Anarchia wczoraj i dziś. Spotkanie z Tymoteuszem Onyszkiewiczem - sprawozdanie

  • Krzysztof Kołacki
  • sobota, 12 grudzień 2015
  3 grudnia 2015 o godz. 19:00 w AKK Zemsta odbyło się spotkanie z Tymoteuszem Onyszkiewiczem - poetą, filozofem i anarchistą aktywnym od lat 80. Jest on autorem dwóch książek w pewnym sensie wspominkowych, ale też dających impuls do dalszego działania: „Czas: anarchia, tryb: rewolucja Wspomnienia warszawskiego anarchisty 1989 – 1991” oraz „Opary anarchii, łzy rewolucji. Warszawski anarchista krąży wokół Antyszczytu 2004”. Dyskusję moderował Maciej Hojak,  działacz poznańskiej Federacji Anarchistycznej i wydawca (Bractwo Trojka). Przeszłość była tu jednak zaledwie wstępem i tłem do analiz obecnej sytuacji ruchów społecznych, a także anarchizmu jako takiego.  Książki Tymoteusza Onyszkiewicza można nabyć zarówno w wydawnictwie Bractwo Trojka, jak i w AKK Zemsta.

Obie pozycje, jak zaznaczył sam autor, to zaledwie przyczynek do dyskusji. Pierwsza książka ma aurę optymistyczną, w pewnym sensie daje nadzieję. Druga tę nadzieję – zdaniem Onyszkiewicza - odbiera, zadając pytanie: dlaczego minął rewolucyjny zapał i co się stało z ludźmi? W tym sensie „Łzy anarchii...” są konsekwencją „Czasu: anarchii...”.

Jak zauważył Maciej Hojak, ruch anarchistyczny w Warszawie i Poznaniu w tych samych latach wyglądał i rozwijał się odmiennie. Książki Onyszkiewicza są więc dla Poznaniaków tym ważniejsze, że ukazują nam smaki i zapachy i odczucia wspólne dla warszawskich anarchistów, u nas w większości nieznane, a przez to ciekawe. Tym to istotniejsze, iż część czytelników nie zna opisywanych czasów, osób i zdarzeń. Dla nich liczy się, by książki były po prostu dobrą literaturą. Można powiedzieć, że książki Onyszkiewicza spełniają to oczekiwanie, oddając smaki, zapachy, koloryt. Kluczowymi stwierdzeniami są subiektywizm (wspomnienia) i krążenie (opary).
W pewnym sensie jest to uniwersalny obraz człowieka zaangażowanego w tamtych latach. Jest tu też uniwersalne dla anarchistów wyobcowanie wobec sytuacji i ludzi, z którymi się je współtworzy. Jak stwierdził Onyszkiewicz, być może jest tak, że ludzie pragnący zmian społecznych i wolności muszą być neurotykami.

Inna sprawa, że anarchistyczna Warszawa przyciągała zarówno postaci co najmniej szemrane, jak i niezmiernie ciekawe i wybitne. Nie było mediów społecznościowych, a wymiana informacji odbywała się poprzez ulotki, plakaty, czasem rozmowy telefoniczne. Wiadomo było, że ekipę można było spotkać na Krakowskim Przedmieściu i że na tzw. pierwszy dzień wiosny zawsze będzie zadyma. Władza próbowała skanalizować ten ferment i wymyśliła „alternatywne” imprezy na Agrykoli. Była to w pewnym momencie podstawowa oś konfliktu między nią, a anarchistami.

Przełom lat 80. i 90. również w Poznaniu odznaczał się niezwykłym fermentem. To był spontan – mówi Maciej Hojak. Bez fejsbuka można było łatwo zorientować się, co i gdzie się dzieje, miało się przy tym wrażenie wpływu na historię jako zwykła, trochę zagubiona jednostka.

Tym boleśniejszym rozczarowaniem mógł się wydawać Antyszczyt 2004, na który nie przyjechali aktywiści z Zachodu i który w zasadzie nic nie przyniósł. Zmobilizował jednak ludzi i obudził uśpioną energię, która trzeba umieć zagospodarować. Zwrócił uwagę, że silnik lat 80. - kontrkultura – był może nie tyle błędem, co czymś niewystarczającym. Podstawową sprawą stał się protest społeczny.

W Poznaniu połowy lat 90. główną falą i siłą ruchu byli młodzi ludzie. Chcieli oni zmian społecznych i uważali oparcie na kontrkulturze za błąd. Chciano czegoś trwałego, a nie błysku i wygaśnięcia. W Warszawie aktywność ruchu w pewnym momencie (po 2004) przesunęła się niemal całkowicie do klubów. Tam organizowało się też środowisko queerowe, które zawsze istniało, ale jednak nie miało ambicji bycia masowym i centralnym również dla anarchistów. Polityka tożsamości powróciła i ponownie zdominowała ruch. Warszawa zawsze miała zresztą – mówił Onyszkiewicz – kompleks Poznania, a konkretnie Rozbratu -  bazy istniejącej nieprzerwanie od ponad 20 lat. Powolne wychodzenie z marazmu zaczęło się – zdaniem Onyszkiewicza – dopiero po 2010 roku, wraz z ruchami wokół Elby, Syreny, Przychodni. Nadal jednak pozostaje pytanie: dlaczego zniknęli ci wszyscy ludzie, którzy zaktywizowali się przy okazji Antyszczytu?

