Znalezione w sieci

Znalezione w sieci

środa, 03 październik 2012 Przemysław Witkowski Znalezione w sieci

Dwa żywoty Nestora Machny

Krajowy i zagraniczny anarchizm ma nad Odrą i Wisłą ostatnio dużo szczęścia do dobrych – czy to naukowych, czy też publicystycznych – opracowań. Warto zaznaczyć, że ma dużo więcej szczęścia niż inne nurty polskiej lewicy radykalnej. O ile bowiem mamy do czynienia z czymś, co można, powiedzmy, nazwać renesansem zainteresowania polskim ruchem socjalistycznym [1], tak nie pojawiają się, poza nielicznymi wyjątkami, nowe opracowania dotyczące polskiego przedwojennego komunizmu czy trockizmu [2], o powojennym maoizmie już nie wspominając. Większość publikacji, pomijając pisane z prawicowych i skrajnie prawicowych pozycji jawnie niechętnych lewicy, to co najwyżej publicystyka w periodykach o niewielkim nakładzie.
poniedziałek, 17 wrzesień 2012 Piotr Laskowski i inni Znalezione w sieci

Emma Goldman - anarchistka w drodze do wolności

Europa Wschodnia stała się na przełomie XIX i XX w. wylęgarnią wywrotowców. Polskim pochodzeniem szczycili się Ignacy Hryniewiecki, zabójca cara Aleksandra II, i Leon Czołgosz, który zastrzelił amerykańskiego prezydenta Williama McKinleya. Emma Goldman, Żydówka z Kowna, została najbardziej znaną anarchistką świata
czwartek, 06 wrzesień 2012 Dariusz Zalega Znalezione w sieci

Nie dali się złamać...

Najdłuższy w powojennej Polsce, największy po 1989 r. - 20 lat temu wybuchł strajk w Fabryce Samochodów Małolitrażowych w Tychach. To był jeden z tych masowych protestów z lat 1992-1993, które – jak pisał późniejszy minister Jerzy Hausner - „stworzyły po raz pierwszy w tej skali wyzwanie dla rządzących elit i zagrożenie dla kontynuacji procesu transformacji”. Fabryka Samochodów Małolitrażowych w 1992 r.: ponad 20 tys. pracowników w kilkunastu zakładach, z których największe mieściły się w Bielsku-Białej i przede wszystkim w Tychach (ok. 14 tys. pracowników). Ale nie chodzi tylko o liczby – to także prestiż, tradycja, wykształcona klasa robotnicza i grono inżynierskie. Tyle, że brakuje na inwestycje, nie wiadomo co dalej – choć coś już wiadomo: FSM S.A. jest pierwszym tak wielkim zakładem przygotowywanym do prywatyzacji. W maju 1992 r. do pracowników docierają informacje o negocjacjach przedstawicieli rządu z delegacją włoskiego Fiata. Nie zapowiada się jednak źle. Włosi mieli odkupić od Skarbu Państwa 51% akcji. Pozostałe akcje, po zrealizowaniu zapisów ówczesnej ustawy prywatyzacyjnej – czyli po zaspokojeniu roszczeń pracowniczych (pracownikom przysługiwało 10 % nieodpłatnych akcji zakładu) – miały pozostać w rękach Skarbu Państwa. I tu szok. W lipcu okazuje się, że nie tylko pracownicy nie dostaną żadnych akcji, to jeszcze…
wtorek, 07 sierpień 2012 Paweł Malinowski Znalezione w sieci

Mieszkaniowa elastyczność w służbie biznesu

Lektura proponowanych przez rząd zmian w ustawie o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu Cywilnego wraz z towarzyszącymi im planami nowelizacji ustawy o dodatkach mieszkaniowych, daje interesującą lekcję poglądową w zakresie sprzeczności obecnych w tzw. polityce lokalowej oraz perspektyw jakie przed nią stoją (choć być może łatwiej byłoby mówić o ich braku).
poniedziałek, 25 czerwiec 2012 Agnieszka Mróz Znalezione w sieci

Powiat bankrut

Byłe pracownice szpitala w Kostrzynie nad Odrą od lat walczą o zaległe wynagrodzenia. Powiat gorzowski nie ma na wypłaty i zmierza ku bankructwu – byłby to pierwszy przypadek w Polsce, ale pewnie nie ostatniZadłużenie lecznicy w Kostrzynie nad Odrą narastało przez lata. Za wiedzą i akceptacją starostwa powiatu gorzowskiego (organu założycielskiego i nadzorczego szpitala) zarządzający nim przyjmowali, że deficyt z danego roku zostanie pokryty przez zysk wypracowany w roku następnym. Władze lokalne nie reagowały, chociaż spodziewanego zysku nie było, a gdy dług przekroczył 60 mln zł i zabrakło pieniędzy na leczenie, leki, prąd czy pensje – do szpitala wszedł komornik.
środa, 20 czerwiec 2012 Przemysław Wielgosz Znalezione w sieci

