poniedziałek, 09 październik 2017 17:08

Polki, mieszczanki, liberałki

Z uwagi na wszechobecne barwy flagi narodowej – pierwsza flaga atakuje widza już na parterze – wystawa w Arsenale wygląda jak kolejny, po „Historiofilii” Bernatowicza, appendix do „Późnej polskości” Stacha Szabłowskiego i Ewy Gorządek. Muszę przyznać, że idąc na wystawę Polki, Patriotki, Rebeliantki byłem do niej ewidentnie uprzedzony. Bardzo silny kontekst Kongresu Kobiet był jednym z głównych powodów mojej niechęci. Dwa lata temu znalazłem się na poprzedniej edycji tej imprezy i po jakiejś godzinie ewakuowałem się na zewnątrz, bo było tam za dużo śmiechu Krystyny Jandy, stoisk z kosmetykami, Henryki Bochniarz i Bronisława Komorowskiego zabiegającego o głosy. Kongres Kobiet jest imprezą na wskroś liberalną – no może z pewnymi lewicowymi akcentami. To po prostu nie moje pH.
Według podręcznikowych założeń kształtowania strategii bezpieczeństwa narodowego, obronność państwa nie powinna być oparta na sojuszach, które uważa się za niestałe, a co za tym idzie, niemiarodajne w zakresie obrony narodowej. Według tych samych założeń bezpieczeństwo narodowe powinno opierać na możliwości samodzielnej obrony kraju. Tekst pierwotnie ukazał się w 3-cim numerze anarchistycznej gazety ulicznej A-tak.
Dział: Polityka