Państwo jest najbardziej jaskrawym, najbardziej cynicznym i najbardziej pełnym zaprzeczeniem tego co ludzkie.
Michał Bakunin

Anarchia wczoraj i dziś. Spotkanie z Tymoteuszem Onyszkiewiczem - sprawozdanie

Krzysztof Kołacki

 

12241376 988163104573225 1508873198170856742 n3 grudnia 2015 o godz. 19:00 w AKK Zemsta odbyło się spotkanie z Tymoteuszem Onyszkiewiczem - poetą, filozofem i anarchistą aktywnym od lat 80. Jest on autorem dwóch książek w pewnym sensie wspominkowych, ale też dających impuls do dalszego działania: „Czas: anarchia, tryb: rewolucja Wspomnienia warszawskiego anarchisty 1989 – 1991” oraz „Opary anarchii, łzy rewolucji. Warszawski anarchista krąży wokół Antyszczytu 2004”. Dyskusję moderował Maciej Hojak,  działacz poznańskiej Federacji Anarchistycznej i wydawca (Bractwo Trojka). Przeszłość była tu jednak zaledwie wstępem i tłem do analiz obecnej sytuacji ruchów społecznych, a także anarchizmu jako takiego.  Książki Tymoteusza Onyszkiewicza można nabyć zarówno w wydawnictwie Bractwo Trojka, jak i w AKK Zemsta.

Obie pozycje, jak zaznaczył sam autor, to zaledwie przyczynek do dyskusji. Pierwsza książka ma aurę optymistyczną, w pewnym sensie daje nadzieję. Druga tę nadzieję – zdaniem Onyszkiewicza - odbiera, zadając pytanie: dlaczego minął rewolucyjny zapał i co się stało z ludźmi? W tym sensie „Łzy anarchii...” są konsekwencją „Czasu: anarchii...”.

Jak zauważył Maciej Hojak, ruch anarchistyczny w Warszawie i Poznaniu w tych samych latach wyglądał i rozwijał się odmiennie. Książki Onyszkiewicza są więc dla Poznaniaków tym ważniejsze, że ukazują nam smaki i zapachy i odczucia wspólne dla warszawskich anarchistów, u nas w większości nieznane, a przez to ciekawe. Tym to istotniejsze, iż część czytelników nie zna opisywanych czasów, osób i zdarzeń. Dla nich liczy się, by książki były po prostu dobrą literaturą. Można powiedzieć, że książki Onyszkiewicza spełniają to oczekiwanie, oddając smaki, zapachy, koloryt. Kluczowymi stwierdzeniami są subiektywizm (wspomnienia) i krążenie (opary).
W pewnym sensie jest to uniwersalny obraz człowieka zaangażowanego w tamtych latach. Jest tu też uniwersalne dla anarchistów wyobcowanie wobec sytuacji i ludzi, z którymi się je współtworzy. Jak stwierdził Onyszkiewicz, być może jest tak, że ludzie pragnący zmian społecznych i wolności muszą być neurotykami.

Inna sprawa, że anarchistyczna Warszawa przyciągała zarówno postaci co najmniej szemrane, jak i niezmiernie ciekawe i wybitne. Nie było mediów społecznościowych, a wymiana informacji odbywała się poprzez ulotki, plakaty, czasem rozmowy telefoniczne. Wiadomo było, że ekipę można było spotkać na Krakowskim Przedmieściu i że na tzw. pierwszy dzień wiosny zawsze będzie zadyma. Władza próbowała skanalizować ten ferment i wymyśliła „alternatywne” imprezy na Agrykoli. Była to w pewnym momencie podstawowa oś konfliktu między nią, a anarchistami.

Przełom lat 80. i 90. również w Poznaniu odznaczał się niezwykłym fermentem. To był spontan – mówi Maciej Hojak. Bez fejsbuka można było łatwo zorientować się, co i gdzie się dzieje, miało się przy tym wrażenie wpływu na historię jako zwykła, trochę zagubiona jednostka.

Tym boleśniejszym rozczarowaniem mógł się wydawać Antyszczyt 2004, na który nie przyjechali aktywiści z Zachodu i który w zasadzie nic nie przyniósł. Zmobilizował jednak ludzi i obudził uśpioną energię, która trzeba umieć zagospodarować. Zwrócił uwagę, że silnik lat 80. - kontrkultura – był może nie tyle błędem, co czymś niewystarczającym. Podstawową sprawą stał się protest społeczny.