Popsuć atmosferę sportowego święta

Piłkarskie mistrzostwa przesłoniły sytuację w Polsce fasadą propagandy sukcesu, spod której wyłazi nacjonalistyczna histeria. Oczywiście, liczny chór obrońców naszego niepokalanego wizerunku bez trudu dałby odpór takiemu niesprawiedliwemu uproszczeniu. Być może nawet miałby rację. Być może wszędobylskie flagi i agresywna promocja bieli i czerwieni to tylko pozytywny przejaw nieszkodliwego nowoczesnego patriotyzmu, który z takim samozaparciem upowszechniają wszystkie polskie media. Być może dziesiątki spotów reklamowych pokazujących warianty tego samego wizerunku tłumu mężczyzn ryczących hymn narodowy nad kuflami piwa tak sugestywnie, że znad telewizorów niemal czuć zapach przetrawionego alkoholu, nie mają nic wspólnego z pewną znaną sceną ze starego filmu Boba Fossa pt. „Kabaret". Może nawet afirmacja kohort kibiców pomalowanych w narodowe barwy jest niczym innym jak tylko sprytnym sposobem na ucywilizowanie społeczności miłośników stadionowych rozrób. Zapewne zatem nie da się przeprowadzić prostego wnioskowania sugerującego związek narodowo-piłkarskiej ofensywy obrazów, wrzasków i symboli ze wzrostem fali neofaszystowskiej przemocy w Polsce. Ataki skrajnie prawicowych bojówek na lokale lewicowych organizacji w Gdańsku, Krakowie, Łodzi, Poznaniu najpewniej przypadkiem zbiegły się z apogeum kampanii reklamowej „największego wydarzenia sportowego w historii Polski".
2 kwietnia w Chorzowie rozpoczął się strajk okupacyjny w Hucie Batory. Pomimo, że nie był legalny ani nie organizowały go żadne związki zawodowe, wzięła w nim udział właściwie cała załoga huty. Przez następne pięć dni ponad 400 hutników, wspieranych z zewnątrz przez rodziny, mieszkańców miasta, kibiców „Ruchu” Chorzów i pracowników innych zakładów, okupowało teren zakładu pomimo wysuwanych przez właściciela – jednego z najbogatszych Polaków, Romana Karkosika - gróźb użycia siły i pacyfikacji strajku za pomocą prywatnych firm ochroniarskich. Rozeszli się dopiero, kiedy pracodawca zastosował klasyczny lokaut, podejmując decyzję o zamknięciu stalowni i tym samym zwolnieniu 124 osób, i jednocześnie zagroził interwencją policji. Tym samym kolejny już desperacki strajk, mający na celu obronę praw pracowniczych, został zduszony w majestacie prawa „wolnej” i „demokratycznej” Polski. O co walczyli hutnicy z „Batorego” i dlaczego ich walka powinna stać się sprawą wszystkich ludzi pracy w tym kraju?Umowy śmieciowe, czyli jak zwiększyć wyzysk
Dzisiejszy poznański dodatek Gazety Wyborczej pisze o cenzurze politycznej na UAM: „Anarchiści z Inicjatywy Pracowniczej zarzucają UAM cenzurę. Bo dziekan wydziału nauk społecznych, prof. Zbigniew Drozdowicz, nie pozwolił aktywistom wieszać plakatów przeciwko podniesieniu wieku emerytalnego. Mogę powiesić plakat z informacją o proteście przeciwko podniesieniu wieku emerytalnego? - pytam w portierni Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza.
środa, 25 kwiecień 2012 Bartłomiej Zindulski Znalezione w sieci