Tymoteusz Onyszkiewicz również uległ „knajpianemu anarchizmowi”, dziś jednak patrzy na to krytycznie. Ruchy rewolucyjne – mówi – nie mogą alienować się od problemów społecznych. Kto jest ich bazą i odbiorcą? Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi. Jak trafić do bohemy, a jednocześnie masowego odbiorcy? Może poprzez studentów? Kiedy ludzie zaktywizują się wokół problemów prekariatu czy smogu zamiast masowo ulegać manipulacji i paranoidalnym wizjom rzeczywistości?

Anarchiści często mówią, że trzeba analizować, edukować i pracować u podstaw. Narodowcy jednak nie czekali. Wypracowywali grunt, łagodzili spory, wypracowywali symbolikę.
W środowiskach wolnościowych w tym samym czasie zapanował kult tzw. dobrego samopoczucia i celebracji samego siebie. Jak twierdzą Hojak i Onyszkiewicz, wyjściem z tej ślepej uliczki jest wypracowanie wspólnego programu (płaszczyzny ideowej) i pewnego rodzaju wspólnoty, tak by ludzie mogli się do czegoś odnieść.

Główną motywacją przy powstawaniu obu książek było zatrzymanie w kadrze tego, co wartościowe i ciekawe. Te wydawnictwa miały poprzez przeszłość zaktywizować teraźniejszość. Tak naprawdę, bowiem ruch zawsze był częściowo kontrkulturowy, a częściowo społeczny, najczęściej natomiast obie części się uzupełniały (np. protest Tama Tamie w Czorsztynie). Ludzi ogniskowały często sprawy beznadziejne, wymagające swego rodzaju heroizmu, ale też napędzane mitem - choćby to był sorelowski mit strajku generalnego. Zawsze było w tym coś trwałego i coś efemerycznego.

Ważne jest, bowiem nie miejsce, ale ludzie je tworzący. Bez budowania struktur wspólnoty i wsparcia niewiele zdziałamy, nawet gdy będziemy mieli i po kilkadziesiąt „swoich” miejsc, które nie będą jednak ze sobą współpracowały. Tymczasem z tymi podstawami nie jest za dobrze. Górę biorą personalne spory i potrzeba „dobrego samopoczucia”. W rezultacie kwestionuje się nawet Inicjatywę Pracowniczą, która mogłaby być czymś dla ruchu spajającym. Tymczasem wzięcie odpowiedzialności za tysiące lokatorów i pracowników, zamiast skupienia na sobie, to krok daleko większy i wymaga on samodyscypliny. Także Rozbrat mógł powstać i trwać tylko dzięki autodeterminacji.

A jednak – zdaniem Onyszkiewicza – ta narracja nie zwyciężyła. Dla młodych ludzi główną przeciwwagą dla neoliberalizmu często jest właśnie skrajna prawica, a nie jakiekolwiek lewicowe czy wolnościowe ruchy społeczne. W małych miejscowościach są pojedynczy ludzi, w dużych – bunt skanalizowały m. in. marsze wyzwolenia konopi. Tymczasem wkurzenie, również w masowych mediach, reprezentują ruchu prawicowe, neofaszystowskie i faszyzujące, mamiąc ludzi obietnicami siły, dobrobytu i bezpieczeństwa. Czy chodzi jednak tylko o propagandowe kalki i obecność w mediach? Jak przekłada się to na budowanie struktur, które często zanikają, gdy ludzie opuszczają rodzinne strony?

Maciej Hojak nie patrzy tak krytycznie. Krytyka – mówi – pozwala dostrzec, gdzie się aktualnie znajdujemy. W tym jest nadzieja na zmianę. Ludzie są, powstają nowe struktury, niedawno miało miejsce spotkanie Wolnościowej Sieci Regionalnej . Ponadto do ruchu przyciągają inicjatywy zarówno znane od lat – np. Jedzenie Zamiast Bomb, jak i świeże – np. Freedom Fighters. Ludzie mają pomysły i energię, czasem trzeba im pomóc w pierwszych działaniach, ale rozwijają struktury i włączają się w szersze walki społeczne. Taką konkluzją zakończyło się omawiane spotkanie.

Ludzie czytają....

Guzik dostaniesz, Rozbrat zostaje!

17-06-2019 / Rozbrat zostaje!

Poniedziałkowe popołudnie na pewno zostanie zapamiętane przez komornika Bartosza Guzika. Zgodnie z medialnymi szacunkami nawet kilkaset osób zgromadziło się przed...

„Alarm!” Fałszywe informacje dziennikarzy z TVP

06-06-2019 / Poznań

5 czerwca TVP wyemitowała „reportaż” z serii „Alarm!”. Jak podaje TVP jest to: „Reporterski program telewizyjnej Jedynki, w którym pojawiają...

Licytacja Rozbratu: najczęściej zadawane pytania

04-07-2019 / Rozbrat zostaje!

Teren Rozbratu jest zagrożony licytacją za długi pewnej prywatnej firmy. Poniżej znajdziesz odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania wokół tego problemu.

Co dalej z Rozbratem? Dyskusja w WTK

15-06-2019 / Rozbrat zostaje!

Wartość terenu Rozbratu szacowana jest na sześć milionów złotych. Przy zbudowaniu tam budynków mieszkalnych zysk deweloperski może wynieść kilkanaście milionów...