W Poznaniu połowy lat 90. główną falą i siłą ruchu byli młodzi ludzie. Chcieli oni zmian społecznych i uważali oparcie na kontrkulturze za błąd. Chciano czegoś trwałego, a nie błysku i wygaśnięcia. W Warszawie aktywność ruchu w pewnym momencie (po 2004) przesunęła się niemal całkowicie do klubów. Tam organizowało się też środowisko queerowe, które zawsze istniało, ale jednak nie miało ambicji bycia masowym i centralnym również dla anarchistów. Polityka tożsamości powróciła i ponownie zdominowała ruch. Warszawa zawsze miała zresztą – mówił Onyszkiewicz – kompleks Poznania, a konkretnie Rozbratu -  bazy istniejącej nieprzerwanie od ponad 20 lat. Powolne wychodzenie z marazmu zaczęło się – zdaniem Onyszkiewicza – dopiero po 2010 roku, wraz z ruchami wokół Elby, Syreny, Przychodni. Nadal jednak pozostaje pytanie: dlaczego zniknęli ci wszyscy ludzie, którzy zaktywizowali się przy okazji Antyszczytu?

Tymoteusz Onyszkiewicz również uległ „knajpianemu anarchizmowi”, dziś jednak patrzy na to krytycznie. Ruchy rewolucyjne – mówi – nie mogą alienować się od problemów społecznych. Kto jest ich bazą i odbiorcą? Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi. Jak trafić do bohemy, a jednocześnie masowego odbiorcy? Może poprzez studentów? Kiedy ludzie zaktywizują się wokół problemów prekariatu czy smogu zamiast masowo ulegać manipulacji i paranoidalnym wizjom rzeczywistości?

Anarchiści często mówią, że trzeba analizować, edukować i pracować u podstaw. Narodowcy jednak nie czekali. Wypracowywali grunt, łagodzili spory, wypracowywali symbolikę.
W środowiskach wolnościowych w tym samym czasie zapanował kult tzw. dobrego samopoczucia i celebracji samego siebie. Jak twierdzą Hojak i Onyszkiewicz, wyjściem z tej ślepej uliczki jest wypracowanie wspólnego programu (płaszczyzny ideowej) i pewnego rodzaju wspólnoty, tak by ludzie mogli się do czegoś odnieść.

Główną motywacją przy powstawaniu obu książek było zatrzymanie w kadrze tego, co wartościowe i ciekawe. Te wydawnictwa miały poprzez przeszłość zaktywizować teraźniejszość. Tak naprawdę, bowiem ruch zawsze był częściowo kontrkulturowy, a częściowo społeczny, najczęściej natomiast obie części się uzupełniały (np. protest Tama Tamie w Czorsztynie). Ludzi ogniskowały często sprawy beznadziejne, wymagające swego rodzaju heroizmu, ale też napędzane mitem - choćby to był sorelowski mit strajku generalnego. Zawsze było w tym coś trwałego i coś efemerycznego.

Ważne jest, bowiem nie miejsce, ale ludzie je tworzący. Bez budowania struktur wspólnoty i wsparcia niewiele zdziałamy, nawet gdy będziemy mieli i po kilkadziesiąt „swoich” miejsc, które nie będą jednak ze sobą współpracowały. Tymczasem z tymi podstawami nie jest za dobrze. Górę biorą personalne spory i potrzeba „dobrego samopoczucia”. W rezultacie kwestionuje się nawet Inicjatywę Pracowniczą, która mogłaby być czymś dla ruchu spajającym. Tymczasem wzięcie odpowiedzialności za tysiące lokatorów i pracowników, zamiast skupienia na sobie, to krok daleko większy i wymaga on samodyscypliny. Także Rozbrat mógł powstać i trwać tylko dzięki autodeterminacji.

A jednak – zdaniem Onyszkiewicza – ta narracja nie zwyciężyła. Dla młodych ludzi główną przeciwwagą dla neoliberalizmu często jest właśnie skrajna prawica, a nie jakiekolwiek lewicowe czy wolnościowe ruchy społeczne. W małych miejscowościach są pojedynczy ludzi, w dużych – bunt skanalizowały m. in. marsze wyzwolenia konopi. Tymczasem wkurzenie, również w masowych mediach, reprezentują ruchu prawicowe, neofaszystowskie i faszyzujące, mamiąc ludzi obietnicami siły, dobrobytu i bezpieczeństwa. Czy chodzi jednak tylko o propagandowe kalki i obecność w mediach? Jak przekłada się to na budowanie struktur, które często zanikają, gdy ludzie opuszczają rodzinne strony?

Maciej Hojak nie patrzy tak krytycznie. Krytyka – mówi – pozwala dostrzec, gdzie się aktualnie znajdujemy. W tym jest nadzieja na zmianę. Ludzie są, powstają nowe struktury, niedawno miało miejsce spotkanie Wolnościowej Sieci Regionalnej . Ponadto do ruchu przyciągają inicjatywy zarówno znane od lat – np. Jedzenie Zamiast Bomb, jak i świeże – np. Freedom Fighters. Ludzie mają pomysły i energię, czasem trzeba im pomóc w pierwszych działaniach, ale rozwijają struktury i włączają się w szersze walki społeczne. Taką konkluzją zakończyło się omawiane spotkanie.

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian