominaną. Na szczęście podejmuje się wysiłki, by pisać o minionym czasie inaczej, starając się wydobywać dzieje zapomnianych i odrzuconych. Do takiej kategorii na pewno można zaliczyć trzy, polecane dziś przez zemnie pozycje. Ich wspólnym mianownikiem są kobiety. Kobiety odsuwane od pierwszych stron dziejów przez patriarchalny system, przez dominację męskiej wizji dziejów, przez miejsce i pozycję, jakie przyznaje się im w systemie ekonomicznym.
Robotnicy Cegielskiego w 1956 roku walczyli o przyszłość swoich dzieci. Wyszli na ulice, aby upomnieć się nie tylko o swoje prawa, ale także o prawa przyszłych pokoleń. Nie chcieli pomników i akademii, chcieli pracy i chleba, równości i sprawiedliwości.Niestety obchody historycznej rocznicy wydarzeń Poznańskiego Czerwca 56, w żaden sposób nie pomagały ratować obecnie funkcjonujących zakładów HCP. Z roku na rok, kolejne dyrekcje zmniejszały zatrudnienie, pracownicy wysyłani byli na tzw. postojowe. Powolny upadek jak zawsze tłumaczono kryzysem i jak zawsze za kryzys mieli płacić robotnicy, a nie dyrekcja czy przedstawiciele rządu, który nie robił nic by ratować zakład.