Zabójstwa, tortury, represje

Rząd Wielkiej Brytanii zdecydował się na odtajnienie części dokumentów sporządzanych przez brytyjską administrację kolonialną, armię i służby specjalne w ostatnich latach przed wyzwoleniem się kolonii. Są w nich świadectwa tortur, masakr i tajnych operacji zbrojnych wymierzonych przeciwko działaczom ruchów narodowowyzwoleńczych w brytyjskich koloniach.
Od wczesnych lat 80-tych XIX wieku zaczął się na Kubie kształtować  ruch anarchistyczny oraz powstawać zaczęły anarchistyczne syndykaty, jak np. Rzemieślnicza Rada Centralna w Hawanie, czy robotnicze koła grupujące pracowników produkujących cygara, maszyny drukarskie oraz krawców. Za pierwsze, liczące się, organizacje anarchistyczne na wyspie uznać możemy „La Alianza Obrera” oraz powstałą w 1885 roku Federację Pracowników Tytoniowych, która w 1895 roku przekształciła się w Kubańską Konfederację Pracy (CTC), stanowiącą pierwszą anarchosyndykalistyczną konfederację na wyspie.
środa, 08 luty 2012 Teresa Jakubowska Znalezione w sieci

Ile nas kosztuje kościół?

Nikt nie zna precyzyjnej odpowiedzi na to pytanie. Pozostają szacunki. Tym bardziej oburzył mnie artykuł z 21 października 2011 na portalu Money.pl ”Policzyliśmy ile zarabia Kościół” mający pretensje do kompletności. Autor Andrzej Zwoliński podliczył i podał we wprowadzającym w błąd tytule – 3 mld zł. rocznie, w tym 1,22 mld z tacy ! Niemal grosze. Nie tylko kościół ale kolejne rządy, samorządy, a nawet spółki z udziałem skarbu państwa świadczące różne daniny i usługi na rzecz kościoła nie są zainteresowane w ujawnianiu kosztów ponoszonych w rezultacie przez podatników.
wtorek, 24 styczeń 2012 Katarzyna Szymielewicz Znalezione w sieci

ACTA nie sprzyja rozwojowi kultury

W Polsce i na świecie trwają protesty przeciwko ustawodawstwie, które internauci uznają za zagrożenie dla ich podstawowej wolności. Jakie byłyby konsekwencje wprowadzenia w Stanach Zjednoczonych SOPA i podpisania ACTA przez kraje Unii Europejskiej?Aleksandra Bilewicz: Plany wprowadzenia w Stanach Zjednoczonych SOPA (Stop Online Piracy Act) wywołały falę protestów internautów, na jeden dzień wyłączona została anglojęzyczna Wikipedia, a Google przyodział się w czerń. Plany wprowadzenia w Polsce ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement) wywołały przez ostatni weekend serię ataków na polskie strony rządowe. Jakie jest rzeczywiste zagrożenie tych ustaw dla dzielenia się własnością intelektualną?
sobota, 07 styczeń 2012 Ewa Charkiewicz Znalezione w sieci

Kilka uwag o święcie narodowym

Na ogół władzy nie widać, chyba że spostrzegamy jej kontury w oporze wobec ucisku (ale wtedy „władza” zaraz albo likwiduje, albo zagospodarowuje opór). Nagą władzę, jak „króla bez ubrania”, można także zobaczyć gdy coś pęka w bezściegowym przekazie o narodzie, wolnych rynkach i demokracji. No i właśnie mamy do czynienia z takim pęknięciem.
piątek, 06 styczeń 2012 Małgorzata Goślińska Znalezione w sieci

W Polsce marnuje się 9 mln. ton żywności rocznie

Pracownik sklepu protestował przeciwko temu i został zwolniony. Handlowcy wolą wyrzucić żywność, bo od darowizny musieliby zapłacić podatek. - Jedzenie wyrzucane było dwa razy dziennie, najwięcej wieczorem. Nie worki, ale całe transportery, w sumie po cztery, pięć. Pieczywo, mięso, warzywa, owoce - opowiada Andrzej Klimczak, który w zeszłym roku przez osiem miesięcy był zastępcą kierownika sklepu Tesco w Siemianowicach przy ul. Niepodległości. - Ja też musiałem to robić, chociaż byłem przerażony. Jestem wierzący, dla mnie wyrzucanie chleba to grzech.
czwartek, 15 grudzień 2011 Teresa Święćkowska Znalezione w sieci

Gdzie jest uniwersytet?

O polskim uniwersytecie trudno usłyszeć dobre słowo. Jeśli temat w ogóle pojawia się w dyskursie publicznym, to najczęściej dowiadujemy się, że jest źle, że poziom nauczania niski, zarobki marne, osiągnięć na arenie międzynarodowej brak, a młodzi zdolni uciekają za granicę itp. Nawet liczebność studentów, która przez wiele lat stanowiła jeden z nielicznych powodów do zadowolenia, zaczęła ostatnio spadać w związku z niżem demograficznym.